
Foxowej urosło cz 2
Re: Foxowej urosło cz 2
Gratuluję wyróżnienia za ikebanę
Gołębnik to faktycznie willa
Bardzo smutna historia i człowiek może w obliczu takiej czuć się bezsilny 

- Foxowa
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 4820
- Od: 11 kwie 2017, o 06:55
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Krk/BB
Re: Foxowej urosło cz 2
Dzięki. To była taka improwizacja na szybko. Zerwałam przy tej okazji trochę różnych trawsk i ozdobnych nasienników, z których też zebrałam nasiona i utworzyłam zestaw do wysiewu na suche kompozycje. Gdzieś go sobie wcisnę na działce, bo mi się takie ozdoby rozchodzą jak świeże bułeczki. Bakłażanami Pumpkin on The Stick zrobiłam furrorę, zaniosłam znajomej do kwiaciarni i nie ma osoby żeby nie weszła i nie powiedziała " ale świetne, wygląda jak żywe!". POTS-y przeszły więc chrzest bojowy, bo są obściskiwane i dotykane, ale nie poddają się tym testom żywotności. Nawet nieźle zaschły, część pogniła, ale są też takie perfect. Może to kwestia dojrzewania, w sumie trochę żałuję, że taki przymrozek był, bo przy obecnej pogodzie myślę, że śmiało mogłyby dojrzeć na działce.
Bardzo fajnie też tykwy zaschły. Pierwsza jak widać na kompozycji jest idealnie sucha, druga mi schnie w domu. Nieco inaczej schnie, sprawia wrażenie świeższej i trudniej zasychającej, ale leci powolutku od góry na czarno.
Z pierwszej zebrałam sporo nasion.
Ogólnie chyba już mogę zamknąć listę zbiorów.
Mało tego nie jest, bo starałam się z każdej rośliny coś wygrzebać. Nie wszędzie mi poszło idealnie, ale uzbierałam cały plecak. I to są nasiona tylko z tego roku.
Udało mi się wreszcie skończyć listę i wyszło o tak :
- srebrnik Judasza / miesiącznica roczna

- rudbekie mix

- kosmosy mix


-nagietek mix


- cynia mix


- dalia mix kolorów

- ketmia syryjska fioletowa, biała, jasnoróżowa

- ketmia południowa biała

- hibiskus bagienny
czerwony/ różowo-biały
- kleome biała

-aksamitka


(wysoka pomarańczowa pełna Hawaii/
Mr Majestic/
niska pełna żółta z pomaranczowym Queen Sophia
/ Orange Flame vel pompon z Krakowa/
NN zbiór mieszany)
- dziewanna


- naparstnica mix

- firletka omszona róz-bordo


-nikandra


- pigwowiec japoński (kwitnie na różowo i daje duże smaczne owoce)

- ślaz maurytański (fiolet)

- maciejka


- groszek pachnący mix kolorów

- orlik mix

- gailardia mix 2 kolory

- bazylia mix
- hyzop

- szałwia trójbarwna
- odętka fioletowa (kilka nasion)
- powoje mix kolorów ( Arlekin)
-nasturcja
- gozdzik biały (kilka nasion)

- lantana

-lawenda

- mix kwiaty polne/suchy bukiet
-powojnik pnący ( Vitalba)
- Hibiskus bagienny czerwony/róż/biel
- lwia paszcza mix
- bakłażan Pumpkin on The Stick
- bakłażan NN m?j doniczkowy - małe fioletowo- zielone kuleczki .
- papryczki ostre ozdobne ( skudlone : 5 colours,Black Pearl, Explosive Ember)

- pap. Choco Beaty, brązowa słodka
- pap. pomidorowa zóta/pom/zielona słodka
- papryka ostra Serano
- papryka ostra pomarańczowo-czerwona Jalapeno (?)

- papryka ostra Chilli Czerwona

- tykwa Birdhouse

- fasolka szparagowa mix kolorów (zielony,fiolet, zółty)
- sorgo czarne

- reo (doniczkowe)
- koleusy mix

Pewnie coś pominęłam, bo przy pisaniu nowej listy i szukaniu zdjęć okazało się, że stara jest. Najwyrażniej Młoda mi jej nie skasowała tylko przeniosła gdzie indziej chcąc się szybko pozbyć okienka, które jej zawadzało przy włączaniu gierki.
Jak znajdę jeszcze inne foty to dodam. Ogólnie to tak przejrzałam te dyski i stwierdziłam, że moja działka wcale nie jest brzydka. Bo jak tak porównuję się z innymi to różne takie mam myśli - że nieudolnie mi to idzie,nie ruszam nic n a przód, brzydko wygląda i nie potrafię tego ogarnąć. Ale jak zaczynam przeglądać zdjęcia po sezonie to patrzę z dumą na te moje poczynania. I te kwiatuszki, wiosenne przebudzenia, a potem plony. Dodaje skrzydeł nawet jeśli po drodze bywa przeróżnie i różne ciężkie myśli się rodzą w głowie ;)
Bardzo fajnie też tykwy zaschły. Pierwsza jak widać na kompozycji jest idealnie sucha, druga mi schnie w domu. Nieco inaczej schnie, sprawia wrażenie świeższej i trudniej zasychającej, ale leci powolutku od góry na czarno.
Z pierwszej zebrałam sporo nasion.
Ogólnie chyba już mogę zamknąć listę zbiorów.
Mało tego nie jest, bo starałam się z każdej rośliny coś wygrzebać. Nie wszędzie mi poszło idealnie, ale uzbierałam cały plecak. I to są nasiona tylko z tego roku.
Udało mi się wreszcie skończyć listę i wyszło o tak :
- srebrnik Judasza / miesiącznica roczna

- rudbekie mix

- kosmosy mix


-nagietek mix


- cynia mix


- dalia mix kolorów

- ketmia syryjska fioletowa, biała, jasnoróżowa

- ketmia południowa biała

- hibiskus bagienny
czerwony/ różowo-biały
- kleome biała

-aksamitka


(wysoka pomarańczowa pełna Hawaii/
Mr Majestic/
niska pełna żółta z pomaranczowym Queen Sophia
/ Orange Flame vel pompon z Krakowa/
NN zbiór mieszany)
- dziewanna


- naparstnica mix

- firletka omszona róz-bordo


-nikandra


- pigwowiec japoński (kwitnie na różowo i daje duże smaczne owoce)
- ślaz maurytański (fiolet)

- maciejka


- groszek pachnący mix kolorów

- orlik mix

- gailardia mix 2 kolory

- bazylia mix
- hyzop

- szałwia trójbarwna
- odętka fioletowa (kilka nasion)
- powoje mix kolorów ( Arlekin)
-nasturcja
- gozdzik biały (kilka nasion)

- lantana

-lawenda

- mix kwiaty polne/suchy bukiet
-powojnik pnący ( Vitalba)
- Hibiskus bagienny czerwony/róż/biel
- lwia paszcza mix
- bakłażan Pumpkin on The Stick
- bakłażan NN m?j doniczkowy - małe fioletowo- zielone kuleczki .
- papryczki ostre ozdobne ( skudlone : 5 colours,Black Pearl, Explosive Ember)

- pap. Choco Beaty, brązowa słodka
- pap. pomidorowa zóta/pom/zielona słodka
- papryka ostra Serano
- papryka ostra pomarańczowo-czerwona Jalapeno (?)

- papryka ostra Chilli Czerwona

- tykwa Birdhouse

- fasolka szparagowa mix kolorów (zielony,fiolet, zółty)
- sorgo czarne

- reo (doniczkowe)
- koleusy mix

Pewnie coś pominęłam, bo przy pisaniu nowej listy i szukaniu zdjęć okazało się, że stara jest. Najwyrażniej Młoda mi jej nie skasowała tylko przeniosła gdzie indziej chcąc się szybko pozbyć okienka, które jej zawadzało przy włączaniu gierki.
Jak znajdę jeszcze inne foty to dodam. Ogólnie to tak przejrzałam te dyski i stwierdziłam, że moja działka wcale nie jest brzydka. Bo jak tak porównuję się z innymi to różne takie mam myśli - że nieudolnie mi to idzie,nie ruszam nic n a przód, brzydko wygląda i nie potrafię tego ogarnąć. Ale jak zaczynam przeglądać zdjęcia po sezonie to patrzę z dumą na te moje poczynania. I te kwiatuszki, wiosenne przebudzenia, a potem plony. Dodaje skrzydeł nawet jeśli po drodze bywa przeróżnie i różne ciężkie myśli się rodzą w głowie ;)
- Alicja125
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 2549
- Od: 13 gru 2015, o 00:46
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Bielsko-Biała
Re: Foxowej urosło cz 2
Maju ale sie rozmarzyłam oglądając u Ciebie te wszystkie piękne kwiaty
Ja już chce wiosnę nie chcę zimy. Zazdroszczę niedźwiedzią bo idą spać w zimie, a jak ciepło to się budzą. 
Pozdrawiam Alicja
Ogrodnictwo to nauka, nauka, nauka. Na tym właśnie polega zabawa. Cały czas się uczysz!
Działeczka ROD- zielony domek cz 2 ,Moje kwiaty,
Ogrodnictwo to nauka, nauka, nauka. Na tym właśnie polega zabawa. Cały czas się uczysz!
Działeczka ROD- zielony domek cz 2 ,Moje kwiaty,
- Foxowa
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 4820
- Od: 11 kwie 2017, o 06:55
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Krk/BB
Re: Foxowej urosło cz 2
Zaomniałam jeszcze o jednej zdobyczy, której nie jestem pewna.
Przy robieniu obiadu zauważyłam w porze czarne kuleczki, od razu wpadłam w panikę i stwerdziłam że to na pewno są robale
. Pierw uparcie je spłukiwałam ale im głębiej kroiłam tym tego więcej. W końcu zorientowałam się, że chyba to są nasiona.
Porównałam w necie i..mogłoby tak być.

Co myślicie?
Zebrałam i zasuszyłam, a co mi tam, nie zaszkodzi wysiać, szczególnie, że na siew porów od dawna miałam chrapkę.
Przy robieniu obiadu zauważyłam w porze czarne kuleczki, od razu wpadłam w panikę i stwerdziłam że to na pewno są robale
Porównałam w necie i..mogłoby tak być.

Co myślicie?
Zebrałam i zasuszyłam, a co mi tam, nie zaszkodzi wysiać, szczególnie, że na siew porów od dawna miałam chrapkę.
- Blueberry
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 6658
- Od: 7 kwie 2013, o 22:34
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: woj.dolnośląskie
- Kontakt:
Re: Foxowej urosło cz 2
Porów nie siałam, ale sadziłam rozsadę - i powiedziałam "nigdy więcej"
Roślinki-niteczki, w dodatku splątane korzeniami, delikatniutkie, i sadź to człowieku prosto, na odpowiedniej głębokości
Ale prawdą jest, że rozsada była zrobiona byle jak, wszystko wrzucone do jednej dużej donicy. Jeśli staranniej ją przygotować, może nie być tak źle 
?Nadzieja to jest kwiat, który zakwita i rośnie gdy inni go podlewają.? Charles Martin
Truskawkowa działka cz.3 Zielona ferajna cz.4
Pozdrawiam, Natalia
Truskawkowa działka cz.3 Zielona ferajna cz.4
Pozdrawiam, Natalia
- korzo_m
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 11142
- Od: 17 kwie 2006, o 10:14
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Kraków
Re: Foxowej urosło cz 2
A ja sieję każdego roku pory, nasiona kupne, jak się wysieje w lutym to urosną dość sporo, a później jak posadzę do gruntu, podlewam to urosną bardzo ładne. Wiem, że jest metoda obcinania liści przed sadzeniem, ja tego nie stosuję.
Natalia ma rację korzonki w donicy są splątane, sieję dlatego rzadko, a jak przed posadzeniem mocno się podleje to fajnie wszystko da się porozdzielać.
Natalia ma rację korzonki w donicy są splątane, sieję dlatego rzadko, a jak przed posadzeniem mocno się podleje to fajnie wszystko da się porozdzielać.
- Foxowa
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 4820
- Od: 11 kwie 2017, o 06:55
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Krk/BB
Re: Foxowej urosło cz 2
To spr?buję, choć mnie ten por zawsze przerażał. Ale w tym roku wysiałam siedmiolatkę i już jakoś przychylniej do milimetrowych czupryn podchodzę.
A i por jest chyba moim ulubionym warzywem, kt?rego mogę mieć tonę i spokojnie przejem
Także jak tylko nasionka są porowe to je spr?buję wysiać.
Przeglądałam ostatnio dyski i zn?w znalazłam stare zdjęcia działki. Ah jak to miło pooglądać i stwierdzić że było gorzej jak jest
W mojej głowie czas stoi w miejscu, wydaje mi się, że ciągle jest tak samo, a tu po zdjęciach nagle widać, że krzaczyska.kt?re są dziś ogromne 3 lata temu dopiero wyrastały z ziemi.
Postaram się dodać taką wspominkową fotorelację, ale zn?w mam problem z kompem i dostępem do forum. Znowu ciągle mnie banuje,więc poprosiłam tatę żeby coś pogmerał przy routerze i tak pokręcił że odciął mi dostęp do neta.
Korzystam więc z telefonu ale bardzo się muszę ograniczać, bo ledwie włączę internet to już pakiet danych wypikany. Z resztą, ostatni tydzień siedziałam w domu z młodą, więc nawet nie wychodziłam o działce już nie wspominając...
A i por jest chyba moim ulubionym warzywem, kt?rego mogę mieć tonę i spokojnie przejem
Także jak tylko nasionka są porowe to je spr?buję wysiać.
Przeglądałam ostatnio dyski i zn?w znalazłam stare zdjęcia działki. Ah jak to miło pooglądać i stwierdzić że było gorzej jak jest
W mojej głowie czas stoi w miejscu, wydaje mi się, że ciągle jest tak samo, a tu po zdjęciach nagle widać, że krzaczyska.kt?re są dziś ogromne 3 lata temu dopiero wyrastały z ziemi.
Postaram się dodać taką wspominkową fotorelację, ale zn?w mam problem z kompem i dostępem do forum. Znowu ciągle mnie banuje,więc poprosiłam tatę żeby coś pogmerał przy routerze i tak pokręcił że odciął mi dostęp do neta.
Korzystam więc z telefonu ale bardzo się muszę ograniczać, bo ledwie włączę internet to już pakiet danych wypikany. Z resztą, ostatni tydzień siedziałam w domu z młodą, więc nawet nie wychodziłam o działce już nie wspominając...
- stefcia
- 500p

- Posty: 679
- Od: 2 gru 2012, o 18:08
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Pogórze Sudeckie
Re: Foxowej urosło cz 2
korzo_m pisze:A ja sieję każdego roku pory, nasiona kupne, jak się wysieje w lutym to urosną dość sporo, a później jak posadzę do gruntu, podlewam to urosną bardzo ładne. Wiem, że jest metoda obcinania liści przed sadzeniem, ja tego nie stosuję.
Natalia ma rację korzonki w donicy są splątane, sieję dlatego rzadko, a jak przed posadzeniem mocno się podleje to fajnie wszystko da się porozdzielać.
Ja wysiewa wprost do gruntu wiosną i jak się rozrosną to pikuję i rosną ładne
- Foxowa
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 4820
- Od: 11 kwie 2017, o 06:55
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Krk/BB
Re: Foxowej urosło cz 2
Witajcie. Dzięki za wpisy.
Wymiotło mnie ostatnio kompletnie i przyznam, że próbowałam parę razy sklecić notkę, ale nigdy nie docierałam do końca. Z resztą, n iezb yt mam o czym pisać. Dalej tkwię w domu z chorym dzieckiem, nie pamiętam kiedy byłam na działce, a szkoda, bo bardzo bym chciała.
Niestety młoda z przeziębienia pierw przeszła w okropony kaszel, a potem jak już wydawało się że jest ok to dostała zapalenia ucha. Śpimy więc w kratkę, bo w nocy co pół godziny jest pobudka z płaczem tak więc ciągle brakuje mi werwy, bo jedyne co mi się chce to spać.
Przeglądam sobie więc dyski i znalazłam trochę wspominków ogrodowych. Jak transformowała się miejska działa pokazywałam już wiele razy to teraz może czas na kilka pstryczków ze wsi.
Jeszcze parę lat temu ( foty, które pokazuję są od 2014 do teraz) wiejska działka była baaardzo dzika . Ogólnie jak wiecie nie ingerujemy w naturę stąd też nikt nigdy działki nie organizował jako tako i nie zmieniał szyku naturalnie ustawionego.
Dopóki nie wkroczyłam tam ja
Poznajecie?

Tak. To jest plac za domem od strony sąsiadki, dokładnie ten z tipi i moimi grządkami kwiatowymi.

Rosło tam kilka ogromnych drzew, które straszyły latami i w największe wichury przytulały się do domu. Najgorzej z tego wszystkiego wspominam modrzewie,z wiadomych względów i oddycham z ulgą, że ich tam nie ma. Oczywiście z każdego kawałeczka coś powstało - pniaki poszły na ławki i siedziska, a mniejsze w rębak na śćiółkę.


Waldemar po raz kolejny zasłużył na tytuł psa-ogrodnika i przyczynił się do oczyszczenia terenu poprzez kopanie.

Niestety, ostatecznie pniaka po modrzewiu nie udało się usunąć, choć wszyscy próbowali, tak więc został i jest po dziś dzień.
Tworzenie grządki chyba zainaugurowało wsadenie tam pigwowca, ale wtedy o grządkach jeszcze ciężko było mówić...

Prace z drewnem zajęły dużo, ale za ich sprawą siadamy sobie dziś na ławeczkach przed domem i wąchamy kwiaty.
Tak nasze ławeczki wyglądały właśnie przed obróbką ;)

Tu przypominam sobie, że kiedyś tę skarpę usiłowałam zagospodarować. Zasadziłam tam kilkadziesiąt krzewików wrzosu i tuzin innych roślin przytaszczonych z leśnych wysypisk. Wysypywałam korą i rosłoby mi to pięknie gdyby wiosną nie spłynęło z roztopami
Ale rośliny ze mną zostały, w późniejszych latach przeniosłam je za dom i tam zaczęłam tworzyć nowe grządki układając kamienne półki i nadsypując je ziemią. To właśnie zaczęło tworzyć moje grządki kwiatowe. Wrzosy utrzymały się tylko 4-5szt ale cała reszta rozrosła się i teraz zdobi nasze skarpy.

I mówię całkiem poważnie - większość roślin, które dotychczas rosły na grządkach prynosiłam z dzikich wysypisk w lesie. Dorobiłam się dzięki temu kilku odmian mięty, traw, niezapominajek, kokoryczek, irysów, rozchodników, firletek, barwinków ( w tym fioletowego) itd itd. Oczywiście one dalej tam są i wrosły w las na dobre, bo głównie to mocno inwazyjne gatunki.
Jedyne czego już nie ma to trawy variegatowe, a szkoda, bo bym je dosadziła.
Przez lata rozrosła się piękna kępa, ale zniszczyły mi ją zwierza i dzieć. Musi mieć coś w sobie, bo zwierza się nią zajadały. Żarcie trawy na 3 pyski było znacznie skuteczniejsze niż kosiarka. A dzieć urządził sobie na mojej trawie zjeżdżalnię i tak zostało mi jej niewiele.

A tu rzucik na drugą stronę.

To część owocowo-warzywna. A wtedy jeszcze stok świeżo nasypany i urządzony z małymi krzewikami borówki amerykańskiej i kilkoma drzewkami owocowymi. Była tam wiśnia (jakoś nie pamiętam) ale wypadła, tak samo jak grusza.

Sama jestem zaskoczona,że te krzaczki tak prędko urosły, ale chwilę później już wyglądały tak :

Graciarnia w rogu to właśnie ta wspominana wielokrotnie ulubiona miejscówka moich kotar. To ten punkt strategiczny, w którym zawsze znikają tuż przed powrotem do miasta.

To skomplikowana konstrukcja, którą mój tato od przynajmniej 10 lat likwiduje. W rzeczywistości konstrukcja jest ciężka do ruszenia, ale obiecałam sobie, że kiedyś to ruszę. Są tam nadzwyczaj kuszące drewniane bele po budowie domu. Jedną takę belę udało mi się kiedyś wydobyć i wraz z kamieniami stała się cudowną otoczką mojego warzywnika. Jak widać na zdjęciu go jeszcze nie ma, ale jest okalająca go bordowa leszczyna.

Tu leszczyna za sprawą mojego taty zanikła, ale odrosła i potraktowałam ją przyjaźnie. Stała się moim "oddzielnikiem".
Obecnie grządki warzywne mam już 2 i planuję pociągnąć je dalej pasem od siatki aż do tego małego drzewka po prawej stronie.
Znalazłam też takie foto.
To druga strona części warzywno-kwiatowej , od siatki gdzie posadziliśmy zaledwie chwilę temu ketmie.

Jakoś tak prędko rosną.

Z roku na rok ketmi mam coraz więcej i planuję, że kiedyś będzie tam ich cały szpaler.

A tu ? grządka kwiatowa.

Nie mam całego rzutu, bo dawniej to był parking dla auta i nie przychodziło mi na myśl fotografować tego. Obecnie to jest ta część na której najwięcej robię i jest tam kostka wraz z moją nową grządką kwiatową.
Teren nieco podniesiony. No i Waldemar zaatakowany z ukrycia.

Jak widać kotary kiedyś spacerowały chętnie i było ich pełno na ogrodzie. Dziś odwiedzają głównie część leśną, ale ich 14 czy 15 rok życia spowodował, że już wolą przebywać w łóżkach. A szkoda, bo na wiejskiej działce atrakcji dużo.

Kamienie na których siedzą dziś przeradzają się w gabiony. To akurat zmiana, która mi się najmniej podoba, wolałam kamienne nasypy, ale za często leciały czy zsuwały się ze stoku podczas deszczu.
A skoro już zrobiłam wspominki to teraz czas na porównanie i dzisiejsze zdjęcia. Dla porównania.
Grządka kwiatowa przed domem dziś .
wiosna 2019

Zaczęłam tworzyć grządki kwiatowe za domem. Powolutku nadsypywałam gliniane grządki kamieniami i kupną ziemią i sadziłam. Pierw były to tylko leśne zdobycze.



W tym roku już było można cokolwiek zasiać, więc z roku na rok kwiatów będzie coraz więcej.

Skarpa zaczyna wyglądać. Zagospodarowanie jest trudne, ale co przyjazd ogarniam i z roku na rok jest coraz ładniej. Moja sadzonka pigwowca z krakowskiej działki kwitnie ciut inaczej niż roślina z której ją pobrałam i ciężko jej to idzie, ale liczę że wreszcie wyda pierwszy owoc. Obok dosadziłam bzy, agresty i przypadkowo zabrane winogrono.

Wrzosy dostają drugie życie i rosną.

Grządki kwiatowe buchnęły kolorami


Część warzywna powstaje właściwie w tych dwóch ostatn ich latach.
Tak wyrosły rododendrony na części owocowo-warzywnej.

borówki też wyrosły

Leszczynce się trochę wyrosło i obok niej powstała nasypana grządka na której rok temu rozpoczęłam uprawę warzywek.
To była pierwsza grządka. W tym roku z tyłu zrobiłam kolejną grządkę, na której miałam fasolkę i zieleninkę.

Zaczynam tworzyć kolejną grządkę warzywną z tyłu. Pierwotny plan był taki że usypię tam górę kompostu i zasadzę dyniowate (miałam ochotę wykorzystać do tego siatkę np na tykwy) ale nie wyszło, więc wysiałam tam to co miało szansę szybko wyrosnąć i nadrobić czas.

Ketmie, które dopiero były kotom pod brzuchem już wyrastają za płot

Jeśli chodzi o wiejską działkę to jestem zadowolona. Trochę się zmieniło. Na kolejny rok mam kolejne plany, oczywiście więcej kwiatów ale i warzyw.
Wymiotło mnie ostatnio kompletnie i przyznam, że próbowałam parę razy sklecić notkę, ale nigdy nie docierałam do końca. Z resztą, n iezb yt mam o czym pisać. Dalej tkwię w domu z chorym dzieckiem, nie pamiętam kiedy byłam na działce, a szkoda, bo bardzo bym chciała.
Niestety młoda z przeziębienia pierw przeszła w okropony kaszel, a potem jak już wydawało się że jest ok to dostała zapalenia ucha. Śpimy więc w kratkę, bo w nocy co pół godziny jest pobudka z płaczem tak więc ciągle brakuje mi werwy, bo jedyne co mi się chce to spać.
Przeglądam sobie więc dyski i znalazłam trochę wspominków ogrodowych. Jak transformowała się miejska działa pokazywałam już wiele razy to teraz może czas na kilka pstryczków ze wsi.
Jeszcze parę lat temu ( foty, które pokazuję są od 2014 do teraz) wiejska działka była baaardzo dzika . Ogólnie jak wiecie nie ingerujemy w naturę stąd też nikt nigdy działki nie organizował jako tako i nie zmieniał szyku naturalnie ustawionego.
Dopóki nie wkroczyłam tam ja
Poznajecie?

Tak. To jest plac za domem od strony sąsiadki, dokładnie ten z tipi i moimi grządkami kwiatowymi.

Rosło tam kilka ogromnych drzew, które straszyły latami i w największe wichury przytulały się do domu. Najgorzej z tego wszystkiego wspominam modrzewie,z wiadomych względów i oddycham z ulgą, że ich tam nie ma. Oczywiście z każdego kawałeczka coś powstało - pniaki poszły na ławki i siedziska, a mniejsze w rębak na śćiółkę.


Waldemar po raz kolejny zasłużył na tytuł psa-ogrodnika i przyczynił się do oczyszczenia terenu poprzez kopanie.

Niestety, ostatecznie pniaka po modrzewiu nie udało się usunąć, choć wszyscy próbowali, tak więc został i jest po dziś dzień.
Tworzenie grządki chyba zainaugurowało wsadenie tam pigwowca, ale wtedy o grządkach jeszcze ciężko było mówić...

Prace z drewnem zajęły dużo, ale za ich sprawą siadamy sobie dziś na ławeczkach przed domem i wąchamy kwiaty.
Tak nasze ławeczki wyglądały właśnie przed obróbką ;)

Tu przypominam sobie, że kiedyś tę skarpę usiłowałam zagospodarować. Zasadziłam tam kilkadziesiąt krzewików wrzosu i tuzin innych roślin przytaszczonych z leśnych wysypisk. Wysypywałam korą i rosłoby mi to pięknie gdyby wiosną nie spłynęło z roztopami
Ale rośliny ze mną zostały, w późniejszych latach przeniosłam je za dom i tam zaczęłam tworzyć nowe grządki układając kamienne półki i nadsypując je ziemią. To właśnie zaczęło tworzyć moje grządki kwiatowe. Wrzosy utrzymały się tylko 4-5szt ale cała reszta rozrosła się i teraz zdobi nasze skarpy.

I mówię całkiem poważnie - większość roślin, które dotychczas rosły na grządkach prynosiłam z dzikich wysypisk w lesie. Dorobiłam się dzięki temu kilku odmian mięty, traw, niezapominajek, kokoryczek, irysów, rozchodników, firletek, barwinków ( w tym fioletowego) itd itd. Oczywiście one dalej tam są i wrosły w las na dobre, bo głównie to mocno inwazyjne gatunki.
Jedyne czego już nie ma to trawy variegatowe, a szkoda, bo bym je dosadziła.
Przez lata rozrosła się piękna kępa, ale zniszczyły mi ją zwierza i dzieć. Musi mieć coś w sobie, bo zwierza się nią zajadały. Żarcie trawy na 3 pyski było znacznie skuteczniejsze niż kosiarka. A dzieć urządził sobie na mojej trawie zjeżdżalnię i tak zostało mi jej niewiele.

A tu rzucik na drugą stronę.

To część owocowo-warzywna. A wtedy jeszcze stok świeżo nasypany i urządzony z małymi krzewikami borówki amerykańskiej i kilkoma drzewkami owocowymi. Była tam wiśnia (jakoś nie pamiętam) ale wypadła, tak samo jak grusza.

Sama jestem zaskoczona,że te krzaczki tak prędko urosły, ale chwilę później już wyglądały tak :

Graciarnia w rogu to właśnie ta wspominana wielokrotnie ulubiona miejscówka moich kotar. To ten punkt strategiczny, w którym zawsze znikają tuż przed powrotem do miasta.

To skomplikowana konstrukcja, którą mój tato od przynajmniej 10 lat likwiduje. W rzeczywistości konstrukcja jest ciężka do ruszenia, ale obiecałam sobie, że kiedyś to ruszę. Są tam nadzwyczaj kuszące drewniane bele po budowie domu. Jedną takę belę udało mi się kiedyś wydobyć i wraz z kamieniami stała się cudowną otoczką mojego warzywnika. Jak widać na zdjęciu go jeszcze nie ma, ale jest okalająca go bordowa leszczyna.

Tu leszczyna za sprawą mojego taty zanikła, ale odrosła i potraktowałam ją przyjaźnie. Stała się moim "oddzielnikiem".
Obecnie grządki warzywne mam już 2 i planuję pociągnąć je dalej pasem od siatki aż do tego małego drzewka po prawej stronie.
Znalazłam też takie foto.
To druga strona części warzywno-kwiatowej , od siatki gdzie posadziliśmy zaledwie chwilę temu ketmie.

Jakoś tak prędko rosną.

Z roku na rok ketmi mam coraz więcej i planuję, że kiedyś będzie tam ich cały szpaler.

A tu ? grządka kwiatowa.

Nie mam całego rzutu, bo dawniej to był parking dla auta i nie przychodziło mi na myśl fotografować tego. Obecnie to jest ta część na której najwięcej robię i jest tam kostka wraz z moją nową grządką kwiatową.
Teren nieco podniesiony. No i Waldemar zaatakowany z ukrycia.

Jak widać kotary kiedyś spacerowały chętnie i było ich pełno na ogrodzie. Dziś odwiedzają głównie część leśną, ale ich 14 czy 15 rok życia spowodował, że już wolą przebywać w łóżkach. A szkoda, bo na wiejskiej działce atrakcji dużo.

Kamienie na których siedzą dziś przeradzają się w gabiony. To akurat zmiana, która mi się najmniej podoba, wolałam kamienne nasypy, ale za często leciały czy zsuwały się ze stoku podczas deszczu.
A skoro już zrobiłam wspominki to teraz czas na porównanie i dzisiejsze zdjęcia. Dla porównania.
Grządka kwiatowa przed domem dziś .
wiosna 2019

Zaczęłam tworzyć grządki kwiatowe za domem. Powolutku nadsypywałam gliniane grządki kamieniami i kupną ziemią i sadziłam. Pierw były to tylko leśne zdobycze.



W tym roku już było można cokolwiek zasiać, więc z roku na rok kwiatów będzie coraz więcej.

Skarpa zaczyna wyglądać. Zagospodarowanie jest trudne, ale co przyjazd ogarniam i z roku na rok jest coraz ładniej. Moja sadzonka pigwowca z krakowskiej działki kwitnie ciut inaczej niż roślina z której ją pobrałam i ciężko jej to idzie, ale liczę że wreszcie wyda pierwszy owoc. Obok dosadziłam bzy, agresty i przypadkowo zabrane winogrono.

Wrzosy dostają drugie życie i rosną.

Grządki kwiatowe buchnęły kolorami


Część warzywna powstaje właściwie w tych dwóch ostatn ich latach.
Tak wyrosły rododendrony na części owocowo-warzywnej.

borówki też wyrosły

Leszczynce się trochę wyrosło i obok niej powstała nasypana grządka na której rok temu rozpoczęłam uprawę warzywek.
To była pierwsza grządka. W tym roku z tyłu zrobiłam kolejną grządkę, na której miałam fasolkę i zieleninkę.

Zaczynam tworzyć kolejną grządkę warzywną z tyłu. Pierwotny plan był taki że usypię tam górę kompostu i zasadzę dyniowate (miałam ochotę wykorzystać do tego siatkę np na tykwy) ale nie wyszło, więc wysiałam tam to co miało szansę szybko wyrosnąć i nadrobić czas.

Ketmie, które dopiero były kotom pod brzuchem już wyrastają za płot

Jeśli chodzi o wiejską działkę to jestem zadowolona. Trochę się zmieniło. Na kolejny rok mam kolejne plany, oczywiście więcej kwiatów ale i warzyw.
Re: Foxowej urosło cz 2
Dużo pracy, wycinania, sadzenia, ale przyniosło to wspaniałe widoki i kolory
Muszę stwierdzić, że kotary, a Waldemar w szczególności, to prawdziwi "bohaterowie drugiego planu"
Zdjęcia pokazujące zmiany działkowe, a ja najdłużej gapiłam się na futrzaki
- Foxowa
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 4820
- Od: 11 kwie 2017, o 06:55
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Krk/BB
Re: Foxowej urosło cz 2
Kinia dalej chora ale już kończymy.
Udało mi się podejść na chwilę na działkę. Tak dawno nie byłam.
W sumie bez zmian, tyle że pod moją nieobecność dzikie zwierzęta urządziły sobie tam balangę. Coś przelazło mi przez kompostownik robiąc wielką dziurę w tyle ogrodzenia i zabrało sie za rozszarpywanie wora ze śmieciami, kt?ry zostawiłam tacie żeby zabrał do śmietnika.
Niezły podłoże się narobił, cały w?r rozpstrzony po działce, szkła i inne cuda. Nie miałam zamiaru pracować na działce, bo zimno i mokro,ale musiałam ogarnąć teren.
Po wielkości dziur, śladach przeciskania się pod płotem nadal uważam, że to jakieś duże zwierzę. Podejrzewam bobra. Na tyłach działki wyraźnie widać ścieżeczkę z wody , kt?ra idzie do mnie.

W innym miejscu działek widać, że nie tylko ja mam z tym czymś problem. To coś swoimi spacerami rozrywa ogrodzenia i oznacza swoją drogę wyślizganą ścieżką.

Przepraszam za zdjęcia, dość ponure,ale tylko tyle cyknęłam. Na działce nie ma zbyt na co patrzeć. Szaro buro i ponuro. Choć znalazlam jeszcze kilka kwiatuszk?w.

W listopadzie dostałam od naszej Dorotki sadzonki rudbekii. Chyba się przyjęły ;)

Dostałam też budlejki i hortensje i część wsadziłam w grunt i wygląda że się chwyciły w ziemi.
Ukorzeniam też cyprysik, bo zrobił furrorę podczas tworzenia wiązanek, nawet nie wiedziałam że mam takie 'złotko'. 2 w 1.


Rozmnażam też laurowiśnię i r?żne inne krzewiki ale jeszcze nie wiem po co i dla kogo. Og?lnie to zapomniałam co komu obiecałam, a przez choroby się wydłużyłam w czasie więc można mi się przypomnieć.
Od kilku dni też ostro pakuję nasionka na AWN, bo zupełnie przypadkiem odkryłam że akcja ruszyła już chwilę temu. Nie ma to jak siedziec przygotowanym do działania i czekać kiedy się wszystko zaczęło
Ale już popakowałam część, reszta będzie jak dokupię dillerki, bo mi ich zabrakło.
A czas tak zasuwa, że lada moment zastanie nas wiosna!
Udało mi się podejść na chwilę na działkę. Tak dawno nie byłam.
W sumie bez zmian, tyle że pod moją nieobecność dzikie zwierzęta urządziły sobie tam balangę. Coś przelazło mi przez kompostownik robiąc wielką dziurę w tyle ogrodzenia i zabrało sie za rozszarpywanie wora ze śmieciami, kt?ry zostawiłam tacie żeby zabrał do śmietnika.
Niezły podłoże się narobił, cały w?r rozpstrzony po działce, szkła i inne cuda. Nie miałam zamiaru pracować na działce, bo zimno i mokro,ale musiałam ogarnąć teren.
Po wielkości dziur, śladach przeciskania się pod płotem nadal uważam, że to jakieś duże zwierzę. Podejrzewam bobra. Na tyłach działki wyraźnie widać ścieżeczkę z wody , kt?ra idzie do mnie.

W innym miejscu działek widać, że nie tylko ja mam z tym czymś problem. To coś swoimi spacerami rozrywa ogrodzenia i oznacza swoją drogę wyślizganą ścieżką.

Przepraszam za zdjęcia, dość ponure,ale tylko tyle cyknęłam. Na działce nie ma zbyt na co patrzeć. Szaro buro i ponuro. Choć znalazlam jeszcze kilka kwiatuszk?w.

W listopadzie dostałam od naszej Dorotki sadzonki rudbekii. Chyba się przyjęły ;)

Dostałam też budlejki i hortensje i część wsadziłam w grunt i wygląda że się chwyciły w ziemi.
Ukorzeniam też cyprysik, bo zrobił furrorę podczas tworzenia wiązanek, nawet nie wiedziałam że mam takie 'złotko'. 2 w 1.


Rozmnażam też laurowiśnię i r?żne inne krzewiki ale jeszcze nie wiem po co i dla kogo. Og?lnie to zapomniałam co komu obiecałam, a przez choroby się wydłużyłam w czasie więc można mi się przypomnieć.
Od kilku dni też ostro pakuję nasionka na AWN, bo zupełnie przypadkiem odkryłam że akcja ruszyła już chwilę temu. Nie ma to jak siedziec przygotowanym do działania i czekać kiedy się wszystko zaczęło
Ale już popakowałam część, reszta będzie jak dokupię dillerki, bo mi ich zabrakło.
A czas tak zasuwa, że lada moment zastanie nas wiosna!
- kania
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 3206
- Od: 25 maja 2009, o 10:09
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Gdańsk i okolice
Re: Foxowej urosło cz 2
To niezwykła sprawa mieć działkę, która jest częścią tak wspaniałej przyrody, jaka dzieje się u Ciebie! Mając takie widoki nic już nie musisz robić, tylko siedzieć i podziwiać i chłonąć. Toż to skarb najprawdziwszy i istna perełka.
- duju
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 3954
- Od: 13 paź 2008, o 12:31
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: wielkopolska
Re: Foxowej urosło cz 2
Piękne porównania. Na pewno już szykujesz się na przyszły sezon.
A z tą akcją nasionkową rozśmieszyłaś mnie
A z tą akcją nasionkową rozśmieszyłaś mnie
Pozdrawiam - Justyna
- Foxowa
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 4820
- Od: 11 kwie 2017, o 06:55
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Krk/BB
Re: Foxowej urosło cz 2
duju Dzięki. Nawet nie. Nie wiem jak to opisać, ale obecnie mam taką lukę w czasie. Nie myślę o działce, nie planuję, nie mam żadnej presji, daję sobie taki oddech. Wchodzi zima, działka do wiosny czeka taka jaką ją zostawiłam. Będę się napalać jak przyjdzie wiosna i będzie znowu można siać. ;)
A z akcją nasionkową wcale nie śmiesznie, wręcz się zeźliłam, bo bardzo na nią czekałam i chciałam uczestniczyć. Niestety mam zablokowaną i gdyby nie informacje od jednej forumki to bym sobie moje kilogramy nasion mogła wsadzić wiadomo gdzie. Chwilę mnie nie było i nie rozeznałam się, szczególnie że co wchodzę to na głównej wiecznie albo polityka albo gender, a ja zawsze szybko szybko i nie śledzę nieraz na bieżąco. W waszych wątkach też mam ogromne zaległości
Kasiu wiejska tak, miejska nie. To dwie różne skrajności - jedna piękna w swojej dzikości, a druga obrzydliwie dziczejąca. I raczej nie chodzi tu o dzicz naturalną, ale o działania człowieka. Ludzie przeganiają z terenu zwierzęta, a to oni głównie robią syf i powinni być do wyeliminowania. Dawniej to były ładne urządzone działeczki, dziś to jest w stanie totalnego upadku i dewastacji. Obok mnie jest dzikie wysypisko na które wszyscy narzekają, ale sami tam znoszą swoje odpady. Wczoraj szłam i zastanawiałam się jak tak można - ktoś na działkę obok mnie wyrzucił fotele, krzesła... Ktoś taszczył z domu żeby wyrzucić na działki. No po co? Ogólnie śmieci, które się tam znajdują to sterta plastiku, szkła i metalu. Bezdomni tam grasują, rozbierają złom, tną lodówki, pralki i inne gadżety. Nad rzeką menele postawili sobie namiot i tam rządzą. Pijący piwo tłuką na ścieżce butelki, bo się mszczą, za zgłaszanie ich do służb. A działkowicze radośnie dorzucają tam swoje odpady z działek. Jak to widzę to mi się odechciewa. Jest nieprzyjemnie.
Katiusha kotary i Waldemar dziękują. To w zasadzie są ich zdjęcia,a widok na działkę to tak przy okazji. Ale dzięki temu jak przeglądam to zauważam takie drobne zmiany jak np. to że ketmia była maleńka a jest już ogromna.


Ten obok Walducha to Amor - nasz poprzedni piesek. Z końcem listopada minęła kolejna rocznica jego śmierci. Zginęłąm w czasie ale to będzie jakoś 6-ty rok jak go z nami nie ma.
Zawsze mnie w tym okresie nachodzi wspomnienie go i smutno się robi. W ramach uczczenia go i pamięci o nim wybieram sobie jakiegoś potrzebującego zwierza i pomagam mu. W tym roku moje myśli poszły do psów z Drohiczyna (które śledzę od początku sprawy), gdzie takich Amorków było ponad 100. I wszystkie jednakowo chore i potrzebujące, efekt podwórkowego dzikiego rozmnażania. Swojego czasu było o tym głośno, materiałów jest pełno ( wystarczy wpisać choćby "psy z Drohiczyna") i kiedyś cała sprawa wrzała. Dziś już nic nie wrze, bo stado zostało rozbite i odebrane i mało kto się tym interesuje. Część psów była stara i odeszła w krótkim czasie od interwencji, ale kilkadziesiąt ich nadal przebywa w organizacjach czy u dobrych ludzi. Napisałabym , że czekają na dom, ale w rzeczywistości zdaję sobie sprawę, że czekają już tylko na śmierć, bo kto weźmie stare zdziczałe psy, które urodziły i wychowały się na podwórzu w skrajnych warunkach. Amorek też pochodził z takiego chowu i wiem, że życie z tego typu psem nie jest lekkie, a i patrzenie jak pies się męczy przez choroby i błędy w genetyce jest przykre. I kosztowne, bo żeby zwierz nie cierpiał przez wady to trzeba go prowadzić weterynaryjnie bardziej niż normalnie. Dlatego wspominając Amorka myślę też o nich.

A z akcją nasionkową wcale nie śmiesznie, wręcz się zeźliłam, bo bardzo na nią czekałam i chciałam uczestniczyć. Niestety mam zablokowaną i gdyby nie informacje od jednej forumki to bym sobie moje kilogramy nasion mogła wsadzić wiadomo gdzie. Chwilę mnie nie było i nie rozeznałam się, szczególnie że co wchodzę to na głównej wiecznie albo polityka albo gender, a ja zawsze szybko szybko i nie śledzę nieraz na bieżąco. W waszych wątkach też mam ogromne zaległości
Kasiu wiejska tak, miejska nie. To dwie różne skrajności - jedna piękna w swojej dzikości, a druga obrzydliwie dziczejąca. I raczej nie chodzi tu o dzicz naturalną, ale o działania człowieka. Ludzie przeganiają z terenu zwierzęta, a to oni głównie robią syf i powinni być do wyeliminowania. Dawniej to były ładne urządzone działeczki, dziś to jest w stanie totalnego upadku i dewastacji. Obok mnie jest dzikie wysypisko na które wszyscy narzekają, ale sami tam znoszą swoje odpady. Wczoraj szłam i zastanawiałam się jak tak można - ktoś na działkę obok mnie wyrzucił fotele, krzesła... Ktoś taszczył z domu żeby wyrzucić na działki. No po co? Ogólnie śmieci, które się tam znajdują to sterta plastiku, szkła i metalu. Bezdomni tam grasują, rozbierają złom, tną lodówki, pralki i inne gadżety. Nad rzeką menele postawili sobie namiot i tam rządzą. Pijący piwo tłuką na ścieżce butelki, bo się mszczą, za zgłaszanie ich do służb. A działkowicze radośnie dorzucają tam swoje odpady z działek. Jak to widzę to mi się odechciewa. Jest nieprzyjemnie.
Katiusha kotary i Waldemar dziękują. To w zasadzie są ich zdjęcia,a widok na działkę to tak przy okazji. Ale dzięki temu jak przeglądam to zauważam takie drobne zmiany jak np. to że ketmia była maleńka a jest już ogromna.


Ten obok Walducha to Amor - nasz poprzedni piesek. Z końcem listopada minęła kolejna rocznica jego śmierci. Zginęłąm w czasie ale to będzie jakoś 6-ty rok jak go z nami nie ma.
Zawsze mnie w tym okresie nachodzi wspomnienie go i smutno się robi. W ramach uczczenia go i pamięci o nim wybieram sobie jakiegoś potrzebującego zwierza i pomagam mu. W tym roku moje myśli poszły do psów z Drohiczyna (które śledzę od początku sprawy), gdzie takich Amorków było ponad 100. I wszystkie jednakowo chore i potrzebujące, efekt podwórkowego dzikiego rozmnażania. Swojego czasu było o tym głośno, materiałów jest pełno ( wystarczy wpisać choćby "psy z Drohiczyna") i kiedyś cała sprawa wrzała. Dziś już nic nie wrze, bo stado zostało rozbite i odebrane i mało kto się tym interesuje. Część psów była stara i odeszła w krótkim czasie od interwencji, ale kilkadziesiąt ich nadal przebywa w organizacjach czy u dobrych ludzi. Napisałabym , że czekają na dom, ale w rzeczywistości zdaję sobie sprawę, że czekają już tylko na śmierć, bo kto weźmie stare zdziczałe psy, które urodziły i wychowały się na podwórzu w skrajnych warunkach. Amorek też pochodził z takiego chowu i wiem, że życie z tego typu psem nie jest lekkie, a i patrzenie jak pies się męczy przez choroby i błędy w genetyce jest przykre. I kosztowne, bo żeby zwierz nie cierpiał przez wady to trzeba go prowadzić weterynaryjnie bardziej niż normalnie. Dlatego wspominając Amorka myślę też o nich.




