Kasik, w supermarketach trzeba się rzeczywiście dokładnie przyglądać i macać, ile się da, żeby nie kupić kota w worku. Czasem to w ogóle widuję sam torf w tych opakowaniach. Ale swoją drogą, przez internet też kupujemy nie wiadomo co. Chyba najlepsze są rośliny w foliowych torebeczkach z naklejoną etykietką. Nie pamiętam firmy, musiałabym wstać i poszukać, a mi się nie chce, ale wiem, że nawet ze świata Cebul dostałam te torebki.
Pamelko, ja sobie postanowiłam, że teraz niezależnie od tego, czy wiatr, czy deszcz, czy pogoda, codziennei muszę coś w ogrodzie zrobić, bo potem, jak się prace nawarstwią, to nie będzie jak ze wszystkim zdążyć. A więc trzeba czapkę na łeb wkladać i marsz do roboty
Asiu, piękna ta historia z Chopinem i Vivaldim. Może różę Chopin sprzedali jako Vivaldiego
Babopielko, pamiętam i wybieram się, chociaż nie mam pojęcia, gdzie się znajduje ta szkólka Szmidta. Mogłabyś mnie oświecić?
Bożenko Śmigielska, jeszcze ogrom do zrobienia w naszych ogrodach. Ja to przynajmniej pracuje w domu i mogę coś od czasu do czasu zdziałąć na dworze, ale ty, pracujesz, a więc podziwiam cię, że jeszcze masz czas ogarnąć swoje ogrodowe włości.
An-ka, różyczki potrzebują jakiegoś tła, bo gdy rosną same, są nieco łysawe. Także pod stópkami coś im by się przydało. Ale co ja ci będę mówić. Ty doskonale znasz tę sztukę łączenia
Dalu, jeśli chodzi o ciemierniki, to sprawa jest prosta. U ciebie, z racji cieplejszego klimatu, wypuściły wcześnie pąki, no i potem wraz z przymrozkiem padły, a u mnie dopiero teraz się pąki wykluwają. Więc jak widać każdy kij ma dwa końce.
No ale ty potrafisz znaleźć dobrą stronę w każdej sytuacji. Umarł król, niech żyje król! Padły stare rośliny, a więc jest miejsce na nowe. Pozostaje tylko się cieszyć
Beato, ależ ciebie nie było tu kawał czasu! Chyba zapadłaś w sen zimowy. Mówisz, że nie masz jeszcze krokusików. Może u ciebie są jakieś później kwitnące albo może posadziłaś w cieniu i będą wkrótce. U mnie są w tym roku wyjątkowo wcześnie, bo rzeczywiście w okolicznych ogródkach nie jest ich dużo.
Agness, jak miło, że pamiętasz moje hiacynty. Ja natomiast pamiętam łany hiacyntów u
goryczki. Ona ma takie piękne jasnoniebieskie, jakich u nas w sklepach w ogóle nie ma. Są moi marzeniem.
Tu.ja zerknij na link, który podał
ta-dek, tam jest zdjęcie lilii Vivaldi i moja jest właśnie taka w rzeczywistości, jaśniejsza niż na moim zdjęciu. W tym roku , jak zakwitną twoja i moja, to porównamy fotki
AgaNet, ja myślę, że jak jest 16 stopni i słoneczko, to można wystawiać begonie na dwór w dzień. A co do uszczykiwania, to mnie zaskoczyłaś. Nigdy nie słyszałam. Może faktycznie się dzięki temu rozkrzewiają. Musimy zapytać jakiegoś fachowca. Ale kogo?
Iwonko, no to ja nie wiem, gdzie ty mieszkasz, bo już u wszystkich są krokusiki. Nie chcesz zdradzić, gdzie przebywasz. Może okolice Suwałk albo w ogóle Syberia?
Krysiu, to dopiero jeden fragment ogrodu został wysprzątany. A pozostało jeszcze ogrom pracy. Ale wiosną już rzeczywiście się cieszę. Już mogę popijać kawkę na tarasie, a to duża przyjemność
Tadziu, zajrzałam pod link, który podałeś i muszę powiedzieć, że moje Vivaldi kwitną dokładniee tak samo. Pisałam, że moje zdjęcie je trochę przyciemniło, bo naprawdę są u mnie jaśniejsze. A więc zgadza się, mam u siebie Vivaldi
