dobrze , że już jesteś...
z chęcią załapię się na śniadanko...
nie pogniewam się Kochanie, za to co napisałaś...
ja też wolałabym nie mieszkać w Warszawie..
jestem tu dopiero od dwóch lat...
mieszkam w ładnym miejscu, bo w pobliżu Pół Mokotowskich z jednej strony i parkiem przy żwirki i Wigury z drugiej...
ale wszędzie jest pełno ludzi...
osiedle jest nowe i od dwóch lat ciągle jeszcze coś budują i hałas jest wszechobecny...
teraz też dochodzą do mnie odgłosy jakichś maszyn...
podzielam Twoje zdanie, że mieszkać w Warszawie to horror, szczególnie powroty z pracy komunikacją miejską w upał...
no i w tym mieszkanku też czuję się jak w klatce, bo maleńkie i na parterze i już o zmierzchu trzeba zasłaniać okna, bo wszystko widać jak ludzie chodzą...
no ale na razie nie mam innego wyjścia, na chlebek zarabiać trzeba...
przepraszam, że marudzę...
Tobie Kochanie pięknego dzionka życzę...
(chyba znów masz mieć gości )...
to i miłego ...
ściskam...
ewa









