Marto ja też upiekłam pierniczki one na drugi dzień twardnieją, a potem jak poleżą to znowu miękną. U mnie małych cukierników nie ma więc przetrwają do świąt. Upiekę jeszcze norymberskie ale te trochę później bo idą jak woda. A i oczywiście dojrzewa piernik sześciotygodniowy który tydzień przed świętami będzie pieczony i przekładany powidłem, albo morelową marmoladką.
Miałaś miłe dni ja muszę czekać na kolejne wnuki, bo te się zestarzały i takie wypieki ani wieś ich nie interesuje. U mnie ucichło więc może jak przejedziecie kawałek to pogoda się zmieni. Spokojnej i bezpiecznej drogi życzę
Lidziu wierzyć się nie chce gdym Cię nie znała.....

Dzisiaj już nie ma śnieżycy ale wczoraj wiało i sypało z każdej strony.
Przed godziną byłam w ogrodzie jest cicho powiedziałabym ciepło jak na ostatnie dni i pięknie świeci księżyc...
Ja też mam duży wilczomlecz (ale kwitnie zupełnie inaczej i się rozsiewa), a ten chyba jest zmodyfikowany genetycznie, bo rośnie pomalutku, czy Twój też ma takie kwiatki? Takie duże rośliny przynosiliśmy zawsze na uczelnię i tam miały dobre warunki. Więc może córka weźmie do zakładu pracy
Halinko ja też już łagodnie wchodzę w kolory, jeszcze trochę i trzeba będzie zacząć wspominać. na razie robię porządki w zdjęciach i muszę przyjąć jakąś metodę wspominania
