Powrót na główną stronę Forum.

Ogrodniczo Działkowe Forum.
Najlepsi polscy fachowcy. Bazy wiedzy praktycznej. Porady.
Opryskiwacz
* Rejestracja    * Pomoc   * Wyszukiwarka    * Zaloguj 
   ::  Koronawirus - Licznik ::     ::  Koronawirus (bez Chin) ::    

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 483 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Idź do strony nr...        1 ... 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27 ... 29  
Autor Wiadomość
GrazynaW
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 29 cze 2019, o 05:54 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 6724
Skąd: Śląsk

 1 szt.
Nie zazdroszczę Ci sąsiadki, takie babsko do siwych włosów może doprowadzić.
A fioletowe papryczki są super!!

_________________
Pozdrawiam - Grażyna
Południowy balkon I Południowy balkon II


Góra   
  Zobacz profil      
 
Maciek13
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 19 lip 2019, o 06:36 
Offline
1000p
1000p
Avatar użytkownika
Postów: 1081
Skąd: Zofianka Górna

 1 szt.
:wit Serdecznie Ci współczujemy :roll: No ale cóż, są ludzie dobrzy, ale i są wredni- coś o tym wiem. :wink: Bardzo spodobały mi się u Ciebie papryczki, a w szczególności ta czarna odmiana- boska jest.

_________________
Doniczkowe i ogrodowe u Maćka :)
Śmiechu warte sucholuby Maćka
Pozdrawiam Maciek


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Foxowa
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 19 lip 2019, o 22:29 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3263
Skąd: Krk/BB

 0 szt.
Dzięki.
Co do papryczek to polecam. Skoro udają się takiemu laikowi jak ja to znaczy, że nie mogą się nie udać.
A do czarnych mam wyjątkową słabość. Jestem ciekawa jak z ich kolorami. Niektòre miały się pozmieniać.

Zamilkłam,bo tymczasowo opuściłam moje rośliny i jestem na urlopie.
Zatrudniłam sobie podlewacza i dokarmiacza rybek,więc mòj dobrobyt zginąć nie powinien. Prosiłam o szczerą relację i pòki co dostałam tylko jedną fotę podupadłego koleusa, miemy nadzieję,że na tym koniec.
Przed wyjazdem poprzycinałam koleusy. Część porozsylalam po ludziach ( pochwalcie siè jak wam rosną, będzie mi miło), a część wsadziłam na grządki.
Szału nie ma, ale jeszcze dowiozę żeby przed jesienią trochę się ogarnąć.


Obrazek


Jeśli chodzi o wytrzymałość to najlepiej ma się ten mój stary na foto wyżej, zaraz po nim ten :

Obrazek

Ciągle się zastanawiam nad odmianą. Malibu Apricot?

Zdaję sobie sprawę,że na tym foto furrory nie robi, ale mam o nim dobre zdanie oceniając jego całokształt. Radzi sobie dobrze z ròznymi warunkami , przeżył majowe sniegi, przeżył upały i w dodatku ukorzenia się z każdego pyci kawałeczka ( to co na zdjęciu to był dopiero mizerny odrościk, a już jest nienajgorsza sadzonka).

Trzecie w kolejności są moje siane,ale tu znowu zbyt badylowate.
Niestety reszta nie daje rady w moich warunkach. To takie typowe ozdobne mimozy na jeden sezon. Ale będę nad nimi pracować dalej i spròbuję ich wyprowadzić na ludzi ;)

A granat .... urlop na całego !

Chyba nie narzeka.
Obrazek
Obrazek

_________________
Majki amatorskie poczynania działkowe
Parapecik


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Foxowa
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 24 lip 2019, o 19:39 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3263
Skąd: Krk/BB

 0 szt.
Wpadłam na chwile do mieszkania na niezapowiedzianą kontrolę podlewacza.
Nie jest tak tragicznie jak w tamtym roku ale straty są. Przede wszystkim obeschły papryki. Dojrzały w większości, ale już są raczej kaput. Zostawiłam je licząc, ze owoce dojrzeją i będa na nasiona, zobaczymy co z tego będzie.
Cała reszta przetrwała nawet jako tako. Podlałam je i błyskawicznie wstały nawet jeśli byly przyklapnięte. Najgorzej tradycyjnie parapet zewnętrzny.

Zgarnęłam ze sobą na wieś kilka sadzonek koleusów, lantany, rozmaryn i jednego cytrusa. Koleusy i lantany poszły w grunt, za to cytryna i rozmaryn jeszcze w donicach.


Obrazek

Cytryną jestem zaskoczona, wròżylam jej koniec.
To właśnie ta co zaschła mi całkowicie.
Sama bylam w szoku jak dobrze się odrodziła.
Liscie odrosły ładne i zdrowe, czubek mi się trochę złamał w transporcie stąd ta konstrukcja z patyczkiem, ale ma szanse być ładnym drzewkiem.
Zostanie tu już i będzie zimować razem z granatem .

A tak mają się moje koleusy na grządce.
Obrazek





Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie wygląda to jakoś super super ale są,rosną. Zupelnie się zmieniły od pobytu w domu, niektòrych nawet nie mogę rozpoznać z czego są szczepkami. Przede wszystkim liść jest zupełnie inny, bardzo twardy i sztywny.
No i mòj ulubieniec znowu w gruncie dostał obwódki.

_________________
Majki amatorskie poczynania działkowe
Parapecik


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
GrazynaW
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 25 lip 2019, o 14:00 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 6724
Skąd: Śląsk

 1 szt.
Koleusy na pewno będą Ci wdzięczne za posadzenie w gruncie. ;:333
Za cytryne trzymam kciuki, teraz ciepło niech ma wakacje.

_________________
Pozdrawiam - Grażyna
Południowy balkon I Południowy balkon II


Góra   
  Zobacz profil      
 
Foxowa
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 30 lip 2019, o 20:25 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3263
Skąd: Krk/BB

 0 szt.
Koleusy były wdzięczne (choć jeden się przekręcił - podejrzewam, że go zbyt podkarmiłam). Znowu mnie łapki do nich świerzbią, bo zrobiły się takie ładne,że nagle stwierdziłam,że chcę je "przedłużyć" na zimę. Pewnie się nie powstrzymam i pobiorę szczepki, choć i tak mam za wiele koleusów, bo pozostawiłam jeszcze trochę tego co miałam dać w grunt ( takie ładne koloroy się pojawiły) i zdobyłam wymarzoną żółtą szczepkę, którą ukorzeniam. ;:224
Nawet cytryna się wywdzięczyła i … mam kolejne małe cytrynki.
Przycinając ją wtedy po przyschnięciu wsadziłam te patyczki w ziemię i są już ukorzenione 3/4 sztuki.
Gdzieniegdzie wspominano, że to idzie tak ciężko, a tu proszę, w tak krótkim czasie mi się udało. I to niechcąco.
Wcale nie chciałam i znów mam nadmiar. Muszę znowu komuś to wepchać lub za coś się wymienić. Na szczęście znalazłam świetną grupę miłośników roślin (gdzie nawet są stuknięci tak jak ja na punkcie koleusów) i już wiem,że oddaję w naprawdę dobre ręce. Ostatnio rozprowadziłam masę szczepek koleusów z przycinki, nawet jedną doniczkę wzięła ode mnie koleżanka wymieniła się za ...szafę :;230 A ja myślałam że to ja jestem mistrzem dillowania koleusami ;:306 ;:306

A koleusy znowu są do cięcia. Rosną w górę wielkim wściekłym liściem i nie odpuszczają. Niektóre kwitną, nawet moje "maluszki" z siewu i obydwa bordowe. Zbieram nasiona , mam już 3 odmiany ze swojej kolekcji :

Obrazek


Obrazek

Obrazek


Jednego niestety coś obżarło (tego mojego starego) i szukam winnych, ale nie mogę znaleźć. Zapewne sobie coś wniosłam zzewnątrz, bo pakowałam na wariata do domu żeby uchronić przed upałem, a u mnie na parterze to całe bogactwo od mrówek, ślimaków, chrząszczy po pasikoniki i inne cuda.

Ale chyba akcja ratunkowa przebiegła pomyślnie. Nawet jestem w szoku, bo papryki , które opłakiwałam ….odżyły. Jakby nigdy nic wróciły do normalnego stanu choć mogłabym przysiąć że wyglądały na martwe. Tylko 5 Colours chyba już się nie podniesie, ale ogólnie strat jest niewiele. Wszystkie roślinki po urlopie zdały mi się takie dorodne i wyrośnięte. Chyba czas na jakąś foto-aktualizację, bo trochę się pozmieniało ;) Może jutro przysiądę z aparatem.


Obrazek

_________________
Majki amatorskie poczynania działkowe
Parapecik


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
majakal
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 31 lip 2019, o 17:34 
Offline
200p
200p
Avatar użytkownika
Postów: 282
Skąd: RYKI

 więcej niż 1 szt.
Witaj, piękne koleusy, w zeszłym roku miałam ślicznego jasnozielonego z białymi nerwami ale niestety nie przeżył zimy, bardzo mi go szkoda.

_________________
zapraszamy na forum


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Foxowa
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 31 lip 2019, o 20:29 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3263
Skąd: Krk/BB

 0 szt.
Witaj. Bardzo dziękuję.
Takie z jasnymi też mam i to w kilku wersjach,ale żaden nie jest tym co sobie upatrzyłam w internetach.
Jedynym takim ' oryginalnym' jest u mnie w tym momencie Aligator.
To i ten mòj ( nazywam go Lime, bo jedynie z nim mi się kojarzy).

Wreszcie dziś dorwałam łotrzyka, ktòry mi ogołocił koleusy. Nie wiem z.czego są te zielone gasiennice ale to nie pierwszy raz kiedy mi zeżarły rośliny.
Obrazek
Mam nadzieję, że był tylko jeden, bo zrobił naprawdę pogrom. Hodowałam sobie jednego koleusa na drzewko i już mi ładnie puszczał liście, a tu jest potarmoszony i obżarty na łyso.

_________________
Majki amatorskie poczynania działkowe
Parapecik


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
GrazynaW
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 1 sie 2019, o 13:22 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 6724
Skąd: Śląsk

 1 szt.
Taki sam gąsienicowy podżerał mi Pepina.
Przejrzałam listowie i widzę, że ten rok obfituje w przędziorki. ;:223

_________________
Pozdrawiam - Grażyna
Południowy balkon I Południowy balkon II


Góra   
  Zobacz profil      
 
Foxowa
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 2 sie 2019, o 08:44 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3263
Skąd: Krk/BB

 0 szt.
Nie wiem czy to nie jest dziecko jakiejś błyszczki, ale zielonych jest masa.
W każdym razie szybka i żerna.

Usiłowałam wczoraj zrobić fotorelację, ale coś mi fotosik szaleje. Nie mogę go opanować.

Zauważyłam w międzyczasie jeszcze jedną wpadkę mojego podlewacza. Zalał mi kaktusy.
No i niestety ' hatinafty' zgniły. I to na amen.
Teraz muszę prędziutko zrobić porządek z aloesami,bo są w tej samej doniczce i zaczyna wyglądać to niepokojąco.
Z resztą te moje aloesy rosną jak głupie. Rwę na potęgę odrosty i rozdaję i nawet się nie zdążę nacieszyć eleganckim formatem a już są 'zarośla'. Z boku wyskakuje masa młodziutkich pędów i w sumie bardziej mi rosną na szerokość niż wysokośc.

Dopatrzyłam też rzeczy strasznej - padł mi mòj nowy nabytek, maleńka rademachera. Tak bardzo ją chciałam mieć i doczekałam się gęstej sadzoneczki, ktòrą wszyscy przezywali pietruszką. No i fik, podlewacz chyba nie dopatrzył mojej mikro nikotynki pod koleusami i jest zasuszona kompletnie. Jeszcze ją podlewam ale nie liczę na cuda.

Zaschła mi też pelargonia, ale tu się nie dziwię, bo była na ful słońcu na zewnątrz. Jeden cytrus też znów 'okulał'. Zastanawiam się czy to nie wina miejsca, bo po raz kolejny nie wyrabia na słońcu ten na brzegu. Jednak bycie pierwszym w szeregu to trudne zadanie.

A to moje koleusy, o ktòrych wspominałam. Te z białym środkiem. Zdjęcie na szybko komòrką, chyba ich jeszcze nigdy nie pokazywałam, bo stoją trochę po macoszemu i nie mam do nich dostępu.
Obrazek

_________________
Majki amatorskie poczynania działkowe
Parapecik


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Foxowa
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 4 sie 2019, o 16:44 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3263
Skąd: Krk/BB

 0 szt.
No to mała aktualizacja.

Część mojego przychówku koleusowego. Niektóra kwitnąca, niektóra spalona, a jeszcze kolejna zeżarta przez gąsiennice, której wyprowadzki znowu nie jestem pewna.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Papryczki
Black Pearl
Obrazek
5 colours
Obrazek
Obrazek

Explosive Ember
Obrazek

Draceny
Obrazek

Figi.
Chyba już odetchnąć i ostatecznie je przesadzić.
Obrazek

Pelargonia mojego dziecka zrobiła się taka trochę ...niereprezentacyjna.
Mam nadzieję, że zdążę do września ją jakoś postawić na nogi, bo opadła cała, a przecież to był kwiatek osobisty mojej młodej.
Obrazek

Przez moją nieobecność awokadowi urósł taki długaśny czub.
Wygląda to jakby stał w ciemnej piwnicy bez jedzenia i picia, ale przynajmniej nie czernieje. Zobaczymy co powie jak wróci do warunków słonecznych.
Obrazek

Zdechła kocanka odżyła. A ja już nad nią zrobiłam znak krzyża i kupiłam nową ;:202 No to mam dwie, jedną na grządce a drugą w donicy.
Obrazek

Rozmaryny nawet nawet. Z resztą nie przejmuję się nimi tak bardzo, bo jak zaschą to je podstrzygę i zaraz odzyskują wigor. Szkoda tylko, że już praktycznie nie widać różnicy między zwykłym a cytrunowym i straciły variegatowe listki.
Obrazek

Nie zrobiłam zdjęcia osobno, ale tu rzut na liczi. Niestety podeschło i młody czubek nie wytrzymał i odpadł.
Obrazek

Zielistka jak nic lubi samotność. Nie zraża jej nawet niedopasowanie się do jej preferencji, najważniejszy święty spokój.
Obrazek

A sanseviera z kolei jest nieśmiała i najlepiej czuje się wciśnięta w kąt.
Obrazek

Wspólnie z kaktusami i aloesem tworzyli zgrane trio niedotykalne, ale podlewacz chyba nie załapał instrukcji podlewania i nie zrozumiał terminu "sucha półka".
Tak więc fota aloesu, miejmy nadzieję, że nie ostatnia, bo jest kiepsko.
Obrazek
Obrazek

Mam jeszcze pomidorki, ale tu nie wiem czy nie powinnam oszczędzić widoku.
Arctic Rose
Obrazek

i Perła Ogrodu, którą chyba powinnam raczej nazywać " Zdechła Balkonu" ;:131
Obrazek

Pomijając fakt, że Perła ogólnie tak wygląda zdechlawo to obydwa pomidory rosną mi marnie i słabo. Rok temu miałam już masę owocków, a tu liście i liście.
Cudu to z tego nie będzie chyba.

_________________
Majki amatorskie poczynania działkowe
Parapecik


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
GrazynaW
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 13 sie 2019, o 05:47 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 6724
Skąd: Śląsk

 1 szt.
Nie podejrzewam, żebyś je głodziła a może coś podżera w korzeniach?
Arctic Rose nie wygląda źle.

_________________
Pozdrawiam - Grażyna
Południowy balkon I Południowy balkon II


Góra   
  Zobacz profil      
 
Foxowa
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 13 sie 2019, o 09:55 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3263
Skąd: Krk/BB

 0 szt.
Gdybym zamordowała Dwarfa to chyba by już było przegięcie ;)
Chociaż nie wiem, może się da.

Perła w tamtym roku też była taka że myślałam, żeby ją wyrzucić ale ta trochę przegięła i wstyd mi robi.
Dlatego podjęłam desperacki krok i ...ucięłam ją ;:oj
Co innego jakby już kwitła czy owocowała, ale to dalej goły liść, tak więc z czubka zrobiłam nowego krzaczka. Myśłałam, że go zabiłam, ale przyszły chłodniejsze dni i się biedaczek podniósł. Jak dobrze pójdzie to się ukorzeni i będę o nią dbać bardziej.
Nawoziki dostają. Skończyłam butelkę biohumusu i przerzuciłam się na Florowit, bo podobno lepszy. Mam też pałeczki do warzyw, które gdzieś tam dostałam przy kupowaniu ziemi. Też je wtykam od czasu do czasu tak "pomiędzy wierszami". No i nie omieszkałam ich poczęstować obornikiem podkradniętym z działki :)
Fakt faktem, jestem ostrożna z nawożeniem, bo sobie już kilka roślin popaliłam ale żeby je tak głodzić to chyba nie.

Pokazywałam też w innym wątku moje cytrusy. I też mi zasugerowano niedożywienie.
Faktycznie wyglądają strasznie i karaskamy się biednie. Kolejny opadł z liści, wiecznie są uwiędnięte, a ja już nie wiem jak je ratować, bo stoją na zewnątrz i mają od rana do wieczora wypiek na całego i ziemia zasycha w kamień. Dobrze że ostatnio deszcze to trochę odżywają. Jednak dalej nie są piękne, nowe listki są zieleniutkie, ale stare wyglądają jak obraz nędzy i rozpaczy.
Przede wszystkim odkryłam, że żrą je przędziorki. I to tak konkretnie, bo wyżarły z nich całe życie.

Obrazek
Obrazek

Splotło się to z moim urlopem, więc dało im pole do popisu, ale zdążyłam je jeszcze kilka razy psiknąć preparatem olejowym i jakby ustały. Zastanawiam się teraz czy już po czy jeszcze nie, bo jako tako robali nie widzę, natomiast na zdjęciach niepokoi mnie każdy szczegół. Wszystkie niepokojące mnie rośliny są odseparowane w drugim pokoju i mam nadzieję, że to by było na tyle.

Za to walczę dalej ze szkodnikiem zjadającym koleusowe listki i ułaskawiam chyba znalezioną wcześniej gąsiennicę, a na listę podejrzanych zaczynam wpisywać zielone pasikoniki.
Najgorszy scenariusz mojego życia - MAM KONIKA W MIESZKANIU i nie mogę go znaleźć. Tak strasznie się ich boję, a taki urodzaj na nie w tym roku.
Jednego ubiłam po powrocie z urlopu. Drugiego zobaczyłam na moim bordowym koleusie podczas porannego picia kawy. Machnął do mnie bezczelnie czułkami i ...cofnął się w gąszczyk. I tyle go widzieli, jakoś się tak wtopił, że zniknął. Wyrzuciłam więc koleusa na którym siedział na zewnątrz i teraz nawet do niego nie podchodzę, bo wiem, że zło się gdzieś czai.
W atmosferze paniki i stresu jakbym rozbrajała bombę przeglądnęłam wszystkie inne roślinki i kiedy płukałam je mocnym strumieniem wody wyskoczył kolejny. Litości!
Teoretycznie powinnam być z siebie dumna, bo udało mi się go znaleźć, ale mam dziwne wrażenie, że to był jeszcze inny.
Z tego wszystkiego już straciłam orientację i sama nie wiem co gdzie i jak. Poprzestawiałam koleusy wg innego szyku, porobiłam trochę nowych sadzonek i liczę, że już nigdy się z niczym nie spotkam.

Chociaż to tylko moje złudne nadzieje. Wystawiłam na zewnątrz awokado żeby łapnęło trochę słońca i podelektowało się parującą po deszczach ziemią i bum, od razu wprowadził się na nie pająk. I to taki spory, w odcieniach seledynowych, owinął się w listku i siedzi, co gorsze złożył tam jaja więc póki co to go nie tykam, bo co będę biedaka zabijać. Może kiedyś zostanie moim sprzymierzeńcem w walce z muszkami, choć tych na szczęście - odpukać!- nie ma od dłuższego czasu.

Reszta ma się nieźle, ale już pomalutku myślę o jesiennej reorganizacji. Oddałam ostatnio jeszcze trochę koleusów, mam w zamian dostać za to akebię, która mnie zawsze fascynowała. Myślami jestem już na balkonie (którego nadal nie mam). Wybrałam sobie kilka pnączy i rączki mnie świerzbią żeby je czym prędzej nabyć/ wysiać. Jakos głowa nie chce tego przyjąć, że muszę się jeszcze kolejny rok przekisić z tysiącem sadzonek a moje 100 koleusów mi w tym nie pomoże :lol:
A jak dobrze pójdzie to jeszcze może mi przyjdzie zimować pomidory , bo jakoś z kwitnieniem to się nie śpieszą....

Taki szybki pstryk z komórki .
Begonia mi odżywa, a była już paskudna.
Obrazek

_________________
Majki amatorskie poczynania działkowe
Parapecik


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Igala
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 13 sie 2019, o 14:43 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1686
Skąd: Małopolska

 0 szt.
;:306 Ale mnie rozbawiłaś tą historyjką z konikiem :D Ty która węże i inne jaszczurki tuli na dłoni :shock: A córka też się go boi? A swoją drogą własne pomidorki w grudniu ( i to bez szklarni) to wspaniała sprawa!
Begonia ci cudnie ruszyła do przodu. Co robisz z koleusami na zimę;walczysz o ich przetrwanie?

_________________
Zapraszam serdecznie! Iga
Kontrolowana dzikość


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Foxowa
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 13 sie 2019, o 18:39 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3263
Skąd: Krk/BB

 0 szt.
Tak. Mam taki strach gdzieś wkodowany w jednej klepce i chyba bym musiała jakąś ostrą terapię przejść żeby przestać się bać choć trochę.
To coś nad czym totalnie nie panuję. Może to dziwne, ja sama tego nie rozumiem, szczególnie że mam zapędy biologiczne i sporą część robaczków znam i coś tam o nich wiem, więc nie boję się tego, że mnie ugryzą itd. W sumie to sama nie wiem czego się boję.
Zwyczajnie wpadam w panikę kiedy widzę jakieś żyjątko i najchętniej bym uciekła z własnego domu żeby tylko nie musieć się z tym spotykać.
Młoda się tego nie boi. Bardzo często zaprzyjaźnia się z wszelakiej maści robaczkami i pomaga mi niektóre bezpiecznie usuwać z domu. Nie jestem typem człowieka, który zabija co tylko mu wpadnie pod klapek, ale choćbym nie wiem jak chciała to nie potrafię do robaka podejść i np wziąć go na kartkę i wynieść. Jakieś takie mam hopla i nie potrafię tego przemóc.
Pająk to jest maksimum moich możliwości i z nimi żyję częściowo w komitywie.

Z pomidorkami nie taka prosta sprawa, bo im prócz wody potrzeba jeszcze słońca i innych czynników, których w grudniu już nie ma. Dla mnie taka zimowa hodowla na parapecie to trochę takie kiszenie na siłę żeby mieć. Ale no trudno, jeśli trzeba będzie je dotrzymać to jakoś przekaraskamy. W razie czego mam lampę (kolejną,kupiłam sobie już z myślą o balkonowej szafce na rozsadę :uszy ) ale bym bardzo nie chciała jej wyciągać.

Koleusy te co wybrałam zostawiam na następny sezon. Wstawiam do domu i traktuję jak roślinę doniczkową.
Resztę daję na działkę i walczę ze sobą żeby je spisać na straty.
Popołudniu trochę pogmyrałam w ziemi i jeszcze poprzesadzałam.
Kilka koleusów poszło do nowych doniczek. Niektóre wspólnie, niektóre osobno. Rozdzieliłam liczi, jedno zostawiam sobie, drugie oddaję, chyba że los inaczej przesądzi po przesadzaniu. Awokado dostało większą doniczkę po starym drzewku, bo już kipiało dołem. Figi rozdzieliłam na dwie doniczki.
Od razu zrobiło się na parapetach tak... pełniej :lol:
Obrazek

Obrazek

Obrazek
Obrazek

Nawet zmarniona pelargonia odżyła. Może młoda jak wróci nie zauważy że coś z nią było nie tak ;)

Obrazek

_________________
Majki amatorskie poczynania działkowe
Parapecik


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Igala
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 13 sie 2019, o 20:28 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1686
Skąd: Małopolska

 0 szt.
Oooo to już robisz jesienne przygotowania i przesadzania :) ja jeszcze mentalnie jestem w lecie. Rozumiem tę fobię bo ja mam na węże i jaszczurki. Pająki powoli oswajam... Ale dopóki nie zaczęłam "ogrodowania" to wszelkie robactwo w ziemi i ślimaki to była ogromna fobia, na szczęście już oswojona. Mnie też jeszcze kwitną doniczkowe pomidory i chyba tez wylądują z powrotem na parapecie :) jak nie zdążą.

_________________
Zapraszam serdecznie! Iga
Kontrolowana dzikość


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Grigor
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 13 sie 2019, o 23:46 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 547
Skąd: Podkarpacie

 0 szt.
@Foxowa moje awokada mają już 1,8m a ja mam 1,83m, pod koniec sezonu będe się czuł mały przy nich :D


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 483 ]  Idź do strony nr...        1 ... 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27 ... 29  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    |    Kto przegląda ten dział ?

Przeglądają dział: Pelidea i 36 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  
www.marolex.pl    E-sklep Marolex
| Polityka cookies. |  Polityka prywatności. |  * Witryna używa cookies.    Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies i akceptację Regulaminu. *