Andrzeju witaj.
Miechunka mi nie gnije, tylko ginie, nawet mi to nie przeszkadzało, ale jak zobaczyłam u Moniki, jaka może być cudowna, od razu w pierwszy weekend się za nią zabrałam, myślę, że po przesadzeniu zechce i u mnie rosnąć.
Dlaczego z nią walczysz, przecież te lampioniki jesienią są cudowne?
Krysiuniu wiem, że są niskie, nie wykładają się, no i ten pomarańczowy , cudowny kolor.
Dziękuję i pozdrawiam.
Agniesiu w końcu dojrzałam do tej decyzji, żeby je powoli eliminować z ogrodu, choć nie kryję, że trochę żal, ale skoro już nie ma przejścia, to żarty się skończyły.
Mój mąż lubi karczować, jeszcze żeby pozwolił tego orzecha wyciąć, którego liście lecą jesienią do oczka, to ja już mam plany co tam posadzić, ale on się upiera, że mu da jeszcze jedną szansę, żeby w końcu zaowocował.
Pozdrawiam.
