Maryno-witaj ponownie.

Twoje posty, jak zwykle, są przemiłe.
Maju- miejsca to ja jeszcze mam sporo (trawnik) ale jest on pod silną operacją słońca i zresztą nie chciałabym go ograniczać; w tym sezonie i tak go zmniejszyłam
Z nicieniami borykałam się dwa lata temu, gdy stwierdziłam ich obecność na korzeniach piwonii i to tych, których kolekcjonowanie właśnie zaczęłam-anemonowych, pojedynczych i półpełnych. Myślałam, że się zapłaczę bo w dobrym sklepie ogrodniczym, gdzie pokazałam korzenie wykopanej piwonii stwierdzono, że to najgorszy gatunek nicienia i jedyne, co można zrobić to spalenie roślin.Jest na to środek chemiczny ale o takiej dozie toksyczności, że mogą go stosować tylko wyspecjalizowane firmy. Zadzwoniłam wówczas do Pawła Kaźmierskiego i On poradził mi, co mogę zrobić. Dzięki mojemu mężowi, który w ciągu kilku godzin skonstruował grzałkę z termostatem, mogłam wygrzać wszystkie moje piwonie ( miałam już wówczas ponad 40 odmian) w kąpieli wodnej w temperaturze 49 stopni Celcjusza. Posadziłam je później do wielkich donic po dużych rododendronach ( sąsiad na szczęście robił wielką rabatę i chciał pozbyć się donic) i przezimowałam je w szklarence. Dopiero pod koniec sierpnia w ubiegłym roku wysadziłam na nową rabatę ; sprawdzałam korzenie i na szczęście nicieni nie było. Na zarażonym terenie zastosowałam niestety chemię a w nowym sezonie wysiałam tam coś, co wabi nicienie a ponieważ nie mają co jeść, to umierają (w tej chwili nie pamiętam nazwy tej rośliny stosowanej jako poplon) Odstraszająco działają też aksamitki, które bardzo lubię i sieję.
Maju- indigoferę kupiłam niedawno z wieloma pąkami i jestem ciekawa, jak przezimuje. A słoneczniczkiem mogę Cię uszczęśliwić
A propos ptaków to u mnie też zatrzęsienie srok i sójek. Ale na szczęście są też inne.
Elżbietko- witaj i bardzo dziękuję za miłe słowa. Jak ja zazdroszczę Ci tego strumyka

No nic, będę wciąż zaglądała na Twoje włości i już
A oto kilka zdjęć zrobionych dzisiaj w moim ogrodzie.
Już ostatnie liliowce.
Czekam jeszcze na wykwitnięcie resztek lilii.
Zakupiona na allegro Clethra niestety nie jest różowo kwitnącą odmianą Pink Spike

ale i tak pachnie prześlicznie. Stokezja za to sprawiła mi nie lada niespodziankę swoimi puszystymi kwiatami.
A oto paprocie, którymi wzbogaciłam kolekcję w czerwcu. Zadomowiły się już i wypuszczają nowe liście.
