Zgadzam się, dlatego stosuję potrójną metodę zabezpieczenia pod tą okoliczność. Robię paski z puszek po piwie na których drapię nazwę odmiany i wieszam w miejscu szczepienia z zapasem drutu i czarną izolację z naniesioną korektorem nazwą odmiany, potem notuje dla każdego drzewa gdzie co i kiedy. Dużo też pomaga galeria zdjęć w telefonie.garom pisze: ↑4 sty 2026, o 20:55 Szczepienie wielodmianowe na jednym drzewie to wyższa szkoła jazdy, nie z powodu techniki szczepienia, ale ogarnięcia po kilku latach, jaka to odmiana. Najlepsi z nas mają powyżej 20 odmian na jednym drzewie.Ma też racje Garrs co do ewentualnych oprysków, czasem się nie da ich uniknąć bo np. mączniak albo parch załatwi całe drzewko i co wtedy z opryskiem. Najlepiej mieć na tym samym drzewie odmiany o podobnej porze dojrzewania i przemiennie kolorami by odróżnić odmiany.
No i potrzebna jest dobra dokumentacja, bo z pamięcią po kilkunastu latach rożnie może być.
![]()
Też jestem zdania że te sekatory w omegę to jest dla turbo nowicjuszy albo już dla tych co robią setki szczepień. Najlepszy ostry nóż z wprawną ręką i do wiązania budytape, aczkolwiek zwykła taśma biurowa też się nadda.
Dobry jest do szczepienia w ręku jak sie ma podkładkę i sztobra, do szczepien w gruncie w naszych warunkach trzeba grzać albo robić metodę "czarne w zielone" bądź "zielone w zielone"






