Dorotko Kochana

Obiecywałyśmy sobie uaktywnić się na forum... Ty jak widzę nie próżnujesz, a ja tym czasem w głębokim lesie

Z wielkim żalem przeczytałam Twój smutny wpis o tęczowym moście. Cóż powiedzieć w takich chwilach? Słowa są miałkie... i jakoś tak mało wyraziście oddają uczucia

Współczuję Ci całym sercem, tym bardziej, że z własnego doświadczenia wiem co przeżywasz. Ja byłam w tej samej sytuacji 3 lata temu, kiedy pożegnałam się z moją najukochańszą psicą

Do tej pory nie zdecydowałam się na innego psa, chociaż wiele osób mi to perswaduje. Zaparłam się, bo po pierwsze nie chcę drugi raz przez to przechodzić (mam na myśli rozstanie) a po drugie szukanie "zamiennika" wydaje mi się uwłaczające i nie w porządku. Może kiedyś... Czas leczy rany - nie do końca, ale zawsze...
Życzę Ci właśnie takiego ukojenia i poczucia, że BYŁO WARTO, choćby dla takich chwil, jak mokry nos pod kolanem
Wiosna niby za pasem, a tymczasem mrozy siarczyste. Tak liczyłam na to, że ta zima przejdzie łagodnie

Nic z tego, jak widać

Zastanawiam się ile róż mi wypadnie, ile skończy z jednym badylkiem

A skoro przewiduję takie opcje, to i zaopatrzyć się trzeba w rezerwy

Coś tam "skubnęłam" we Flori - bez szału

Niektóre odmiany kupiłam po raz drugi, bo poprzednie odmówiły współpracy
A jak u Ciebie? Plany na nowy sezon?
Ja martwię się trochę, bo pościągałam do ogrodzia co się dało i powoli zaczyna mi brakować odmian tzw. "must have". Zauważyłam to najbardziej w przypadku lilii. Obleciałam wszystkie sklepy internetowe i skończyłam z miną skwaszoną, jak po zjedzeniu beczki kapusty

Normalnie nie ma co kupić i czym sobie zapełnić tę wielgachną dziurę w doznaniach?

Dziura w doznaniach jest wprost proporcjonalna do braku braków finansowych

Jednak zdecydowanie wolę na odwrót
Szukając wytrwale odkryłam nowy sklep z cebulami i Ci przynajmniej zabłysnęli kilkoma odmianami, jakich nie miałam do tej pory. No, zobaczymy...
Ściskam Cię mocno
