Witajcie.
Mamy piąteczek.

Na działkę niestety dziś nie dojechałam. Do LM też nie. Znów mi się flaki wykręcają na wszystkie strony.
Jutro mam ostatnią szansę na posadzenie ostatnich cebul, bo od niedzieli ma być deszcz. No i nie powiem, wiszą te cebuliska nade mną, jak chmura gradowa.

Poza tym to mam gorąca nadzieję, że rozpoczęty weekend będzie się ciągnął w nieskończoność.
Soniu jak tylko sąsiadka na tyłach posadziła rdest, by zasłonić swój ogrodowy prysznic, to od razu ją uświadomiłam, że to strasznie ekspansywne pnącze, rosnące w zastraszającym tempie. I spytałam czy może nie znalazła by dla niego innego miejsca niż wspólny płot.

Niestety, jak widać niewiele się zdało, mimo iż sąsiadka jest naprawdę fajna kobitką. Może myślała, że dramatyzuję? Ona nie zna się zbytnio na roślinach, sama mówi, że kupuje "bo ładne". Na poparcie moich słów dodam, że 40 cm od rdestu posadziła wiciokrzew i za następne 40 cm powojnik wielkokwiatowy.

Także tą drogą nic nie wskóram. Masz inny sposób?
Olu ależ masz oko! Rzeczywiście sąsiedzi po prawej, mojej stronie mają tylko trawę i kilka drzewek owocowych. Wiosną podarowałam im dwie wielkie karpy piwonii. A w sezonie przytargali jeszcze dwie róże. Może powoli, powoli trochę się zaroślinkują? Choć skoro przez 15 lat tego nie zrobili, to sama nie wiem.
Odnośnie powojników: trzy sztuki kupiłam u naszej forumowej Stasi. Polecam zakupy u niej.

Zdecydowaną jednak większość zakupiłam na stronie e-clem... (jeśli wiesz co mam na myśli

)
Grażynko w takim razie się ciesz, skoro Twoje rdesty nie rozrastają się tak szybko. Mój pierwszy przymusowy współlokator na płocie po dwóch latach, z jednej sadzonki już jest potworem! Do tego przewiesza się na moją stronę i chce pochłonąć pół mojej rabaty. Okręca się w tępie ekspresowym wokół moich "kwiatków".

A ten drugi, posadzony tego lata, co to sąsiadkowy prysznic zasłania, też już zajął cała szerokość kratki na prawie dwa metry i już się do mnie przewiesza i skrada. Niestety sprawdziłam już, że przycinanie pomaga tylko na chwilę. Skubaniec niestety po tym zabiegu ochoczo się zagęszcza i zamiast jednej gałązki mamy kilka.
Mów co chcesz -ja nienawidzę rdestu!
Gosiu ja co tydzień mam giełdę samochodową, na której ustawiają się też tzw rupieciarze, wystawiający swój towar ściągnięty z niemieckich wystawek. Niejedno cacuszko już tam upolowałam, jak np te kółka. I nie były świeżo strugane.

Starość zdecydowanie na nie już weszła...

Lubisz moje zestawienia kolorystyczne?

Dziękuję.
Kasiu ten wiciokrzew o którym była tu przed chilą mowa, pachnie obłędnie! Mówię Ci O-B-Ł-Ę-D-N-I-E !!! I mocno. Nie trzeba nosa w kwiatka wsadzać, by ten zapach poczuć. Wystarczy przejść nieopodal.
Czy wiciokrzew japoński rośnie mocno..? Nie, chyba nie. W pierwszym sezonie osiągnie dwa metry. W następnym sezonie pięknie sie zagęści. Ja swojego nie przycinam, jeśli już to zaplatam. Wiciokrzewy ponoć nie lubią cięcia.
Moni -Chałaputku nie wiem po czym wnioskujesz, że ja poukładana jestem.

Raczej nie. I na dodatek wszystko robię na ostatnią chwilę. I "porządkowicz" ze mnie nie za dobry.
Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie będziesz mogła do woli cieszyć się ogrodem.
Dorotko, Ty wariacie! Kolejne róże?! Gadaj szybko jakie.

No jesteś niemożliwa.

Gdybym tylko miała kolejne miejscówki też pewnie zamawiałabym kolejne. A tak? Muszę przez zimę obmyślać "plana".
Sabinko mam i jeden i drugi wymieniony przez Ciebie powojnik. Moim skromnym zdaniem do Anioła i Comtesse o niebo lepiej pasowała by Venosa Violacea. Mikelite ma takie aksamitne płatki. No mnie nie pasuje. Jednak to kwestia indywidualnych upodobań.
Sama zobacz

(nie wiem czy tak można?):
https://www.google.pl/search?q=Venosa+V ... YtD-B5M%3A
Ja mam Venossę z Flammentanz:
Spokojnego piąteczku kochani!
