Pomidory uprawiane w gruncie - cz.9
- leszkat76
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 3227
- Od: 13 gru 2020, o 14:12
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Podlasie okolice Białegostoku
Re: Pomidory uprawiane w gruncie - cz.9
U mnie też zaschły zmiany które się wcześniej pokazały, jak rozwinie się bardziej to pozrywam co się da, pryskać nie będę. Mam jeszcze w tunelu zdrowiutkie pomidorki, zupełnie nie pryskane, przedłużą mi sezon jakby co.
- bioy
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 3341
- Od: 7 maja 2012, o 12:04
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: podkarpacie 356 m.n.p.m.
Re: Pomidory uprawiane w gruncie - cz.9
Ja również nie planuję oprysków, dzięki pięknej pogodzie bardzo dużo już zebrałem z gruntu. Na niektórych roślinach w zasadzie nie ma już wyrośniętych owoców, jedynie drobiazgi, które i tak już pewnie nie zdążą dojrzeć.
Jak co roku mam spory problem z bakteriozą i to ona, nie zaraza, będzie znów przyczyną końca sezonu.
Ogólnie sezon na pomidory gruntowe bardzo udany, zbiory zaczęły się wcześnie, prawie nic nie popękało, a i gargameli mało.
Najplenniejszy okazał się pomylony Waszyngton, który dał już średnio 7 kg z krzaka, a jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.
Smak średni, ale samo mięcho, na przecier w sam raz.
Jak co roku mam spory problem z bakteriozą i to ona, nie zaraza, będzie znów przyczyną końca sezonu.
Ogólnie sezon na pomidory gruntowe bardzo udany, zbiory zaczęły się wcześnie, prawie nic nie popękało, a i gargameli mało.

Najplenniejszy okazał się pomylony Waszyngton, który dał już średnio 7 kg z krzaka, a jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.
Smak średni, ale samo mięcho, na przecier w sam raz.
Pozdrawiam, Jacek
-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 11296
- Od: 22 lut 2011, o 18:41
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: województwo mazowieckie
Re: Pomidory uprawiane w gruncie - cz.9
U mnie zarazy też nie ma,ale jakieś plamy są.Teraz strasznie zimno i pada,na bank jakieś grzybowe będą.
- leszkat76
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 3227
- Od: 13 gru 2020, o 14:12
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Podlasie okolice Białegostoku
Re: Pomidory uprawiane w gruncie - cz.9
Dziś pada cały dzień i jutro ma padać. Potem ma pogoda się poprawić, jak do środy wytrzymają to będzie dobrze.
I owoce zdążą dojrzeć.
I owoce zdążą dojrzeć.
Re: Pomidory uprawiane w gruncie - cz.9
Osttanna dzięki
Cabosse, nawet smaczny, chociaż myślałam, że będzie lepszy.Miał mało nasion.


Tajga był trochę wodnisty. Może za dużo podlewany, nie wiem. Wysiałam go bo miał być mega smaczny. Był dobry ale nie za bardzo.


Owens Purple pyszota. Słodki z nutką kwasowości. Bardzo smakowity.


Cabosse, nawet smaczny, chociaż myślałam, że będzie lepszy.Miał mało nasion.


Tajga był trochę wodnisty. Może za dużo podlewany, nie wiem. Wysiałam go bo miał być mega smaczny. Był dobry ale nie za bardzo.


Owens Purple pyszota. Słodki z nutką kwasowości. Bardzo smakowity.


marenka
-
- 1000p
- Posty: 1157
- Od: 12 lut 2023, o 18:40
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Okolice Rzeszowa
Re: Pomidory uprawiane w gruncie - cz.9
Marenka Nabrałam ochoty na Owensa, piękny. 

Nie ma to jak porozmawiać z kimś o pomidorach;) Pozdrawiam Ewa
- Robert25 +
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 2355
- Od: 29 mar 2023, o 06:27
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Kaszuby
Re: Pomidory uprawiane w gruncie - cz.9
Marzenko bardzo ładne pomidorki. 

Amatorka samowolka 😉
Pozdrawiam Robert .
Pozdrawiam Robert .
- leszkat76
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 3227
- Od: 13 gru 2020, o 14:12
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Podlasie okolice Białegostoku
Re: Pomidory uprawiane w gruncie - cz.9
Zaczął dojrzewać Kuban Salami na drugim krzaku, który dużo później wykiełkował. I tu zaskoczenie, owoce choć z wyglądu takie same ale lepsze niż na pierwszym krzaku, skórka cieńsza, smak przyzwoity i prawie niewyczuwalny głąb. Z tego pomidorka nawet zebrałam nasiona, chociaż plon marny ale można by było powtórzyć i sprawdzić jeszcze raz jego możliwości.


Re: Pomidory uprawiane w gruncie - cz.9
Ewa polecam, już któryś sezon go mam i nigdy mnie nie zawiódł.
Robert dziękuję
Kasia ja nie wiem jak to jest ale często mi się zdarza, że ta sama odmiana ale z innego krzaka różni się smakiem. Nigdy nie miałam Kubana ale może w przyszłym sezonie.
W tym sezonie czekam na Guido. Plenność u mnie ma słabą ale za to wielkością owoców zaskakuje.
Robert dziękuję
Kasia ja nie wiem jak to jest ale często mi się zdarza, że ta sama odmiana ale z innego krzaka różni się smakiem. Nigdy nie miałam Kubana ale może w przyszłym sezonie.
W tym sezonie czekam na Guido. Plenność u mnie ma słabą ale za to wielkością owoców zaskakuje.
marenka
-
- 200p
- Posty: 235
- Od: 30 gru 2024, o 15:29
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Galicja
-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 1342
- Od: 10 mar 2017, o 22:27
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Słupsk
Re: Pomidory uprawiane w gruncie - cz.9
Super wygląda. Ale widzę, że coś go do sakiewki też ciągnie 

pozdrawiam,
Tomek
Tomek
-
- 200p
- Posty: 235
- Od: 30 gru 2024, o 15:29
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Galicja
Re: Pomidory uprawiane w gruncie - cz.9
Kilka pełnoprawnych sakiewek ma.
Dłubać? A jeśli tak to razem czy osobno?
Dłubać? A jeśli tak to razem czy osobno?
-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 1342
- Od: 10 mar 2017, o 22:27
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Słupsk
Re: Pomidory uprawiane w gruncie - cz.9
Wg moich spostrzeżeń do Cuban Salami, kształt owocu z którego pobiera się nasiona, nie wpływa na kształt owoców w przyszłych pokoleniach.
pozdrawiam,
Tomek
Tomek
- kuneg
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 2403
- Od: 29 sty 2021, o 08:11
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: ROD Wrocław / siedlisko ok. Trzebnicy
Re: Pomidory uprawiane w gruncie - cz.9
Moje pomidorki tak wyglądały w połowie lipca.
SAN MARZANO - miał być wysoki, a jakiś taki skarłowaciały i wyglądający niespecjalnie...



HUGO - krzaczek wygląda, jakby był chory, ale wszystkie egzemplarze tej odmiany tak wyglądają.



ANTARES F1 - z oryginalnych nasion. Krzaczek średni, ale plenny... yyy... tak się wydawało w połowie lipca, bo na tym właściwie zakończył wiązanie owoców.



ANTARES F2 - z moich nasion jest duży i wydawało się, że słabiej plonuje i nie powtórzył plenności, rósł wegetatywnie. Jednak potem nawiązał owoców, jak głupi. Tylko ze 2 krzaki pozostały mało plenne. Reszta powaliła plennością jednak.


ADAM - z moich nasion (F1?) jest wielki, ale ma ładne, długie grona. Chyba specjalnie nie różni się od oryginału



W połowie lipca ADAM F1 wyglądał tak:

A teraz porównanie owoców odmian Adam F1 i Antares F2. Są bardzo odporne na choroby, ale żeby nie było, to żaden nie jest w pełni odporny. Musiałam opryskać w tym roku po deszczach.
Po lewej Antares F2, a po prawej Adam F1.

Pierwszy do recenzji idzie Antares F2 - z nasion z własnej uprawy. Krzak jest 2 x większy, niż F1 (mam w tym roku dla porównania 2 krzaki F1) i to prawie wszystkie F2 wykazały się mocno wegetatywnym typem wzrostu. Niektóre krzaczki są mniej plenne, ale ogólnie plenność u F2 jest lepsza, niż u F1.
Owoc jest trochę malinowy, bardziej mięsisty (taki befsztyk trochę) i ma mniej kwasu, więc wydaje się słodszy. Ładne, wyrównane, kształtne pomidorki do uniwersalnego zastosowania. Waga od ok. 90g do ok. 220g, a nawet większe.
Owoc jest delikatniejszy, łatwiej się odgniata i szybciej mięknie, niż Adam F1.



Niektóre owoce mi popękały, ale to wina chyba jakichś niedoborów, bo u Adama jest to samo..

Adam F1 ma bardziej marchewkową tą swoją czerwień. Jest ciut bardziej soczysty i bardziej zdecydowany w smaku, bo ma więcej kwasu i chyba ciut więcej cukru. Ogólnie jest to smaczny pomidor do bezpośredniego jedzenia. Następnym razem wezmę refraktometr dla sprawdzenia i uzupełnię informację. Długo się przechowuje i nie mięknie zbytnio w trakcie. Wielkością ciut mniejszy od poprzednika. Nie jest taki mięsisty i ma więcej galarety, niż poprzednik. Tutaj trafił się z 2 komorami nasiennymi, ale przeważnie są 3 komory. Wielkości od ok. 90g. do ok. 170g, czasem trafiają się 180g. Przeciery z tej odmiany są wyraźnie kwaśniejsze i rzadsze, niż z poprzednika, intensywniejsze w smaku.
Krzaki rosną, jak wściekłe, wiążą owoce, jak wściekłe i już początkiem sierpnia musiałam ogłowić, bo by rosły do nieba (póki tyczki by starczyło, a potem z powrotem
) i owoce dojrzewałyby do zimy, a i tak by nie dały rady wszystkie dojrzeć. Ładnie za to dojrzewają w tekturowych skrzyneczkach zebrane na zielono przed przymrozkami.



Teraz następne odmiany - porównanie. Szukałam czegoś przerobowego na przeciery. Tym razem Hugo po lewej i San Marzano po prawej.


Hugo - całkiem fajny, plenny, krzaczory wielkie, ale jest wrażliwy na niedobory mikroelementów. Coś mu cały czas nie leżało, bo liście jakieś zwisłe i lekko zwinięte. Jak prysnęłam wieloskładnikowym nawozem z przewagą potasu, to troszkę się poprawił. W smaku bez rewelacji pod chmurką, ale da się zjeść i do kanapek. Ma mało kwasu w sobie i jest taki gładki w konsystencji. Jest całkiem mięsisty. Niestety, jest bardziej podatny na ZZ, niż Adaś z Antaresem. Trzeba pryskać, bo by kompletnie nic z niego nie było. Zastanawiam się, czy go powtórzę w przyszłym sezonie. Może 1 sezon to za mało?

San Marzano - krzaki średniej wielkości. Przez cały sezon wyglądały słabo, gorzej, niż Hugo. Odmiana wrażliwa na ZZ i na niedobory, bardzo potasożerna. Wymaga więcej ciepła, niż w tym roku dostała. Z pod chmurki mierna w smaku i jakaś taka kaszowata. Potrafi mieć też puste przestrzenie, co zdarzyło mi się pierwszy raz w historii moich upraw pomidorowych. Z tunelu od mojej Mamy i uprawiana na zasadowej, gliniastej glebie, ta sama odmiana była znaaacznie smaczniejsza. Pomyślę, czy powtórzę za rok. Może tylko do tunelu kilka sadzonek zrobię Mamie.


SAN MARZANO z tunelu od mojej Mamy - dojrzały i słodki

SAN MARZANO - miał być wysoki, a jakiś taki skarłowaciały i wyglądający niespecjalnie...



HUGO - krzaczek wygląda, jakby był chory, ale wszystkie egzemplarze tej odmiany tak wyglądają.



ANTARES F1 - z oryginalnych nasion. Krzaczek średni, ale plenny... yyy... tak się wydawało w połowie lipca, bo na tym właściwie zakończył wiązanie owoców.



ANTARES F2 - z moich nasion jest duży i wydawało się, że słabiej plonuje i nie powtórzył plenności, rósł wegetatywnie. Jednak potem nawiązał owoców, jak głupi. Tylko ze 2 krzaki pozostały mało plenne. Reszta powaliła plennością jednak.


ADAM - z moich nasion (F1?) jest wielki, ale ma ładne, długie grona. Chyba specjalnie nie różni się od oryginału




W połowie lipca ADAM F1 wyglądał tak:

A teraz porównanie owoców odmian Adam F1 i Antares F2. Są bardzo odporne na choroby, ale żeby nie było, to żaden nie jest w pełni odporny. Musiałam opryskać w tym roku po deszczach.
Po lewej Antares F2, a po prawej Adam F1.

Pierwszy do recenzji idzie Antares F2 - z nasion z własnej uprawy. Krzak jest 2 x większy, niż F1 (mam w tym roku dla porównania 2 krzaki F1) i to prawie wszystkie F2 wykazały się mocno wegetatywnym typem wzrostu. Niektóre krzaczki są mniej plenne, ale ogólnie plenność u F2 jest lepsza, niż u F1.
Owoc jest trochę malinowy, bardziej mięsisty (taki befsztyk trochę) i ma mniej kwasu, więc wydaje się słodszy. Ładne, wyrównane, kształtne pomidorki do uniwersalnego zastosowania. Waga od ok. 90g do ok. 220g, a nawet większe.
Owoc jest delikatniejszy, łatwiej się odgniata i szybciej mięknie, niż Adam F1.



Niektóre owoce mi popękały, ale to wina chyba jakichś niedoborów, bo u Adama jest to samo..

Adam F1 ma bardziej marchewkową tą swoją czerwień. Jest ciut bardziej soczysty i bardziej zdecydowany w smaku, bo ma więcej kwasu i chyba ciut więcej cukru. Ogólnie jest to smaczny pomidor do bezpośredniego jedzenia. Następnym razem wezmę refraktometr dla sprawdzenia i uzupełnię informację. Długo się przechowuje i nie mięknie zbytnio w trakcie. Wielkością ciut mniejszy od poprzednika. Nie jest taki mięsisty i ma więcej galarety, niż poprzednik. Tutaj trafił się z 2 komorami nasiennymi, ale przeważnie są 3 komory. Wielkości od ok. 90g. do ok. 170g, czasem trafiają się 180g. Przeciery z tej odmiany są wyraźnie kwaśniejsze i rzadsze, niż z poprzednika, intensywniejsze w smaku.
Krzaki rosną, jak wściekłe, wiążą owoce, jak wściekłe i już początkiem sierpnia musiałam ogłowić, bo by rosły do nieba (póki tyczki by starczyło, a potem z powrotem




Teraz następne odmiany - porównanie. Szukałam czegoś przerobowego na przeciery. Tym razem Hugo po lewej i San Marzano po prawej.


Hugo - całkiem fajny, plenny, krzaczory wielkie, ale jest wrażliwy na niedobory mikroelementów. Coś mu cały czas nie leżało, bo liście jakieś zwisłe i lekko zwinięte. Jak prysnęłam wieloskładnikowym nawozem z przewagą potasu, to troszkę się poprawił. W smaku bez rewelacji pod chmurką, ale da się zjeść i do kanapek. Ma mało kwasu w sobie i jest taki gładki w konsystencji. Jest całkiem mięsisty. Niestety, jest bardziej podatny na ZZ, niż Adaś z Antaresem. Trzeba pryskać, bo by kompletnie nic z niego nie było. Zastanawiam się, czy go powtórzę w przyszłym sezonie. Może 1 sezon to za mało?

San Marzano - krzaki średniej wielkości. Przez cały sezon wyglądały słabo, gorzej, niż Hugo. Odmiana wrażliwa na ZZ i na niedobory, bardzo potasożerna. Wymaga więcej ciepła, niż w tym roku dostała. Z pod chmurki mierna w smaku i jakaś taka kaszowata. Potrafi mieć też puste przestrzenie, co zdarzyło mi się pierwszy raz w historii moich upraw pomidorowych. Z tunelu od mojej Mamy i uprawiana na zasadowej, gliniastej glebie, ta sama odmiana była znaaacznie smaczniejsza. Pomyślę, czy powtórzę za rok. Może tylko do tunelu kilka sadzonek zrobię Mamie.


SAN MARZANO z tunelu od mojej Mamy - dojrzały i słodki

