Wróciłem!
Dosłownie ... wszyscy wokół zaskoczeni, że ja - okaz zdrowia zostałem rozłożony na łopatki
Trzy tygodnie niemalże w izolacji ... RSV - nikomu nie polecam ... chcesz złapać powietrze, a płuca zaklejone, chcesz odkaszlnąć, a śluz nie chce na zewnątrz ... spanie przez 24 godz. po 1 - 2 godz. kaszel nie pozwalał na dłużej
Praktycznie nigdy nie chorowałem, nie licząc wypadków, szycia i krojenia - żadne grypy, czy przeziębienia mnie nie brały, a tu takie coś ... na szczęście żony nie zaraziłem, albo inaczej - wirusa nie złapała, ale ciężki kaszel też miała.
No i w końcu dwa dnie temu - prosto po kontroli u lekarza, poszedłem na hacjendę
Dwa nowe kopce karczownika przybyły u sąsiada - na szczęście z drugiej strony ogrodu.
Śnieg trochę się stopił (teraz znowu przybyło) i zrobiłem kilka fotek.
Panna teraz wygląda jak królowa śniegu - zbierałem malutkie rojniczki i ładnie podrosły - będą na uzupełnienie jej sukni.
Spod śniegu nieśmiało wyglądają za wiosną opuncje i inne rośliny.
Na niektórych gałązkach wierzby hakuro nishiki już pojawiają się różowe kotki
A stęsknione za wiosną krokusy, przebiśniegi, śniedki baldaszkowate puściły już listki.
Nie zdziwiłem się
Florianie liście liriope długie i sztywne w sam raz do bukietów
Dziękujemy
Beatko - w sanatorium nabraliśmy sił i cały grudzień codziennie bywałem na hacjendzie - miałem co robić

no i w zamian cały styczeń w domu
Agnieszko ... parapet zamiast ogrodu ... to brzmi smutnie
Moniko - przeglądałem zdjęcia = liriope jeszcze nie była przycięta 17 IV ale 15 V już miała ładne odrosty (na zdjęciu pośrodku druga nasz liriope) wynika z tego że przyciąłem je pod koniec kwietnia.
Dziękuję
Jola czasem w drodze na działkę znajduję kłaki po czesanych psach, teraz będę zbierał

właśnie napisałem, że znowu dwa kopce przybyły - pewnie przed tymi mrozami kopały głębiej.
No właśnie
Ewo! .... gdzie jest Franek?

W grudniu miałem trochę roboty wewnątrz - rozebrałem sofę bo trochę ciasno było na dole i ... Franek gdzieś się schował

Posprzątałem po łamaniu , cięciu i darciu sofy i ... nie widziałem Franka - w kuchni też go nie ma, bo nie miałby gdzie tam się schować. Może schował się na strychu albo ... został na zewnątrz na tarasie
W poniedziałek zarządzę poszukiwania.
Pozdrawiam wszystkich i dbajcie o zdrowie
