Robercie - latem, kiedy gorąco, chłodny klimat jak najbardziej wskazany.
Uspokaja emocje i koi stargane nerwy.
Wychodzisz tylko z liliowcami
Asiu - masz rację, sprawdziłam w szczegółach i to ona.
Tylko to gigant i u mnie nie pasuje, chyba pójdzie jesienią w czyjeś dobre ręce.
Wiolu - tak, teraz sporo kwiatów pięknie się prezentuje.
Nie kupiłaś Felicji.......jaka szkoda.
To taka cudowna róża o zapachu starych róż z nutą piżma.
Jestem w niej na dzień dzisiejszy zakochana tak jak w Nevadzie.
Elu - dziękuję.
Staram się wybierać te pewne i piękne.......jeśli uważasz że mi się udaje to bardzo się cieszę.
Maryniu - z każdym dniem coraz więcej.
Ogromnie się cieszę, że wszystko idzie niby szybko, ale tak jakoś w prawidłowej wersji.
Po jednym pączku, po jednej rozecie, po jednej gałązce a nie jak zawsze wszystko na raz.
Ten sezon jest w porównaniu z poprzednimi bardzo udany, przynajmniej dla mnie.
Aneczko -
Wyobrażam sobie twoją Ghislaine, ależ będzie spektakl, pewno cały kącik nią zarośnięty.
Kawka o poranku wypita w takim zakątku to raj dla duszy.
CHEwizz już zostanie na swoim miejscu.
Znalazłam wyjście z sytuacji.
Zakwita jako pierwsza a kiedy kończy kwitnienie reszta panien dopiero je zaczyna.
Więc kolorek już nie kuje w oczy i jest OK.
Gdybyś zobaczyła ją teraz byłoby Ci jej żal, bo to na prawdę oryginał.
Asiula -
Wiem że żyjesz w niedoczasie, tym bardziej mi miło.
Przemykaj kiedy tylko masz ochotę.
I jeśli znajdziesz chwilkę to pokaż co na tarasach słychać.
Trzymaj się zdrowo.
Ilonko - postaram się coś cyknąć, ale nie teraz bo znowu pada.
Burza za burzą przelatują, popaduje.......super jest dla roślinek, to i rosną jak szalone.
Magdziu - tak często jest i u mnie.
Najgorzej z tą parówką, bo człowiek pracować nie ma siły.
Po kilku małych wysiłkach pada się na twarz.
Aniu - zaczyna się prawdziwe lato.
A właściwie to już jest od dwóch tygodni u mnie.
Teraz pracy, że nie wiadomo w co ręce włożyć.
Każda realizacja małego nawet planu to wielki wysiłek w tych gorących dniach.
Iguś - mnie też było bardzo miło.
Szkoda, że tak szybko musiałyście odjechać.
Dorotko - to faktycznie było trudne zadanie.
Ale już znalazłam wyjście i jest OK.
To na prawdę ognista róża z bardzo energetyzującym pomarańczem.
Nie widziałam jeszcze róży, ani innego kwiatka z takim "krzyczącym" kolorem.
Róże, róże, róże.........to one teraz biorą w swoje władanie cały ogród.
Coraz więcej kwiatów a zeszłoroczne nabytki też stroją się w pąki.
Kilka z nich wygląda już całkiem ładnie z otwartymi pąkami.

Jedna jest nieodgadniona, zmienna w kolorze jak kameleon.
Od ciemnego pomarańczu po nasycony blady róż.
Miała być Aloha, ale chyba nią nie jest, albo to jakaś jej niedoróbka.
Nie mam nawet podejrzeń co do tego jaką mogłaby być.
Może to jakaś parkowa albo pnąca , bo dość wysoko rośnie.
Może ktoś ma podobną różę?






















