Witam!
Nie zliczę, który to już raz zaczynam pisać i wszystko na nic. Najwyraźniej, sądząc po jego zachowaniu, laptop powoli dokonuje żywota
. Oj, wisi na włosku moja forumowa przyszłość...
Nie wiem, jak się zdołam uporać z tyloma wpisami. Ale próbuję...
.
Dominiko o zielonych paluszkach witaj

.
W życiu bym nie przypuszczała, ze zwykły jarmuż może kogoś zainteresować

.
Kotki dziękują i rozrabiają strasznie.
Marysiu chinanit, brak śniegu i mróz to prawdziwa zmora dla ogrodu. Nadmiar śniegu to też zmora. Zwłaszcza kiedy operator pługa śnieżnego urządza mi atrakcje, jak w słynnej opowiastce o sielskim domku w górach

.
Mam nadzieję, że mróz u Ciebie zmalał, szkoda byłoby Twoich pięknych i niebanalnych roślin

.
A u mnie jest tak:
Małgosiu Pepsi, mój biały ogród też już nieco podeptany. Wyławiałam spod śniegu ławeczki, bo miał się nimi zająć pan stolarz. Ale już któryś termin minął, a pana jak nie było tak nie ma

. Niestety, już mi się ta zima nudzi, a kondycja sięga poziomu gleby

. Szufla to jednak za mało!
Niedługo upodobnię się do
Szuwarka 
.
A taką ścieżkę wydeptały moje koty:
Loki, faktycznie, zgnilizny też nie chcę, ale od lat jakoś nic takiego się nie zdarzyło. Susza nęka mój ogród co roku już bardzo długo, a podlewanie horrendalnie kosztuje

.
Za bardzo z tym zaklinaniem zimy nie szalej, bo się przeziębisz

.
Baśka, dzięki

!
Jak się
Zlatanek ucieszył, że nie sam jest na świecie

. Mieć bliźniaka to nie byle co

. Bukiet
bierę, bo miechunki nie mam, a lubię. Koszyk też
bierę, bo ładny, a i polano się przyda, jak trzeba będzie któremuś kotu przylać

.
To moje jing i jang:
Witaj,
Werko!
Ty też o tym jarmużu

. Kupiłam to olbrzymie warzywo z długaśnym głąbem na targu. Niosłam to berło przez pół Gdańska, wzbudzając niemałą sensację. Żeby głąb skrócić musiałam użyć piły do gałęzi

. A wygląda świetnie bardzo długo.
Wysyłam tę część ze strachu, że znów zniknie
. Buziaki!