Poświętowałam trochę dzisiaj. Po południu nawet słońce wyjrzało i wiatr ucichł.
Gosiu warkocze zaplotłam na rozplenicy. Niestety nie wysuszona, więc sztywna i niezbyt równo się układało. Ostnice jeszcze zielone, zaplotłam tylko końcówki. Powiązałam trawy, żeby nie śmieciły. Mam ich kilkadziesiąt, a zimą w czasie wiatrów fruwają u mnie i na sąsiednich działkach.

Myślę, że wiązanie nie zabezpiecza za bardzo. W szkółkach nikt traw nie wiąże, ścinają , bo wiosną mają masę innej pracy.
Maryniu dziękuję.

Zaplatanie warkoczy na rozplenicy, to mój debiut. Nie miałam córki, więc nie mam wprawy, za rok może będą równiejsze. Związane trawy wiosną łatwo ciąć. Tylko przytrzymam górą, a M tnie nożycami do żywopłotu. Kiedyś wiązałam dwa razy, ale teraz mi się nie chce.
Jakoś moje rówieśniczki w większości nie mogą zrozumieć, dlaczego marnuję miejsce na trawy i hortensje, jak można nasadzić tam tyle kolorowych kwiatów.
Emerytką już byłam w połowie, odkąd obiecałam zająć się wnusiem. Teraz już mam oficjalny dokument.
Black Rose miło mi, że ogród Ci się podoba.

Choć już kilka lat go tworzę, to jednak co roku jest inny. Jakoś nie mogę przywiązać się do tak samo wyglądającej dłuższy czas, rabaty.

Dla mnie hortensje, to jedne z najładniejszych, a przede wszystkim bezproblemowych krzewów. Kwitną corocznie, nie wymagają wiele pracy, a zdobią ogród przez kilka miesięcy. Niewiele jest krzewów, które mogą z nimi konkurować. Ukorzenianie patyków jest trudne,o tej porze raczej nie ma szans na ukorzenienie w doniczce. Wielkich sukcesów z patyków nie mam, raczej odkłady stosuję. W tym roku najładniejszą sadzonkę hortensji wyhodowałam z zielonego pędu urwanego w czerwcu. W przyszłym roku odważę się na więcej sadzonek zielnych.
Alu dostałam oficjalny dokument, że jestem emerytką.

Gdyby nie Karol, pewnie nie wytrzymałabym w domu. Tylko tak Ci się wydaje, że byś chciała siedzieć w domu. Chyba, że zajęłabyś się ogrodnictwem na skalę przemysłową. Cieszymy się z każdego dnia, a dolegliwości wpisane w nasze choroby.
Warkoczyki zaplotłam na rozplenicach, słabo mi szło.
Lucynko czosnki to odporne rośliny. Niedawno posadziłam kilka ząbków, jakiegoś nieznanego, jadalnego, już pokazał szczypior. Może jednak przeżyje. Zaplatanie rozplenicy szło mi ciężko, nie mam wprawy, nie miałam córki, więc na włosach nie poćwiczyłam.

Dziękuję,

jak będzie zdrowie, to i emerytura będzie miła, szczególnie, że wnusiowi mogę poświęcić czas.
Małgosiu ogród z daleka przyzwoicie wygląda, z bliska gorzej. Odpuściłam jednak wielkie sprzątanie, bo od wiosny mam niewyleczone infekcje i boję się pracować w zimne dni. Pleć warkocze, ale jeden miskant zostaw, niech parę długich liści jednak zawiśnie na palmie.

Hortensje stały się modne, ale z pewnością zasługują, żeby zagościć w każdym ogrodzie. Nie tylko piękne, ale łatwe w uprawie.
Mam taki zawód , że nie musiałam pracować na pełny etat, a teraz jak mam Karola, to wolę ten czas poświęcić jemu.
W przyszłym roku będzie miał brata. Jak się ma pasję i warunki materialne, żeby godnie żyć, to tylko iść w pewnym wieku na emeryturę. Nigdy nie wiadomo, jak długo się nią nacieszymy.
Madziu masz tak duży ogród, że trochę liści traw, nawet nie zauważysz.

U mnie fruwają wokół, ale jakoś mają tendencję do zbierania się przy wejściowym tarasie. Nie uśmiecha mi się zimą je sprzątać, dlatego powiązane. Warkocze dość toporne, ale rozplenice jeszcze mają sporo zielonych liści, więc zbyt sztywne, na równe zaplatanie. Poza tym widziałam tylko na obrazku, więc nie za bardzo wiedziałam jak to zrobić.
Mam ten komfort, że emerytura nie jest jedynym źródłem utrzymania. Poza tym zdrowie już nie najlepsze, więc jeszcze chcę trochę czasu poświęcić wnukom, niestety późno zostałam babcią.
Natalio jak się ma ogród przy domu, to łatwiej go ogarnąć, można wybiec na chwilę i coś zrobić. Nie jestem zbyt pedantyczna w tym roku, chwastów pełno, ale trochę wymarzną zimą, a wiosną i tak trzeba pielić.

Trawy powiązałam, żeby nie śmieciły. Łatwiej też wiosną ścinać. Zaplatałam pierwszy raz, zobaczę na ile taki sposób uchroni przed wyrywaniem liści przez wiatry.
Ewuniu dziękuję.

Zebrinusy mam od sześciu lat i nigdy nie okrywałam, żaden nie wypadł. Jak Twój nie będzie miał korzeni w wodzie, to powinien bez problemu przeżyć. Niektórzy ogrodnicy zalecają wiązanie, wtedy woda nie dostaje się do wnętrza kępy. Do mnie to jakoś nie przemawia. Wiąże swoje, żeby uniknąć sprzątania latających po ogrodzie liści traw.
Myślę, że każdy indywidualnie traktuje emeryturę. Jesteś osobą pracowitą i ciekawą nowych doznań, to doskonale się czujesz i nie marnujesz czasu.

Ja gdyby nie wnuk, pracowałabym. Nie na etat, ale kilkanaście godzin w tygodniu na pewno. Jak się ma jakąś pasję, to wolny czas łatwo i miło można zagospodarować. Niestety znam kilka emerytek, które zgorzkniałe siedzą w domu i tylko na wszystko narzekają.
Aniu dzięki.

Wiążę tylko miskanty, prosa i rozplenice, są wysokie i śmiecą. Pozostałe nie gubią liści, więc zostają jak latem.Warkocz podpatrzyłam w ogrodzie forumki, więc spróbowałam zrobić u siebie. Nie wyszedł za ładny, ale jak nabiorę wprawy, to za rok zaplotę wszystkie rozplenice.
Olu właśnie ze względu na Karola postanowiłam siedzieć w domu. Tak późno doczekałam się wnusia, że chcę mu poświęcać dużo czasu, dopóki mam siły na zabawy. Trawy wiążę tylko w jednym miejscu, choć widzę, że w innych ogrodach mają po dwa sznurki, na dole i w 2/3 wysokości. U mnie taki sposób się sprawdza, więc się nie wysilam.
Janie miło Cię gościć.

Trawy i hortensje to podstawowe rośliny w moim ogrodzie, jednych i drugich mam po kilkadziesiąt. Doświadczenie mam tylko sześcioletnie, ale chętnie podzielę się swoją wiedzą.
Dzięki trawom i zimozielonym ogród jeszcze przyzwoicie się prezentuje.
