My z alkoholu nic mocniejszego nie pijamy. A taka nalewka zimą przed kominkiem .... bajka!
Miłka, mam super miejsce nad jeziorem na żurawinę. Takie podmokłe miejsce tam jest.
Mariolka, bo naleweczki bardzo zdrowe są.
Karolcia, u mnie taki teren, że trudno robić ogólne zdjęcia. I dziękuję bardzo za miłe słowa dotyczące ogrodu.
Styraka i styrakowca też muszę kupić. To bardzo wdzięczne krzewy.
A teraz opowiem Wam historię co mnie wczoraj przed pracą spotkało.
Wczoraj przyszła do mnie spłakana sąsiadka. Starsze małżeństwo, które nigdy nikomu nie wadziło a wręcz zawsze wszystkim pomagali.
Pani była wystraszona, ponieważ przyszedł pan z enei i odłączył im licznik za nie płacenie rachunków.
Marne szanse miała sąsiadka, żeby udowodnić panu, że zawsze regularnie płaci. Był chamski i nie chciał nawet spojrzeć na zapłacone odcinki. Do tego bardzo niegrzecznie odzywał się do sąsiadów. A na koniec jeszcze sądem straszył!
Po odcięciu licznika dałam sąsiadce przedłużacz, żeby mogła choćby lodówkę podłączyć a ja zaczęłam wydzwaniać do enei.
Pan z firmy sprawdził wszystko na swoim komputerze i powiedział tylko "o kurcze". Okazało się, że faktycznie wszystko jest regularnie płacone i musiała zajść pomyłka. Ale jeszcze kazał mi dzwonić na 991 i zapytać czy jakieś awarii nie mają. Zadzwoniłam, nie było żadnej awarii. Dzwonie więc znowu do enei. Tym razem odebrała pani.Znowu opowiadam całą sytuację. Pani również stwierdziła, że musiała zajść jakaś pomyłka i że zaraz wyśle maila do montera o ponowne podłączenie licznika. I sprawa niby się zakończyła. Ale dzisiaj rano pytam sąsiadkę czy podłączyli jej ten prąd a ona mi mówi, że tak, był ten sam pan. Nawet do niej nie zapukał, żeby choćby przeprosić za pomyłkę. Tylko łomem otworzył sobie skrzynkę gdzie był licznik. To kto teraz odpowie za tę "pomyłkę"? W dodatku za zniszczenie mienia?
Ja zaraz będę skargę pisała. Takie rzeczy są nie do pomyślenia!
Ja rozumiem, ze to jest praca tego pana, ale trzeba też czasami okazać ludzkie uczucia. Trzeba sprawdzić rachunki, trzeba przeprosić!
Żal mi sąsiadów. Sąsiad schorowany, ledwo chodzi a tak bardzo się zdenerwował.
A pana montera nie stać nawet było na zwykłe przepraszam!
Chamstwo i tyle!













