Ogród Agnieszki i Zbyszka cz. 5
- pelagia72
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 8969
- Od: 2 mar 2009, o 21:09
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Pomorskie
Re: Ogród Agnieszki i Zbyszka cz. 5
Kochani
Bardzo dziękuję za kondolencje i pocieszenie

To jest faktycznie jakiś przejściowy / przełomowy czas pod każdym względem.
Nie spodziewałam się takich przetasowań w moim życiu....
Rodzina przyjechała z całego świata ,czułam wsparcie w najtrudniejszych chwilach.
A było na prawdę mega ciężko pożegnać Tatę.
Jeszcze to nie dociera do mnie....
Największe wsparcie dostałam od mojego partnera a w zasadzie narzeczonego ,gdyby nie On to bym nie dała rady.
Siedział ze mną przez pierwsze dni cały czas a potem trzymał mnie na pogrzebie.
Najgorzej było w kaplicy cmentarnej ,gdyby mnie za rękę nie trzymał to bym zeszła chyba.
No i Rodzice Bratowej ,kochani ludzie ,jako jedyni z rodziny się użalali nade mną z powodu utraty Wądołu i ogólnego mojego połozenia.

To tort , który zrobiłam dla mojej Mamy na urodziny. Wczoraj świętowaliśmy w restauracji.

To my trzy gracje. Córka, ja i Mama.
Ona i tak dobrze wygląda po tym co przeszła z Tatą.


Macie jeszcze ciastka migdałowe , które zrobiłam na stypę.
Z ogrodniczych wieści to w związku z zima stulecia na wybrzeżu prawie nic się nie dzieje.
Rośliny balkonowe ledwo co żyją, martwię się o oliwkę na balkonie u Syna ,jest zawinięta, ale za zimno było, więc pewnie padnie.
Mam jakieś resztki hiacyntów wadolskich na parapecie.
Chciała bym coś wysiac, mam doniczki i ziemię do rozsad.
Ale nie wiem ile będziemy mieszkać w tym miejscu.
Najwyżej do Mamy zawiozę.
Bardzo dziękuję za kondolencje i pocieszenie
To jest faktycznie jakiś przejściowy / przełomowy czas pod każdym względem.
Nie spodziewałam się takich przetasowań w moim życiu....
Rodzina przyjechała z całego świata ,czułam wsparcie w najtrudniejszych chwilach.
A było na prawdę mega ciężko pożegnać Tatę.
Jeszcze to nie dociera do mnie....
Największe wsparcie dostałam od mojego partnera a w zasadzie narzeczonego ,gdyby nie On to bym nie dała rady.
Siedział ze mną przez pierwsze dni cały czas a potem trzymał mnie na pogrzebie.
Najgorzej było w kaplicy cmentarnej ,gdyby mnie za rękę nie trzymał to bym zeszła chyba.
No i Rodzice Bratowej ,kochani ludzie ,jako jedyni z rodziny się użalali nade mną z powodu utraty Wądołu i ogólnego mojego połozenia.

To tort , który zrobiłam dla mojej Mamy na urodziny. Wczoraj świętowaliśmy w restauracji.

To my trzy gracje. Córka, ja i Mama.
Ona i tak dobrze wygląda po tym co przeszła z Tatą.


Macie jeszcze ciastka migdałowe , które zrobiłam na stypę.
Z ogrodniczych wieści to w związku z zima stulecia na wybrzeżu prawie nic się nie dzieje.
Rośliny balkonowe ledwo co żyją, martwię się o oliwkę na balkonie u Syna ,jest zawinięta, ale za zimno było, więc pewnie padnie.
Mam jakieś resztki hiacyntów wadolskich na parapecie.
Ale nie wiem ile będziemy mieszkać w tym miejscu.
Najwyżej do Mamy zawiozę.
- Karo
- -Administrator Forum-.

- Posty: 22385
- Od: 16 sie 2006, o 14:39
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Centrum Polski
- Kontakt:
Re: Ogród Agnieszki i Zbyszka cz. 5
Agnieszko Droga
bardzo Ci wspólcxzuję przede wszystkim straty taty ale także tych wszystkich przejść z jakimi się borykasz.
Wierzę, że to wreszcie koniec smutności. Idzie wiosna a więc nowe... i tego sie trzymajmy.
Ściskam Ci serdecznie i utulam K.
Twoja córka jest tak sliczna jak Ty...
Wierzę, że to wreszcie koniec smutności. Idzie wiosna a więc nowe... i tego sie trzymajmy.
Ściskam Ci serdecznie i utulam K.
Twoja córka jest tak sliczna jak Ty...


