Dziękuję zbiorowo za podglądanie i miłe słowa.
Miałam wczoraj napęd do pracy, więc parę roślin zmieniło miejsce. Niestety dziś ponad 30 stopni, pobiegłam je cieniować.
M wyciął czerwonego klona, jakoś pusto się zrobiło. Pekł mu pień w dwu miejscach i po dwu latach ratowania, zrezygnowaliśmy. M stwierdził, że lepiej bez niego, a ja już myślę czym go zastąpić.
Oporządziłam trochę róże, oberwałam większość chorych liści i pozbierałam już opadłe. Jak w przyszłym roku będą mieć tyle zagrzybionych liści, to przestanę je sprzątać.
Alu moje miskanty też się kłoszą, a rozplenice już wszystkie mają kotki.
Rudbekię mam pierwszy rok. U dziewczyny od której dostałam nasiona, jedną zimę przeżyła i kwitnie. Zobaczę, jak u mnie sobie poradzi.
Dzięki,

ale już nie będę sadzić więcej host. Mają remontować drogę, a za płotem mam ich sporo. Chyba je muszę gdzieś posadzić.
Krysiu gdyby wszyscy palili chore bukszpany i niszczyli ćmę, to by się w takim tempie nie rozprzestrzeniała.

U mnie jeszcze nie widziałam, to tylko choroba grzybowa się uaktywniła, bo padało ponad trzy tygodnie. W tym roku zarówno bukszpany, jak i róże pryskałam dwa razy. Trochę przyhamowało to chorobę. Niestety u bukszpanów zauważyłam za późno.
Trawami teraz znowu będę przynudzać. Hortensji mniej pokazuję, chyba w ogrodzie lepiej wyglądają niż na zdjęciach.
Róża to Chopin, ładnie kwitnie, choć mączniaka niestety złapała.
Martuś sama wiesz, jak miło się spędza czas w ogrodzie.

Ciągłe upiększanie kolejnych zakątków relaksuje mnie wyjątkowo.
Wczoraj zlikwidowałam dyniowisko w kompostowniku i cieszyliśmy się, jak dzieci, że kilkanaście dyni Hoccaido mamy do konsumpcji. Jeszcze jedna rośnie u siostry i też ma dużo owoców. Tamte już na przetwory będą. Zupy lub pieczone na ostro jemy codziennie. Największą radość miał wnusio, jak pomagał dźwigać pomarańczowe dynie.
Ewuniu też lubię to miejsce i chyba znowu dosadzę tam bukszpanów, bo trzy wyrzuciłam. Trawy zostaną, bo rozjaśniają to miejsce.

Wiosną będzie tam dużo czosnków, bo już rodzą się pomysły na zmiany.
Rudbekię posadziłam w dość suchym miejscu. Wiosną zobaczymy, w jakiej będą kondycji.
Aniu jeżówki nadal kwitną, staram się na bieżąco wycinać przekwitłe. Nie mam rabaty na której nie byłoby traw wysokich i niskich.

Dla Ciebie proso Shenandoah przy hortensji, pięknie się przebarwia i szybko stworzyło ładną kępę.
Ewelinko maliny to wyjątkowo smakowite owoce. Dziewczynki będą mieć zdrowe soki do napojów i pewnie jeszcze inne przetwory.
Hortensje oddaję przyjaciółce, która zachorowała na chorobę hortensjową odkąd mam je u siebie.

Mam trzyletnie Limelight, które już są za duże, zastąpię je piennymi w przyszłym roku. Mam nadzieję, że te które ukorzeniam, będą latem gotowe.
Kasiu lubię swoje rabatki, choć niektóre muszę zmieniać, bo to mnie relaksuje.
Pytałaś u Ewelinki samosiejki jeżówek, Jak zostawisz kilka kwiatostanów będziesz mieć pełno siewek. Tylko wiosną nie wypiel.
Lucynko chyba rudbekie się zapylają krzyżowo i tracą cechy odmianowe, jak jeżówki.

Mam tylko bordową, zbiorę nasiona, może powtórzą cechy.
Deszczu miałam wystarczająco, ale kolejne dni z 30 stopniową temperaturą pewnie wysuszą moje piaski. Teraz astry cynie, dalie i jeżówki kwitną wyjątkowo, miały dużo wilgoci.
Maryniu też już myślę, żeby mieć mniej pracochłonnych roślin, ale nie wyobrażam sobie, że nie będzie przesadzania. Coś wypadnie, coś dokupię i już mam zajęcie na rabatach.
Hibiskus, terminator rosnący w korzeniach żywotników.
