Ewka - u mnie pierwszy dzień wiosny.
Pogoda z błękitem,

i aż 18 stopni.
No i cebulowe ruszyły.
Magnolio - witaj.
Miło, że zajrzałaś.
Ewka krakowska - u mnie dziś szaleństwo wiosenne.
Ptaki się dra na wyścigi, kosy z pękami suchej trawy w dziobach już moszczą gniazda w tujach.
Sroki robiły przegląd świerków, kawki toczą terytorialne walki.
A w kogrobuszu wiosna rozkwitła.
Geniu - cieszę się bardzo, że twoje oczy będą się cieszyć tymi skromnymi kwiatkami.
Aniu - nie pracowałam w ogrodzie, ale słoneczko budzi do życia roślinki.
Trawnik przypomina nasiąkniętą do oporu gąbkę, ale pod spodem lód.
Kociku - u mnie dopiero początek, ale i tak się cieszę.
Życie wraca ze snu i wszystko zaczyna się budzić.
Nie wszystkim liliowcom już wystają młode liście.
Dormanty pokazują je jako ostatnie.
No i wreszcie dotarła.......
W promieniach słońca i cieple cebulowe robią wyscigi.
Myślałam, że wawrzynek przemarzł, a tu taka niespodzianka.
I pierwsze pszczoły na kwiatach........
To jak sprint.....kto pierwszy zakwitnie.
Zaraz chce się żyć na takie widoki.
Butelki po mineralce na nowych liliowcach okazały się być strzałem w dziesiątkę.
Wszystkie mają zielone liście pod suchymi kitkami w jakie dodatkowo były związane.
Nawet duże kępy związane w ten sposób mają zielone środki.
Jeśli korzenie nie są przemrożone / co niebawem się okaże / będzie znaczyło, że to świetny sposób na zabezpieczenie liliowców na zimę.
Balkonik wzbogacił się w prymulki z których dwie niesamowicie pachną.
W pierwszym dniu wiosny pierwsze plażowanie się odbyło.
