Basiu, jak tylko z pól zostanie pozbierane zboże, zaraz robi się szaro na polach, a zaraz po M.B.Zielnej trzeba myśleć o szkole i już odechciewa się wszystkiego
Ewelina, cóż, nikt z nas czasu nie zatrzyma. Tylko jakoś tak im człowiek starszy, tym szybciej ten czas biegnie...
Ogród żyje swoim własnym życiem, choć w tym roku wymęczony wyjątkowo suszą i upałami...
Dorotko, dobrze, że choć na zdjęciach mam możliwość wpatrzyć się w swój ogród
Kasiu, witaj i zapraszam. Sama czasem wracam do pierwszych stron wątku, pewne rzeczy wydają się takie nierealne po latach...
Iwonko, zdjęcia sprzed trzech tygodni... nie jest już tak kolorowo...
Grażynko, tak już po żniwach, ale za pasem wykopki i powrót do szkół, zajęć dodatkowych, odwozów i przywozów dzieci
Już jestem zmęczona tym rumorem na sama myśl! Na odpoczynek trudno liczyć. Najmniej zajęć mam koniec czerwca/początek lipca, a potem do późnej jesieni wiecznie coś i od wczesnej wiosny powtórka z rozrywki...
Ale i tak wolę wieś od miasta, bez dwóch zdań...
Marysiu, przechrzciłaś mnie...
Ilość słomy nijak się ma do ilości zboża w kłosach. Bo choć na pierwszy rzut oka zboże wyglądają ładnie, kłosy bywają puste...
Słomy nie zbieramy, bo nie mamy hodowli
Wykopki to dopiero szał... Dobrze, że mamy już tylko niecałe 2 ha, kiedyś bywało ponad 5ha samych ziemniaków to dopiero był zapiernicz- prawie 3 tygodnie na kombajnie, a potem bez końca sortowanie dokąd pogoda pozwoliła...
Na grzyby nie chodzimy...
A klonik...hmm, staram się go dość regularnie przycinać w kulkę, to raczej nie ma szans na nasiona. Kupiony jako szczepiony...



Idę cyknąć świeże fotki do ogrodu...




















