Witaj
Ewo.
Nie miałam jeszcze takich wełnistych pomidorków. Jedną odmianę kupiłam a pozostałe dwie dostałam i chcę wypróbować wszystkie jak smakowo i z plennością wyjdą. Wszystkie wsadzę do tunelu bo znalazłam informacje że takie odmiany nie lubią deszczu, zbyt długo pewnie obsychają z wody i łapią przez to choroby.
Roboty będzie przy takiej ilości więc ile się da to będzie po 1 krzaczku, niektóre po 2, więcej nie liczę że dam radę
Bez przesady z tą pracowitością, liczę na to że z podlewaniem kropelkowym będzie mniej roboty chociaż w kwestii nawadniania uprawy, zmniejszę też drastycznie inne uprawy np.papryki, dyni i cukinii oraz cebuli, marchwi i buraków.
Ogórki tylko będą w większej ilości niż dotychczas ale też bez przesady, trzeba liczyć siły na zamiary.
Emerald Apple to bardziej chcę porównać z Izumrudnoje Jabłoko gdyż na google to jedno i to samo a nasiona brałam na forumowej akcji i są osobno.
Sporo będzie zielonych odmian, chcę zrobić zielony sok pomidorowy. Z zeszłego sezonu mam czerwony i żółty, różnica w smaku bardzo duża i nawet żółty mi bardziej podchodzi.
Ciekawa jestem zielonego a i czarnego też.
Dobrze że zauważyłaś błąd w nazwie , jeszcze będę każdą odmianę dokładniej sprawdzać, bo widzę też że np Buratino muszę przenieść do przetworowych, na czerwony znacznik, żeby potem przy zbiorach się nie gubić, jak na przetwory będę zrywać owoce. Niby wszystkie się nadają na przetwory ale moim zdaniem jednak nie na każde, taki np. Berkeley jak przejrzeje to tylko na sok, a nie ususzysz go na przykład albo nie zrobisz keczapu bo to sama woda będzie z tego pomidora.
Nie wiem czy jestem wielka czy brak mi rozumku.
Asia uwierz mi mam to samo,
Mam cichą nadzieję że jakoś to będzie.
Żyję chwilą i nie chcę myśleć co będzie jutro, lubię pomarzyć a jak uda się spełnić marzenie to dobrze.
Mam nadzieję tylko że uda się sprzedać choć trochę i nie utonę w tonie pomidorów.
Iga dziękuję
Powiem jeszcze jedną zabawną rzecz.

Mam teraz jeszcze jednego psa w posiadaniu. Sąsiadów pies przeniósł się do nas na stałe, je z moimi psami, śpi, biega z nimi. Ode mnie to nie odchodzi na krok, jak wyjdę na dwór, pierwszy jest do głaskania, największa przylepa.
Zabawne że jak gdzieś idę to łapie mnie delikatnie za rękę zębami i trzyma się za moją rękę i tak sobie idziemy, smycz wcale nie jest potrzebna. Jest tak mądre psisko że rozumie wszystko co do niego mówię.
Kocham te moje kundlaski.
