Oranio - wyjazd krótki i bardzo pracowity - rybak nawet kija nie umoczył w wodzie
Agnieszko - cebulki posadzone, no i przez to trawnik znowu nieco mniejszy

Słoneczka nie było widać ale było całkiem ciepło jak na tę porę roku. Synkowi życzę zdrówka. Moje wnusie też złapały jakąś infekcję i cały pobyt w Gdańsku przesiedziały w domu
Grażynko - w Chrztowie nie najgorzej z pogodą i całkiem sporo ludzi widziałam na działkach. Myśmy mieli kupę roboty, bo Marek jeszcze spuszczał wodę na zimę, odkręcał syfony itp... Nawet nie zajrzałam na Twoją działkę. Czas tak szybko uciekał a Marek nie chciał wracać po ciemku.
Taruniu - tak się czasami dzieje - że znikają napisane posty, nic straconego, ja poczekam.......
Agape - ja też mam taką nadzieję. Wydawało mi się że nawet cebule różniły się od siebie barwą. Kilka posadziłam przed domem a dla reszty zrobiliśmy całkiem nowe miejsce. Teraz już sobie siedzą w ziemi pod pierzynką z sosnowych gałązek. (Wiatr wywrócił sosnę tuz na skraju lasu - to nie miałam wyrzutów sumienia i nacięłam całe mnóstwo gałązek)