Pozdrawiam serdecznie
Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
- aage
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 9923
- Od: 7 mar 2008, o 13:01
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Mój Zakątek
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Milenko zaległości ma ogromne, jednak upajam się kolorową dawką zdjęć i zapachów.
Pozdrawiam serdecznie
Pozdrawiam serdecznie
- nifredil
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 4371
- Od: 26 mar 2012, o 23:21
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Podkarpacie
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Cóż, widzę że za rok i ja rozglądnę się za naparstnicą rdzawą. Uwielbiam rośliny, które przyciągają owady
jako zapalona grzybomaniaczka, zazdroszczę przydomowych kozaczków
U nas, po sąsiedzku jest działka sanepidu z małym laskiem brzózkowym..czasem aż pełno młodych grzybków..niestety przeskakiwać w środku dnia przez siatkę nie wypada
Milenko, zachwycam się kwiatem Friendshipm, lubię takie żarówiaste piekności 
- Mandragora
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 4046
- Od: 25 maja 2008, o 16:18
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Beskid Śląski
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Kocham słońce i upały, ale również taką pogodę jak dziś
Lekko mgliście, dość ciepło, rześko po deszczu - taka aura wyjątkowo pozytywnie na mnie działa
Agness - dziękuję za potwierdzenie Gizmo
Angielki czasem mnie denerwują tym zwieszaniem główek, ale mają jakiś dar przyciągania.. No i u mnie przynajmniej są wyjątkowo zdrowe. Poza Grahamkiem, ale na jego miejscówce chyba tylko sztuczna mogłaby być zdrowa
Madziu - pomidorki pryskam octanem wapnia, herbatką tymiankową i od pewnego czasu również wodą z mlekiem. Polecam, zwłaszcza octan wapnia, w jego przypadku największym problemem było zdobycie kredy malarskiej (upolowałam w Tychach...). Zobaczymy, czy będzie mi dane cokolwiek zjeść...
Izo - bardzo dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie
Czy Twój ogród można znaleźć na forum?
Aga - ja również, choć powoli troszkę się odgrzebuję
Dziękuję, że znalazłaś czas na wizytę
Sabinko - z naparstnicy będę próbowała zbierać nasionka, jeśli masz ochotę, to przypomnij się o nie za jakiś czas
Za dnia faktycznie nie wypada, ale po zmroku, gdy już poważnych pań z Sanepidu nie ma, z latarką...?
Dzisiejsza sesyjka w kroplach deszczu. Liczę na wyrozumiałość, bo w większości zdjęć powtarzam się jak zdarta płyta - nie mam jednak tak ogromnej kolekcji roślin jak niektórzy z Was
Jeżówka Aloha. Z trudem odbiła po zimie, dlatego jej pierwszy kwiat tak bardzo cieszy

Annabelle:

Piżmowa Bouquet Parfait dzielnie walczy z mączniakiem prawdziwym:

Pierwszy kwiatek powojnika tanguckiego Golden Tiara:

Skromnie powtarza botaniczny, wcześnie kwitnący Purple Spider:

Jedna z odrobinę wyższych dalii:

Maleńka Luna:

Ukochana Emilien Guilot:

Frenesie (ADArifer):

Fuksja Apache:

Lilac Lustre. Nie wiem, czy ta odmiana tak ma, czy to wynik jakiegoś mojego błędu, ale oczyszcza się sama z kwiatów i nasienników, dzięki czemu nie muszę ich obrywać. Pewnie dzięki temu dość obficie kwitnie:



Fuksja Maman Tess:



Sunray dopiero zawiązuje pierwsze pąki, ale ozdobnej z liści można wybaczyć

Giardina:

Upojnie pachnąca Gizmo:

Groszek America:

Po lewej Matucana:

Hortensja Variegata:

Jeżówka Alba:

Evening Glow:

Na posadzenie czeka Green Eyes:

Praire Splendor:

Lady of Shalott:


Rozkwitły kolejne pachnące lilie:



Pup Art (ta nie pachnie):

Hortensja Magical Moonlight (nie wiem, skąd się tu wziął kosmos.. jakoś żal było wyrwać...):

Mariatheresia:

Pirouette jakoś podejrzanie intensywnie różowa:

Rącznik:

Miało być mini-poletko słoneczników, a są pojedyncze sztuki (dobre i to
):


Sadzone wiosną, już widać, że zbyt ciasno posadziłam

Miłego popołudnia!
Agness - dziękuję za potwierdzenie Gizmo
Madziu - pomidorki pryskam octanem wapnia, herbatką tymiankową i od pewnego czasu również wodą z mlekiem. Polecam, zwłaszcza octan wapnia, w jego przypadku największym problemem było zdobycie kredy malarskiej (upolowałam w Tychach...). Zobaczymy, czy będzie mi dane cokolwiek zjeść...
Izo - bardzo dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie
Aga - ja również, choć powoli troszkę się odgrzebuję
Sabinko - z naparstnicy będę próbowała zbierać nasionka, jeśli masz ochotę, to przypomnij się o nie za jakiś czas
Dzisiejsza sesyjka w kroplach deszczu. Liczę na wyrozumiałość, bo w większości zdjęć powtarzam się jak zdarta płyta - nie mam jednak tak ogromnej kolekcji roślin jak niektórzy z Was
Jeżówka Aloha. Z trudem odbiła po zimie, dlatego jej pierwszy kwiat tak bardzo cieszy

Annabelle:

Piżmowa Bouquet Parfait dzielnie walczy z mączniakiem prawdziwym:

Pierwszy kwiatek powojnika tanguckiego Golden Tiara:

Skromnie powtarza botaniczny, wcześnie kwitnący Purple Spider:

Jedna z odrobinę wyższych dalii:

Maleńka Luna:

Ukochana Emilien Guilot:

Frenesie (ADArifer):

Fuksja Apache:

Lilac Lustre. Nie wiem, czy ta odmiana tak ma, czy to wynik jakiegoś mojego błędu, ale oczyszcza się sama z kwiatów i nasienników, dzięki czemu nie muszę ich obrywać. Pewnie dzięki temu dość obficie kwitnie:



Fuksja Maman Tess:



Sunray dopiero zawiązuje pierwsze pąki, ale ozdobnej z liści można wybaczyć

Giardina:

Upojnie pachnąca Gizmo:

Groszek America:

Po lewej Matucana:

Hortensja Variegata:

Jeżówka Alba:

Evening Glow:

Na posadzenie czeka Green Eyes:

Praire Splendor:

Lady of Shalott:


Rozkwitły kolejne pachnące lilie:



Pup Art (ta nie pachnie):

Hortensja Magical Moonlight (nie wiem, skąd się tu wziął kosmos.. jakoś żal było wyrwać...):

Mariatheresia:

Pirouette jakoś podejrzanie intensywnie różowa:

Rącznik:

Miało być mini-poletko słoneczników, a są pojedyncze sztuki (dobre i to


Sadzone wiosną, już widać, że zbyt ciasno posadziłam

Miłego popołudnia!
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Milenko, można ale tam niewiele się dzieje, dosłownie idę "tiptopami"
Iza
Iza
- anezob69
- 200p

- Posty: 285
- Od: 8 maja 2014, o 12:07
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Południe
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Oj cudowne te wszystkie kwiatuszki.
Też uwielbiam taka pogodę jak dzisiaj, po ostatnich upałach wreszcie troszkę wytchnienia.
Też uwielbiam taka pogodę jak dzisiaj, po ostatnich upałach wreszcie troszkę wytchnienia.
- Maska
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 42455
- Od: 19 lut 2012, o 19:39
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Małopolska
- Kontakt:
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Milenko bogato kwieciem rzuciłaś! śliczne dalie, róże, ciekawe groszki i pachnące lilie. Z fuksjami podziwiam, bo ja za każdym razem przeżywam porażką, a więc już teraz tylko na FO podziwiam 
- nifredil
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 4371
- Od: 26 mar 2012, o 23:21
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Podkarpacie
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Cudna ta woja Annabelle. U mnie młody krzaczek, ale miała już pierwszy kwiat, powiedzieć że duży to niedomówienie, był O-G-R-O-M-N-Y. Niestety deszcze go wykończyły. Widzę że doczekałaś się wreszcie lili Big Brother, o ile mnie wzrok nie myli..Na nasionka naparstnicy oczywiście się piszę jeśli byś miała na tyle. 
-
Pashmina2006
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 8030
- Od: 12 kwie 2012, o 18:56
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Łódzkie
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Milenko no to niezłe lekarstwa serwujesz pomidorkom. Roślinki masz cudne. Jeżówki są urocze. Uwielbiam Je. Aloha śliczna. Evening Glow fantastyczna. No a fuksja mnie u Ciebie naprawdę zaskoczyła.
- lora
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 10596
- Od: 25 maja 2010, o 13:43
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: lubelskie
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Milenko fuksje jakie one są cudne ale ja nie umiem ich pielęgnować i teraz tylko oglądam u innych. O przypomniałaś mi że też miałam białą jeżówkę jutro muszę ją poszukać wśród chwastów na dużej skarpie , wstyd mówić już, że ją mam, niestety nie mogę tam bardzo poruszać się.
Róże skąpane w deszczu
Róże skąpane w deszczu
- Annes 77
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 11765
- Od: 6 maja 2008, o 19:11
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: lubuskie
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Hortensja z jeżówkami śliczne zestawienie
Jeżówka Aloha spodobała mi się,mało jest żółtych 
- Mandragora
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 4046
- Od: 25 maja 2008, o 16:18
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Beskid Śląski
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Witam Was Kochani
Ogród zamienił się w raj dla żab i tak naprawdę nawet nie mam czego pokazywać
Od dłuższego czasu prawie codziennie pada, nawet podczas niedawnych upałów codziennie przed południem można było cieszyć się przez chwilę słońcem, a po południu obowiązkowo odwiedzała mnie burza. Doczekałam się też gradu, który na szczęście nie wyrządził większych szkód. Wszędobylska wilgoć przy takiej pogodzie nie ma szans odpuścić. Wyjątkowo pozytywnie zaskakują mnie róże i pomidory. Choć różany sezon zapowiadał się tragicznie, choroby, które oczywiście są, rozwijają się tak powoli, że praktycznie są w ogóle niewidoczne. Zmarniał mi tylko całkowicie Graham Thomas rosnący na wręcz bagiennej części ogrodu, mączniak rzekomy załatwił go do tego stopnia, że w tej chwili jest obcięty na jeżyka. Niestety prawie wszystkie pędy były w środku chore. Jesienią Grahamek trafi na inne miejsce, wierzę, że tam będzie w stanie się zregenerować. Jesienią zabiorę też z tamtego miejsca jego sąsiadkę Giardinę, a "rabatę" tę przeznaczę dla sadźców, języczek i hortensji. Może one sobie tam poradzą.
Zrobiłam trochę fotek na dowód, że ogród jeszcze całkowicie nie zgnił
Jestem pełna podziwu dla Annabelle, która codziennie polewana deszczem cały czas dość ładnie się trzyma:

Vanille Fraise w tym roku wydała dwa byle jakie kwiaty:

Tak wyglądała rok temu - na otarcie łez zawsze można powspominać


Augusta Luise - praktycznie całkowicie zdrowa, od dołu czasem pożółknie pojedynczy listek. Nie liczę strat wyrządzonych przez gąsienice, ale to mój wybór, że nie używam chemii i jedynie wybieram je ręcznie:

Z jakiegoś powodu zaświrowała drobna azalia - kwitnie kilkoma kwiatkami
Przez cały czerwiec i lipiec była przykryta ekspansywną tojeścią rozesłaną, dopiero pod koniec lipca ją usunęłam. Może to wywołało kwitnienie?

Barwinek postanowił złamać monotonną zieleń bukszpanu:

Świerk Conica, który jak wiadomo pochodzi od czarciej miotły, powraca do formy wyjściowej - zostawiam ten pęd jako ciekawostkę. Ciekawe, jak będzie się zachowywać...

Dzielżan Ruby Tuesday zaczyna:

Teraz już wiem, dlaczego Flammentanz nazywana jest terminatorką. Już w kwietniu była porażona mączniakiem rzekomym, w dodatku podczas deszczu kapie na nią z nieszczelnej rynny. Poradziła sobie z chorobą i robi wszystko, by niedługo na ławeczce mogła usiąść tylko jedna osoba

Młoda Friesia długo była bardzo marniutka, powoli zaczyna brać się w garść:

Kolorowy Jazz (RT 03-078)

Hortensja Magical Candle dostała dla towarzystwa jeżówki:


Z bliska - Secret Affair:

i Green Eyes:

A pod wiązem w błotku rozkwitła taka nn (od Marty):

Języczka pomarańczowa:

Ewelinko - kapustka od Ciebie zdecydowanie nie jest i nie będzie ozdobna
Z pozostałych dwóch gąsienice zostawiły troszkę więcej:

Przykład, jak pięknie można się zestarzeć - krasnal Nieśmiałek

Lilia - jaka? nie wiem...

Mama dostała różę miniaturową w doniczce. Podzieliłyśmy i mamy obie
Wygląda trochę na Magnolię Kordana (kwiat seledynowy złamany różem, choć aktualnie rumieńców ma mało):


A tu troszkę starsza (o parę tygodni
) miniaturka. Podłapała mączniaka prawdziwego, ale wytrwale opryskuję ją wodą z mlekiem:

Pastella zaczyna ponawiać:

Pomidory w donicy, które już nie raz spadły z ławki na ziemię. Jeszcze żyją - trzymajcie za nie proszę kciuki:

Gruntowe - żyją zapewne dzięki octanowi wapnia i herbatce tymiankowej:

Rhapsody in Blue na własnych korzeniach (nie miałam sumienia pozbyć się pączków):

Niepozorne kwiatuszki na sadźcu plamistym:

...i jeszcze drobniejsze na purpurowym. Musiałam go przyciąć o połowę, bo czubki miał chore:

W tym miejscu było bardzo pusto - ptaki w podziękowaniu za dokarmianie wysiały mi słonecznik

Tegoroczny Pielgrzymek zrobił mi niespodziankę:


A w domu takie moje własne kwitnienie storczyka - niby nic wielkiego, ale nigdy nie miałam aż tylu (
) kwiatów:

Na koniec ciekawostka clematisowa z ogródka Mamy. Clematis Jan Paweł II. W tym miejscu rok temu Mama posadziła Violę, którą wiosną tego roku przesadziła w inne miejsce. Jan Paweł II pojawił się niespodziewanie po przesadzeniu Violi. Pisałam na ten temat z Panem Sylwestrem Tomszakiem. Wg niego w szkółce do jednej donicy posadzono dwie odmiany - Violę i Jana Pawła II. Gdy dominująca Viola została usunięta, Jan Paweł II odbudował się z korzenia. Podobno clematisy potrafią odbudować roślinę nawet po roku letargu. Nigdy bym nie pomyślała, że clematisy to tak silne rośliny!


Pozdrawiam Was serdecznie!

Zrobiłam trochę fotek na dowód, że ogród jeszcze całkowicie nie zgnił
Jestem pełna podziwu dla Annabelle, która codziennie polewana deszczem cały czas dość ładnie się trzyma:

Vanille Fraise w tym roku wydała dwa byle jakie kwiaty:

Tak wyglądała rok temu - na otarcie łez zawsze można powspominać


Augusta Luise - praktycznie całkowicie zdrowa, od dołu czasem pożółknie pojedynczy listek. Nie liczę strat wyrządzonych przez gąsienice, ale to mój wybór, że nie używam chemii i jedynie wybieram je ręcznie:

Z jakiegoś powodu zaświrowała drobna azalia - kwitnie kilkoma kwiatkami

Barwinek postanowił złamać monotonną zieleń bukszpanu:

Świerk Conica, który jak wiadomo pochodzi od czarciej miotły, powraca do formy wyjściowej - zostawiam ten pęd jako ciekawostkę. Ciekawe, jak będzie się zachowywać...

Dzielżan Ruby Tuesday zaczyna:

Teraz już wiem, dlaczego Flammentanz nazywana jest terminatorką. Już w kwietniu była porażona mączniakiem rzekomym, w dodatku podczas deszczu kapie na nią z nieszczelnej rynny. Poradziła sobie z chorobą i robi wszystko, by niedługo na ławeczce mogła usiąść tylko jedna osoba

Młoda Friesia długo była bardzo marniutka, powoli zaczyna brać się w garść:

Kolorowy Jazz (RT 03-078)

Hortensja Magical Candle dostała dla towarzystwa jeżówki:


Z bliska - Secret Affair:

i Green Eyes:

A pod wiązem w błotku rozkwitła taka nn (od Marty):

Języczka pomarańczowa:

Ewelinko - kapustka od Ciebie zdecydowanie nie jest i nie będzie ozdobna

Przykład, jak pięknie można się zestarzeć - krasnal Nieśmiałek

Lilia - jaka? nie wiem...

Mama dostała różę miniaturową w doniczce. Podzieliłyśmy i mamy obie


A tu troszkę starsza (o parę tygodni

Pastella zaczyna ponawiać:

Pomidory w donicy, które już nie raz spadły z ławki na ziemię. Jeszcze żyją - trzymajcie za nie proszę kciuki:

Gruntowe - żyją zapewne dzięki octanowi wapnia i herbatce tymiankowej:

Rhapsody in Blue na własnych korzeniach (nie miałam sumienia pozbyć się pączków):

Niepozorne kwiatuszki na sadźcu plamistym:

...i jeszcze drobniejsze na purpurowym. Musiałam go przyciąć o połowę, bo czubki miał chore:

W tym miejscu było bardzo pusto - ptaki w podziękowaniu za dokarmianie wysiały mi słonecznik

Tegoroczny Pielgrzymek zrobił mi niespodziankę:


A w domu takie moje własne kwitnienie storczyka - niby nic wielkiego, ale nigdy nie miałam aż tylu (

Na koniec ciekawostka clematisowa z ogródka Mamy. Clematis Jan Paweł II. W tym miejscu rok temu Mama posadziła Violę, którą wiosną tego roku przesadziła w inne miejsce. Jan Paweł II pojawił się niespodziewanie po przesadzeniu Violi. Pisałam na ten temat z Panem Sylwestrem Tomszakiem. Wg niego w szkółce do jednej donicy posadzono dwie odmiany - Violę i Jana Pawła II. Gdy dominująca Viola została usunięta, Jan Paweł II odbudował się z korzenia. Podobno clematisy potrafią odbudować roślinę nawet po roku letargu. Nigdy bym nie pomyślała, że clematisy to tak silne rośliny!


Pozdrawiam Was serdecznie!
- nifredil
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 4371
- Od: 26 mar 2012, o 23:21
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Podkarpacie
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Współczuję nadmiaru wody, u mnie tamten tydzień też był potworny, a od wczoraj zaczyna na nowo podlewać
Aż dziw, jak czytam, że w niektórych częściach Polski dziewczyny mają straszną suszę
Ławeczka opanowana przez Flammentanz wygląda niesamowicie. zaczynam się zastanawiać czy nie zaprosić tej terminatorki do siebie. Czy ona powtarza kwitnienie??
Ławeczka opanowana przez Flammentanz wygląda niesamowicie. zaczynam się zastanawiać czy nie zaprosić tej terminatorki do siebie. Czy ona powtarza kwitnienie??
-
koziorozec
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 10594
- Od: 22 sty 2013, o 21:52
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: małopolska
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Witaj Milenko,fajnie ,że jesteś ,ja też już po urlopie z wielkimi zaległościami,pięknie wszystko Ci kwitnie i coraz więcej roślin w ogródku ,żeby miło się odpoczywało,tylko te deszcze przeszkadzają nam w pracy i wypoczynku ,świetnie wyglądają naparstnice i na ostatnim zdjęciu zestawienie dwóch klematisów,bardzo podoba mi się ta zielonkawa róża,pozdrawiam i buziaczki dla Ciebie

- Annes 77
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 11765
- Od: 6 maja 2008, o 19:11
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: lubuskie
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Milenko z wielką przyjemnością pospacerowałam po Twoim ogrodzie:)
Koło Annabelle jaka rośnie hortensja? Czy to może odmiana Pink? Bardzo mi się podoba:)
Vanille Fraise u mnie w tym roku również słabiutka,za to Polar Bear to cudo
Właśnie przysiądę się na Twoją ławeczkę i podumam sobie
Pozdrawiam:)
Koło Annabelle jaka rośnie hortensja? Czy to może odmiana Pink? Bardzo mi się podoba:)
Vanille Fraise u mnie w tym roku również słabiutka,za to Polar Bear to cudo
Właśnie przysiądę się na Twoją ławeczkę i podumam sobie
Pozdrawiam:)
- Mandragora
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 4046
- Od: 25 maja 2008, o 16:18
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Beskid Śląski
Re: Ogrodowe zacisze Mandragory - cz. 4
Jak miło, że mnie odwiedziłyście
Sabinko - niestety, kraj wyjątkowo podzielony w tym roku. Dziś wreszcie utrzymało się bez opadów, może wreszcie pogoda trochę się ustabilizuje? Szkoda mi pelasiek i fuksji, wszystkie dopadł jakiś grzybek / pleśń, choć w zasadzie wszystkie stały osłonięte przed deszczem. Flammentanz u mnie dopiero drugi sezon, u Mamy 3 letni okaz dopiero robi wrażenie. Niestety nie ponawia, ale kwitnie naprawdę długo i obficie (ok. 6 tygodni). Nie wiem też, czy to "zasługa" tego dziwnego sezonu, ale u Mamy cały czas pojawiają się jeszcze pojedyncze bukiety. Moja w ubiegłym roku jesienią też pokazała jeden kwiatek, ale to też jakiś dziwny przypadek.
Martuś - czytałam o Twoich ostatnich przygodach z opadami
Dziękuję, nie wszystko kwitnie tak jak bym sobie życzyła, ale prawda jest taka, że wszystkie rośliny od Ciebie cudnie rosną
Zielonkawa różyczka to miniaturka z kwiaciarni, w doniczce były 4 sztuki, w sam raz do podziału na 2 ogrody
Aniu - obok Annabelle rośnie właśnie VF, to zdjęcie w ciemnym różu jest z zeszłego roku z wczesnej jesieni. Nie wiem, jaki błąd w tym roku popełniłam, że nie zakwitła (te dwa marne kwiatki się nie liczą
), a może to wina sezonu - nie mam zielonego pojęcia
Kwitnie za to dość ładnie młoda Magical Moonlight, ale to już nie ta "jakość" kwiatów. Stanowisko ma bardzo wilgotne, być może takiej młódce przeszkadza nadmiar słońca (od rana do ok. 16). Miś polarny rok temu zawiązał pączki krótko przed przymrozkami, w tym coś tam pokazuje, ale jest jeszcze strasznie wątły. Widać było, że to młodziutka sadzonka, zatem Misiowi dajemy jeszcze czas 
Słonecznej soboty tym stale podlewanym, a deszczu dla wszystkich, u których susza
Sabinko - niestety, kraj wyjątkowo podzielony w tym roku. Dziś wreszcie utrzymało się bez opadów, może wreszcie pogoda trochę się ustabilizuje? Szkoda mi pelasiek i fuksji, wszystkie dopadł jakiś grzybek / pleśń, choć w zasadzie wszystkie stały osłonięte przed deszczem. Flammentanz u mnie dopiero drugi sezon, u Mamy 3 letni okaz dopiero robi wrażenie. Niestety nie ponawia, ale kwitnie naprawdę długo i obficie (ok. 6 tygodni). Nie wiem też, czy to "zasługa" tego dziwnego sezonu, ale u Mamy cały czas pojawiają się jeszcze pojedyncze bukiety. Moja w ubiegłym roku jesienią też pokazała jeden kwiatek, ale to też jakiś dziwny przypadek.
Martuś - czytałam o Twoich ostatnich przygodach z opadami
Aniu - obok Annabelle rośnie właśnie VF, to zdjęcie w ciemnym różu jest z zeszłego roku z wczesnej jesieni. Nie wiem, jaki błąd w tym roku popełniłam, że nie zakwitła (te dwa marne kwiatki się nie liczą
Słonecznej soboty tym stale podlewanym, a deszczu dla wszystkich, u których susza



