W domu było lepiej, ale też się zdarzało. Pogryzione kolekcjonerskie mangi męża, "użarty" narożnik ściany. Obowiązkowe siusiu na drewniane panele. (wtedy jeszcze pracowałam na nocki i odsypiałam a piesek rządził).
Chcąc uniknąć takich niespodzianek i bez kennelka, może warto zastanowić się nad adopcją dorosłego psa?
Co do samego kennelka. Klatka może i źle się kojarzy, nie jest też specjalnie estetyczna, zwłaszcza, że powinna stać w miejscu zacisznym, ale tam, gdzie przeważnie się przebywa. Nie mogę jednak z niej zrezygnować, pomimo, że nie zamykam jej już od dawna. U mnie stoi w salonie. Robi za piętrowe legowisko - na dole poduszki dla psów, na górze legowisko dla kota. Baila z racji podeszłego wieku zaanektowała ją na stałe. Nie słyszy i niedowidzi a klatka jest jej "oazą bezpieczeństwa". Fibi też lubi sobie w klatce poleżeć. No i Kit. Ma swoje legowiska i koszyczki, ale przecież na psim posłaniu i w klatce lepiej


