Wiki, to jest zawsze bardzo zadziwiające jak widzi się w naturze roślinki na które my chuchamy i dmuchamy. na mnie takie wrażenie
zrobiły olki rosnące w Afryce jak chwasty wdłuż potoków. Widok niesamowity. Paproć drzewiastą podziwiam, ale jeszcze się nie zdecydowałam
jej zaadoptować. Na pewno byłby to bardzo krótki jej pobyt u mnie bez palmiarni i werandy. Ty to masz chociaż OB we Wrocku by im podrzucić
w razie czego.
Ale tak jak mówisz jak się ma zielono w głowie to wszystkiego można się spodziewać.
Krysiu, posadziłam obie, jedną obok drugiej i choć dobrze wiem która jest która to i tak mi się język plącze.
nazwy, niektóre francuskie bo często podobne do łacińskich, ale polskie są tak odmienne że często mi się mieszają
Neluś, widzisz czego się nie robi jak się lubi niebieski kolor w ogrodzie?
Miałam wczesniej agastache 'Blue Fortune' który bardzo dobrze rósł, szczególnie jak był na pełnym słońcu. Wyrósł mi na metrowego krzaczora,
ale koty go zlikwidowały tej wiosny i już nie odrósł. Ten agastache 'Golden Jubilee' ma ciekawsze liście takie bardzo złociste i bardziej widoczne
Kwiaty jak zwykle przyciągają motyle i pszczoły z całej okolicy. A meksykańskie są wrażliwsze. Moje znikły po roku. Jak udaje Ci się je przetrzymać
przez zimę?
Grażynko, już mam pomysł na te dwie malutkie doniczki. I to bez wypadu do ogrodniczego
pod liśćmi i gałęziami rosną i chowają się prawdziwe skarby. Wykopię takie dwa skarby co już mam i nareszcie będą dobrze wyeksponowane.
na tyle na ile zasługują. Czasami w ogrodniczym się zastanawiam, czego to ja tu jeszcze nie mam i chyba naprawdę mam już tego bardzo dużo
bo czasami udaje mi się wyjść z pustymi rękami
Oliweczko, grubosze mi się nie podobały dopóki nie zobaczyłam tego pięknego gruboszowego drzewka u sąsiada. Ma piękny regularny
kształt i ponoć 20 lat. Może moje też takie urosną to będą też takie bardzo dekoracyjne. A doniczki to specjalne do aromatów, bazyli, pietruszki
i innych, ale na grubosze też pasują. A półeczka na której stoją to taka kiermaszowa zdobycz. My nie nazywamy jej żardinierką. Żardinierka
(jardini?re) to jest u nas skrzynka do kwiatów, taka zwykła, balkonowa, albo takie większe i masywniejsze na przykład na palmy, czasem
magnolie i inne pnącza i drzewka.
Aniu, zobaczymy ile mi się uda utrzymać takiego australijczyka u mnie, może wytrzyma do pierwszych mrozów.
Ta różowa różyczka co Ci podarowałam rośnie u mnie od wielu lat i jest po poprzednich właścicielach więc NN. Jest śliczna jak kwiat się rozwija,
bardzo subtelna w kolorkach, i piękna w formie kwiatu. Ale niestety bardzo brzydnie jak przekwita. To tak jakby z pięknej panny robiła się brzydka
stara baba














