Olku 40 - witaj.
Zaczyna się sezon różany to i będzie dużo więcej.
Aniu - już się cieszę.
Stasiu - pracy multum, ale i radości coraz więcej.
Liliowce wypuszczają pędy a różyczki rozkwitają jedna po drugiej.
Cóż.....lato......
Robercie - to dopiero początek.
Zaczyna się sezon a w nim ponad setka róż i liliowców.
Pracy po łokcie po tych zlewnych deszczach, ale i tak radości jest dużo więcej.
Danusiu - u mnie chyba wiecej niż u Ciebie.
Ale za kilka dni nie będzie po nich śladu.
Trawa.....już skoszona.
Aniu - jak pisałam wyżej spektakl zaczyna ponad setka róż i liliowców.
Będzie na co popatrzeć i czym się zachwycać.
Dzisiaj było już całkiem jak w lecie, ciepło, słonecznie i przyjemnie.
Martuś - dzisiaj rozkwitły pączki na dwóch następnych.
Zaczyna się festiwal kwitnień.
Izuś - radości jest znacznie więcej.
A rho i azalie zakwitną w przyszłym roku jeszcze bardziej okazale.
Różyczki szaleją a niedługo będzie prawdziwy show.
Justynko - masz rację, szybko by skończyły kwitnienie.
U mnie nie ma ich dużo, więc to nie problem.
Widoki na pewno będą.
Przykro czytać, ze choróbsko tak Cie męczy.
Praca nie zając, nie ucieknie a zdrowie ma się tylko jedno.
Więc oszczędzaj siły i najpierw się dolecz.
Elwirko - u mnie na razie mączniaka nie zauważyłam.
Walkę z nim rozpoczynam obrywaniem liści, na których się pojawił.
A jeśli to nie skutkuje to robię oprysk czosnkiem lub rozcieńczoną mocno sodą.
Można też zrobić oprysk chemiczny ale ja nie stosuję chemii.
Krysiu - dokładnie tak.
Azalii i rho mam tylko kilka, więc strata niewielka.
Zaczynają inne kwiatki a w tym królowe ogrodu róże, za nimi podążają liliowce, więc u mnie już lato.
Miłego Krysiu....
Ewka - witaj.
Mme Calvat jest cudna, kiedy wyrośnie na spory krzew, to będzie uczta dla oczu i ducha.
Wiem jak to jest, kiedy za moment mają się pojawić pierwsze kwiaty, ja też z tych niecierpliwych.
Jadziu - coraz lepiej.
Z dnia na dzień panienki zaczynają na wyścigi się prezentować.
Urobiłam się dzisiaj jak wół, ale sporo pracy juz za mną.
Wszystko podwiązane i pościnane.
Jutro tylko kosmetyka i mogę podziwiać.
Jacku - a dopiero będą.....
Wandziu - już zaczynam.
Fruhlingsmorgen ucierpiała najbardziej, bo pierwsza zaczęła otwierać kwiatki jak zaczęło padać.
Niewiele jej zostało kwiatów, ale co tam .
Jest mnóstwo następnych.
Dorotko - jakoś im się udało.
Teraz tylko muszę na nowo je zasilić i......czekać na kwiaty.
I wreszcie otwiera swe kwiaty Nevada, niezniszczone deszczami......wygląda coraz ładniej.
Dzisiaj pokazały swoją urodę następne dwie panienki.
Pierwsza to
Eyes For You, słynne oczęta.
Mam dwa krzaczki a rozkwitł ten młodszy.
Druga to
Burgundy Iceberg, własnoręcznie wyhodowana z patyczka.
Strasznie się z niej cieszę, bo to taki maluch a już nie tylko zakwitł, ale wypuścił nowy pęd.
I trochę takich tam......
