Powrót na główną stronę Forum.

Ogrodniczo Działkowe Forum.
Najlepsi polscy fachowcy. Bazy wiedzy praktycznej. Porady.
Opryskiwacz
* Rejestracja    * Pomoc   * Wyszukiwarka    * Zaloguj 
   ::  Koronawirus - Licznik ::     ::  Koronawirus (bez Chin) ::    

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 533 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Idź do strony nr...        1 ... 28, 29, 30, 31, 32  
Autor Wiadomość
sauromatum
 Tytuł: Re: Ogród po mojemu
PostNapisane: 31 lip 2021, o 00:13 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1524
Skąd: Poznań

 1 szt.
jolifleur, coś tam wiem ponieważ uwielbiam ogrodnictwo, rośliny mnie pasjonują, trochę czytam, trochę uczę się na błędach :wink: ale do encyklopedii mi daleko :wink:
I zapraszam do odwiedzin :)

Karo, oj, ile razy po coś pojechałem a wracałem z roślinami, których wcale nie planowałem kupić, a o celu wyprawy po prostu zapominałem :wink: I dobrze wiedzieć, że inni też tak mają :wink:
Znaczy wiem jak ten pęd się zachowa, myślę, że siostra i tak go wytnie gdy już będzie mocno zielony - niestety nie jest to mutacja powodująca, że pędy będą takie 'połowiczne'. to jest jeden pęd, i jego gałęzie już tego nie powtórzą. Ale to nie mój krzew (choć posadzony za moją namową aby stworzyć luźny żywopłot z różnych krzewów) więc co siostra z nim zrobi to jej decyzja.

Foxowa, taka mutacja może być w różnym stopniu 2-kolorowa, wszystko zależy jaki podział komórek merystemu wierzchołkowego nastąpił, i jaka część komórek była 'ciemna', ile 'jasna'. W tym wypadku to prawie pół na pół.
A tulipanowiec 'Aureomarginatum' to było jedno z wielu moich marzeń. Od zeszłej wiosny odrasta prawie od zera po zniszczeniu przez sarny a jest już bardzo wysoki.
Jeśli ktoś ma mniej miejsca to jest też odmiana 'Fastigiata', która rośnie kolumnowo w górę i nie zajmuje dużo miejsca :)

marta64, nie, nie ukorzenię tego pędu :wink: Przyczyna jest prosta - powiedzmy lewa strona krzewu będzie zawsze ciemna, prawa zielona - ale już nowe pędy, które wyrosną z ziemi będą albo ciemne, albo jasne. Ostatecznie będzie to wyglądało jak posadzone obok siebie 2 krzewy, lub jeden zdominuje. Taka 'połowiczność' nie będzie dotyczyć kolejnych pędów.
Czyli miałaś rewersję do odmiany o ozdobnych liściach :) czegoś takiego nie widziałem jeszcze.
Znaczy nazywanie wszystkich hortensji drzewiastych 'Annabelle' to jest oczywiście duże nadużycie :wink: Nawet ja tak swoich nie nazwałbym. Odmian jest więcej, i nie sądzę by ktoś się zastanawiał jaka ma odmianę - szczególnie, że często ludzie sami sobie zakorzeniają pędy jakiejś hortensji drzewiastej, i wcale niekoniecznie jest to 'Annabelle'. I poza odmianami ustalonymi mamy jeszcze hortensje, które są z siewu (tak, hortensje da się wysiać :wink: ). Możliwe, że Twoja odmiana po prostu nie kwitnie jednym kwiatostanem na sztywnym pędzie - i obcinaniem tego wcale nie zmienisz :wink: A kiedyś widziałem hortensję drzewiastą, która miała około 2 metrów wysokości, i grubo powyżej 3 metrów szerokości, pędy były oczywiście łukowato powyginane, ale sama roślina była po prostu gigantyczna. I na pewno nie była to 'Annabelle'.
Hmm może gdybym tę titonię dał w jakieś bardziej wyeksponowane miejsce - wyglądałaby trochę jak krzew, może w tedy jakoś to pasowałoby mi. Teraz jest przy ścianie garażu, i jakoś tak nie bardzo.

anabuko1, te rudbekie u mnie zimują ale rośliny, które już kwitły, zimują gorzej, w kolejnym roku są niskie, bardziej zwarte, wcale nie przypominają siebie sprzed roku. Ale dalej są ładne. Siewki, które nie kwitły w danym roku w kolejnym roku są duże, kwitną większymi kwiatami.

Arkadius121, ja sobie wolę nie wyobrażać ile jeszcze sił muszę włożyć w tworzenie ogrodu :wink: A pieniędzy nie liczę bo przewróciłbym się :wink: Nie ma miesiąca żebym nie wydawał pieniędzy na ogród.

cyma2704, jak wysiewałem te 'Cherry Brandy' to założyłem, że na pewno nic nie wykiełkuje lub będą żółte - a tu niespodzianka - wszystkie siewki odmianowe. I też kupiłem nasiona jakiejś znanej marki, ale już teraz nie pamiętam co to było...
To dobrze, ze zrezygnowaliście z formy opryskowej zakładania nowego ogrodu - wersja z włókniną czy tekturą i korą są lepszą alternatywą.
Oj nie wiem czy moja ż złapie tego bakcyla - ostatnio plewiła dosłownie może minutę pod złotokapem (moja własna siewka), ja stałem obok - i złotokap stracił 2 pędy wyrastające u podstawy bo 'to przecież jakiś chwast wyrastał' - a ja chciałem wielopędowe drzewko :wink: I tak skończyło się plewienie :wink:

U mnie panuje susza jak na pustyni aktualnie, deszczu nie było już od dawna. Co gorsze od kilku dni wieje silny, gorący wiatr więc wysusza wszystko. Takiej suszy w zeszłym roku nie było. Kukurydze za płotem są sinozielone z braku wody, liście mają zwinięte żeby nie wyschnąć na wiór.
Żeby jakoś utrzymać przy życiu rośliny jestem zmuszony codziennie podlewać. Nie mam nawadniania automatycznego, wężem da się podlać tylko część ogrodu ale nie podlewam nim z prostej przyczyny - podlewanie wężem daje szybkie złudzenie, że roślina jest podlana. A w takich warunkach jakie ja mam takie podlanie oznacza, że dzień później roślina będzie już więdnąć. Żeby nie podlewać codziennie wszystkiego każda roślina dostaje całą konewkę (14 litrów) wody. Nie ma znaczenia jak duża jest roślina. A żeby połapać się w tym podlewaniu mam zainstalowana aplikację (lista zadań), w której zapisuję co musi być podlane, i co ile dni. Po podlaniu odznaczam zadanie, i ono pojawia się cyklicznie co ileś dni - w zależności jak ustawiłem. Na przykład hortensje drzewiaste muszę podlewać co 2 dni ponieważ na 3 dzień to one są już całkiem zwiędnięte, ale czarny bez w odmianie 'Variegata' podlewam raz na 5 dni choć on wcale nie więdnie (a posadzony jest może 3 metry od hortensji). Oczywiście lista się rozrasta - wczoraj do listy dodałem kłosowce, które do tej pory dawały sobie rade same, a wczoraj zwiędły wszystkie równocześnie, wyglądały tragicznie. Buk 'Dawyck Purple' w wyniku suszy zrzucił liście, jagody kamczackie mają liście brązowe może w 70%.

Takie warunki też weryfikują co rzeczywiście może rosnąć bezobsługowo na suchych obszarach. I nie jest to jeżówka :wink: Ona wbrew pozorom potrzebuje wody, u mnie więdnie po około 3 dniach od podlania. Nigdy nie zwiędła belamkanda, której właściwie nie podlewam, nie więdną irysy bródkowe, lilie, mieczyki. Bez podlewania dość długo trzyma się pysznogłówka - ale już zacząłem ją podlewać ponieważ zrzuciła dolne liście. Siewka po dereniu 'Milky Way' ma czerwone liście, które są również wynikiem suszy - teraz jest podlewany co 2 dni.

Ogólnie tę aplikacje wykorzystuję do planowania wszelkich prac ogrodowych. I może to śmiesznie brzmi ale mam tam zadania w stylu 10 minut wyrywania chwastów z rabaty obok domu, i zadanie odnawia się co któryś dzień. Dzięki temu na istniejących rabatach właściwie chwastów nie mam ponieważ nie czekam aż mi wszystko zarośnie (chwasty o dziwo rosną mimo braku wody :wink: ) tylko usuwam już kiełkujące chwasty (bo okazuje się, że jak się regularnie plewi to ja te 10 minut czasem po prostu sobie spaceruję po rabacie bo nie mam co wyrywać).

Ale może wystarczy tego pisania :wink: przecież każdy wie, że nikt tego nie czyta tylko ogląda się zdjęcia :wink:

Tak wyglądały kłosowce zanim zupełnie zwiędły i straciły jeszcze więcej dolnych liści:
Obrazek
One przyciągają głównie trzmiele i pszczoły. Ale zauważyłem, że u mnie nie przylatują pszczoły miodne tylko zupełnie inne, szczupłe, z długim odwłokiem jak osy. Przylatują też mini pszczoły które mają może maksymalnie 0,5cm.

Obrazek
Jeżówki przyciągają u mnie głównie motyle i trzmiele.

Za to liatra kłosowa przyciąga głównie lśniaki szmaragdki:
Obrazek
Jak robiłem zdjęcie to na roślinie siedziało ich aż 7.
A tu lśniak na przekwitniętym kupidynku:
Obrazek

A tu jedna z przyczyn zakupu gaśnic na osy:
Obrazek
Ul zrobiły jakieś 40cm obok jabłoni, której przez to nawet podlać się nie dało.

To jest moja najbardziej czerwona siewka jeżówki:
Obrazek
Na pewno będę z niej zbierał nasiona.

Słoneczniczek szorstki 'Bleeding Hearts' jest w pełni kwitnienia, i wygląda naprawde ładnie:
Obrazek
Jego podlewam dość rzadko ale nie więdnie - ale to raczej dlatego, że 14 litrów wody na taką roślinę to sporo, i na długo jej wystarcza. Więdnące słoneczniczki niestety wyglądają bardzo słabo - przed płotem jednego z dalszych sąsiadów rosną 3 kępki zwykłego żółtego o zielonych liściach, nigdy nie jest podlewany, od wielu dni jest zwiędnięty.

Ta lilia mi zaginęła ale się odnalazła:
Obrazek
Rok temu zadołowałem ją w doniczce niedaleko roboczego stołu grillowego, ale jesienią wjechała koparka i rozsypała góry ziemi po całej działce. Nie dało się lilii zlokalizować bo nie było żadnego punktu odniesienia. Ale późną wiosną lilia wybiła się spod ziemi więc ją przeniosłem na rabatę.

A te lilia ma 3 płatki normalne, a 3 jakby trochę zdeformowane:
Obrazek
I nie jest to błąd, ta odmiana tak ma. Muszę znaleźć etykietę do niej żeby przypomnieć sobie jej nazwę.

To zestawienie na razie rośnie w doniczce ale trafią na rabatę razem:
Obrazek
Ciemna to 'Mapira', jasna nie pamiętam... ale powinienem gdzieś mieć jej nazwę - chyba, że to jeden z gratisów do zamówienia.

I na koniec czarny niszczyciel, torpeda wpadająca w rabaty, zostawiająca za sobą tylko rozkopaną korę i połamane rośliny:
Obrazek
Ale wybaczam jej to bo jak tak biega to widać jak bardzo się cieszy. Ona jest bardzo płochliwa, boi się ludzi, boi się świstu wiatru, czasem nawet mnie się boi choć jej nic nie zrobiłem. Ale widocznie jakieś ruchy powodują, że ona wpada w panikę, ucieka przede mną, chowa się w roślinach. A jak kilka razy ją zawołam, podejdę i kucnę niedaleko - to jakby przypominała sobie, że to jestem ja, i taka nieśmiało ucieszona przychodzi do mnie. Nie jest psem, który przybiega gdy wraca się do domu, i cieszy się, że już jesteś. Nie. Ona leży za łóżkiem, i jak ją zawołasz to czasem przyjdzie ucieszona ale nie zawsze da się dotknąć tylko cieszy się z daleka. Lub nie przyjdzie wcale - i jak do niej pójdziesz to ona jest trochę przerażona, trochę niby się cieszy. Ale jest bardzo kochana, nie oddałbym jej nigdy.

_________________
Ogród po mojemu


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Foxowa
 Tytuł: Re: Ogród po mojemu
PostNapisane: 31 lip 2021, o 06:58 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 4600
Skąd: Krk/BB

 0 szt.
Witaj :wit
kolumnowe to już nie to samo drzewo co normalnie. W drzewach najpiękniejsze są rozłożyste korony i nic tego nie zastąpi.

Strasznie, że taka susza u Ciebie, ale mniej więcej wszędzie. W Krakowie niby tak leje ciągle, powodzie są a jak poszłam wczoraj na działkę to i tak podlewałam, bo było mega sucho a ulewa była dzień wcześniej.
Kalendarz prac to dobra sprawa, na pewno organizuje pracę. Choć ja nie wiem czy bym dała radę z czymś takim żyć, lubię robić to co mam akurat ochotę a nie to co muszę.Może stąd u mnie ten brak organizacji :roll:

Biedna psina. Długo ją masz? Może kiedyś się przełamie?

_________________
Majki amatorskie poczynania działkowe
Parapecik


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
dorotka350
 Tytuł: Re: Ogród po mojemu
PostNapisane: 2 sie 2021, o 17:23 
Offline
-Moderator Forum-.
-Moderator Forum-.
Avatar użytkownika
Postów: 5051
Skąd: mazowieckie

 1 szt.
Karolu, fb omijam szerokim łukiem. To nie moja bajka ;:185 I wcale się nie dziwię, że uciekłeś stamtąd zniesmaczony. Najłatwiej jest kogoś skrytykować, wyśmiać, samemu nic nie wnosząc do dyskusji. A już najbardziej wkurzające jest mądrzenie się na temat, o którym nie ma się bladego pojęcia. Nawet mnie to nie irytuje, tylko po prostu śmieszy.
Jeżówki w tym roku mnie zauroczyły. Jak podjadę do ogrodniczego, to nie potrafię się im oprzeć i zawsze jakąś przywożę do domu. Ciekawa jestem czy cokolwiek z nich zostanie w przyszłym roku? Twoje podziwiam, bo z własnego siewu ;:224
Na deser zostawiłam sobie lilie, które od lat goszczą w moim ogrodzie i co roku dokupuję kolejne cebule. Zestawienie tej bardzo ciemnej z kremową ;:215 Ciekawa jestem co to za odmiana? Kolor niesamowity - myślę oczywiście o bordowej.

_________________
Pozdrawiam Dorota
Całkiem nowy kawałek raju
Róże u Doroty - angielskie piękności w moim ogrodzie


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Maska
 Tytuł: Re: Ogród po mojemu
PostNapisane: 2 sie 2021, o 20:33 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 41816
Skąd: Małopolska

 więcej niż 1 szt.
Karolu...przeczytałam i podziwiam systematyczność! Sporo czasu potrzebujesz na pisanie, ale za to nie zaniedbujesz żadnej rośliny!
Ty nosi dziesiątki konewek pełnych wody a ja na dźwięk lejącej się wody za oknem dostaję dreszczy ;:306 Do tej pory lało nocami, a teraz nocami i co godzinę w dzień ;:oj w dodatku ochłodziło się.
Ładne czerwone jeżówki! myślisz, że wysiane powtórzą cechy? Nie mam szczęścia do jeżówek, a teraz nawet straciłam serce :wink:
Ładnie napisałeś o psinie, śliczna jest ;:167 Napisz skąd ją masz, bo może jest po przejściach. My mamy takiego kota, który na pewno kiedyś był źle traktowany, ale po latach chyba zapomniał o przeszłości.

_________________
Pozdrawiam Maria
Wiejski ogród cz.41 Rozmowy przy kuchennej wyspie cz. 80
Moje wątki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Ignis05
 Tytuł: Re: Ogród po mojemu
PostNapisane: 3 sie 2021, o 22:46 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 8308
Skąd: Niedaleko Gdańska

 1 szt.
Karolu, też przeczytałam wszystko, co napisałeś na temat podlewania .
Przyznaję, że podlewanie z węża tylko na chwilę pomaga roślinom.
Chyba bardziej daje poczucie spełnionego dobrego uczynku wobec spragnionych roślin.
Na pewno Twoje podejście do podlewania jest warte uwagi i naśladowania.
Podobnie ma się rzecz z oczyszczaniem rabat z chwastów.
Taka metoda, może nie aż tak bardzo systematyczna daje efekty.
Jednak , najczęściej po deszczu, kiedy chwasty wprost wybuchają na rabatach człowiekowi czasami opadają ręce.
Bidula ta śliczna psinka. Musiała mieć jakieś przykre doświadczenia.
Na psach się nie znam ale miałam podobnie zachowywującą się kotkę.
Chyba bardzo przeżywała samotność w domu, kiedy wychodziliśmy wszyscy do pracy.
Dopiero zaczęła być bardziej ufna, kiedy byłam już stale w domu.
Może Twój pies nie czuje się pewnie i potrzebuje więcej Twojego towarzystwa.
Poczuj się jak Monty Don i miej go zawsze przy sobie. ;:173

_________________
Pozdrawiam, Krystyna
Ogród Ignis05 część 8 - aktualny
Wątki Ignis05


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
jolifleur
 Tytuł: Re: Ogród po mojemu
PostNapisane: 3 sie 2021, o 22:49 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 970
Skąd: Szczecinek

 1 szt.
sauromatum napisał(a):
Ale może wystarczy tego pisania :wink: przecież każdy wie, że nikt tego nie czyta tylko ogląda się zdjęcia :wink:


To absolutnie nieprawda . Czytam wszystko, co piszesz :) i pewnie nie tylko ja ;)

Czy Twoja psina jest ze schroniska? Moja Melisa jest właśnie ze schroniska. Ludzi się co prawda nie boi ale niesamowicie boi się wybuchów- burza, fajerwerki itp to dla niej straszna trauma. Musiała coś przykrego przeżyć. Tylko ja mam to szczęście, że nie szaleje po rabatach i nie chowa się w kwiatach.

_________________
Ogród na śmietniku **** Nowe wyzwania
Sprzedam liliowce
Pozdrawiam Ewa


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
sauromatum
 Tytuł: Re: Ogród po mojemu
PostNapisane: 4 sie 2021, o 12:16 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1524
Skąd: Poznań

 1 szt.
Foxowa, ja lubię akurat kolumnowe drzewa :wink: Mam kilkanaście grabów 'Fastigiata', mam dąb 'Fastigiata' oraz buka 'Dawyck Purple'. Lubię ich pokrój - ponieważ nie trzeba ich ciąć a wyglądają jak formowane. A do tego graby 'Fastigiata' rosną bardzo szybko. 2 lata temu, gdy je kupowałem, sięgały mi do kolana. W tym momencie najwyższe mają około 2m i jeszcze nie zakończyły wzrostu na ten rok :) Także za rok moja leśna rabata będzie już dużo lepiej zacieniona.

Oj ta susza mnie już dobija - choć bardziej rośliny. Przedwczoraj padało ponad 3h w dzień - niestety był to słabiutki deszcz, który zmoczył około 1-2cm powierzchni gruntu w tym czasie. Chwasty w takich warunkach może i urosną ale drzewom ten deszcz nie dał prawie nic. Zaraz po deszczu chodziłem i podlewałem co tam miałem na liście.

Ja też tak mam, że lubię robić to, co chcę, nie to co muszę - ale lubię też widzieć efekty i zmiany, a systematyczne podlewanie powoduje, że rośliny zaczęły zupełnie inaczej wyglądać, dużo lepiej rosną, i to mnie motywuje :) Choć marzę o deszczu, dzięki któremu choć 2-3 dni mógłbym nie podlewać.
A przez kilkudniowy pobyt u mnie siostry z rodziną na mojej liście jest pełno czerwonych, przeterminowanych pozycji, które teraz muszę nadrobić... Tylko podlewanie mam robione na bieżąco.

dorotka350, na fb jakby ludzie trochę zapomnieli, że istnieje coś takiego jak kultura, jakieś standardy. Nie wiem, ciężko stwierdzić. A wypowiadanie się na tematy, o których nie ma się pojęcia jest tam standardem niestety.
Z zajęć o roślinach ozdobnych pamiętam, że uczono nas, że jest dużo odmian jeżówek, które właściwie są jednoroczne. Mają problemy z zimowaniem, słabo rosną w drugim roku. Stąd tez te bardziej 'wypasione' odmiany często nam w ogrodach giną.
Lilie bardzo polubiłem - chyba dlatego, że są tak odporne na susze :wink: Jak masz miejsce to kupuj lilie - odmian są setki więc każdy coś dla siebie znajdzie :)

Maska, pisanie zajmuje mi naprawdę sporo czasu :wink: Ale jakoś czas staram się znaleźć.
U każdego inny mikroklimat - ale wolałbym mokrzejszy :wink: Z dużą ilością wody można sobie jakoś poradzić - a z brakiem wody problem jest znacznie większy niestety. Znaczy nie oszukujmy się ale już po kilku miesiącach od kupienia działki wiedziałem, że tu opadów nie będzie za dużo. Jak kupowaliśmy działkę to było to pole uprawne, ale po zakupie przestała być uprawiana. I wtedy po roślinności i zwierzętach tu już wiedziałem, że to są jakieś wysychające stepy.
Czerwone jeżówki mam z siewu po czerwonych jeżówkach :wink Ale niestety zdecydowana większość siewek jest fioletowe, czerwone są sporadyczne. Ale jeśli będę miał tylko czerwone, żółte i białe, i one będą się krzyżowały to ilość siewek kolorowych nie fioletowych będzie się zwiększała.

Ignis05, dokładnie, jeśli na szybko podlewamy z węża to raczej nam to daje poczucie, że podlaliśmy ale z reguły podlewa się za mało takim sposobem. Na ziemiach cięższych, gdzie suma opadów jest wyższa takie podlewanie może nawet działać - ale u mnie to tylko marnowanie wody.
Chciałbym taki wybuch chwastów po deszczu :wink: Ale wiem o czym mówisz.
Już nie da się więcej czasu przebywać z moim psem - od kiedy ją mamy pracuję tylko z domu, ona zawsze jest ze mną :wink: Jeśli gdzieś jedziemy na dłużej to ona jedzie z nami (niestety bardzo stresują ją podróże, dostaje silnego ślinotoku - podkładamy jej ręcznik, który po podróży można wykręcać jest tak mokry, czasem również wymiotuje). Jak zostawiamy ją na kilka godzin samą w domu to ona nie ma z tym problemu, wręcz nawet ją to cieszy chyba.

jolifleur, ale myślę, że jest trochę osób, które nie mają czasem nawet czasu na czytanie, wpadają by móc pooglądać co tam u innych się dzieje :)
Historię psa opisuję poniżej :wink: Akurat mój pies nie boi się wybuchów ani fajerwerków - jakieś 1,5 km obok mnie przez pola jest dom weselny, i niestety standardem jest tam puszczanie fajerwerków (tylko wspomnę na szybko, że wieczorne puszczanie fajerwerków to dziesiątki martwych zwierząt, które wystraszone wybuchami umierają nie tylko na zawały ale w popłochu lecą przed siebie rozbijając się o różne rzeczy na swojej drodze). Ale miałem w domu psa, który bał się nawet burzy - wtedy piszczała, wskakiwała na kolana, całą się trzęsła - więc znam ten przypadek.

A co do psa.
Psa mam prawie pół roku, i akurat te zachowania chyba jej zostaną. Ona i tak się mocno zmieniła w tym czasie. Pierwsze tygodnie nie schodziła z legowiska, nie chodziła wcale, leżała tylko na legowisku w salonie, w nocy na drugim legowisku w sypialni (na początku trzeba było ją tam zanosić nim nauczyła się, że wieczorem śpimy w sypialni). Miała wtedy około 7 miesięcy. Na dwór trzeba było ją wynosić ale nie załatwiała się w domu, czekała na spacery. Na dworze się trochę otwierała, ale do domu nie chciała wracać wcale, trzeba było ją wnosić przez drzwi. Do teraz potrafi stać przed drzwiami a ja stoję i zapraszam ją do środka 2 minuty aż w końcu się przełamie i wejdzie.
Wzięta jest ze schroniska, w którym była krótko (może z 2 tygodnie). Jechaliśmy po nią około 100 km - chcieliśmy jakiegoś psa z adopcji ale wypełnianie ankiet plus wydzwanianie i pisanie wszędzie kończyło się brakiem odzewu, co nas bardzo zraziło do adopcji. My mamy duży dom, duży teren, kochamy zwierzęta - ale absolutnie nikt do nas się nie odezwał, a pisaliśmy i dzwoniliśmy do różnych miejsc w Polsce. A Nyks (tak nazwałem naszą suczkę) znaleźliśmy chyba na stronie schroniska w innym mieście - wrzucili filmik gdzie Nyks trzęsła się, wyglądała na smutną - zakochaliśmy się w niej. Okazało się, że jest zamówiona - ale miała dwóch 6-tygodniowych braci - więc napisaliśmy, że chcielibyśmy jednego.
Streszczając jeszcze historię tych psów - jakiś rolnik miał psy, trzymał je w drewnianej zagrodzie, nie miał pieniędzy na ich jedzenie (nie mówiąc o sterylizacji). Psy wypuszczał z zagrody aby biegły do lasu polować na jedzenie. Podobno polowały głównie na bobry i inne małe zwierzęta. Szczenięta były karmione tylko taką upolowaną zwierzyną. Wataha składała się z 12 psów w momencie odbierania ich od rolnika, wszystkie psy były bardzo podobne (prawdopodobnie krzyżowały się wsobnie). Domniemani rodzice Nyks byli piękni, czarni, z grzywą. Nyks jest ich troszkę nieudaną kopią, o krótszych nogach, mniej kędzierzawej sierści, z małą grzywą. Jak ją wzięliśmy bardziej wyglądała jak mała lama niż pies :wink: Szczeniaki (i młodsze, i starsze) po wzięciu do schroniska nie jadły suchej karmy - nie wiedziały, że to można w ogóle jeść. Ale za to surowe serca wcinały z szybkością światła.  Dorosłe psy chyba nie miały problemów z ludźmi, ale szczenięta wychowywały się w pół dzikiej watasze, nie miały kontaktu z ludźmi, możliwe, że były również przeganiane przez innych rolników.
I wracając do głównej opowieści - zamówiliśmy brata Nyks, i pan odpisał, że można po nią przyjechać nawet od zaraz. Napisaliśmy, że 'jak to po nią? że to są psy przecież' - i wtedy okazało się, że po Nyks ktoś przyjechał, i na miejscu z niej zrezygnował zabierając jej małego brata. Zdecydowaliśmy się od razu na nią.
Nie powiem, że byłem nią zachwycony - nie, nie byłem. Jak po nią pojechaliśmy ona leżała na kanapie (pan ze schroniska wziął ją do siebie bo my przyjechaliśmy po nią wieczorem), przerażona, nie można jej było dotknąć bo wyglądała jakby miała umrzeć ze strachu. Chciałem psa średniego - ona była szczeniakiem a już była większa niż średnia. W strachu kłapała pyskiem jakby chciała ugryźć - szczerze to byłem przerażony. Jako małe dziecko byłem dotkliwie pogryziony przez dużego psa, podświadomie boję się dużych, niepewnych psów. Ale chciałem dać jej szansę. Nyks wybrała mnie na swojego pana, chodzi za mną cały czas po domu, jeśli nie chce wrócić do domu to ja idę ją zawołać to wtedy przychodzi.
Ale strach przed ludźmi ma cały czas i będzie raczej miała - nawet jak ja do niej podchodzę w domu to na początku jest przerażona - muszę kucnąć, jakoś ją rozbawić aby wiedziała, że nic jej nie grozi. I dla niej problemem jest chyba głównie dom. Dla niej jest to więzienie - na dworze jest inna, tam może uciec przed kimś, w domu nie może. Gdy dzieci mojej siostry były w domu i krzyczały w zabawie to Nyks w sypialni cała się trzęsła, leciało jej z nosa, dostawała ślinotoku ze stresu. A na dworze zdarzało się jej biegać za dziećmi, zaczepiać je (próbując zabrać im małą konewkę), bawić się z nimi w gonitwy, aportować - ale oczywiście zachowywała dystans, nie pozwalała nikomu podejść blisko. Na dworze mogę ją tarmosić, głaskać wszędzie - ona wtedy w zabawie chce gryźć i zaczyna biegać jak torpeda, i przybiega by znowu jej tak robić, biega wokół mnie i podszczekuje szczęśliwie. W domu jak chciałbym tak ją wytarmosić to ona uciekłaby, każde dotknięcie jej po grzbiecie w domu powoduje, że ona lekko ze strachu wręcz podskakuje. Gdy ją wzięliśmy ze schroniska to ona zamiast wracać do domu to kładła się w trawie i zwijała się w kulkę - mimo, że była na smyczy, nawet jak deszcz padał. Gdy ktoś obcy wchodzi do naszego domu (nawet jeśli ona już tę osobę widziała) to Nyks cała się trzęsie na początku. Nie dotyczy to znajomych, którzy przychodzą z psem. Ona wtedy zupełnie ignoruje obcych ludzi - zmienia się w szczęśliwego psa bo ma innego psa obok. Koty też lubi - tylko ma grację słonia w składzie porcelany więc nasze koty nie chcą się z nią bawić choć już ją akceptują, i dają się czasem jej nawet polizać czy biegają z nią. Ale nie ma mowy o innej zabawie bo Nyks zdusiłaby je łapą przypadkowo :wink: A dzisiaj rano Nyks uderzyła mnie łapą jak leżałem w łóżku jeszcze, i mam terasz szramę przez cały nos - a po prostu cieszyła się, że się obudziłem.

A wracając już do ogrodu :wink:
Usunąłem 2 ule os (z 4) gaśnicami. Moje refleksje? Nie do końca czuję się z tym dobrze. Gaśnicą opryskiwany jest ul - ale niestety nie zabija tylko os ale wszystkie owady w promieniu około 2m. Wokół uli znalazłem mnóstwo martwych owadów (głównie małe chrząszcze z rodziny biegaczowatych, również znalazłem martwego tygrzyka paskowanego - pająk) a nie opryskiwałem niczego wokół ula. Żadnych martwych zapylaczy nie znalazłem (używałem gaśnicy prawie o zmroku) ale i tak mam mieszane uczucia co do tych gaśnic. A jak pomyślę, że ludzie opryskują całą działkę przeciw kleszczom zabijając setki innych owadów na całej działce to aż mi słabo. Następnym razem będę szukał innego rozwiązania usuwania ulu.

Ostatnio pokazywałem zdjęcie mojego wymarzonego tulipanowca - teraz on wygląda tak:
Obrazek
...
Jak to zobaczyłem to tak mi ciśnienie skoczyło, że mimo wzięcia tabletek na ból głowy głowa bolała cały dzień. W nocy kozioł sarny wszedł sobie na działkę (z przodu nie mamy jeszcze ogrodzenia - ale przed nami buduje się też sąsiad więc nie jest to otwarte pole) i próbował rogi wycierać najpierw o małą glediczję trójcierniową (uszkodził tylko trochę pień), później o mały buk 'Purple Fountain' (złamał gałązkę, uszkodził pień i złamał podporę prostującą), po czym poszedł na sam koniec działki do tulipanowca i zniszczył go całkowicie. Poza wyłamaniem wszystkich pędów również korę pozdzierał z pozostałej części więc nie wiem czy on w ogóle odrośnie. Dokładnie to samo kozioł sarny zrobił wiosną rok temu - ale wtedy drzewko miało czas na odrośnięcie. Teraz mamy sierpień - nawet jeśli jakieś gałązki zaczną wyrastać to zaraz mamy jesień, i nie wiadomo czy zdążą zdrewnieć.

Biały floks w tym roku obsypał się kwiatami:
Obrazek
On nie ma kwiatów tylko na szczycie pędu ale pędy są silnie rozgałęzione, więc każdy pęd stanowi spory bukiet. Wiatr niestety wyłamał aż 5 takich pędów i zostało tylko to, co widać na zdjęciu.

To jest mój nabytek sprzed może kilku tygodni:
Obrazek
To jest ketmia syryjska 'Meehanii', to był ostatni krzaczek tej odmiany w sklepie więc musiałem go kupić :wink:

Ożanka hyrkańska:
Obrazek
Przezimowała u mnie słabo, jest dość niska, dopiero po wyściółkowaniu podłoża zaczęła lepiej rosnąć. Ale podoba mi się nawet bardzo.

To kolejna lilia, której nie zamawiałem - ale możliwe, że był to gratis:
Obrazek
Czy mi się podoba? Chyba nie bardzo - ale rozsiewa zapach wokół siebie więc gdzieś tam ukryta za garażem sobie rośnie.

A to część zeszłorocznych siewek rudbekii 'Cherry Brandy':
Obrazek
Rosną na rabacie tymczasowej - tu rosną same sadzonki, siewki, i rośliny w doniczkach czekające na miejsce stałe w ogrodzie.

Jeżyna bezkolcowa powoli zaczyna owocowanie:
Obrazek
To jest sadzonka wzięta od rodziców. Chcę dokupić odmianę o strzępiastych liściach bo taką pamiętam ze starej działki jak byłem dzieckiem.

Od kiedy zacząłem regularnie podlewać wszystko z aplikacją przypominającą co podlać to koleusy z siewu zaczęły rosnąć dużo lepiej, wyglądają lepiej niż kiedykolwiek. Wcześniej nie bylem z nich zadowolony:
Obrazek
Ten podoba mi się najbardziej:
Obrazek

Dynie i arbuzy na kompoście rosną w oczach, trochę boję się co z nimi zrobię jak już z kompostu wyjdą całkowicie:
Obrazek
Arbuzy zawiązały kilka owoców, dynie mają zalążki owoców dopiero, a cukinii to chyba nie przejemy... Mam 3 dorodne cukinie w kuchni, 2 spore są już na krzaku, kolejne się zawiązują - a mam tylko jeden krzaczek.

Testowo też wysiałem tykwy:
Obrazek
One były wysiane tego samego dnia co dynie i arbuzy z kompostu ale są znacznie mniejsze. Wynika to z tego, że tykwy długo były jeszcze w doniczce zanim znalazłem im miejsce w gruncie. Możliwe, że nie będą miały żadnych owoców bo jest już dość późno.

_________________
Ogród po mojemu


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Maska
 Tytuł: Re: Ogród po mojemu
PostNapisane: 4 sie 2021, o 16:34 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 41816
Skąd: Małopolska

 więcej niż 1 szt.
Mam jeżynę bezkolcową o strzępiastych liściach i bardzo smacznych owocach. Kupiona ponad 20 lat temu w szkółce. Przeniesiona dwukrotnie przyjęła się bez problemu, ale za nic nie mogę jej rozmnożyć. Przysypywałam na różne sposoby i nic! odrosty daje kolczaste i to czasem o kilka metrów w innym miejscu, ale sama roślina wyrasta jakby z jednego pnia. Pisząc pomyślałam... jakby ją rozmnożyć z nasion??
Bardzo ciekawie opisałeś historię Nyks i bardzo jestem ciekawa czy kiedyś zmieni jej się charakter?
Masz talent literacki ;:63
Używam gaśnicę na szerszenie, bo mam na nie uczulenie i niestety muszę czasem jej użyć, to sprawa życia i... :wink: W moim gęsto zarośniętym ogrodzie nie zauważyłam konsekwencji jej użycia, mało tego nie znajduję nawet padniętego szerszenia.
Współczuję straty drzewka i wiem co czujesz, bo takie straty miewałam zanim ogrodziliśmy kolejny kawałek ogrodu siatką leśną.

_________________
Pozdrawiam Maria
Wiejski ogród cz.41 Rozmowy przy kuchennej wyspie cz. 80
Moje wątki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Locutus
 Tytuł: Re: Ogród po mojemu
PostNapisane: 5 sie 2021, o 09:42 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 10698
Skąd: Romilly-sur-Seine

 0 szt.
Strasznie współczuję strat z powodu działalności jeleniowatego samca…

A co do os – a po co niszczyć ich gniazda? Miałem kiedyś gniazdo pod dachem łazienki, chętnie obserwowałem ruch wokół niego… Póki się ich nie wk**wia, osy to bardzo przyjacielskie zwierzaki…

Pozdrawiam!
LOKI

_________________
Mój ogródek
Moja domowa "dżungla"


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
korzo_m
 Tytuł: Re: Ogród po mojemu
PostNapisane: 5 sie 2021, o 10:24 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 10859
Skąd: Kraków

 0 szt.
Karolu piękna opowieść o psie, myślę że powoli zdobędzie zaufanie i będzie bardziej ufna. Zrobiono jej krzywdę i na pewno o tym nie zapomni zostanie w głowie. Ja mam psa przybłędę, ktoś ją wyrzucił, to moja najwierniejsza przyjaciółka.
Piękna ożanka, po raz pierwszy w tym roku wysiałam, zobaczę jak przezimuje.

_________________
Pozdrawiam Dorota
Zapraszam do mojego ogrodu
Spis wątków | Aktualny wątek


Góra   
  Zobacz profil      
 
Arkadius121
 Tytuł: Re: Ogród po mojemu
PostNapisane: 5 sie 2021, o 19:01 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3944

 0 szt.
Witaj Karolu :wit
Fantastyczne i cudownie kwitnące rośliny ;:138 jestem zauroczony Twoim ogrodem ;:215 Ujęcia wprost konkursowe ;:215
Torpeda przesympatyczna,ja też bym jej wybaczył jej harce bo jest przeurocza zachwycam się nią bo ja stary psiarz jestem :D
Pozdrawiam i dalszego rozkwitu Twego rajskiego ogrodu życzę :wit

_________________
Moje wędrówki po kraju i świecie
Moje początki hodowli storczyków

Rośliny Arkadiusa cz.3

Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
jolifleur
 Tytuł: Re: Ogród po mojemu
PostNapisane: 8 sie 2021, o 23:34 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 970
Skąd: Szczecinek

 1 szt.
Smutna jest historia Twojej psiny ale dobrze że trafiła do szczęśliwego domu :)

Moja przygoda z tykwami trwa już 3ci sezon. Ciekawa jestem czy będziesz miał owoce. Ja w tym roku musiałam wysiewać 2x i myślę, że nawet jak się zawiążą to nie zdążą dojrzeć i zdrewnieć. Nie będzie materiału do zimowych prac :(

_________________
Ogród na śmietniku **** Nowe wyzwania
Sprzedam liliowce
Pozdrawiam Ewa


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Margo2
 Tytuł: Re: Ogród po mojemu
PostNapisane: 10 sie 2021, o 00:19 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 24924
Skąd: Płock

 1 szt.
Karolu, moja szwagierka też przygarnęła psinę, który zachowywał się tak jak Twoja Nyks.
Zajęło to sporo czasu, ale po kilku latach pies zaczął zachowywać się prawie normalnie.
Widać było, że był bity, prawdopodobnie przez mężczyzn, bo panicznie bał się wszystkich panów.
Nawet swojego przez pewien czas.
Ale to minęło.
Trzymam kciuki, żeby i Twoja sunia osiągnęła taki spokój.
Dziękuję za tak obszerną odpowiedź. Nadal uważam, że lepiej dać większą warstwę kory, kamieni może mniej, bo więcej z czyszczeniem roboty.
Agro raczej nie zabije chwastów wieloletnich. Przynajmniej takie mam doświadczenie.
Stłumi, ale nie zabije. Ale i to dobre kiedy ma się ich dużo.
Co do podlewania. Ja mam rozłożone linie kroplujące, ale nie podłączone na stałe. Mam dwie sekcje, podłączam je do węża ogrodowego na zmianę. Każda sekcja jest podlewana 2 godziny. I nie robię tego codziennie. Raz na jakiś czas. Oczywiście większe pijaki są podlewane konewką. Ale rzadko.
Uważam, ze rośliny powinny być podlewane na początku, kiedy są sadzone, a potem sporadycznie tylko w razie długotrwałej suszy. Najlepszym wskaźnikiem sa dla mnie hortensje.
W tym roku podlewałam tylko na początku lipca, ponieważ ten rok jest dla mnie łaskawy i często pada.

_________________
Ogrodowe wątki Gosi
Ogródek Gosi cz.18


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
vita
 Tytuł: Re: Ogród po mojemu
PostNapisane: 18 sie 2021, o 21:38 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1271
Skąd: Lublin

 1 szt.
Hej :) Fascynująca lektura Twój wątek :) Wielu zajrzy, powróci i dla fotek i dla treści. Mam nasiona zebrane dla Ciebie, dwóch odmian ranników. Chyba pora na kontakt :) Jesienią z przyjemnością, na spokojnie poczytam, bo teraz czasu u mnie po prostu brak!

_________________
Pozdrawiam, Wiktoria

Tak to się plecie...


Góra   
  Zobacz profil      
 
sauromatum
 Tytuł: Re: Ogród po mojemu
PostNapisane: 21 sie 2021, o 22:11 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1524
Skąd: Poznań

 1 szt.
Maska, Czyli masz chyba tę jeżynę, którą ja chcę :wink: Ta, którą pamiętam z dzieciństwa za nic nie chciała dać się rozmnożyć, dawała kolczaste odrosty. Co prawda to była jeżyna sąsiada ale już jako dziecko wiedziałem jak się rozmnaża takie krzewy, kopczykowałem pędy pokładające się po naszej stronie działki - nic z tego nie wyszło. Ale owoce... pyszności.

Na pewno charakter Nyks zmieni się z czasem - trochę nad nią pracuję ale ma to na celu aby czuła się w domu dobrze, a nie żeby lubiła obcych :wink: Widać jak bardzo się zmienia będąc na ogrodzie, nawet skacze na mnie, podszczypuje, biega wokół, szczeka na mnie, zdarzyło się, że kilka razy się położyła na plecy jak ją głaskałem. Wcześniej jak wychodziłem z nią na ogród to rzucałem jej coś a ona po to biegała - ale teraz ja siadam na łące (czyt. ugorze) i mówię do niej. Jak ona wtedy biega jak szalona, cieszy się, przybiega gryźć mi ręce, wskakuje na mnie - wtedy ją cały czas tarmoszę żeby ją nauczyć dotyku - na dworze ona to bardzo lubi. Ale wchodzi do domu - i jak ją się dotknie na plecach to dalej aż prawie podskakuje ze strachu. Mamy umówionego behawiorystę - ale on już podczas rozmowy telefonicznej powiedział żeby nie liczyć na cuda, że z opisu wynika, że pies nie był nigdy socjalizowany z człowiekiem jak był szczeniakiem, i takie zachowania mogą jej zostać do końca życia. Podejrzewa, że ona ma taki syndrom 'psa na smyczy' - część psów zapiętych na smycz zmienia się, boją się, mogą stać się agresywne bo są ograniczone. Tylko u Nyks dotyczy to siedzenia w domu. My myślimy sobie, że psu jest znacznie lepiej w domu, gdzie ma dach nad głową, ciepło, jedzenie - ale ona tak nie myśli. Dla niej dom to więzienie, nie ma gdzie uciec, gdzie nawet świszczenie wiatru przez otwarte okna powodują, ze ona trzęsie się ze strachu.

Mając uczulenie na jad raczej nie zastanawiałbym się nawet nad użyciem gaśnicy bo to jednak zagrożenie życia.

Locutus, niestety zawsze w ogrodzie jakaś działalność zwierząt krzyżuje nasze plany.

Ja usuwam tylko te ule, które niestety są w złych miejscach. Jeden z uli był dosłownie pod jabłonią - ani plewić nie mogłem, ani nawet podlać drzewka, pomijając, że główny ciąg komunikacyjny szedł obok tej jabłoni. Drugi ul był na ścieżce przed tunelem - dopóki mnie nie atakowały to nie wiedziałem, że tam jest ul, ale jak już zaczęły atakować to nie podobało mi się już to.
W tym momencie mam jeszcze co najmniej 4 ule na ogrodzie - i ich nie ruszam choć osy z jednego ula cały czas mnie chcą atakować. Ul jest podziemny, i pies biegając po ogrodzie prawie zawsze przebiega obok tego ulu - ale osy nie atakują psa tylko widzą mnie, i lecą na mnie. Ale stwierdziłem, że jestem w stanie omijać łukiem ten ul, i nie ruszam go. Nie uważam os za szkodniki ponieważ są również pożyteczne (widziałem nawet jak wyłapywały gąsienice ćmy bukszpanowej u znajomych).

korzo_m, myślę, że do obcych bardziej ufna nie będzie - jak ktoś przyjeżdża a ona jest na ogrodzie to biegnie na sam koniec działki i chowa się za suchodrzewem lub w jakichś chwastach, ale jakby nas się boi coraz mniej :)
Z tego co przyuważyłem to ożanka nie lubi suszy - tam gdzie mam ją bez ściółki, i gdzie łatwo wysycha zostła mi właściwie jedna marna roślina, a tam gdzie są wyściółkowane, i czasem nawet podlane to rosną całkiem dobrze już teraz. Trzymam kciuki za ich zimowanie.

Arkadius121, ja też jestem typowym psiarzem :wink: Jak mam jakieś zniszczenia to mówię sobie, że to odrośnie, albo myślę co zrobić żeby mi pies znowu czegoś nie połamał. Na szczęście ona nie ma manii kopania dołów, wykopywania czegoś raczej zniszczenia powoduje tym szybkim bieganiem kiedy kompletnie nie panuje nad torem biegu i nawet z drzewkami się zderza. Swoją drogą podejrzewamy, że ona ma jakiś słabszy wzrok bo pies w biegu raczej powinien zauważać przeszkody a nie wpadać na wszystko.
Dzisiaj pokażę zdjęcia, którymi raczej nie da się zachwycać a pokazują jak część roślin wygląda na ogrodzie :wink:

jolifleur, myślę, że Nyks nie miała aż tak źle jak była szczeniakiem - to według ludzkich standardów nam się wydaje, że jej było źle. A ona po prostu nie wiedziała, że można żyć inaczej, że człowiek to nie zagrożenie - byłą otoczona psami, nie była ograniczana - myślę, że jej się to podobało. Czasem poważnie zastanawiamy się nad 2 psem żeby czuła się lepiej, żeby nie uważała, że ją więzimy w domu.

Czyli rozumiem, że w poprzednich sezonach jakieś tykwowe sukcesy były? :wink: Dla mnie to nowość - jakies owoce się zawiązały no ale niestety jest już tak późno, że nie liczę na ich dojrzenie...

Margo2, na pewno każdy pies w ciągu życia się zmienia więc ona też się zmieni. Mój brat ma psa, który nie dał się nikomu dotknąć jak był młody - tylko mojemu chrześniakowi, który miał może 5 lat. Teraz co prawda nie przybiega do wszystkich ale daje się pogłaskać, bawi się z ludźmi, jakby zupełnie inny pies.

W niektórych miejscach mam wysypana korę bez włókniny - i choćby prosienicznik wyrasta sobie w najlepsze. On akurat włókniny nie przebije więc włóknina mi bardzo pomaga. Kilka tygodni wystarczy aby prosienicznik zgnił pod włókniną i korą. Perz trzyma się długo, a skrzyp to jest wręcz nieśmiertelny :wink:
I też tak chciałem robić żeby podlewać tylko w pierwszym roku, a później tylko jak będzie potrzeba. W zeszłym roku to nawet działało bo wtedy drzewka posadzone rok wcześniej mało podlewałem. W tym roku wpływ braku podlewania najlepiej widać na przykładzie czarnej porzeczki - rok temu posadziłem 2 w różnych miejscach. Jedna jest podlewana , druga nie była wcale. Pierwsza jest fajnym, bujnym krzewem, druga jest kikutem z kilkoma prawie uschniętymi liśćmi. Hortensje u mnie więdną mniej więcej po 2 dniach niepodlewania :wink: Także u mnie nie mogą być wyznacznikiem bo nie dałbym rady wszystkiego podlewać co 2 dni :wink:
Jak drzewa podrosną i zaczną robić jakiś cień to wszystko się zmieni bo ziemia nie będzie tak parowała, dłużej będzie utrzymywała się wilgoć.
Ja marzę o choćby jednodniowym, ciągłym deszczu żeby choć przez kilka dni nie podlewać. Ale niestety ostatni deszcz był u mnie wczoraj, taki intensywny trwał chyba minutę, później trochę niby padało - a jak wbiłem łopatkę w ziemie to tak około 1,5cm ziemi mokrej, reszta popiół. Wieczorem już ziemia była sucha.

vita, ja jestem w ciągłym niedoczasie więc rozumiem brak czasu u innych :wink:
Ja dopiero za tydzień mam 2-tygodniowy urlop, wtedy może nadgonię trochę rzeczy w ogrodzie, planuję zrobić nową rabatę - w dużej części iglastą. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Napiszę do Ciebie wiadomość w sprawie ranników :)

U mnie cały czas susza, kukurydza na polach wokół wygląda jak obraz nędzy i rozpaczy - ale co ciekawe jakieś kilkaset metrów dalej kukurydza wygląda znacznie lepiej, jest zielona, liście ma rozwinięte - tam widocznie padało więcej.
Dostałem w prezencie od mojej drugiej połowy nowego tulipanowca 'Aureomarginatum' :) Ale w międzyczasie zniszczony okaz wypuścił 3 pączki zwiastujące nowe gałęzie. Ale jest już bardzo późno - nie sądzę by nowe gałęzie przeżyły zimę ponieważ nie zdążą zdrewnieć. W każdym razie nowy okaz został posadzony w innym miejscu żeby dać szansę starszemu.
Muszę szybko przesadzić zimowity żeby zakwitły już w nowym miejscu. Wcześniej rosły za suchodrzewem, którego przeniosłem na koniec ogrodu, i posadziłem w jego miejsce 2 hortensje drzewiaste w taki sposób, że zimowity są dokładnie pomiędzy nimi. A że hortensje tak wyrosły, że się prawie połączyły to zimowitów nawet widać nie byłoby.
Dzisiaj sadziłem bulwy obrazków włoskich, które wysiały się u moich rodziców. Wziąłem bulwki z jednego miejsca, gdzie został widocznie zakopany owocostan, i wszystkie rosły prawie na sobie.

A obrazkom alpejskim chyba czas kwitnienia się trochę pomylił :wink:
Obrazek
I właśnie mi się przypomniało, że mam siewki obrazków plamistych w doniczkach, i muszę je posadzić na miejsce stałe.

To zdjęcie obrazuje jak wygląda większość ogrodu:
Obrazek
To jest mydleniec wiechowaty, którego wysiałem chyba 3 lata temu. W tym roku bardzo dużo urósł mniej więcej potrajając swoją wysokość. Jako, że nie mam czasu na plewienie wszystkiego to dużo roślin jest tak zarośniętych dopóki nie zajmę się rabatą, na której one rosną.
Tak samo przedstawia się dereń kupiony jako 'Milky Way' (choć jest to siewka po nim):
Obrazek
On też prawie potroił swoją wysokość w tym roku - jest regularnie podlewany (dlatego chwasty tak pięknie wokół niego rosną :wink: Jutro chciałem się nim zająć.

A tu efekt suszy:
Obrazek
To jest buk 'Dawyck Purple', który w wyniku suszy wypuścił wiosną krótkie gałązki, po czym zasuszył prawie wszystkie liście. Gdy zacząłem go regularnie podlewać oraz wyściółkowałem go to wypuścił nowe gałązki, też krótkie, ale przynajmniej żyje. W przyszłym roku może wyrośnie więcej.

Na kompoście zawiązało się kilka arbuzów ale raczej duże nie będą:
Obrazek
Zobaczymy co z tego będzie.

Zimokwiat w tym roku też bardzo ładnie urósł mimo, że zimą trochę przemarzł:
Obrazek
Ciekawe ile lat minie zanim zakwitnie.

To jest chyba moja ulubiona hortensja bukietowa:
Obrazek
To jest odmiana 'Bobo'. Bardzo niska ale wygląda po prostu jak żywy bukiet.

A na koniec zrobione na szybko komórką zdjęcie jednej siewki orlika:
Obrazek
To jest jedna z siewek po odmianie o pstrych liściach. Myślałem, że siewki nie będą powtarzać cech lub tylko w niewielkim procencie - a nie znalazłem siewek zwykłych, tylko kilka takich pstrych właśnie. Oczywiście cieszy mnie to - im więcej pstrych orlików tym lepiej :wink:

_________________
Ogród po mojemu


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
jolifleur
 Tytuł: Re: Ogród po mojemu
PostNapisane: 26 sie 2021, o 19:51 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 970
Skąd: Szczecinek

 1 szt.
Tykwy faktycznie sadziłam już kiedyś. Zaczęło się od tego że mój kuzyn posadził tykwy na kompoście. Wspięły się na starą czereśnię, oplotły całe drzewo i zwieszały sie owoce z gałęzi. Wyglądało to obłędnie! Dostałam 1 szukę, wydrążyłam, wybrałam nasiona. Owoc wysuszyłam i powstała lampa a nasiona wysiałam w kolejnym sezonie. W różnych miejscach i różnym powodzeniem. Myślałam, że nad rzeką będzie dobrze rosła, bo mokro, zacisznie. A tam okazała się najlichsza. Najlepiej urosła przy ścianie budynku. Zawiązała 2 owoce. Wysuszyam i będą lampy. W tym roku całkowita klapa. Pierwsze zmarzły, potem nie chciała rosnąć mimo podlewania i osłaniania. Wreszcie ruszyła ale nie zawiązała żadnego owocu :(

Za rok spróbuję znowu :D

Widzę, że masz taką walkę z ogrodem jak ja na początku. Krzaki, pokrzywy, darń a w tym cegły i śmieci. Dlatego wiem ile pracy Cię to kosztuje. Współczuję i podziwiam.

_________________
Ogród na śmietniku **** Nowe wyzwania
Sprzedam liliowce
Pozdrawiam Ewa


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Shalina
 Tytuł: Re: Ogród po mojemu
PostNapisane: 27 sie 2021, o 06:37 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1057
Skąd: Roztocze

 1 szt.
Karolu kiedy odwiedzam Twój wątek to nie tylko oglądam obrazki, ale wszystko czytam, bo piszesz ciekawie i wiele mogę się
nauczyć :D

_________________
Pozdrawiam Halina
Przydomowy ogród emerytki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 533 ]  Idź do strony nr...        1 ... 28, 29, 30, 31, 32  

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]


    |    Kto przegląda ten dział ?

Przeglądają dział: Google [Bot] i 52 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  
www.marolex.pl    E-sklep Marolex
| Polityka cookies. |  Polityka prywatności. |  * Witryna używa cookies.    Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies i akceptację Regulaminu. *