A jakich krzaczków szukasz?
Zielone pokoje, Ibrakadabra i 100 róż, cz.5.
- drewutnia
- 1000p

- Posty: 3711
- Od: 1 gru 2011, o 13:06
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: pomorskie
Re: Zielone pokoje, Ibrakadabra i 100 róż, cz.5.
Hej Jagodo .Najpierw odsłaniasz płot a teraz chcesz zasłonić.Chyba jesteś troch e niezdecydowana
A jakich krzaczków szukasz?
A jakich krzaczków szukasz?
-
mm-complex
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 2800
- Od: 19 sie 2010, o 18:09
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: moje miejsce na swiecie...
Re: Zielone pokoje, Ibrakadabra i 100 róż, cz.5.
Witaj Jagodo dawno mnie nie było
Staram się nadrobić zaległości ,ale to trudne ...
Ogród w letniej odsłonie cudowny ,owadzia sesja imponująca ,ale Rudy Szuwarek...mogę go adoptować ?Jest cudowny ,a ten brzusio sam się prosi żeby go potarmosić
Ucałuj go prosto w nos ,a Ciebie ściskam i pozdrawiam serdecznie 
Ogród w letniej odsłonie cudowny ,owadzia sesja imponująca ,ale Rudy Szuwarek...mogę go adoptować ?Jest cudowny ,a ten brzusio sam się prosi żeby go potarmosić
marzenia się spełniają! Dana
- klarysa
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 5895
- Od: 11 mar 2011, o 17:29
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Kaszuby
Re: Zielone pokoje, Ibrakadabra i 100 róż, cz.5.
Jagodo, fotki przeczą jakoby ogród był wysuszony
. Zielono i kolorowo.
A w rozczochranym miejscami jak na stepie
. Ale tyle wody nie lałam
.
Pomysł z płotem u krawca uważam za trafiony. Jakiś czas już cię denerwował widok krawcowych przyległości
.
Ciekawa jestem koncepcji
. No i gdzie powędrują maleństwa ze skalniaka 
A w rozczochranym miejscami jak na stepie
Pomysł z płotem u krawca uważam za trafiony. Jakiś czas już cię denerwował widok krawcowych przyległości
Ciekawa jestem koncepcji
Justyna
Moje wątki W rozczochranym..., aktualna cz. 7 http://forumogrodnicze.info/viewtopic.p ... 58&start=0" onclick="window.open(this.href);return false;
Moje "wyczyny'...
Za miedzą...i troszkę dalej.
Moje wątki W rozczochranym..., aktualna cz. 7 http://forumogrodnicze.info/viewtopic.p ... 58&start=0" onclick="window.open(this.href);return false;
Moje "wyczyny'...
- Margo2
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 25248
- Od: 8 lut 2010, o 12:14
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Płock
Re: Zielone pokoje, Ibrakadabra i 100 róż, cz.5.
Czyli nigdy spokoju
Chyba to już nasza taka natura, ciągle coś zmieniamy.
Niby wszystko zrobione, a tu jakaś lampka się zaświeci i wpada pomysł przeróbek
Mam identycznie. Jutro idę do ogrodu przesadzać.
U mnie suszy aż takiej nie ma. Zresztą podobno to ostatni taki tydzień upalny.
Potem wraca normalna temperatura. No może tym razem za niska.
Nie dogodzi
Chyba to już nasza taka natura, ciągle coś zmieniamy.
Niby wszystko zrobione, a tu jakaś lampka się zaświeci i wpada pomysł przeróbek
Mam identycznie. Jutro idę do ogrodu przesadzać.
U mnie suszy aż takiej nie ma. Zresztą podobno to ostatni taki tydzień upalny.
Potem wraca normalna temperatura. No może tym razem za niska.
Nie dogodzi
-
JagiS
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 5048
- Od: 8 kwie 2012, o 14:10
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Pruszcz Gdański
Re: Zielone pokoje, Ibrakadabra i 100 róż, cz.5.
Witajcie w kolejny bezchmurny i upalny dzień tego niesamowitego lata!
W zeszłym tygodniu upał tak mnie zmęczył, a patrzenie na zasychający ogród doprowadziło prawie do rozpaczy, że skwapliwie skorzystałam z propozycji wycieczki po Kaszubach, zostawiając swoje gospodarstwo na pastwę żaru tropików.
A Kaszuby, nie dość, że przepiękne, to jeszcze zieloniutkie, podlane jak należy, kwitnące na potęgę!
Ech, udała się Panu Bogu ta kraina! I trasa, jaką jechałyśmy, też nie ma sobie równych: Kościerzyna, Stężyca, zachwycające jezioro Raduńskie, Ostrzyce, Chmielno itd. Po prostu bajka. Bociany, źrebaki, łódeczki na jeziorach - nie dziwota, że ludziska takim latem na Kaszubach są zachwyceni.
Pierwszy przystanek - ogrodnictwo "U Wentów", a co!, jechać przez Kaszuby i tam nie zajrzeć?

Tam nastąpiło nieoczekiwane spotkanie z panią Antoniną Wentą, która wyznała po pierwsze, że zaczyna prowadzić róże licencyjne Kordesa (
), po drugie, że róże, to jej pasja. Nie było tego do tej pory widać, dopóki nie zaprosiła nas do prywatnej części ogrodu, gdzie szczęki nam opadły na widok olbrzymich, bujnych, obficie kwitnących róż
.

Zachwyciła mnie ta róża. Nie dość, że oblepiona kwiatami, to jeszcze o przepięknym, świeżym zapachu. Niestety nazw tam nie było
, ale może ktoś tę różę rozpozna.

W oko wpadła mi też ta, podobno Violet Parfume, była nawet do kupienia. Czemu nie kupiłam
?

Róże najwyraźniej rosną w żyznej glinie, pewnie korzystają też z naturalnego obornika, bo wyglądają niesamowicie. Rozpoznana Baron Girod de l'Ain, kwitnie tam tak:

Wyszłam stamtąd z języczką tangucką i cudnym błękitnym bodziszkiem Rosanne. Tylko, bo przecież miałam nic nie kupować
. Ale tej nie kupionej róży trochę mi żal...
Kolejny przystanek - Garcz.
Niezmierzone łany kwitnących bylin naprawdę robią niesamowite wrażenie
.


A takie sobie urządzili rabatki pokazowe, kolorowe i wesolutkie.


Moja siostra, nieustająco tropiąca odmiany floksów, których jeszcze nie ma ( a ma ich już chyba setkę!), wyniosła z Garcza dwa następne, a my obie - proso rózgowate. Przyznacie sami, że skromniutko, wręcz ascetycznie
.
No, ale ponieważ tropiłyśmy trawkę Pony Tail, to nazajutrz nawiedziłyśmy kolejne dwa punkty sprzedaży roślin. Tam, gdzie się jej nie spodziewałyśmy, poszukiwana trawka była! Nabyłam jeszcze korę i stożek bukszpanowy. Pan, nazywany przez nas Kurościm ( kiedyś zainteresowałyśmy się perowskią, a pan uświadomił nas, że to kurości i tym sposobem on został Kurościm
), bardzo przyjemnie zaokrąglił ceny w dół, jako że kupujemy u niego bardzo często. Zdjęć stamtąd nie ma, a szkoda.
No i ostatni przystanek u tzw. Lola, już kiedyś pokazywany z racji błękitnych dekoracji.



Z ofertą trudno się było zapoznać, ponieważ po burzy błoto kląskało pod wykładziną, a woda wlewała się do butów. Jak widać, głównie trawy i iglaki w bardzo popularnych odmianach. Byliny zamorzone głodem, niewarte wzmianki. Zakupów nie było, bar nieczynny
.


Pozostały czas mojego pobytu na Kaszubach, to nieustający zachwyt ogrodem, w którym jest nieco mojej myśli, i jego niesamowitą wręcz bujnością...



... i kotkami
.


Na razie
, ciąg dalszy, rzecz jasna, nastąpi - Jagi
W zeszłym tygodniu upał tak mnie zmęczył, a patrzenie na zasychający ogród doprowadziło prawie do rozpaczy, że skwapliwie skorzystałam z propozycji wycieczki po Kaszubach, zostawiając swoje gospodarstwo na pastwę żaru tropików.
A Kaszuby, nie dość, że przepiękne, to jeszcze zieloniutkie, podlane jak należy, kwitnące na potęgę!
Ech, udała się Panu Bogu ta kraina! I trasa, jaką jechałyśmy, też nie ma sobie równych: Kościerzyna, Stężyca, zachwycające jezioro Raduńskie, Ostrzyce, Chmielno itd. Po prostu bajka. Bociany, źrebaki, łódeczki na jeziorach - nie dziwota, że ludziska takim latem na Kaszubach są zachwyceni.
Pierwszy przystanek - ogrodnictwo "U Wentów", a co!, jechać przez Kaszuby i tam nie zajrzeć?

Tam nastąpiło nieoczekiwane spotkanie z panią Antoniną Wentą, która wyznała po pierwsze, że zaczyna prowadzić róże licencyjne Kordesa (

Zachwyciła mnie ta róża. Nie dość, że oblepiona kwiatami, to jeszcze o przepięknym, świeżym zapachu. Niestety nazw tam nie było

W oko wpadła mi też ta, podobno Violet Parfume, była nawet do kupienia. Czemu nie kupiłam

Róże najwyraźniej rosną w żyznej glinie, pewnie korzystają też z naturalnego obornika, bo wyglądają niesamowicie. Rozpoznana Baron Girod de l'Ain, kwitnie tam tak:

Wyszłam stamtąd z języczką tangucką i cudnym błękitnym bodziszkiem Rosanne. Tylko, bo przecież miałam nic nie kupować
Kolejny przystanek - Garcz.
Niezmierzone łany kwitnących bylin naprawdę robią niesamowite wrażenie


A takie sobie urządzili rabatki pokazowe, kolorowe i wesolutkie.


Moja siostra, nieustająco tropiąca odmiany floksów, których jeszcze nie ma ( a ma ich już chyba setkę!), wyniosła z Garcza dwa następne, a my obie - proso rózgowate. Przyznacie sami, że skromniutko, wręcz ascetycznie
No, ale ponieważ tropiłyśmy trawkę Pony Tail, to nazajutrz nawiedziłyśmy kolejne dwa punkty sprzedaży roślin. Tam, gdzie się jej nie spodziewałyśmy, poszukiwana trawka była! Nabyłam jeszcze korę i stożek bukszpanowy. Pan, nazywany przez nas Kurościm ( kiedyś zainteresowałyśmy się perowskią, a pan uświadomił nas, że to kurości i tym sposobem on został Kurościm
No i ostatni przystanek u tzw. Lola, już kiedyś pokazywany z racji błękitnych dekoracji.



Z ofertą trudno się było zapoznać, ponieważ po burzy błoto kląskało pod wykładziną, a woda wlewała się do butów. Jak widać, głównie trawy i iglaki w bardzo popularnych odmianach. Byliny zamorzone głodem, niewarte wzmianki. Zakupów nie było, bar nieczynny


Pozostały czas mojego pobytu na Kaszubach, to nieustający zachwyt ogrodem, w którym jest nieco mojej myśli, i jego niesamowitą wręcz bujnością...



... i kotkami


Na razie
-
April
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 7793
- Od: 8 lut 2012, o 12:22
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: mazowsze
Re: Zielone pokoje, Ibrakadabra i 100 róż, cz.5.
Wygląda na Bantry Bay. Mam takie dwa ogromne krzaczyska mimo że dopiero mają drugi sezon
Sierściuchy chętnie bym przygarnęła
Fantastyczne wycieczki uprawiasz i zawsze ciekawe fotki. To zachęca do wskoczenia w autko
- klarysa
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 5895
- Od: 11 mar 2011, o 17:29
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Kaszuby
Re: Zielone pokoje, Ibrakadabra i 100 róż, cz.5.
No Jagodo, najpierw reprymenda
.
Bywać tak nieprzyzwoicie blisko i nie odezwać się? To się nie godzi
.
Kaszuby piękne, ale w moich stronach jednak złaknione deszczu. I to bardzo.
Wycieczki ogrodowe bardzo udane.
Różanka Wentów wzbudziła nasz zachwyt już w ubiegłym roku.
Też mieliśmy przyjemność być oprowadzeni przez Właścicielkę.
Czyli nie tylko ja żałuję róż, które mogłam nabyć.
Nie uwierzysz, ale to była Violet Parfume
.
Ale Barona mam.
Jest nadziejana fajne róże
.
Pozdrawiam z upalnych Kaszub
Polecam trasę Mojusz-Mirachowo-Sianowo-Kartuzy
.
Bywać tak nieprzyzwoicie blisko i nie odezwać się? To się nie godzi
Kaszuby piękne, ale w moich stronach jednak złaknione deszczu. I to bardzo.
Wycieczki ogrodowe bardzo udane.
Różanka Wentów wzbudziła nasz zachwyt już w ubiegłym roku.
Też mieliśmy przyjemność być oprowadzeni przez Właścicielkę.
Czyli nie tylko ja żałuję róż, które mogłam nabyć.
Nie uwierzysz, ale to była Violet Parfume
Ale Barona mam.
Jest nadziejana fajne róże
Pozdrawiam z upalnych Kaszub
Polecam trasę Mojusz-Mirachowo-Sianowo-Kartuzy
Justyna
Moje wątki W rozczochranym..., aktualna cz. 7 http://forumogrodnicze.info/viewtopic.p ... 58&start=0" onclick="window.open(this.href);return false;
Moje "wyczyny'...
Za miedzą...i troszkę dalej.
Moje wątki W rozczochranym..., aktualna cz. 7 http://forumogrodnicze.info/viewtopic.p ... 58&start=0" onclick="window.open(this.href);return false;
Moje "wyczyny'...
-
JagiS
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 5048
- Od: 8 kwie 2012, o 14:10
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Pruszcz Gdański
Re: Zielone pokoje, Ibrakadabra i 100 róż, cz.5.
Witajcie i nawet nie pytajcie mnie o deszcz
.
Ale zbuntowałam się i podlałam konewką tylko hortensje, które ewidentnie zaczęły więdnąć.
Reszta niech sobie radzi, jak potrafi
. Na trawnik już wcale nie patrzę, udaję, że go nie ma.
A na południu Polski istny potop!
Ech, Sweety, i co mi z Twojego machania
. I kiedy będzie ten następny raz?
Ale, ale, przez Gdańsk należy przejeżdżać godnie, a nie pędzić.
Aphrodite

Sosenko, u mnie deszcz pada co kilkanaście dni, najwyżej, więc sama rozumiesz, co to znaczy na piaszczystej glebie... Ale już odpuściłam. Trudno, niech będzie, co ma być. Teraz zadbam tylko o róże i hortensje.
Casanova

Krysiu, pewnie, że wpadnę do Ciebie kiedy tylko zechcesz. Przecież wiadomo, jak się zmieniają nasze ogrody z każdą porą roku i o każdej porze warte są obejrzenia. A kiedy już wyrwiesz się na wolność, to dopiero będzie co oglądać
. Widzę, że wzięły Cię jeżówki, ciekawe, jak się u Ciebie spiszą, bo moje albo są marniutkie, albo pożarte przez ślimaki.
Comte de Chambord

Pepsi, zdaje mi się, że w nóżkach tych iglaków Krysia ma zamiar posadzić właśnie funkie.
Następnym razem zamiast machać, umów się ze mną na kawkę. Widzę, że w Gdańsku od czasu do czasu bywasz
.
Hibiskus i Parole

Muffinko kochana
, dzięki, że zaglądasz do mojego ogrodu. To, że prezentuje się (na zdjęciach) jako tako, to skutek nieprzytomnego wprost lania wody. Nawet nie wiesz, jak marzę o ochłodzeniu i deszczu!
Z "dolarowej" jestem zadowolona. Zawiera to, co lubię: hortensje, kocimiętkę, liatry, dzwonki i róże. Smętna jest tylko wiosną, ale i z tym da się coś zrobić.
PS. Wakacji w Kazimierzu już nie będzie. Nie ma na świecie mojego Towarzysza Życia, nie ma tego starego kina, na którego poddaszu mieszkaliśmy, no i ... młodości tamtego lata też nie ma.
Zatem, jeśli już zdarzy się kiedyś wyprawa, to prosto do Wilkowyjskich Stepów.
Twoje/moje Schneewittchen i stipa, wdzięcznie powiewająca zza kłosowca.


Jagódko, moja małopolska bratnia duszo! Dzięki za uznanie i Twoją cenną obecność.
Widząc swoje ślimaki, wyobrażam sobie Twoją wojnę, kiedy deszczu jest dużo. Ja się złamałam i działam, jak truciciel powiatowy, z pomocą niebieskich granulek
. Zdumiona jestem ich skutecznością, choć uprzątanie martwego pobojowiska też jest czynnością obrzydliwą. I skąd tyle tych golców przy takiej suszy?
Ja też kocham słońce, nawet bardzo, stąd mało jest cienistych miejsc w moim ogrodzie, ale takich upałów nie znoszę. Źle się czuję, nic nie robię, bo się normalnie nie da i mam wrażenie upływającego bezproduktywnie czasu. Sytuacje ratują tylko spotkania z miłymi ludźmi i włóczęga po Kaszubach.
Życzę Ci ulgi nie tylko w upałach...
Mme Victor Verdier, róża wspaniała!

Kahimku, Szuwarek, jeśli to jego masz na myśli, jest kotem nie tylko pięknym i kochanym, ale także bardzo śmiesznym. Na razie ucieka spod obiektywu w głęboki cień, więc zdjęć świeżych brak. W zamian - moja słodziutka Ibrakadabra, tez zmęczona upałem, nawet na ptaki polować jej się nie chce...
PS. Może zamieścisz gdzieś relację z Madery?

Ewo Drewutnio, to właśnie zdecydowanie każe mi zmienić podejście do "zalesienia" miejsca pod płotem krawca. A wynika ono ze zmiany zwyczajnego polskiego lata na jakąś koszmarną afrykańską porę suchą i to już kolejny rok z rzędu
. Skalniaka trochę mi żal, ale ciekawie wyglądał tylko wiosną. Teraz rośnie tam już sporo róż i nie uśmiecha mi się patrzeć na ich usmażone kwiatki. Krzaków nie szukam, zagospodaruję te, które mam.

Danuśka, witaj! O zaległościach aż strach mówić, bo mi samej wstyd, że tyle ulubionych wątków zaniedbałam
, między innymi Twój. Ale przyjdzie czas poprawy. Na razie serdecznie Cię pozdrawiam.
Pink Peace

Żebyś wiedziała, Justynko, jak mnie już denerwuje krawcowy nieład i jego "liszjowata" buda, która się ciągle pcha w obiektyw
. Obsadzać będę powoli i z namysłem, bo ziemia tam jest bardzo wyjałowiona i pracuje się w tym miejscu niewygodnie. Maleństwa rozejdą się po ogrodzie, a może któreś trafią do Ciebie? Chciałabyś?
Ostatnia lilia Delfini.

He, he, Margo, żebyś wiedziała, przesadzaniu końca nie ma, może i dobrze, musi być przecież ruch w interesie
. Poza tym pewne założenia zaczynają się nudzić, denerwować i nie ma wyjścia, trzeba zmieniać.
Niech już to ochłodzenie nadejdzie, nie mam nic przeciwko temu...
Udanego przesadzania.
Parole

Aprilku, dzięki za rozpoznanie róży. Może byś swoją tu zapodała? Widzę, że jesteś z niej zadowolona, co pewnie mnie skłoni do zakupu
.
Żebyś wiedziała, że warto ruszyć się poza swoje podwórko i zobaczyć, jak cudnie jest na tym świecie.
Na jakie maleństwo czekasz?

Justynko
, ten wyjazd został przedsięwzięty ad hoc, żeby mnie wyciągnąć ze stresu, a nie lubię spadać ludzikom na głowę z tzw. nienacka, żeby kłopotu nie narobić, choć wiadomo, że bywać u Ciebie bardzo lubię.
No, ładnie, nie nabyłyśmy tej samej róży, niesamowita koincydencja, świadcząca o pokrewieństwie gustów. Może się jednak poprawimy, skoro pani Antonina ma wreszcie ciekawe róże?
PS. Polecaną trasą chciałabym przejechać się z Tobą...

Z głęboką wdzięcznością za Wasza obecność w moim wątku - biały dolar i zielone kalafiory.


Jutro, a właściwie dziś, kolejne ciekawe spotkanie kulinarno - ogrodowe.
Do miłego - Jagi
Ale zbuntowałam się i podlałam konewką tylko hortensje, które ewidentnie zaczęły więdnąć.
Reszta niech sobie radzi, jak potrafi
A na południu Polski istny potop!
Ech, Sweety, i co mi z Twojego machania
Ale, ale, przez Gdańsk należy przejeżdżać godnie, a nie pędzić.
Aphrodite

Sosenko, u mnie deszcz pada co kilkanaście dni, najwyżej, więc sama rozumiesz, co to znaczy na piaszczystej glebie... Ale już odpuściłam. Trudno, niech będzie, co ma być. Teraz zadbam tylko o róże i hortensje.
Casanova

Krysiu, pewnie, że wpadnę do Ciebie kiedy tylko zechcesz. Przecież wiadomo, jak się zmieniają nasze ogrody z każdą porą roku i o każdej porze warte są obejrzenia. A kiedy już wyrwiesz się na wolność, to dopiero będzie co oglądać
Comte de Chambord

Pepsi, zdaje mi się, że w nóżkach tych iglaków Krysia ma zamiar posadzić właśnie funkie.
Następnym razem zamiast machać, umów się ze mną na kawkę. Widzę, że w Gdańsku od czasu do czasu bywasz
Hibiskus i Parole

Muffinko kochana
Z "dolarowej" jestem zadowolona. Zawiera to, co lubię: hortensje, kocimiętkę, liatry, dzwonki i róże. Smętna jest tylko wiosną, ale i z tym da się coś zrobić.
PS. Wakacji w Kazimierzu już nie będzie. Nie ma na świecie mojego Towarzysza Życia, nie ma tego starego kina, na którego poddaszu mieszkaliśmy, no i ... młodości tamtego lata też nie ma.
Zatem, jeśli już zdarzy się kiedyś wyprawa, to prosto do Wilkowyjskich Stepów.
Twoje/moje Schneewittchen i stipa, wdzięcznie powiewająca zza kłosowca.


Jagódko, moja małopolska bratnia duszo! Dzięki za uznanie i Twoją cenną obecność.
Widząc swoje ślimaki, wyobrażam sobie Twoją wojnę, kiedy deszczu jest dużo. Ja się złamałam i działam, jak truciciel powiatowy, z pomocą niebieskich granulek
Ja też kocham słońce, nawet bardzo, stąd mało jest cienistych miejsc w moim ogrodzie, ale takich upałów nie znoszę. Źle się czuję, nic nie robię, bo się normalnie nie da i mam wrażenie upływającego bezproduktywnie czasu. Sytuacje ratują tylko spotkania z miłymi ludźmi i włóczęga po Kaszubach.
Życzę Ci ulgi nie tylko w upałach...
Mme Victor Verdier, róża wspaniała!

Kahimku, Szuwarek, jeśli to jego masz na myśli, jest kotem nie tylko pięknym i kochanym, ale także bardzo śmiesznym. Na razie ucieka spod obiektywu w głęboki cień, więc zdjęć świeżych brak. W zamian - moja słodziutka Ibrakadabra, tez zmęczona upałem, nawet na ptaki polować jej się nie chce...
PS. Może zamieścisz gdzieś relację z Madery?

Ewo Drewutnio, to właśnie zdecydowanie każe mi zmienić podejście do "zalesienia" miejsca pod płotem krawca. A wynika ono ze zmiany zwyczajnego polskiego lata na jakąś koszmarną afrykańską porę suchą i to już kolejny rok z rzędu

Danuśka, witaj! O zaległościach aż strach mówić, bo mi samej wstyd, że tyle ulubionych wątków zaniedbałam
Pink Peace

Żebyś wiedziała, Justynko, jak mnie już denerwuje krawcowy nieład i jego "liszjowata" buda, która się ciągle pcha w obiektyw
Ostatnia lilia Delfini.

He, he, Margo, żebyś wiedziała, przesadzaniu końca nie ma, może i dobrze, musi być przecież ruch w interesie
Niech już to ochłodzenie nadejdzie, nie mam nic przeciwko temu...
Udanego przesadzania.
Parole

Aprilku, dzięki za rozpoznanie róży. Może byś swoją tu zapodała? Widzę, że jesteś z niej zadowolona, co pewnie mnie skłoni do zakupu
Żebyś wiedziała, że warto ruszyć się poza swoje podwórko i zobaczyć, jak cudnie jest na tym świecie.
Na jakie maleństwo czekasz?

Justynko
No, ładnie, nie nabyłyśmy tej samej róży, niesamowita koincydencja, świadcząca o pokrewieństwie gustów. Może się jednak poprawimy, skoro pani Antonina ma wreszcie ciekawe róże?
PS. Polecaną trasą chciałabym przejechać się z Tobą...

Z głęboką wdzięcznością za Wasza obecność w moim wątku - biały dolar i zielone kalafiory.


Jutro, a właściwie dziś, kolejne ciekawe spotkanie kulinarno - ogrodowe.
Do miłego - Jagi
- Annes 77
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 11758
- Od: 6 maja 2008, o 19:11
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: lubuskie
Re: Zielone pokoje, Ibrakadabra i 100 róż, cz.5.
Jagi piękne hortensje:) Zielone kalafiory rozbawiło mnie to określenie 
- klarysa
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 5895
- Od: 11 mar 2011, o 17:29
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Kaszuby
Re: Zielone pokoje, Ibrakadabra i 100 róż, cz.5.
Jagodo, jak pięknie napisałaś o Kazimierzu i
. Wzruszyłam się
.
Co do podlewania, mam podobnie przemyślenia. Niestety na dłuższą metę to strzał we własne kolano
. Rośliny słabiutkie i podatne na choroby.
Na szczęście M się za nimi ujął.
Trawa
- istny step.
Dziękuję za propozycję maluchów, ale już naprawdę nic nie powinnam sadzić
.
Dotychczas róże u W -takie sobie. Może coś się zmieni. To od nich mam nieszczęsnego GT zamiast -White Meidiland Rose.
Wycieczka za miedzę w jesiennych okolicznościach przyrody?
Buziaki
Co do podlewania, mam podobnie przemyślenia. Niestety na dłuższą metę to strzał we własne kolano
Na szczęście M się za nimi ujął.
Trawa
Dziękuję za propozycję maluchów, ale już naprawdę nic nie powinnam sadzić
Dotychczas róże u W -takie sobie. Może coś się zmieni. To od nich mam nieszczęsnego GT zamiast -White Meidiland Rose.
Wycieczka za miedzę w jesiennych okolicznościach przyrody?
Buziaki
Justyna
Moje wątki W rozczochranym..., aktualna cz. 7 http://forumogrodnicze.info/viewtopic.p ... 58&start=0" onclick="window.open(this.href);return false;
Moje "wyczyny'...
Za miedzą...i troszkę dalej.
Moje wątki W rozczochranym..., aktualna cz. 7 http://forumogrodnicze.info/viewtopic.p ... 58&start=0" onclick="window.open(this.href);return false;
Moje "wyczyny'...
-
slanka-flora
- Przyjaciel Forum - Ś.P.

- Posty: 15027
- Od: 3 gru 2011, o 09:38
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
Re: Zielone pokoje, Ibrakadabra i 100 róż, cz.5.
Witaj JAGÓDKO
Mnie też czasem suszy ale bez przesadyzmu,tak jak u Ciebie
Ładnie pokazałaś szkółki i ogrodnictwa z wycieczki po Kaszubach,a relacje z własnego ogrodu
jak zwykle efektowne i dowcipne
Nie przemęczaj sie z podlewaniem
Czego Ci życzy
Życzliwy
Mnie też czasem suszy ale bez przesadyzmu,tak jak u Ciebie
Ładnie pokazałaś szkółki i ogrodnictwa z wycieczki po Kaszubach,a relacje z własnego ogrodu
jak zwykle efektowne i dowcipne
Nie przemęczaj sie z podlewaniem
Czego Ci życzy
Życzliwy
-
PEPSI
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 7213
- Od: 20 sty 2013, o 10:54
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: kujawsko - pomorskie
Re: Zielone pokoje, Ibrakadabra i 100 róż, cz.5.
Jagoda, dziękuję za fotorelację ze szkółek. Wydaje mi się, że u Wentów kiedyś byłam, jak wracałam z Szymbarku, ale głowy obciąć nie dam...Fajne te łany bylin...W ogóle fajnie opisujesz i pokazujesz. Aż się chce tam być. Ten domek z niebieskimi dodatkami, jak w bajce. Tak blisko mam do takich wspaniałych miejsc, że chyba zacznę organizować wycieczki rodzinne. Zaraz jesień, więc będzie przyjemniej. Jurto będę machała, bo jadę nad Zalew. 
- drewutnia
- 1000p

- Posty: 3711
- Od: 1 gru 2011, o 13:06
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: pomorskie
Re: Zielone pokoje, Ibrakadabra i 100 róż, cz.5.
Piękne szkółki,domek znowu mnie zachwycił.
Ach Te kłosy niebieskie które widzę w szkółce,u Twojej siostry i u Ciebie to są te pokrzywy z których się kiedyś nabijałam?Ale one wspaniale wyglądają.Chyba będę żebrać o mały kawałek
Pozdr
Ach Te kłosy niebieskie które widzę w szkółce,u Twojej siostry i u Ciebie to są te pokrzywy z których się kiedyś nabijałam?Ale one wspaniale wyglądają.Chyba będę żebrać o mały kawałek
Pozdr
-
JagiS
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 5048
- Od: 8 kwie 2012, o 14:10
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Pruszcz Gdański
Re: Zielone pokoje, Ibrakadabra i 100 róż, cz.5.
Witajcie, moi drodzy, zaniedbani przeze mnie haniebnie!
A to wszystko przez sybarycki tryb życia, nic, tylko się ciągle goszczę. W ciągu pięciu dni odwiedziłam pięć bardzo różnych i odległych od siebie ogrodów i ich gospodarzy.
Ogród w Gdyni ze świetnie utrzymanym trawnikiem, pięknymi hortensjami, perfekcyjnie przyciętym szpalerkiem z 20 bukszpanowych kulek i na dodatek ze świetnym jedzeniem.
Ogród we Wrzeszczu, bardzo zielony, z własnoręcznie przez gospodarzy przygotowaną pizzą. Do picia - Aperol Spritz!
Ogród naszej Marysi Amby na Kaszubach, malowniczy bardzo, położony nad jeziorkiem.
Ogród Madzi Madziagos, całkowicie inny od innych.
I wreszcie ogród mojej siostry na Kaszubach, świeżutki po deszczu, przepiękny, bujny i kwitnący.
Aha, zapomniałabym o swoim, biednym, suchym, więdnącym w oczach i doprowadzającym mnie do czarnej rozpaczy. Ale o tym potem...
Najpierw relacja z gościnnego zwiedzania ogrodu Marysi Amby. Jako pierwszy zachwycił mnie domek z uroczym ukwieconym ganeczkiem.

Chyba Marysia Maska słusznie zauważyła, że wizytówkami tego ogrodu są gladiolusy i Fidel. Ja też nie omieszkałam ich sfotografować, tym bardziej, że Fidel na fotelu towarzyszył nam przy kawce, a mieczyki po prostu kazały na siebie patrzeć
.


A prawie za płotem Marysia ma takie jeziorko
.

Marysia oprowadziła nas po okolicy, wiemy już, w jakim towarzystwie spędza tam czas. Ot, choćby z takim rozrywkowym facecikiem z sąsiedztwa;:306.

Niestety, Amba strzeliła sobie w kolano, bo nie napasłszy się do syta jej działką, zostałyśmy wywiezione do Madzi Madziagos, gdzie zagrzęzłyśmy na dobre i już nie starczyło czasu na ponowne napawanie się królestwem Marysi
.
A u Madzi... ogród niepodobny do żadnego z dotychczas widzianych. Przede wszystkim ogromny! I tysiąca zdjęć nie starczyłoby, żeby pokazać jego bogactwo roślinne, rabaty, kompozycje, ukryte zakątki i niesamowite otoczenie z wielkimi drzewami i bagienkami. O koniach nie wspomnę ( nie zostały okazane
)!
Rabata powitalna na wjeździe na posesję. Jakie hortensje - sami widzicie
.

W rabatach takie małe kamyczki...

Ogród wielki, pełen przepięknych okazów drzew i krzewów, wypasionych na dobrej glebie, grubo wyłożonej końskim złotem (chwastów - zero!).



Nasza towarzyszka - Baryłka, myje się na leżąco i do góry nogami.

I widok z werandki, na której spożyłyśmy kawkę.

Niesamowita gunnera o liściach szorstkich i twardych, jak eternit!

Modelowa szkarłatka.

Nie sposób nie wspomnieć o olbrzymich drzewach czeremchy, oblepionych dojrzewającymi owocami. Asiu Asma, czytasz? Poza tym Madzia wie, skąd można ukopać sobie krzaczki czeremchy, ale czy będzie robić nalewkę, która Cię tak zachwyciła? Nie wiadomo
.
A droga między Marysią a Madzią gęsto porośnięta olbrzymią ilością dziko rosnącego przegorzanu
.
Naprawdę, wyprawa niesamowita
. Niniejszym wyrażam swoją wdzięczność obu Koleżankom za te przeżycia. Dzięki wielkie
. Dzięki też Justynce, która mnie na miejsce z Kościerzyny dowiozła.
O zamierających biednych zielonych pokojach w następnym odcinku...
Annes, zielone "kalafiory" Cię rozbawiły? A biały "dolar" nie?
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Justnko, degrengolada spowodowana suszą postępuje, wpędzając mnie w głęboką depresję. Z tego, co widziałam, tylko Amba ma podobny stan wysuszenia ogrodu. Już sama nie wiem, czy podlewać, ryzykując bankructwo, czy, jak Filozof, odpuścić i z piwkiem w ręku, leżąc brzuchem do góry, patrzeć na suche badyle dookoła. To już naprawdę przestało być zabawne
. Koszmar !!! Wrogowi największemu nie życzę.
PS. Dlaczegóż to Sir Graham Thomas nazwany został nieszczęsnym? Taka piękna róża!
Sławku, Ty nawet pojęcia nie masz, do jakiego stopnia mnie suszy
.
Chwilami mam ochotę wyciąć wszystko w pień! Już nawet dowcip mi wysechł na wiór!
O dziwo najlepiej wyglądają róże (liście, bo kwiatki ledwo dychną, już opadają
) i bukszpany. Tyle się ostatnio naoglądałam róż gołych, łysych i plamistych, że te moje naprawdę wyglądają nadzwyczajnie.
Nie podlewać, mówisz? Skoro tak radzisz, życzliwy Kolego, polecę jutro na Kaszuby upić się
.
No, Pepsiku, skoro Ci się tu podoba i chce Ci się tu być, to ileż to roboty...
Zamiast ino machać... sama wiesz, co zrobić
.
He, he, Ewo, widzisz, nabijałaś się z moich "pokrzyw", a teraz za Tobą chodzą
.
A tymczasem, kiedy prawie wszystko w moim ogrodzie wygląda smętnie, pokrzywy brylują!
Barabello
, uchodźco! Miło, że od czasu do czasu zaglądasz, bo do Was nawet zajrzeć trudno
.
Rozwarki sobie zaprowadź koniecznie, to fajne rośliny. I trzymaj się dzielnie z remontem, ogrodem i zyciem.
PS. Dziś bez mojej zwierzyny...
No to pogawędziliśmy sobie, jak te dwa anemony
.

Bywajcie i cieszcie się latem, bo mnie ono już nie cieszy... - Jagi
A to wszystko przez sybarycki tryb życia, nic, tylko się ciągle goszczę. W ciągu pięciu dni odwiedziłam pięć bardzo różnych i odległych od siebie ogrodów i ich gospodarzy.
Ogród w Gdyni ze świetnie utrzymanym trawnikiem, pięknymi hortensjami, perfekcyjnie przyciętym szpalerkiem z 20 bukszpanowych kulek i na dodatek ze świetnym jedzeniem.
Ogród we Wrzeszczu, bardzo zielony, z własnoręcznie przez gospodarzy przygotowaną pizzą. Do picia - Aperol Spritz!
Ogród naszej Marysi Amby na Kaszubach, malowniczy bardzo, położony nad jeziorkiem.
Ogród Madzi Madziagos, całkowicie inny od innych.
I wreszcie ogród mojej siostry na Kaszubach, świeżutki po deszczu, przepiękny, bujny i kwitnący.
Aha, zapomniałabym o swoim, biednym, suchym, więdnącym w oczach i doprowadzającym mnie do czarnej rozpaczy. Ale o tym potem...
Najpierw relacja z gościnnego zwiedzania ogrodu Marysi Amby. Jako pierwszy zachwycił mnie domek z uroczym ukwieconym ganeczkiem.

Chyba Marysia Maska słusznie zauważyła, że wizytówkami tego ogrodu są gladiolusy i Fidel. Ja też nie omieszkałam ich sfotografować, tym bardziej, że Fidel na fotelu towarzyszył nam przy kawce, a mieczyki po prostu kazały na siebie patrzeć


A prawie za płotem Marysia ma takie jeziorko

Marysia oprowadziła nas po okolicy, wiemy już, w jakim towarzystwie spędza tam czas. Ot, choćby z takim rozrywkowym facecikiem z sąsiedztwa;:306.

Niestety, Amba strzeliła sobie w kolano, bo nie napasłszy się do syta jej działką, zostałyśmy wywiezione do Madzi Madziagos, gdzie zagrzęzłyśmy na dobre i już nie starczyło czasu na ponowne napawanie się królestwem Marysi
A u Madzi... ogród niepodobny do żadnego z dotychczas widzianych. Przede wszystkim ogromny! I tysiąca zdjęć nie starczyłoby, żeby pokazać jego bogactwo roślinne, rabaty, kompozycje, ukryte zakątki i niesamowite otoczenie z wielkimi drzewami i bagienkami. O koniach nie wspomnę ( nie zostały okazane
Rabata powitalna na wjeździe na posesję. Jakie hortensje - sami widzicie

W rabatach takie małe kamyczki...

Ogród wielki, pełen przepięknych okazów drzew i krzewów, wypasionych na dobrej glebie, grubo wyłożonej końskim złotem (chwastów - zero!).



Nasza towarzyszka - Baryłka, myje się na leżąco i do góry nogami.

I widok z werandki, na której spożyłyśmy kawkę.

Niesamowita gunnera o liściach szorstkich i twardych, jak eternit!

Modelowa szkarłatka.

Nie sposób nie wspomnieć o olbrzymich drzewach czeremchy, oblepionych dojrzewającymi owocami. Asiu Asma, czytasz? Poza tym Madzia wie, skąd można ukopać sobie krzaczki czeremchy, ale czy będzie robić nalewkę, która Cię tak zachwyciła? Nie wiadomo
A droga między Marysią a Madzią gęsto porośnięta olbrzymią ilością dziko rosnącego przegorzanu
Naprawdę, wyprawa niesamowita
O zamierających biednych zielonych pokojach w następnym odcinku...
Annes, zielone "kalafiory" Cię rozbawiły? A biały "dolar" nie?
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Justnko, degrengolada spowodowana suszą postępuje, wpędzając mnie w głęboką depresję. Z tego, co widziałam, tylko Amba ma podobny stan wysuszenia ogrodu. Już sama nie wiem, czy podlewać, ryzykując bankructwo, czy, jak Filozof, odpuścić i z piwkiem w ręku, leżąc brzuchem do góry, patrzeć na suche badyle dookoła. To już naprawdę przestało być zabawne
PS. Dlaczegóż to Sir Graham Thomas nazwany został nieszczęsnym? Taka piękna róża!
Sławku, Ty nawet pojęcia nie masz, do jakiego stopnia mnie suszy
Chwilami mam ochotę wyciąć wszystko w pień! Już nawet dowcip mi wysechł na wiór!
O dziwo najlepiej wyglądają róże (liście, bo kwiatki ledwo dychną, już opadają
Nie podlewać, mówisz? Skoro tak radzisz, życzliwy Kolego, polecę jutro na Kaszuby upić się
No, Pepsiku, skoro Ci się tu podoba i chce Ci się tu być, to ileż to roboty...
Zamiast ino machać... sama wiesz, co zrobić
He, he, Ewo, widzisz, nabijałaś się z moich "pokrzyw", a teraz za Tobą chodzą
A tymczasem, kiedy prawie wszystko w moim ogrodzie wygląda smętnie, pokrzywy brylują!
Barabello
Rozwarki sobie zaprowadź koniecznie, to fajne rośliny. I trzymaj się dzielnie z remontem, ogrodem i zyciem.
PS. Dziś bez mojej zwierzyny...
No to pogawędziliśmy sobie, jak te dwa anemony

Bywajcie i cieszcie się latem, bo mnie ono już nie cieszy... - Jagi
- drewutnia
- 1000p

- Posty: 3711
- Od: 1 gru 2011, o 13:06
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: pomorskie
Re: Zielone pokoje, Ibrakadabra i 100 róż, cz.5.
A u nas leje całą noc i teraz też.Ciekawe jak ja mam wyjść do pracy,jak moja parasolkę zostawiłam w autobusie
A kłosowca upatrzyłam sobie w mojej szkółce,ciekawe czy to ta sama roślinka
A kłosowca upatrzyłam sobie w mojej szkółce,ciekawe czy to ta sama roślinka

