Kochani, robię sobie właśnie przerwę na herbatkę, no przy okazji pobytu w domu zalałam słoiczek porzeczek na kompocik, właśnie się pasteryzuje

Tak sobie zbieram "grosz do grosza" z tych letnich przetworów, każdego dnia po słoiczku, czasem kilka i potem nagle cała spiżarka
Pielę właśnie te moje włości... Fajnie chwasty wychodzą po deszczu- aż miło, efekty pracy szybko widać.
Powsadzałam w końcu moje róże doniczkowe. Uznałam, że popadało dostatecznie żeby zaryzykować. Jesienią może nie być już tak wesoło.
Zatem wykopałam wielkie dołki,wlałam do każdego po wiadrze deszczówki, potem położyłam rozłożony obornik, przysypałam ziemią, dodałam troszkę wiórów rogowych (wiem, wiem, nie dokarmiam roślin, ale zawzięłam się na posiadanie pięknie kwitnących róż, chociaż stanowisko przy sadzeniu im odpowiednio zaprawię...) AAA jeszcze skórki od banana... podłoże dla róż i gotowe! Spodziewam się oszałamiających efektów.
Martuś, wszystko fajnie, ale jednak za ciasno mam to wszystko posadzone. Problem tam przejechać z taczkami.
Iwonko, dzięki Bogu popadało, przyjemniej się pieli w ogrodzie, można coś poprzesadzać... Na brak czasu każdy narzeka-takie czasy.
Nie żebym narzekała, ale dla mnie temperatura w ok.20 stopni jest w sam raz. Upały mnie meczą niesamowicie. Nic wtedy zrobić nie można, a tak to jestem trochę w domu, resztę w ogrodzie i wszystko ogarnięte jak należy. Wystarczy mi samosiejek naparstnic i orlików
Wandziu, niestety mam strasznie głupi charakter i rzadko myślę o sobie. Każdy kamień w ogrodzie przerzuciłam kilkakrotnie własnymi rękami. Nierzadko w ciąży i z małymi dziećmi u boku. Wielokrotnie szarpałam się z czymś, bo "ja sama". Niestety problem z kręgosłupem mam od 16 roku życia, i myślę o nim tylko wtedy, gdy połamie mnie definitywnie i nie mogę się wyprostować...
Muszę kupić gruby wąż i podłączać do pojemników z deszczówką, będzie dużo lżej!
Marysiu, no najwidoczniej jakieś nasiona feralne... Czasem myślę, żeby zasypać to oczko, bo wkurza mnie nieprzeciętnie. Jednak sporo z nim roboty. Mostek i na rabatach sam w sobie tworzył by udaną aranżację- tak myślę.
Faktycznie powojniki raz rosną, raz wcale, nie ma reguły. No cóż, jak to ja- daję im czas na zaklimatyzowanie się, a jak nie dadzą rady to wywalę i po sprawie!
Pashmina
Chopin
