Powrót na główną stronę Forum.

Ogrodniczo Działkowe Forum.
Najlepsi polscy fachowcy. Bazy wiedzy praktycznej. Porady.
Opryskiwacz
* Rejestracja    * Pomoc   * Wyszukiwarka    * Zaloguj 
   ::  Koronawirus - Licznik ::     ::  Koronawirus (bez Chin) ::    

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 55 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Idź do strony nr...     1, 2, 3, 4  
Autor Wiadomość
Iwonka1
 Tytuł: Pierwsze koty za płoty VI
PostNapisane: 26 maja 2021, o 22:47 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Postów: 5403
Skąd: Kraina Tysiąca Jezior

 więcej niż 1 szt.
Witam wszystkich zaglądających, tych biorących aktywny udział w moim wątku, jak i tych tylko podglądających :wit Poprzedni znajdziecie TUTAJ

Już najwyższy czas rozpocząć nowy wątekObrazek Tamten, nie wiadomo kiedy, za bardzo się już rozciągnął.
Poprzedni rok jaki był, każdy wie, nawet nie ma co go wspominać. Czy ten okaże się lepszy? Oby.....

Obrazek

Zaczął się nie najlepiej i póki co, zmiany na lepsze są niewielkie. Pandemia co prawda przystopowała, a może jedynie przyczaiła się czekając na lepszą okazję, a wiosna pozostawia bardzo dużo do życzenia. Generalnie ciągle jest zimno, dzisiaj na działce pracowałam w ciepłej bluzie i nie było mowy, żeby przysiąść do odpoczynku, bo wtedy ząb na ząb nie trafiałObrazek Jedyna korzyść to taka, że nareszcie trochę popadało i działeczkę mam solidnie podlaną. Musiałam to wykorzystać i wzięłam się za ciągle zalegające pielenie i chociaż częściowo uszczupliłam ilość czekających na posadzenie jednorocznych roślin. Gdybym chociaż miała wszystko popielone, to wolne miejsca bardziej rzucałyby się w oczy, a tak to krążę z obłędem w oczach i wciskam gdzie się da. Aktualnie uważam, że już się nie da, tymczasem na posadzenie czekają nie tylko cynie, aksamitki, czy też pysznogłówki, ale również dalie, jeżówki i jeszcze kilka innych, których już nawet nie kojarzę. O, jeszcze mieczyki, ismeny i eukomisy i na pewno coś jeszcze, coś, co umknęło mojej pamięciObrazek
Spracowałam się dzisiaj okropnie, chociaż za dużo wcale nie zrobiłam, ale myślę, że do tego stanu przyczyniła się również pogoda. Rozpoczęłam dzień wczesnym rankiem od filiżanki ulubionej kawy ;:40 Taka kawusia z samego rana, smakuje mi najbardziej. O ósmej już pedałowałam zawzięcie na rowerku, żeby zdążyć na rehabilitację i co tu dużo mówić, znowu dostałam solidny wycisk i to na własne życzenie. Skończyłam już rehabilitację biodra, tzn. dalej ćwiczę, ale we własnym zakresie, teraz zaczęłam ćwiczenia na proste plecy. Moja Mama się garbi, siostra się garbi, ja się garbię, nie chcę tak, chcę chodzić prosto i właśnie teraz nad tym pracuję. Po rehabilitacji pojechałam na działkę, a to był już rzut beretem. Zjadłam szybciutko śniadanie i zabrałam się pielenie. Musiałam skorzystać z mokrej ziemi, bo w tym roku nie zdarza się to zbyt często i powyciągać chociaż część chwastów. Z przerażeniem patrzyłam, jak wiatr niesie ze sobą tumany latających nasion mniszka. Oczywiście sąsiadka mleczy nie skosiła i szykuje mi się powtórka z rozrywki, a przecież jeszcze nie zdążyłam usunąć tych z ubiegłego roku. Będę jak ten Syzyf zaczynać ciągle od początku, a mleczy wcale nie będzie mniej. Nasiało mi się jeszcze jakiegoś chwastu w ogromnej ilości, siewki są niewielkie, ale na całe szczęście w miarę dobrze się wyciągają.
W odsłonięte miejsca powtykałam część cynii, heliotropy, rudbekię i pysznogłówkę i jakoś nie zauważyłam, żeby znacząco sadzonek ubyło. Pracowałam do piętnastej, a potem ruszyłam do jednej Mamy, z drugą jesteśmy umówieni na jutro ;:108

Obrazek

Lucynko, na żółto kwitnie wilczomlecz, on bardzo długo tak się żarzy na rabacie ;:215 Większość tulipanów już przekwitła, ale skłamałabym, gdybym powiedziała, że wszystkie. Kilka jeszcze całkiem dobrze się trzyma, a kwitną już całkiem długo. Za chwilę zacznie się przerwa w kwitnieniach, jedynie chyba kamasja i pierwiosnki przez jakiś czas dotrzymają mi towarzystwa, na resztę kwiatków trzeba będzie trochę poczekać. Pomidory dobrze zniosły wysadzenie do gruntu, może być im jedynie troszkę chłodno, bo pogoda znowu nie rozpieszcza. W nocy było zaledwie sześć stopniObrazek, to biedne na pewno telepały się z zimna. Słońce potrzebne jest od zaraz, tylko gdzie je znaleźć?

Obrazek

Jadziu, złocień czerwonawy od Ciebie niestety w tamtym roku zginął mi od razu po posadzeniu. Nie wiem, czy to ślimaki go zeżarły, czy co innego go wykończyło. Dopóki rósł w doniczce, to trzymał się dzielnie, a gdy zwiększył mu się metraż, to wziął i tego nie wytrzymałObrazek Dalie ślimaki mi wtranżalają aż się kurzy, ale Amistad na razie nie ruszają. Dzisiaj, po deszczu oślizgła menażeria tłumnie wyległa na żer, zupełnie się nie spodziewając, że czekam na nich z solanką. Nazbierałam tałatajstwa całkiem sporo, ale wszędzie jest go pełno. Odchyliłam pokładające się liście przebiśniegów i tylko z tego jednego miejsca, wybrałam kilkanaście. Prawie sam młodziutki narybek, starych zbyt wiele nie widać, ale maluchów jest mnóstwo.
Takie proste mydełka wychodzą mi niezłe, ale już wymyślniejsze wzory nie bardzo. Ale jestem zawzięta, kiedyś wyjdzie mi takie, jakie miało wyjść. Bo na razie ja swoje, a mydło swojeObrazek Ale z tego sosnowego i mniszkowego jestem bardzo zadowolona ;:108

Obrazek

Aniu, kamasję mam w dwóch miejscach, ta na słonecznym miejscu zakwita szybciej, w cieniu ciut później, ale też już kwitnie. Tulipany tylko botaniczne podpisane, reszta w większości już nieznana. Cebulki się wymieszały, znaczniki poginęły, już tego nie ogarniam.
Mydełka nie są trudne, szczególnie te bez szczególnych wzorów, albo te wlewane do foremek. Najtrudniej jest utrafić z gęstością masy. Nie sposób tego przewidzieć, a przynajmniej ja tego jeszcze nie nie potrafię. Zawsze mam przygotowaną dużą formę i małe foremki i w zależności co mi wyjdzie, to wlewam albo tu, albo tu. A czasami i tu i tu ;:306
Za życzenia ślicznie dziękujęObrazek

Obrazek

Halinko, z chęcią usiedziałabym w jednym miejscu, tylko czasu na to nie mamObrazek Tulipany już niestety zdziesiątkowane, w wielu miejscach tylko liście, w innych pojedyncze kwiaty, a kilka w tym roku wyrosło cudacznych, mimo iż w ubiegłych latach były normalne. Ale mam i takie, które od lat kwitną tak samo pięknie ciągle w tym samym miejscu.
Za życzenia pięknie dziękujęObrazek

Obrazek

Dorotko, nie martw się, na pewno mnie poznaszObrazek Mydła do twarzy póki co, jeszcze nie robię, chociaż kto wie, może takie kiedyś też powstaną. Na razie bawię się tymi do ciała, pozostałe to dla mnie jeszcze wielka tajemnica, ale i tę w końcu zgłębię.
Doczekałam się deszczu i ja, chociaż padało tylko dzisiejszej nocy. Ale podlało solidnie, na pewno na najbliższy czas to wystarczy. Rośliny nareszcie odetchną, napoją się do syta, bo ostatnio dostawały wody tylko po odrobinie. Nie mam czasu na przekładanie węża, a właściwie to może nawet bym znalazła, ale jak się zapomnę w robocie, to woda leje się tylko w jedno miejsce ;:224
Buziaczki za życzeniaObrazek

Obrazek

Danusiu, no to się dogadałyśmy w sprawie zawilcówObrazek Z notesu już wykreśliłam, żeby mi nie wisiały.
Za życzenia bardzo dziękujęObrazek

Obrazek

Martuś, nie jestem przekonana, że to na pewno ślimaki, te zostawiają oczywiste ślady. A te dziurki są inne, malutkie. Chyba, że to małe ślimaki tak je dziurkują, bo rzeczywiście jest ich ogrom. Trudno je zbierać, takie są drobne. Nie lubię sypać im granulek, zawsze się martwię o jeże i żaby. Ale w tym roku chyba jednak ulegnę, bo sama sobie z nimi nie dam rady. W ubiegłym roku zupełnie ich nie zbierałam, to rozmnożyły się ponad miarę. Zawsze ich było pełno, ale w tym roku jest od nich aż gęstoObrazek
Dopiero ostatni deszcz na coś się przydał, po tym poprzednim ślad zginął zanim przyjechałam na działkę. Dzisiaj nareszcie wszystko było podlane, roślinki odetchnęły pełną piersią, a ja mogłam się wyżyć na rabatkach :heja
Saperka na pewno czasami by mi się przydała, a właściwie dopiero będzie się przydawać. Teraz na korzenie jest już za późno, następne będą dostępne dopiero na jesieni. Do tego czasu muszę znaleźć co mi potrzebne, tylko czy mi się uda? Łąki poznikały nie wiadomo gdzie, nie wiem gdzie ich szukać. W ostateczności będę kupować w sklepie, ale wolałabym tego uniknąć. Ale już np. kwiatów kasztanów sama nie zbiorę. Kasztanowce są wielkie, kto mi się wespnie na takiego potwora? Już z kasztanami będzie lepiej, bo te spadną na ziemię i sama będę mogła je pozbierać. To jest temat rzeka, mogę tak długo, to lepiej ze mną nie zaczynaćObrazek

Obrazek

Obrazek

Dobranoc ;:196

_________________
Iwona
Aktualny
Moje wątki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
cyma2704
 Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty Vi
PostNapisane: 26 maja 2021, o 22:58 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 10327
Skąd: podkarpacie

 więcej niż 1 szt.
Iwonko kupiłaś kwitnącą szałwię omączoną. ;:215
Niestety tej wiosny nie sposób sie nie urobić w ogrodzie. ;:222 Trafi się jeden, dwa dni bez deszczu, to chcemy jak najwięcej zrobić.
Też dziś się złamałam i rozsypałam granulki, bo ślimaki zjadły mi kilka roślin i poobgryzały dalie. ;:145

Nie myślałaś o kupnie 3-4 metrowego kawałka węża kroplującego, który podłączasz do węża od kranu. Kładziesz na rabacie i podlewa Ci większy fragment, nie musisz tak często zmieniać. ;:108

Pozdrawiam ciepło. ;:3

_________________
Sonia
aktualny 2020
Spis wątków


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
korzo_m
 Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty VI
PostNapisane: 27 maja 2021, o 08:35 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 10781
Skąd: Kraków

 0 szt.
Iwonko zaznaczam wątek, aby mi nie umknął. Wrócę i przeczytam wszystko ;:196

_________________
Pozdrawiam Dorota
Zapraszam do mojego ogrodu
Spis wątków | Aktualny wątek


Góra   
  Zobacz profil      
 
Annes 77
 Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty VI
PostNapisane: 27 maja 2021, o 09:40 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 11490
Skąd: lubuskie

 1 szt.
Witaj Iwonko :wit

W poprzednim wątku nie zdążyłam się wpisać choć podziwiałam Twoje cudne mydełka wyglądające jak kawałki pysznego sernika :D
Ale już jestem, cieszę się, że mogę być świadkiem i towarzyszyć Ci w codziennych zmaganiach i radościach w Twoim kawałku szczęścia.
Oj te okropne ślimaki, współczuję Ci ogromnie.Też zaglądam w rabaty wyglądając ich, ale moje to chyba tylko w nocy łażą.Ostatnio sąsiadka u siebie znalazła to i u mnie pewnie też są.
Dalie może czymś przykryj, no szkoda ich ;:124

Pozdrawiam i czekamy na słonko ;:3

_________________
W poszukiwaniu niebieskich impresji-aktualny


Góra   
  Zobacz profil      
 
plocczanka
 Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty VI
PostNapisane: 27 maja 2021, o 12:38 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 14593
Skąd: Płock

 1 szt.
:wit Iwonko! ;:196
Nowy wątek, nowe wrażenia i przeżycia. ;:167 Nowe plany i ich realizacja. ;:24 Nowe spojrzenie na otaczającą rzeczywistość. ;:219
Jak zawsze niezwykle interesująco opisałaś to, co się tej wiosny w przyrodzie zadziało i ciągle dzieje, ze szczególnym uwzględnieniem własnej działeczki, która jawi się na zdjęciach niezwykle barwnie i soczyście zielono. ;:215 ;:138
Cieszę się, że deszczyk podlał rtoślinki, a Tobie ułatwił plewienie. ;:303 Nawet się nie obejrzysz, a chwasty znikną, zostawiając coraz więcej miejsca dla nowych pożytecznych nasadzeń. ;:63 Tak się stało u mnie. Po ostatnim oczyszczeniu rabat sporo miejsca znalazłam na roślinki, które przyjechały od Ciebie i jeszcze mam malutki zapasik. ;:333

Jeśli jeszcze potrzebujesz deszczu, to niech pada, jeśli wolałabyś słoneczko, to niech grzeje, a zdrowia nigdy za wiele, niech Was nie opuszcza. ;:97 ;:97 ;:97

_________________
Pozdrawiam. Lucyna
Jesień życia wśród kwiatów, zwierząt i ptaków - cz. 13 Zapraszam.
Ani jeden ogród nie jest urządzony raz na zawsze.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
lanceta
 Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty VI
PostNapisane: 27 maja 2021, o 19:23 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3930
Skąd: Dolny Śląsk-Legnica

 więcej niż 1 szt.
Iwonko, witam w nowym wątku.Myślę,że jestem na bieżąco- miałam b. ciekawą lekturę i piękne foty.
Sporo rozterek i trudności w podjęciu ważnych decyzji spowodowały, że zamilkłam na jakiś czas.Myślę, że wkrótce
się uaktywnię.Pozdrawiam, jak zawsze serdecznie ;:167

_________________
Pozdrawiam.Lodzia
Lancety rodzinna ostoja, Legnica i okolice
Lancety rodzinna ostoja ...cz.2, Lancety rodzinna ostoja ...cz.3


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wanda7
 Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty VI
PostNapisane: 27 maja 2021, o 22:19 
Offline
-Moderator Forum-.
-Moderator Forum-.
Avatar użytkownika
Postów: 15270
Skąd: Warszawa/Kobyłka

 więcej niż 1 szt.
To i ja się zapisuję do nowego wątku, bo na pewno fajnie się będzie czytać i oglądać. :D

_________________
OGRÓD

Moje wątki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
korzo_m
 Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty VI
PostNapisane: 28 maja 2021, o 12:02 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 10781
Skąd: Kraków

 0 szt.
Iwonko wróciłam szybciutko, przepraszam, ale wczoraj siły mnie opadły i nie byłam w stanie niczego napisać. Jak zawsze piękny wstęp, super opowiadanie. Wiesz, nie tylko dla tych opisów jestem u ciebie, ale piękne zdjęcia zachwycają ;:215 Że ja takich nie potrafię zrobić, trudno wiem gdzie cuda zobaczyć. Latające chwasty to zmora, wiatry dziwnie zawiewają nosząc na nasze działki nasionka, nie mogą wiać w drugą stronę ;:306 Ty jeszcze upychasz sadzonki, mnie na szczęście udało się już wszystko posadzić. Czego i Tobie życzę ;:168

_________________
Pozdrawiam Dorota
Zapraszam do mojego ogrodu
Spis wątków | Aktualny wątek


Góra   
  Zobacz profil      
 
ewelkacha88
 Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty VI
PostNapisane: 28 maja 2021, o 14:45 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 7995
Skąd: PODKARPACIE

 1 szt.
Witaj Iwonko :wit . Faktycznie, tegoroczna wiosna pozostawia wiele do życzenia ale może jeszcze zrobi się ciepło ;:138 . U mnie w nocy lało więc też ogród mam podlany . Teraz będą rosły chwasty ;:306 . One zawsze pierwsze i im żadna pogoda nie straszna - zauważyłaś ?? Wątek będę oglądała i czytała z przyjemnością bo Twoje fotki to majstersztyk ;:215 . Nie zawsze mam czas coś napisać ale mam nadzieję, że wybaczysz ;:196 . Pozdrawiam i życzę udanego weekendu :wit .

_________________
Spis moich wątków
Przydomowy ogródek Eweliny, część VI- aktualna


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
dorotka350
 Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty VI
PostNapisane: 29 maja 2021, o 10:11 
Offline
-Moderator Forum-.
-Moderator Forum-.
Avatar użytkownika
Postów: 4996
Skąd: mazowieckie

 1 szt.
Iwonko, jestem i ja w nowym wątku i na pewno będę zaglądać, bo u Ciebie zawsze coś ciekawego się dzieje :) Z pieleniem mamy podobnie...W jednym miejscu skończę, przechodzę do następnego, by za kilka dni zobaczyć, że znów jest pełno tego świństwa. Kiedy to wszystko rośnie? :twisted: U mnie co prawda ten sezon bardzo obfity w deszcze i powiem szczerze, że mam już dość wilgoci, bo na glinie zbyt dużo opadów, to katastrofa. Dopóki nie posiejemy trawy, to po każdej ulewie będzie błoto. Ale mam nadzieję, że już niedługo...
Miłego i słonecznego weekendu ;:196

_________________
Pozdrawiam Dorota
Całkiem nowy kawałek raju
Róże u Doroty - angielskie piękności w moim ogrodzie


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
kania
 Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty VI
PostNapisane: 29 maja 2021, o 17:12 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3063
Skąd: Gdańsk i okolice

 0 szt.
Iwonko, widzę, że w Krainie Tysiąca Jezior sporo już kwitnień, pomimo chłodów i ogólnego braki słońca tej wiosny :D . Bukiet z orlików robi wrażenie, jaka ładna odmiana! ;:224 .
U nas też sporo deszczu ale na niego rośliny raczej nie narzekają, to tylko nam nie pasuje taka pogoda :wink: .

_________________
Krzaczki Kani
Krzaczki Kani(2)
Pozdrawiam :) - Kasia


Góra   
  Zobacz profil      
 
Iwonka1
 Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty VI
PostNapisane: 1 cze 2021, o 21:52 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Postów: 5403
Skąd: Kraina Tysiąca Jezior

 więcej niż 1 szt.
Co jakiś czas się zdarza, że na działkę obok, przyjeżdża babcia z wnusiem. Wnusio z tych, co to są wychowywani zupełnie bezstresowo. Biega po całej działce wrzeszcząc co chwilę: Aaaaaaaaa....... Aaaaaaaaaaa", poza tym niewiele mówi, a przynajmniej niewiele sensownego. Tego dnia wnusio dorwał motykę i biegał wymachując nią zaciekłe. Babcia co jakiś czas wyrzucała z siebie: Albercik, złotko, słoneczko. A słoneczko dalej macha. Reaguje tatuś słoneczka: syneczku, bo się uderzysz w główkę. Myślę sobie, dobrze jest, może wtedy coś mu się przestawi w łepetynie i znormalnieje. Babcia zagaduje w podobny deseń, na co wkur.....ony Albercik biegnie do świeżo posadzonych krzaczków pomidorów i ciacha je motyką. Naprawdę mam dużą tolerancję dla dzieci, swoje kocham, cudze uwielbiam, ale jakoś mi się nie wydaje, żeby Albercik spędził życie na wolności. Na szczęście babcię na działce odwiedza bardzo rzadko. To tak a propos Dnia Dziecka :roll:

W sobotę miałam najzwyklejszego lenia i nie pojechałam na działkę. Sama nie mogłam uwierzyć, ale po prostu mi się nie chciało. Za to ogarnęłam chałupkę, zrobiłam zakupy, ugotowałam obiady na kilka dni, żebyśmy w przyszłym tygodniu mieli co zjeść, bo zapowiadają cały tydzień bezdeszczowy, to wiadomo co będę robić. Co prawda Filip znowu zacznie zdalne nauczanie (ostatnie dwa tygodnie spędził na uczelni), to będzie mógł coś przygotować, ale jakby co, to wyżerka jest gotowa. Na szczęście moja rodzinka jest tolerancyjna i jakby przyszło im przez tydzień jeść parówki, to słowa nie rzekną. Nie to co moja teściowa ;:196 , gdzie ciepły posiłek to podstawa całodziennego wyżywienia. Ale może i ona by mi wybaczyła, w końcu parówki jadamy na ciepłoObrazek

Obrazek

Soniu, na szałwię natrafiłam na ryneczku. Jest zdecydowanie jaśniejsza niż ta w ubiegłym roku, ale też śliczna. Niestety u mnie się nie sieje, a i z nasion nie udało mi się jej wyhodować. EM był przekonany, że to lawendaObrazek dzisiaj w ogrodniczym natrafiłam na tę atramentową, ona bardziej mi się podoba, ale już nie kupiłamObrazek
Linię kroplującą mam jedynie przy borówkach, a i tak zazwyczaj dolewam im z konewki, bo jednak takie podlewanie ma bardzo wąski zakres. Jak już jestem bardziej obrobiona z robotą, to o przekładaniu węża bardziej pamiętam, ale teraz po prostu wyrzucam to z pamięci i podlewam jeden zakątek przez pół dnia.
U mnie padało niewiele, dopiero w ostatnich dniach spadł długo oczekiwany deszcz. Ale codziennie obiecywali potoki wody z nieba, to nie ryzykowałam jazdy rowerem, żebym potem nie musiała wracać w deszczu. Gdybym miała do przejechania kawalątek, to machnęłabym ręką, ale 10 km, to średnia przyjemność. Teraz jednak ma być przyzwoicie, to mam nadzieję, że przynajmniej uda mi się wszystko posadzić przed powrotem do pracy.

Obrazek

Aniu, w ubiegłym roku przykryłam dalie wiadrami i donicami w ochronie przed mrozami i po odkryciu przeżyłam szokObrazek Dalie były doszczętnie pożarte, a spod wiader wyciągnęłam ponad 120 ślimaków. Nigdy więcej tak nie zrobię, chyba że sytuacja mnie zmusi, ale wtedy na pewno sypnę niebieskich granulek. Brzydzą mnie te golasy i muszę to przezwyciężać, żeby wziąć je w ręce. Oczywiście rękawiczkami, gołą ręką bym ich nie chwyciłaObrazek
Miło mi, że i Tobie moje mydełka się spodobały ;:196

Obrazek

Lucynko, nigdy nie dorównam Tobie, rączki masz chyba na baterie, co to nigdy się nie męczą. Nie nadążam za chwastami, co pobyt na działce, to jest ich więcej. Niech tylko mi się uda oczyścić wszystko chociaż raz, to potem będzie już łatwiej. Z takiej poruszonej ziemi łatwiej je wyciągaćObrazek
Na działce jak na razie bardziej zielono niż kolorowo, ale niedługo powinno zacząć się to zmieniać. Nie wszystko mnie zadowala, jeżówki jakoś marnie wyglądają, listki mają poskręcane, drobne, a przynajmniej jedna nie pokazała się zupełnie ;:145 Nie wiem czy można to zwalić na mroźną zimę, w końcu to nie pierwsza taka, czy też jednak coś im dolega. Na pewno potrzebują jeszcze czasu, mam nadzieję, że straty nie będą zbyt duże.
Deszcz przez ostatnie dni padał kilkukrotnie, nareszcie czuję się wyręczona w podlewaniu. Żeby tylko jeszcze ciepłej się zrobiło, szczególnie w nocy, to może wreszcie wszystko weźmie się w garść.

Obrazek

Lodziu Kochana, każdy czasami ma gorsze dni, a nawet tygodnie, najważniejsze żeby się po tym podnieść, a wszystko się unormuje. Mam nadzieję, że Twoje słowa świadczą, że jesteś już a prostej, trzymam więc kciuki, żebyś jak najszybciej wróciła do formyObrazek

Obrazek

Wandziu, serdecznie zapraszamObrazek

Obrazek

Dorotko- korzo_m, przecież Twoim fotkom niczego nie brakuje. Za każdym razem wychodzę z Twojego ogrodu zachwycona tym, co pokazujesz, a przecież widzę go jedynie dzięki zdjęciom jakie robiszObrazek
Po całym dniu pracy w ogrodzie, nic dziwnego, że wracasz padnięta. Wracam w takim samym stanie, mimo iż mój ogródeczek jest maleńki i nawet w połowie nie mam tam tyle pracy, co Ty w swoim. Od sąsiadki sieją mi się głównie mlecze, niestety trawa jest koszona raz do roku i wszystko ląduje u mnie. Na pewno jak będę pielić na bieżąco, to nie będzie ich tak dużo, tylko czy znajdę w sobie tyle samozaparcia?
Do końca sadzenia ciągle mam bardzo daleko,, głównie za przyczyną zachwaszczonych rabat. Nie mam serca sadzić młodziutkich roślinek w taki gąszcz, bo od razu na starcie mogą dużo stracić. Jednak pomaleńku posuwam się do przodu, to jest nadzieja, że do jesieni zdążęObrazek

Obrazek

Ewelinko, też tak mam, że zaglądam i śladu nie zostawiamObrazek W sezonie nie mam aż tyle czasu, żeby ze wszystkim się wyrobić, niestety coś za coś. Jesteś usprawiedliwiona ;:196
Chwastom nawet zima nie przeszkadza, wiosną rabatki są zawsze okropnie zachwaszczone, a nic innego nie rośnie. Ale jak się robi ciepło, to dostają szczególnego kopa i pędzą na potęgę, żeby tylko zabrać dla siebie jak najwięcej miejsca ;:222

Obrazek

Dorotko- dorotka350, to chyba w każdym ogrodzie jest podobnie. Jeszcze jak ogródeczek maleńki, to szybciej można się z tym uporać, chociaż jak widać nie zawszeObrazek Dzisiaj z niewielkiej rabatki wyniosłam trzy pełniusieńkie wiadra podagrycznika i wysokiej już trawy. A gdzie mi jeszcze do końca?
Deszczu przydałoby się jeszcze trochę, ale nie w tej chwili. na razie daję sobie radę z podlewaniem, a czasu mam już niewiele.

Obrazek

Kasiu, tego orlika musiałam kupić w zeszłym roku, ale kompletnie tego nie pamiętamObrazek On niekoniecznie jest w moim stylu, ale widocznie mnie zauroczył, skoro znalazł się na mojej rabacie. To jeszcze niewielka roślinka, ale kwiatów ma moc. Ten bukiecik, to jest zaledwie jedna gałązka ;:oj W tym miejscu miałam inny, prześliczny i go straciłam. Podzieliłam się nim z Mamą i niestety biedak tego nie przeżył. Będę musiała zobaczyć, jak się ma na maminej działce, może uda mi się go sprowadzić z powrotem? Większość roślin już przekwitła, ale rosną już kolejne i niedługo powinny być widoczne nowe kwitnienia :heja

Obrazek

Od niedzieli codziennie działam ostro na działce. I nie ma, że boli, że wieczorem padam nieprzytomna do łóżka, jest robota do zrobienia, to robięObrazek Muszę się uwijać, bo właśnie dostałam wiadomość z pracy, że jednak zaległego urlopu nie dostanę i od 16 czerwca zaczynam pracę. Może uda mi się przeciągnąć jeszcze ze dwa dni, bo muszę zrobić badania okresowe, a lekarz zakładowy przyjmuje zaledwie dwa dni w tygodniu, ale już to nade mną wisi.
Na szczęście pogoda mi sprzyja, zrobiło się cieplej, chociaż nie aż tak jak powinno być w maju, a nawet w czerwcu. W dalszym ciągu bardzo zimne są noce, pomidory w gruncie i heliotropy zrobiły się fioletowe z zimna, na pewno to odbije się na ich kwitnieniu, a co za tym idzie i na owocach ;:222
Ciągle pielę rabaty, ale nareszcie widzę, że przynosi to rezultaty. Co prawda te pierwsze już znowu zarastają, ale ostanio poradziłam sobie z dwiema zarośniętymi jak broda Rumcajsa. Co się tam działoObrazek
Jedna, bardzo malutka zarosła malinami i truskawkami od sąsiadki. Tej samej, od której mam miliony mleczy. Żeby się tego pozbyć, potrzebne były widły i czas. Co roku usuwam pędy na bieżąco i wystarczył zaledwie jeden sezon, żeby na rabacie powstał maliniak. Mam taki jeszcze jeden i tam chyba jest jeszcze więcej malin, ale za to teren łatwiejszy, bo tylko borówki tam rosną. No i spod kory łatwiej jest je wyciągnąć. Ale to praca na zaś, na dziś mam ważniejsze miejsca do zrobienia. Dzisiaj działałam na kolejnej rabacie, a tam dział się istny Armagedon. Tam rosną w miarę duże rośliny i nigdy pielenie nie zajmowało mi tyle czasu, co właśnie dzisiaj. Miałam do usunięcia jedynie dwa chwasty, ale za to jakie. Nie dość, że podagrycznik, to i trawa wysoka do połowy uda. To była prawdziwa walka, szarpanie, kopanie, soczysty językObrazek Gdybym chociaż mogła już to sobie odfajkować, a wiadomo, że to rozwiązanie tylko na jakiś czas. Z podagrycznikiem chyba jeszcze nikt nie wygrał, to i wiadomo od razu, że i ja nie wygram. Został mi jeszcze na tej rabatce niewielki kawałek do zrobienia, ale niestety musiałam przerwać. I to zupełnie nie dlatego, że mi się nie chciało. Zrobiłam sobie przerwę na kawę i w trakcie popijania zobaczyłam skaczącego ptaszka, chyba szpaka. Zupełnie nie zwracał na mnie uwagi, może nie zachęcał mnie do podchodzenia, ale i zbytnio nie uciekał. Zrobiłam zdjęcie i wróciłam do kawy.

Obrazek

Po kilkunastu minutach chciałam wrócić do przerwanego zajęcia, a tutaj niespodzianka. Pod moi stołeczkiem przesiadywał nie kto inny, tylko mój gość i z zapałem zjadał jakiegoś robaka. Łypnął na mnie okiem, ale olał mnie totalnie. Pozwolił podejść do siebie całkiem blisko tak, że mogłam wziąć przynajmniej swoje narządka, a sam zajął się na powrót posiłkiem. W takim razie wzięłam się za sadzenie roślin, od czasu do czasu sprawdzając jak się ma mój podopieczny. Przemieszczał si e w niewielkim stopniu, raczej chowając się pod kokoryczką i siedział tam sobie ze dwie godziny przynajmniej. Może siedzi i dalej, bo jak wyjeżdżałam z działki, to dalej tam był. Ciekawa jestem, czy coś mu było, czy to może nielot, młody ptak, który wypadł z gniazda. Wyglądał jak dorosły, ale nie latał tylko podskakiwał.

Obrazek

To niejedyna niespodzianka, jaka spotkała mnie na działce. Nareszcie w tym roku, po raz pierwszy, w domku dla ptaków osiedliły się sikorki. Już mają młode, bo oboje rodziców uwijają się jak w ukropie obracając raz za razem z pędrakiem w dzióbku. Nie mogę się na nie napatrzeć, chociaż one są bardzo mi niechętne. Nie ma mowy, żebym usiadła w cieniu, który mam tylko po tej stronie domku, bo nie chcą wtedy karmić młodych. Boją się, przelatują z gałązki na gałązkę, a do środka nie wlecą. Musiałam się przenieść w inne miejsce, całe w słońcu, do narzędziowni chodzę dłuższą drogą, żeby tylko im nie przeszkadzać, o zrobieniu zdjęcia nie ma mowy. To są sikorki czubatki, każda z nich ma sterczący śmiesznie czubek. Są śliczne i póki co, moje własne :tan

I na koniec, czy wiecie dlaczego dlaczego czubki płatków stokrotki są różowe? Nie wiecie, no to zdradzę Wam tę tajemnicę.

„Pewnego dnia królowa ogrodów Róża zaprosiła wszystkie kwiaty na swe urodziny. Tylko jeden mały kwiatuszek został pominięty, a była to skromna Stokrotka. A że była ona tak nieśmiała cichutko z daleka wyszeptała swe życzenia dla Róży. Wiatr przeniósł słowa do królowej, która pięknie podziękowała za życzenia i tak rzekła do skromnego kwiatuszka: Kochana nie powinnaś się czuć onieśmielona, masz przecież złote serduszko i nosisz nieskazitelnie białą sukienkę. Na te słowa stokrotka się zarumieniła i od tej pory czubki jej płatków stały się różowe.”

Wczoraj zbierałam stokrotki, oczywiście do mydła i znalazłam taki śliczny tekst. Bo śliczny, prawda?

Obrazek

Do zobaczenia wkrótce :wit

_________________
Iwona
Aktualny
Moje wątki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
plocczanka
 Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty VI
PostNapisane: 1 cze 2021, o 22:42 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 14593
Skąd: Płock

 1 szt.
Iwonko, ostro zabrałaś się do pracy. Czy nie za ostro? ;:oj Do szesnastego jeszcze ponad dwa tygodnie, a Ty przecież nie całkiem gotowa do aż takiego wysiłku. ;:108 Oszczędzaj się trochę, dozuj sobie robotę, nie przejmuj się zielskiem, które i tak zaraz urośnie. ;:167 ;:167 Ja plewię niemal codziennie, a za plecami od ręki widzę chichoczące i nabijające się ze mnie chwasty. ;:145

A'propos bezstresowego wychowania. Jedno takie dziecko to jeszcze mały pikuś. Moja koleżanka z działki ma sąsiadkę z trojgiem dzieciaków w wieku od 2 do 6 lat, które robią, co im się żywnie podoba. A ponieważ mama nie uprawia nic pożytecznego poza kilkoma kwiatkami w rogu działki i trawą, to maluchy niszczą wszystko, czego dosięgną po sąsiedzku. Na zwróconą im uwagę reaguje mama, usprawiedliwiając zachowanie dzieci tym, że - cytuję: "Niech się uczą przebojowości, bo życie polega na tym, że trzeba się wszędzie łokciami rozpychać." Koleżanka nie miała siły z tą kobietą rozmawiać, więc udała się do zarządu ze skargą. Jaka była tam awantura!! :roll: ;:130 A dzieciaki jak broiły, tak broją. Koleżanka zlikwidowała wszystkie ozdobne rośliny przy siatce, przeniosła maliny, których nawet nigdy nie zdążyła spróbować i zasiała tam trawę. Jednak pisków i wrzasków nie dała rady się pozbyć, a rodzinka jest niemal codziennie na działce. ;:145

Po wczesnowiosennym festiwalu kwiecia teraz znacznie mniej koloru na działkach, ale gdy tylko słoneczko i ewentualne potrzebne opady ciepłego deszczu pozwolą, wszystko ruszy ze zdwojoną siłą. ;:138
U Ciebie widzę dużo bieli. Lubię biel, bo to taki czyściutki kolor. ;:215

Odpocząć też czasem trzeba i organizm najlepiej wie, kiedy ma się nam nic nie chcieć. ;:108 Miewam i ja takie sytuacje, że ani ręką, ani noga, a często też głową nie chce mi się ruszać. Wtedy sobie leniuchuję bez najmniejszych wyrzutów sumienia. :tan

Zdrówka, Iwonko i słoneczka. ;:167 ;:167 ;:3 ;:3

_________________
Pozdrawiam. Lucyna
Jesień życia wśród kwiatów, zwierząt i ptaków - cz. 13 Zapraszam.
Ani jeden ogród nie jest urządzony raz na zawsze.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
cyma2704
 Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty VI
PostNapisane: 2 cze 2021, o 16:36 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 10327
Skąd: podkarpacie

 więcej niż 1 szt.
Iwonko pięknie wilczomlecz pokazałaś. ;:oj
Nie mogę Cię pochwalić za ciężką pracę. :wink: Dla prawdziwej ogrodniczki, ładne rabaty ważniejsze jak zdrowie. ;:131
Jak słyszę o beztresowym wychowaniu, to budzą się we mnie najgorsze instynkty. ;:161
Piękna opowieść o stokrotce.
Dużo zdrowia i siły na powrót do pracy oraz działkowe prace. ;:168

_________________
Sonia
aktualny 2020
Spis wątków


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
anabuko1
 Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty VI
PostNapisane: 4 cze 2021, o 13:04 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 15852
Skąd: lubelskie/ Chełm

 więcej niż 1 szt.
Iwonko :wit
Jestem,I widzę trafiłam na nowy watek ;:333
Ty zawsze tak perfekcyjnie pokazujesz każda roślinkę,ze z wielką przyjemnością oglądam każde zdjęcie,
Przetacznik goryczkowaty śliczny. Mam i ja go.Dzięki Soni.
Czosnki, orliki , zawilce no wszystko ślicznie ci kwitnie.

_________________
Pozdrawiam Ania * Moje wątki :)
Zakątki na Dębowym 3-aktualny
Moja wizytówka


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Iwonka1
 Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty VI
PostNapisane: 4 cze 2021, o 21:06 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Postów: 5403
Skąd: Kraina Tysiąca Jezior

 więcej niż 1 szt.
Lucynko, w takim razie całe szczęście, że "mój Albercik" pojawia się tylko czasami. Pobyt na działce powinien być przyjemnością, a w takich warunkach, na pewno nie jest ;:185 Nie wiem co bym zrobiła w takiej sytuacji ;:218
Eeee, tam...... Wcale nie jest tak źle, tylko w słowie czytanym brzmi to, jakbym pracowała za dwóch. A ja pracuję tylko za siebie, co prawda rzeczywiście prawie bez odpoczynku, chociaż już od kilku dni zaczęłam znajdować czas na szybką kawęObrazek Ale to takie dłubanie na pół gwizdka, fizycznie już nic mi nie jest, tylko jeszcze kondycja nie taka jak była wcześniej. Za długo siedziałam w domu, ale już jestem na prostej. Zarówno ze sobą, jak i z działką, co ogromnie mnie cieszy. Już pozostały mi detale do zrobienia, z większością roślin do posadzenia też sobie poradziłam, pozostały jedynie niedobitki. Jeszcze czekam na jedną paczuszkę z jeżówkami i będzie finito.
Słonko ostatnio dopisuje, chociaż też jest umiarkowane. Wypisz-wymaluj jak jaObrazek Co jakiś czas chowa się za chmury, ale jest bardzo ciepło. Taka pogoda jaka jest obecnie, bardzo mi pasuje. DziękujęObrazek

Obrazek

Obrazek

Soniu, to już nawet nie chodzi o ładne rabaty. W gąszczu chwastów rośliny dosłownie się dusiły. Już w ubiegłym roku nie miały łatwo, co niestety bardzo odbiło się na ich kondycji, a i teraz nie mogły sobie odetchnąć pełną piersią. Nie zasilane, zaniedbane pełnym głosem wołają o pomoc. Część na pewno nie dała sobie rady, co i rusz znajduję martwe badylki. Nie wiem, czy po takim czasie uda mi się zorientować co padło, a co przeżyło. Może jak będą zakwitać po kolei, to się zorientuję. Na razie widzę, że marnie sobie radzą jeżówki, a do tej pory raczej nie miałam z nimi problemów, no i powojniki. Kilka rośnie jako tako, a kilka dopiero ledwo, ledwo pokazuje kiełki. Zmarzły wszystkie tymianki, szałwia, zatrwian szerokolistny. W tej chwili nie mam żadnych ziół ;:145 Powoli już sobie dokupuję, ale np. tymianku nie mogę dostać takiego jakiego chcę. Znam dwa, jeden raczej płożący i za tym nie przepadam, a ja miałam takie sztywne krzaczki, z drobniejszymi listkami. Na razie kupiłam sobie ten zwykły, a na ten ulubiony będę polowaćObrazek
DziękujęObrazek

Obrazek

Obrazek

Aniu, w tej chwili niewiele jest kwitnących roślin, ale na szczęście nie zrobiło się jedynie zielonoObrazek Coś tam zawsze kwitnie i umila czas oczekiwania na prawdziwą feerię barw. Wszystko w tym roku jest mocno spóźnione, ale przecież w końcu musi być lepiej. Czosnków mam w tym roku sporo, co prawda są sporo niższe niż zazwyczaj, ale i tak są piękne.

Czosnki w takiej ilości rosną w naszym parku
Obrazek

A to łąka kwiatowa. Urocza ;:167
Obrazek

Od niedzieli codziennie jestem na działce. Założyłam sobie, że nie przesadzam i wracam do domu o przyzwoitej porze. Nie przesadzam, to znaczy, że pracuję przynajmniej cztery godziny, czasami odrobinę dłużej, nie wliczając w to czasu na kawę. Dzięki temu sporo już zrobiłam, a jednocześnie nie doprowadziłam się do wykończeniaObrazek Największym osiągnięciem tego tygodnia jest ponowne odnalezienie radości w piciu kawki na łonie natury. Do tej pory nie miałam na to czasu, wreszcie jednak dotarło do mnie, że przesadzam, że przecież nikt mnie nie goni i że nie muszę wszystkiego zrobić od razu. W tej chwili mam prawie wszystko zrobione, co nie znaczy, że mogę się rozsiąść i patrzeć jak rośnie, teraz jak każdy, muszę zacząć kolejną rundkę ;:306
Dzisiaj zaprosiłam eMa i Filipa na działkę na grilla. Pierwszy za nim nie przepada, drugi jak najbardziej. Ale obaj zgodzili się chętnie, chociaż wiadomo było, że nie ma nic za darmo. Z samego rana pojechaliśmy na rynek po zioła, które zupełnie mi wyginęły i zostałam z niczym. Kupiłam dwa tymianki, oregano, bazylię grecką, pietruszkę naciową, szałwię i rozmaryn. Tymianku muszę jeszcze dokupić, bo dwa, to tyle co nic, ale zawsze już będzie coś rosło. Posadzę je dopiero jutro, bo dzisiaj jeszcze pieliłam i posadziłam sałatę, którą obdarował mnie sąsiad zza siatki. Ponieważ nie mam typowo warzywnych grządek, to posadziłam ją między różami, daliami i pomidorami. Mam nadzieję, że zanim się rozrosną, to sałatę zdążymy już zjeść ;:108 Ostatnio dostałam od teścia taką pyszną, że nie mogłam się nią najeść.
EM dzisiaj palił drewniane śmieci zalegające na działce, w tym pozostałości po ścieżce, a potem pilnował grilla, a Filip kosił, nie tylko kosiarką, ale i podkaszarką i nareszcie trawniki i obrzeża wyglądają przyzwoicie ;:215 Zagnałam go jeszcze do usunięcia dzikiego maliniaka i pola truskawkowego, które przechodzą od sąsiadki i panoszą mi się w borówkach. Sąsiadka dawno nie ma truskawek, a u mnie sąObrazek U niej zostały jakieś pojedyncze sztuki tuż przy siatce, w tej chwili zarośnięte już gęstą trawą, to znalazły sobie miejscówkę u mnie. Gdybym miała jakieś miejsce, to może bym i przygarnęła, ale kolejnej rabaty, nawet dla truskawek, robić nie będęObrazek
Przy okazji sadzenia sałaty między różami i nie tylko, znalazłam na rutewce dziwną mszycę. Zupełnie jak kameleon upodobniła się do rośliny, na której przesiaduje

Obrazek

Małe sikoreczki już wczoraj zaczęły się pokazywać w otworze domku, a dzisiaj prezentowały już okropnie głodne dzióbki. Są takie maleńkie, że sikorka-rodzic, wygląda przy nich jak Guliwer

Obrazek

Obrazek

Rodzice prawie bez przerwy zapełniają puste brzuszki
Obrazek

Syci i zadowoleni wróciliśmy do domku. A jutro dzień jak co dzień, czyli znowu na działkęObrazek
Pozdrawiam i miłego weekendu :wit

_________________
Iwona
Aktualny
Moje wątki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Bobka
 Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty VI
PostNapisane: 5 cze 2021, o 13:48 
Offline
200p
200p
Avatar użytkownika
Postów: 254
Skąd: Lubelskie las dębowy.

 0 szt.
Iwonko witaj jestem i ja.Piękne roślinki ,piękne opisy ,super się ogląda i czyta .
Będę zaglądać i śledzić Ciebie ;:196 ;:oj ;:167 ;:303

_________________
BogUsia
Za oknami nasz ogród część 1


Góra   
  Zobacz profil      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 55 ]  Idź do strony nr...     1, 2, 3, 4  

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]


    |    Kto przegląda ten dział ?

Przeglądają dział: krasna101 i 41 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  
www.marolex.pl    E-sklep Marolex
| Polityka cookies. |  Polityka prywatności. |  * Witryna używa cookies.    Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies i akceptację Regulaminu. *