Powrót na główną stronę Forum.

Ogrodniczo Działkowe Forum.
Najlepsi polscy fachowcy. Bazy wiedzy praktycznej. Porady.
Opryskiwacz
* Rejestracja    * Pomoc   * Wyszukiwarka    * Zaloguj 
   ::  Koronawirus - Licznik ::     ::  Koronawirus (bez Chin) ::    

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 58 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Idź do strony nr...     1, 2, 3, 4, 5  
Autor Wiadomość
Administrator
 Tytuł: Doktorze, nie uśmiercaj mnie ( eutanazja z życia wz.)
PostNapisane: 1 sie 2014, o 22:48 
Offline
---
Avatar użytkownika
Postów: 6715
Skąd: Warszawa

 więcej niż 1 szt.
Doktorze, nie uśmiercaj mnie

Pozwoliłem sobie zacytować jedno z setek świadectw przybliżających jak okrutnym i ohydnym narzędziem na pozbycie się niewygodnych starych rodzicow jest eutanazja i przepisy pozwalające na nią w majestacie prawa.
Ponieważ sporo rozmawiałem z ludźmi, ktorzy mieszkają lub mieszkali w Holandii wiem, że to co nam sie wydaje niedorzeczne i nierealne przez swoje okrucieństwo, dzieje się praktycznie "na porządku dziennym" w rzeczywistości, między innymi w ich kraju, właśnie "dzięki środowiskom przeciw życiu", które to wprowadziły i tam "wygrały..." ( jak zwykle pod pokrywką kłamstwa - dobrych intencji, pseudo-wolności itd ).

Dlatego ludzi, którzy chcą u nas w Polsce zalegalizować "śmierć na życzenie" należy albo uświadamiać albo wiedzieć jakie są ich prawdziwe intencje i co reprezentują.
Dla mnie nie ma żadnego usprawiedliwienia ani moralnego ani społecznego dla zabijania i uśmiercania kogokolwiek na czyjeś życzenie. Życie ma wartość najwyższą dla każdego zdrowego umysłowo i duchowo człowieka..
Dlatego zwracaj uwagę czy chcesz stać po stronie takiego środowska i "osób z kamiennnymi sercami", którzy dla swojej wygody lub pod publikę otumanionych, walczą o legalizację morderstw na życzenie.



Tu pozwolę sobie zacytować jedno z brzegu, bardzo symptomatyczne świadectwo, artykuł:


"....
Licencja na zabijanie, czyli jak to się robi w Holandii (ZC 11/09)

Katarzyna Lewkowicz-Siejka
W człowieczeństwie nie ma nic szczególnego — uważa Peter Singer, australijski filozof i wykładowca bioetyki na Uniwersytecie Princeton, autor wielu książek i ogromnego hasła „etyka” w Encyklopedii Brittanica. Jego zdaniem zabicie chorej na alzheimera matki jest dobrodziejstwem. Podobnie należałoby zakończyć bezsensowny żywot upośledzonego dziecka. Przecież zabijamy kalekie zwierzęta, żeby ulżyć im w cierpieniu, a na płaszczyźnie moralnej dziecko niczym nie różni się od małpy. — Ludzie wydumali sobie, że są oddzielną częścią stworzenia, że my i one jesteśmy oddzieleni od siebie jakąś magiczną granicą — mówił Singer w wywiadzie dla „The Independent”1. Obwieścił śmierć tradycji judeochrześcijańskiej i z naciskiem oświadczył: — W tej sytuacji staram się opracować rozwiązanie alternatywne. To „rozwiązanie” jako pierwsza w Europie wprowadziła Holandia, legalizując eutanazję. Podpisując w Wielki Piątek 2002 roku ustawę, minister zdrowia Els Borst podsumowała: „Dokonało się!”.

Ani Holandia, ani Peter Singer nie są pierwsi. Eutanazję stosowano już w starożytnej Grecji — Spartanie porzucali chore noworodki na zboczu góry Tajgetos. W Japonii starcy powyżej 70. roku życia, gdy urodziło się dziecko, udawali się na górę Narayama, by tam umrzeć. Bliższy naszym czasom i kulturze Fryderyk Nietzsche domagał się uśmiercania ludzi, którzy „nieprzyzwoicie długo żyją, nikczemnie wegetują, zatraciwszy poczucie przyzwoitości”. Na początku XX wieku profesorowie Karl Binding i Alfred Hoche uznali, że można zabijać „nieuleczalnie chorych — na ich prośbę, a znajdujących się w śpiączce i psychicznie chorych — bez ich zgody”. Ich postulaty realizował z rozkoszą Adolf Hitler — z pomocą lekarzy w Trzeciej Rzeszy zlikwidowano tak 300-400 tys. osób. W ramach projektu T-4 uśmiercano „nosicieli bezwartościowego życia”: chorych psychicznie, upośledzone dzieci oraz te, które sprawiały problemy wychowawcze lub po prostu ich wygląd się lekarzom nie podobał — miały na przykład niepożądany kształt małżowiny usznej. Choć eutanazja została potępiona jako zbrodnia wojenna, po latach wróciła ubrana w hasła godnej śmierci i pomocy cierpiącym.

Pomóżcie mi, boli
Henk Reitsema, młody Holender, ze spokojem opowiada przed kamerą, co przeżyła jego rodzina. Gdy jego dziadek zachorował na raka, ojciec postanowił natychmiast wrócić z misji w RPA. Ale wolne miejsca w samolocie były dopiero za miesiąc. Musiał więc poczekać. Siostra, która jest lekarzem, uspokoiła rodzinę, że przed dziadkiem jeszcze co najmniej trzy lata życia, a ból zacznie odczuwać za jakieś półtora roku. Dziadka zawieziono do szpitala. Gdy siostra odwiedziła dziadka po pięciu dniach, był w fatalnym stanie, otumaniony i spragniony. Kiedy próbowała podać mu wodę, pielęgniarka zaprotestowała: — Pani tylko przedłuża w ten sposób jego konanie. Po dwóch dniach dziadek już nie żył. Zgodnie z decyzją lekarzy mężczyźnie podawano odurzające dawki morfiny, przestając go jednocześnie karmić i poić. To jeden ze sposobów przeprowadzania eutanazji w holenderskich szpitalach. Eutanazji, czyli śmierci na życzenie. Czy pacjent miał takie życzenie? — To niemożliwe — mówi Henk. — Dziadek nigdy o tym nie wspominał. Najpierw zaczęliśmy się nawzajem podejrzewać, że to ktoś z nas poprosił o to w szpitalu. Fatalnie to wpłynęło na rodzinę. Ale potem wydobyliśmy od lekarzy, jak do tego doszło. Dziadek powiedział: Pomóżcie, boli. A oni uznali to za prośbę o eutanazję. Ale to niemożliwe. Dziadek cierpiał od dawna na chorobę nóg i po prostu musiały go boleć.

Taką samą metodą lekarze przerwali życie matki Barry van Wieren. Kobieta powinna przejść prosty zabieg, ale jej córka usłyszała w szpitalu: Ona ma 89 lat. Czy warto ją leczyć? — Le­karze odmówili leczenia, sugerując eutanazję — opowiada Barry. — Ale jesteśmy chrześcijańską rodziną i nie zgodziliśmy się na to. W czasie gdy Barry szukała wsparcia w fundacjach walczących z eutanazją, jej matka zmarła. Sedacja terminalna, bo tak fachowo nazywa się metoda eutanazji polegająca na podawaniu pacjentowi podwyższonych dawek morfiny, a następnie zaprzestaniu karmienia i pojenia, odpowiada za 12 proc. zgonów w Holandii. Barry nie wierzy, by jej matka wyraziła chęć śmierci.

Lionel Roosemont, ojciec Tikvy, która urodziła się z porażeniem mózgowym, boi się za każdym razem, gdy córka musi zostać w szpitalu. A to nierzadkie wizyty. — Jeśli trafi w ręce lekarza zwolennika eutanazji, nie wiemy, czy przeżyje — tłumaczy. I opowiada, jak raz usłyszał pielęgniarki mówiące, że muszą zrobić wielką czystkę. Chodziło o brak wolnych łóżek w szpitalu. Zresztą ludzie dziwią się, że nie poddali jeszcze Tikvy eutanazji. — Podczas spacerów zaczepiają nas obcy ludzie i pytają, dlaczego Tikva wciąż żyje. Często słyszymy: Byście pozbyli się problemu. Przecież ona nie ma szans na szczęście2.

Doktorze, nie uśmiercaj mnie
W Holandii ludzie w obawie o swoje życie nie chcą kłaść się do szpitali. Rodziny czuwają przy łóżkach obłożnie chorych bliskich, bo boją się, że nie zobaczą ich na drugi dzień
. Coraz więcej holenderskich obywateli w podeszłym wieku korzysta z opieki medycznej w sąsiednich Niemczech, obawiając się uśmiercenia w imię ulżenia im w cierpieniu. Choć prawnie eutanazja funkcjonuje od ośmiu lat, w praktyce stosuje się ją tam od ponad trzydziestu lat.

Raport komisji rządowej z 1990 roku ujawnił, że co piąty zgon w Holandii nastąpił w wyniku eutanazji. Ponad połowa tych przypadków — bez zgody pacjenta (tzw. kryptanazja) lub wbrew jego woli. Fakt, że wielu medyków w ogóle nie pyta pacjentów o zgodę na eutanazję, potwierdziła anonimowa ankieta lekarzy opublikowana w 2003 roku w brytyjskim czasopiśmie lekarskim „Lancet”. Holendrzy tak bardzo się boją, że coraz popularniejsze stają się deklaracje życia — na wypadek utraty świadomości (i nie tylko) ludzie noszą w portfelu tzw. credo card z wolą życia lub zwykłe kartki z prośbą: „Doktorze, nie uśmiercaj mnie”. A bać się jest czego, bo eutanazji co najmniej raz w swej praktyce medycznej dokonało aż 81 proc. holenderskich lekarzy pierwszego kontaktu, a 41 proc. ma na sumieniu kryptanazję.

Zasada ruchomego horyzontu
Bert Dorenbos, prezes organizacji Krzyk o Życie, która sprzeciwia się eutanazji, pyta: — Lekarze dostali prawo zabijania ludzi. Kto będzie następny? Ale warto też zadać sobie inne pytanie: jak to się stało, że uśpiono czujność holenderskich obywateli, którzy sami sobie sprowadzili to „dobrodziejstwo”? Odpowiedzi udziela Marek Gurnicki, pisząc o zasadzie ruchomego horyzontu. „Polega ona na tym, że najpierw nagłaśnia się jakiś niezwykle rzadki przypadek działania wbrew prawu i usprawiedliwia się go względami etycznymi. Później, stosując szantaż moralny i etykę sytuacyjną, robi się dla owego przypadku wyjątek w prawie, odstępując od karania. Następnie wyjątek ten rozrasta się (bo co nie jest karalne, jest dozwolone), aż w końcu staje się regułą. Wtedy historia się powtarza — nagłaśniany jest kolejny przypadek, robione są kolejne wyjątki, powstają nowe reguły, a w rezultacie horyzont prawny i moralny stale się zawęża”3.

W 1973 roku młoda holenderska lekarka Gertruda Postma zabiła swoją matkę, bo ta — chora na depresję — usilnie prosiła córkę o skrócenie życia. Wielką kampanią medialną Postmę wsparła Holenderska Fundacja na rzecz Eutanazji (NVVE), w wyniku czego zasądzono kobiecie symboliczną karę tygodnia więzienia. Wyrok ten zapoczątkował praktykę uniewinniania sprawców eutanazji. W 1985 roku sąd uniewinnił pielęgniarza, który uśmiercał pensjonariuszy domu starców De Terp w Hadze, bo... nie miał cierpliwości zajmować się osobami starszymi. Wyrokiem sądu musiał jedynie zmienić miejsce pracy. Bez kary pozostali też pielęgniarze z oddziału neurochirurgii Wolnego Uniwersytetu w Amsterdamie, którzy „uwalniali od cierpień” nieprzytomnych pacjentów, wstrzykując im środki porażające oddech i akcję serca.

I tak nielegalny, ale nieścigany przez prawo proceder dokonał zmian w mentalności społecznej. Na początku lat 90. aż 77 proc. ankietowanych Holendrów popierało uśmiercanie pacjentów bez ich zgody i wiedzy. — Taka właśnie jest logika eutanazji — tłumaczy prof. Ryszard Fenigsen, kardiolog, który pracował przez wiele lat w Holandii. — Kto wierzy i głosi, że pozbawienie człowieka życia, aby uwolnić go od cierpień, jest dobrodziejstwem, nie ma prawa pozbawiać niektórych cierpiących tego dobrodziejstwa tylko dlatego, że nie są w stanie sami o to poprosić”.

Zabijajmy chore dzieci
Z tego właśnie powodu ustawę legalizującą eutanazję skrytykował przewodniczący NVVE Rob Jonquiere. Jego zdaniem prawo zezwalające na eutanazję tylko w przypadku dobrowolnej, świadomej i wielokrotnie powtarzanej prośby dyskryminuje osoby upośledzone umysłowo i chore dzieci. Ustawę więc należy rozszerzyć na takie osoby — oczywiście bez ich zgody. Ale w rzeczywistości to krok w stronę zalegalizowania już istniejącej w Holandii praktyki. Do zabijania niemowląt i ludzi chorych psychicznie przyznał się dr Pieter Admiraal, zwany ojcem chrzestnym eutanazji. Ma na swym koncie ponad sto takich „zabiegów”. Pierwszej eutanazji dokonał w 1969 roku, czego zresztą nigdy nie ukrywał. Choć mówił o tym publicznie, nie miał problemów z prawem. Do wykonania eutanazji na 22 noworodkach przyznali się też na łamach „New England Journal of Medicine” dwaj lekarze ze szpitala w Groningen — Eduard Verhagen i Pieter J.J. Sauer. W swej publikacji nawoływali do uśmiercania dzieci, które rodzą się z ciężkimi wadami, m.in. rozszczepieniem kręgosłupa. Ich kontrowersyjne wytyczne nazwano Protokołem z Groningen. Gdyby obowiązywał, zapewne nie usłyszelibyśmy, co mają do powiedzenia tacy ludzie jak prof. prawa z Oklahoma City Douglass Sorocco, który urodził się właśnie z taką wadą. Przeszedł 20 skomplikowanych operacji na kręgosłupie, nogach i stopach. Dziś obywa się bez wózka, założył rodzinę, robi karierę. Podkreśla, że nikt, włączając w to lekarzy, nie może przewidzieć, jak potoczy się życie jakiegoś niemowlęcia. — 70 tysięcy osób w USA ma rozszczep kręgosłupa i jakoś żyje: są lekarzami, prawnikami, nauczycielami — podkreśla. Ale dr Sauer broni się: — Nigdy nie mówiliśmy, że chcemy dokonywać eutanazji na wszystkich dzieciach, które cierpią na rozszczep kręgosłupa. To dotyczyłoby tylko tych, które cierpią najbardziej. Sorocco: — Urodziłem się z raną na plecach. Mój przypadek był zaliczany do najgorszych odmian tej choroby. Ci lekarze chcą totalnej kontroli nad życiem i śmiercią człowieka4.

Według różnych szacunków co roku holenderscy lekarze „usypiają” od kilkunastu do kilkudziesięciu dzieci nierokujących żadnych nadziei, czasem bez wiedzy i zgody rodziców. Zdaniem prof. Fenigsena za decyzjami o eutanazji upośledzonych dzieci nie kryje się wcale pragnienie uwolnienia ich od cierpienia, lecz wstręt do nich, obrzydzenie i chęć wyeliminowania ze społeczności żywych. Bo przyczyną stosowania eutanazji nie jest współczucie, lecz jego brak i wygoda. Tak jak w opisanej w „Der Internist” historii, gdy do lekarza rodzinnego przyszedł pacjent, prosząc o eutanazję dla chorego na raka ojca: — Bilety na samolot kupione, wczasy opłacone, nie da się tego przełożyć. Dni ojca przecież i tak policzone. Proszę się postarać, by ojciec nie pokrzyżował nam planów urlopowych.

Śmierć dla zmęczonych życiem
Zanim eutanazja stała się w Holandii legalną praktyką, jeden z głośnych procesów zakończył się uniewinnieniem lekarza Philipa Sartoriusa, który w 1998 roku wstrzyknął śmiertelną dawkę trucizny senatorowi Edwardowi Brongersmie. Polityk nie był chory. Poprosił o śmierć, bo odczuwał „zmęczenie życiem”. Media uczyniły z lekarza bohatera, a minister zdrowia Els Borst opowiedziała się za zabijaniem zdrowych fizycznie ludzi, którzy „mają dość życia”. Po wprowadzeniu ustawy eutanazyjnej sędzia Sądu Najwyższego Huib Drion zaproponował kolejne rozwiązanie legislacyjne: każdy holenderski obywatel, który ukończył 75. rok życia, powinien dostać „pigułkę śmierci” (zwaną później pigułką Driona), by mógł z niej skorzystać w dowolnej chwili.

Zaopiekuj się mną
Aż 80 proc. osób, które poprosiły o eutanazję, zmieniło swe zdanie, gdy otoczono je opieką paliatywną — wynika z badań dr. Zbigniewa Żylicza, Polaka, który założył pierwsze w Holandii hospicjum. Potwierdza to Willy Ebbers, przełożona pielęgniarek w hospicjum Zeisterwoude. Według niej żaden pacjent, który prosił o eutanazję, a później trafił do jej ośrodka i otrzymał pomoc, więcej nie wspominał o uśmierceniu.

Podobnie jest w innych krajach. Niemieckie Towarzystwo Medycyny Paliatywnej, analizując ankiety pacjentów nowotworowych, nie natrafiło na zwolenników eutanazji. Dr Faut Oduncu twierdzi, że większość ludzi w ostatniej fazie życia nie chce umierać, tylko pragnie ograniczyć ból. Jego zdaniem z reguły da się zredukować ból do znośnego poziomu, ale co dziesiąty pacjent nie otrzymuje odpowiednich dawek leków.

To samo wynika z badań przeprowadzonych w 14 głównych ośrodkach medycyny paliatywnej w USA — cierpiący mający wybór między życiem a śmiercią prawie zawsze wybierają życie.

Prof. Andrzej Kopacz potwierdza polskiej prasie: — Nigdy żaden pacjent nie zgłosił się do mnie z prośbą, by mu skrócić życie, choć od ponad 40 lat leczę chorych na nowotwory5.

Ludzie potrzebują opieki i pomocy. Zostawieni sami sobie chcą umrzeć, ale często wystarczy szczere zainteresowanie ich losem, by myśl o eutanazji odeszła w siną dal. Jak w przypadku sparaliżowanego Janusza Świtaja, który w lutym 2007 roku złożył pierwszy w Polsce wniosek o eutanazję. Przykuty do łóżka, oddychający przy pomocy respiratora, prosił o odłączenie od aparatury w przypadku śmierci jednego z pielęgnujących go rodziców. Już miesiąc później zmienił zdanie, bo dostał pracę w fundacji Anny Dymnej i znalazł sens życia. Miał wyszukiwać przez internet osoby w podobnej sytuacji. Rok później sytuacja Świtaja jeszcze się poprawiła — dostał wózek inwalidzki sterowany oddechem, który pozwolił mu na samodzielne poruszanie się poza mieszkaniem. W Holandii pewnie by nie zdążył zmienić decyzji.

Emerycie, oszczędź budżet
Jaki jest rzeczywisty powód takiej kariery eutanazji? Według amerykańskich danych, jeden dzień opieki w hospicjum kosztuje 20 razy więcej niż przepisywana na receptę dawka barbituranów. Zwolennicy eutanazji nie ukrywają, że uśmiercanie chorych ludzi jest dobrodziejstwem dla budżetu państwa. Dr Admiraal otwarcie mówi: w ten sposób oczyszczamy społeczeństwo z osób starszych, których utrzymanie kosztuje przecież innych.

Holenderski system zdrowotno-emerytalny pęka. Na ostatni rok życia przypada 30 proc. kosztów, które człowiek wydaje na ochronę zdrowia podczas całej swej egzystencji. Łatwo ten system można uzdrowić...

W Polsce pierwszy w historii projekt ustawy dopuszczającej eutanazję zgłosiła w 2005 roku senator SLD Maria Szyszkowska. Od roku do tematu powraca Platforma Obywatelska. Z przeprowadzonego w ubiegłym miesiącu przez CBOS sondażu wynika, że 48 proc. Polaków uważa, iż „lekarze powinni spełniać wolę cierpiących, nieuleczalnie chorych, którzy domagają się podania im środków powodujących śmierć”. Przeciwnych temu jest 39 proc., natomiast 13 proc. nie ma na ten temat zdania. W sytuacji gdy cierpieniom chorego nie można ulżyć, odsetek zwolenników eutanazji sięga 61 proc. Jak podkreśla CBOS, obecnie odsetek osób opowiadających się za legalizacją tzw. wspomaganego samobójstwa jest najwyższy, od kiedy prowadzone są na ten temat badania.



Gdyby w Polsce zalegalizowano eutanazję, przy niewydolnym systemie opieki zdrowotnej i ubezpieczeń nadużycia zdarzałby się na znacznie większą skalę niż w Holandii — przestrzega prof. Jacek Łuczak, pionier polskiej medycyny paliatywnej.

Katarzyna Lewkowicz-Siejka

1 „The Independent”, 1.06.2004, za: „Forum”, 1.08.2004.
2 Historie Henka Reitsemy, Barry van Wieren i Lionela Roosemonta zaczerpnięto z filmu dokumentalnego pt. „Oblicza eutanazji”.
3 M. Gurnicki, Eutanazja – miłosierdzie czy morderstwo, w: „Ozon”, 13.10.2005.
4 Za: „Newsweek”, 3.04.2005, s. 12-16.
5 M. Cieślik, G. Górny, Eutanazizm, w: „Wprost”, 28.03.2004.
....."


:idea: Artykuł za źródłem - http://znakiczasu.pl/samo-zycie/148-lic ... w-holandii


Przeprowadzając nieskomplikowany tok myślenia, połączcie dwa fakty:
- legalność uśmiercania w szpitalach "na źyczenie"
- brak środków na leczenie starych i chorych a nawet młodych, obcinanie funduszy bez opamiętania i bez skrupułów gdzie się tylko da i na czym tylko się da w służbie zdrowia , szpitalach a nawet na refundowanych lekach. Czy ktoś się przejmuje "obecnie" u nas tym ?

Kiedyś myślałem, że może zarządzającym tym systemem i przepisami coś nie wychodzi lub się pomylili. Od kilku lat nie mam wątpliwości, że myliłem się, bardzo...
To nie są przypadki i nieudacznictwo. Wiem to dobrze. Wielu wie... Wielu się dowie, gdy znajdą się na metalowym łóżku. Zaboli, bardzo i wcale nie tylko fizycznie... :(

I znów trzeba powtórzyć hasło które wraca "jak bumerang" - mamy to, czego chcieliśmy....


_

_________________
Mój ulubiony ogród informacyjny: _ _ _ _ ;:333
Niezalezna.pl
_ _ TVP-info _ _ Wpolityce.pl


Góra   
  Zobacz profil      
 
Administrator
 Tytuł: Re: Doktorze, nie uśmiercaj mnie ( eutanazja z życia wz.)
PostNapisane: 1 sie 2014, o 22:58 
Offline
---
Avatar użytkownika
Postów: 6715
Skąd: Warszawa

 więcej niż 1 szt.
Temat powstał gdyż zainspirowało mnie pytanie, stanowisko przedmówcy i pozwoliłem sobie udzielić odpowiedzi, ustosunkować do tematu "zabijanie w majestacie prawa, na życzenie"..

viewtopic.php?p=4813869#p4813869

Tylko w realu, zapytajmy na kogo życzenie...?

_________________
Mój ulubiony ogród informacyjny: _ _ _ _ ;:333
Niezalezna.pl
_ _ TVP-info _ _ Wpolityce.pl


Góra   
  Zobacz profil      
 
robertP2
 Tytuł: Re: Doktorze, nie uśmiercaj mnie ( eutanazja z życia wz.)
PostNapisane: 1 sie 2014, o 23:19 
Offline
1000p
1000p
Avatar użytkownika
Postów: 4849

 0 szt.
Odpowiedź na to pytanie jest prosta

_________________
Zamiast mercedesa kupa zielska
Porażka nie wchodzi w rachubę (…). Herkules Poirot nigdy nie przegrywa.


Góra   
  Zobacz profil      
 
Biotit
 Tytuł: Re: Doktorze, nie uśmiercaj mnie ( eutanazja z życia wz.)
PostNapisane: 7 sie 2014, o 11:40 
Offline
1000p
1000p
Avatar użytkownika
Postów: 2180
Skąd: W-wa

 więcej niż 1 szt.
Każdy jest kowalem własnego życia i losu, przed problemem eutanazji był problem z kremacją, kiedy w Polsce ( lata 80-90) był tylko jeden zakład ( AM w Poznaniu), a teraz jest wiele.

Podobnie będzie z eutanazją.

_________________
Moje wątki
Festina Lente


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Karo
 Tytuł: Re: Doktorze, nie uśmiercaj mnie ( eutanazja z życia wz.)
PostNapisane: 4 mar 2017, o 11:09 
Offline
-Administrator Forum-.
Avatar użytkownika
Postów: 20172

 więcej niż 1 szt.
w Niemczech eutanazja wprowadzona została tylnymi drzwiami.


Władze nie mogą odmówić sprzedaży śmiertelnej dawki środków znieczulających nieuleczalnie chorym osobom,
które chcą popełnić samobójstwo – zdecydował niemiecki Federalny Sąd Administracyjny.
[...]sędzia [...]powiedziała, że w pewnych warunkach dobro osobiste osoby nieuleczalnie chorej obejmuje również prawo decydowania,
jak i kiedy chce ona zakończyć życie[...]

Niemcy wciąż jednak znajdują się w tyle za takimi krajami jak Holandia, Belgia i Szwajcaria,
w których z roku na rok rośnie liczba legalnych zabiegów eutanazyjnych, eufemistycznie
określanych jako „pomoc przy śmierci” lub „samobójstwo wspomagane”.
Prawo w wymienionych krajach staje się coraz bardziej liberalne, przez co rozszerza się zabiegi na kolejne grupy społeczne.
Od 2016 r. w Belgii prawo do eutanazji mają np. nieuleczalnie chore dzieci.

http://niezalezna.pl/94836-eutanazja-wp ... i-drzwiami

_________________
KaRo - Administrator Forum
☆☆☆ Pytania do Ekipy...

❤ KaRolinki

Góra   
  Zobacz profil      
 
Karo
 Tytuł: Re: Doktorze, nie uśmiercaj mnie ( eutanazja z życia wz.)
PostNapisane: 23 lis 2019, o 09:06 
Offline
-Administrator Forum-.
Avatar użytkownika
Postów: 20172

 więcej niż 1 szt.
Holandia była krajem, który jako pierwszy w 2002 r. zalegalizował eutanazję osób poniżej 18. roku życia.
Obecnie holenderskie prawo dopuszcza - wyłącznie za zgodą rodziców - eutanazję niemowląt do ukończenia przez nie 1 roku życia oraz dzieci między 12 a 16 rokiem życia.


Teraz forsują kolejne zmiany

84 proc. pediatrów tego kraju chciałoby zapisu w prawie, który by dopuszczał eutanazję dzieci w wieku 1-12 lat!



https://niezalezna.pl/298476-eutanazja- ... wdopodobne

_________________
KaRo - Administrator Forum
☆☆☆ Pytania do Ekipy...

❤ KaRolinki

Góra   
  Zobacz profil      
 
Locutus
 Tytuł: Re: Doktorze, nie uśmiercaj mnie ( eutanazja z życia wz.)
PostNapisane: 23 lis 2019, o 11:25 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 9598
Skąd: Romilly-sur-Seine

 0 szt.
Przytaczać paskudne nadużycia i ewidentne łamanie jasnego prawa (zgodnie z prawem eutanazja w Holandii może być przeprowadzona wyłącznie na wyraźne, w pełni świadome i podtrzymywane wielokrotnie życzenie osoby nieuleczalnie chorej, która nie może już wytrzymać swojego cierpienia) jako argumenty przeciwko samej eutanazji to tak jak przytaczać przykład słynnych (czy raczej niesławnych) łowców skór z łódzkiego pogotowia ratunkowego jako argument przeciwko pogotowiu ratunkowemu w ogóle.

W ogóle jakieś dziwne dane w tym artykule… Rzekomo w 1990. roku co piąta śmierć była w wyniku eutanazji, podczas gdy eutanazję w Holandii zalegalizowano dopiero w 2002. roku, a oficjalne dane z roku 2016. mówią, że eutanazja odpowiada za 4% śmierci (czyli za co dwudziestą śmierć):
https://www.dutchnews.nl/news/2017/04/n ... therlands/

Tak czy inaczej: osobiście ubolewam, że w mojej Francji eutanazja jest nielegalna, aczkolwiek jednocześnie cieszę się, że w sąsiedniej i tak bliskiej Belgii i Szwajcarii już i owszem – podróże w jedną stronę do tych krajów są wśród francuskich nieuleczalnie chorych osób dosyć popularne… I sam, jeśli kiedykolwiek znajdę się w sytuacji, gdy nadziei na poprawę nie będzie, a cierpienie stanie się nieznośne, chętnie się w taką podróż wybiorę…

Pozdrawiam!
LOKI

_________________
Mój ogródek
Moja domowa "dżungla"


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
x-Z-a klon
 Tytuł: Re: Doktorze, nie uśmiercaj mnie ( eutanazja z życia wz.)
PostNapisane: 23 lis 2019, o 11:35 
Offline
---
Postów: 322

 0 szt.
Locutus napisał(a):
I sam, jeśli kiedykolwiek znajdę się w sytuacji, gdy nadziei na poprawę nie będzie, a cierpienie stanie się nieznośne, chętnie się w taką podróż wybiorę…


Często o tym myślę i chyba też bym tą drogą poszła, o ile starczyłoby mi odwagi.


Góra   
  Zobacz profil      
 
ekopom
 Tytuł: Re: Doktorze, nie uśmiercaj mnie ( eutanazja z życia wz.)
PostNapisane: 23 lis 2019, o 12:10 
Offline
-Moderator Forum-.
-Moderator Forum-.
Avatar użytkownika
Postów: 4302
Skąd: kuj. pomorskie

 więcej niż 1 szt.
Zalegalizowanie zabicia cierpiącego człowieka stwarza furtkę do patologii, żeby pozbywać się niechcianych starszych ułomnych ludzi. Chcesz popełnić samobójstwo, to wystarczy nie jeść, bądź nie oddychać.
Tak mało potrzeba starszym cierpiącym, trochę miłości i wysłuchania, a ból pod taką opieką wydaje się mniejszy, a nawet ustępuje.

_________________
pozdrawiam Ludwik
Uprawa pomidorów na zbiór jesienny


Góra   
  Zobacz profil      
 
Locutus
 Tytuł: Re: Doktorze, nie uśmiercaj mnie ( eutanazja z życia wz.)
PostNapisane: 23 lis 2019, o 12:51 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 9598
Skąd: Romilly-sur-Seine

 0 szt.
ekopom napisał(a):
Zalegalizowanie zabicia cierpiącego człowieka stwarza furtkę do patologii, żeby pozbywać się niechcianych starszych ułomnych ludzi.

Jeśli wierzyć rewelacjom opublikowanym przez Administratora, to wcale nie. Z jego artykułu wynika, że już w 1990. roku, czyli na DWANAŚCIE LAT PRZED LEGALIZACJĄ EUTANAZJI w Holandii co piąta śmierć była morderstwem dokonanym przez lekarzy…
ekopom napisał(a):
Chcesz popełnić samobójstwo, to wystarczy nie jeść, bądź nie oddychać.

Przestać oddychać wysiłkiem woli się po prostu nie da. Przestać jeść? Doczytaj sobie jak paskudną agonią jest śmierć głodowa… Eutanazja jest po to, by skrócić cierpienie, a nie go sobie dokładać, czy zamieniać jedno na drugie, równie straszne.
ekopom napisał(a):
Tak mało potrzeba starszym cierpiącym, trochę miłości i wysłuchania, a ból pod taką opieką wydaje się mniejszy, a nawet ustępuje.

Opublikuj swoje rewelacje w jakimś prestiżowym czasopiśmie naukowym, onkolodzy z całego świata nie radzący sobie już z uśmierzaniem bólów przebijających w terminalnym stadium choroby nowotoworowej, gdy pacjenci wykształcili już odporność na morfinę, będą Ci niezmiernie wdzięczni za cudowne remedium. Wyjący z bólu chorzy będą jeszcze wdzięczniejsi.

Pozdrawiam!
LOKI

_________________
Mój ogródek
Moja domowa "dżungla"


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
x-Z-a klon
 Tytuł: Re: Doktorze, nie uśmiercaj mnie ( eutanazja z życia wz.)
PostNapisane: 23 lis 2019, o 12:53 
Offline
---
Postów: 322

 0 szt.
ekopom napisał(a):
Zalegalizowanie zabicia cierpiącego człowieka stwarza furtkę do patologii


Z tym się zgadzam, ale to nie rodzina a sam pacjent może by decydował. Poza tym lekarz.

ekopom napisał(a):
Chcesz popełnić samobójstwo, to wystarczy nie jeść, bądź nie oddychać.


Co do jedzenia - mogą podtrzymywać cię przy życiu za pomocą kroplówek i nie będziesz miała na to wpływu. Co do oddychania - organizm nie przewiduje takiej możliwości. Sam zmusi cię do odetchnięcia - tak jesteśmy skonstruowani.


Góra   
  Zobacz profil      
 
malopolanin
 Tytuł: Re: Doktorze, nie uśmiercaj mnie ( eutanazja z życia wz.)
PostNapisane: 23 lis 2019, o 13:53 
Offline
200p
200p
Postów: 371
Skąd: Małopolska

 więcej niż 1 szt.
Zwolennikom eutanazji chcę napisać, że to ie do końca jest tak, jak się czyta czy ogląda w mediach. Sam choruję i to poważnie. Podczas pobytów w szpitalu miałem okazję spotykać ludzi w bardzo różnych stadiach zaawansowania choroby. Nie spotkałem ani jednej osoby, której do głowy by przyszłą eutanazja. Leżałem na salach z ludźmi w stanie terminalnym. Wszyscy oni cierpieli, ale nikt nie myślał o eutanazji. Wręcz przeciwnie. Każdy do końca miał nadzieję na wyleczenie. Kolega, który w sierpniu opuszczał szpital, na odchodnym mówił, że zamierza dożyć do setki. Ostatnie lata w zasadzie spędzał w szpitalach. Każdy nowy szpital był dla niego nową nadzieją. Mnie przypadło spotkać go w ostatnim ze szpitali, gdzie poddawany był radioterapii paliatywnej. Niedługo później zmarł. Zmarło też dwóch innych kolegów, którzy byli moimi sąsiadami w szpitalnej sali. Wszyscy oni znosili godnie cierpienie związane z nieuleczalną chorobą. Każdy z nas zdawał sobie sprawę z tego, że nie żyjemy w próżni, że obok są nasze rodziny, które bacznie obserwują naszą walkę z chorobą. Dzieci wychowujemy do samego końca, nawet, jeżeli nam si wydaję, że jest inaczej. Poddając się, decydując się na świadome i przedwczesne zakończenie życia dalibyśmy fatalną lekcję naszym potomkom. Stracilibyśmy okazję do jak najdłuższego przebywania z sobą.
Potrafię sobie wyobrazić, że ludzie samotni (nawet żyjący w związkach i posiadający rodzinę - co się nie wyklucza z byciem samotnym), niewierzący (wiara pomaga wielu chorym) mogliby pomyśleć o eutanazji, ale osobiście uważam, że byłby to akt tchórzostwa i egoizmu.


Góra   
  Zobacz profil      
 
Locutus
 Tytuł: Re: Doktorze, nie uśmiercaj mnie ( eutanazja z życia wz.)
PostNapisane: 23 lis 2019, o 15:06 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 9598
Skąd: Romilly-sur-Seine

 0 szt.
@ Małopolanin – ależ oczywiście, że instynkt samozachowawczy jest jednym z najsilniejszych instynktów i sprawia, że większość ludzi walczy do samego końca i wciąż ma nadzieję, niestety również i w całkowicie beznadziejnych przypadkach. Nawet w Holandii, gdyby popatrzeć na oficjalne dane, śmierci z powodu eutanazji jest 4%, zaś śmierci z powodu raka ponad dziesięciokrotnie więcej (46,5%)… Czyli mniej niż jeden na dziesięciu pacjentów w terminalnym stadium choroby nowotworowej decyduje się na eutanazję. Czy to jest odwaga czy tchórzostwo, nie wiem… Jedni mówią jak Ty, że to tchórzostwo, bo ucieka się od problemu, miast stawić mu czoła, bo spiernicza się aż się pod nogami kurzy przed trudnościami i cierpieniem, nie bacząc na nic. Inni, że odwaga, bo pokonać wyjątkowo silny instynkt samozachowawczy jest bardzo trudno, trudno jest też spojrzeć prawdzie, że już lepiej nie będzie, w oczy, łatwiej żyć złudzeniami i fałszywą nadzieją. Sam nie mam w tej kwestii wyrobionego zdania, aczkolwiek niezależnie od tego, czy uznać to za tchórzostwo czy za odwagę, bardzo chciałbym, aby wybór czy walczyć do końca, czy skończyć niepotrzebne cierpienie, gdybym znalazł się w takiej sytuacji, należał tylko i wyłącznie do mnie i do nikogo innego.

Pozdrawiam!
LOKI

_________________
Mój ogródek
Moja domowa "dżungla"


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
x-Z-a klon
 Tytuł: Re: Doktorze, nie uśmiercaj mnie ( eutanazja z życia wz.)
PostNapisane: 23 lis 2019, o 15:52 
Offline
---
Postów: 322

 0 szt.
malopolanin napisał(a):
Nie spotkałem ani jednej osoby, której do głowy by przyszłą eutanazja.


Ale są też ludzie, którzy dla skrócenia swojego życia w bólu wybraliby właśnie eutanazję.
To jest pewna odmiana samobójstwa. Wybierasz: albo śmierć, albo tortury do ostatniego twojego tchu. Wiesz, że już nie ma dla ciebie ratunku. Nic cierpienia nie załagodzi. Pozostaje ci tylko czekanie na wybawienie w postaci śmierci.


Góra   
  Zobacz profil      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 58 ]  Idź do strony nr...     1, 2, 3, 4, 5  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    |    Kto przegląda ten dział ?

Przeglądają dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  
www.marolex.pl    E-sklep Marolex
| Polityka cookies. |  Polityka prywatności. |  * Witryna używa cookies.    Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies i akceptację Regulaminu. *