Ogród Wendy
Re: Zimowy ogród Wendy
Firletko, pewnie rosły w dworskich ogrodach i tylko w nich były pospolite - o czym pisarz zapewnia - trudno sobie wyobrazić by lud uprawiał na Ukrainie beldeżurki - i tak je nazywał.
Mama moja też mówiła warszawianki - choć rosły w poznańskim ogródku - nazwa kosmos jakoś we mnie zgrzyta, onętka wydaje się bliższa, prostsza
Elżbieto, chyba dużo przemawia za dziwaczkiem.
Zastanawia mnie dlaczego zatem Iwaszkiewicz już go nie widywał potem, poza Tymoszówką, poza dzieciństwem. Czy tam wykopywano go przed zimą by karpy nie przemarzały w klimacie ostrzejszym od naszego?
Szkoda, że już dopytać nie możemy.
Pięknie musiało być, gdy wiatr niósł jego zapach nad staw, za płotki, gdy, cytując Zofię Szymanowską: "Niebo było bezkresne ? a świat wielki i daleki".
Mama moja też mówiła warszawianki - choć rosły w poznańskim ogródku - nazwa kosmos jakoś we mnie zgrzyta, onętka wydaje się bliższa, prostsza
Elżbieto, chyba dużo przemawia za dziwaczkiem.
Zastanawia mnie dlaczego zatem Iwaszkiewicz już go nie widywał potem, poza Tymoszówką, poza dzieciństwem. Czy tam wykopywano go przed zimą by karpy nie przemarzały w klimacie ostrzejszym od naszego?
Szkoda, że już dopytać nie możemy.
Pięknie musiało być, gdy wiatr niósł jego zapach nad staw, za płotki, gdy, cytując Zofię Szymanowską: "Niebo było bezkresne ? a świat wielki i daleki".
- irminka
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 2990
- Od: 7 lut 2010, o 19:08
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Pomorze
Re: Zimowy ogród Wendy
Wandziu, Firletko i Elżbietko, zajrzałam do wspomnianego atlasu roślin i pod hasłem powój trójbarwny znalazłam dodatkową informację, że należy ten kwiatek do rodzaju powój, ale - nie pnie się i ma pokrój krzaczasty. Być może znalazłyśmy poszukiwane nazwy kwiatków, a być może pozostaną one tajemnicą. Ale przynajmniej, bawiąc się w botanika i detektywa dowiedziałam się wielu rzeczy o dziwaczkach, porcelankach, powojach i ... bezbrzeżach ogrodniczej wiedzy, a wszystko to w miłym towarzystwie 
-
kajpej
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 1171
- Od: 24 lis 2009, o 14:56
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Łódź
Re: Zimowy ogród Wendy
Wandziu
miałam w ogrodzie dziwaczka.
Zakupiłam karpy, podobne do korzenia pietruszki.
Wyrosły z nich piękne krzaczki obsypane pachnącymi kwiatkami.
Moje były w odcieniach różu i żółtego.
Karpy wykopywałam i przechowywałam w cieplejszym miejscu.
Zauważyłam, że w moim ogrodzie w nieoczekiwanych miejscach pojawiały się małe dziwaczki.
Pewnie wyrastały z nasion mojej bulwiastej byliny.
Niestety nie mam ich już w swoim ogrodzie.
Zmarzły wszystkie. Mój błąd.
Podkiełkowane bulwy, wcześnie wystawiłam do ogrodu i
zapomniałam schować przed wczesnowiosennymi przymrozkami.
Postaram się zdobyć nowe bulwy lub nasiona.
I jeszcze jedna uwaga. Z dużych bulw ( wielkości pastewnego buraka) nie wyrastały ładne krzaczki.
Były zbyt duże i łodygi pokładały się na ziemi.
Wandziu,
dziękuję, przypomniałaś mi o tej roślince, wiatr niósł jego zapach......
pozdrawiam, Elżbieta
miałam w ogrodzie dziwaczka.
Zakupiłam karpy, podobne do korzenia pietruszki.
Wyrosły z nich piękne krzaczki obsypane pachnącymi kwiatkami.
Moje były w odcieniach różu i żółtego.
Karpy wykopywałam i przechowywałam w cieplejszym miejscu.
Zauważyłam, że w moim ogrodzie w nieoczekiwanych miejscach pojawiały się małe dziwaczki.
Pewnie wyrastały z nasion mojej bulwiastej byliny.
Niestety nie mam ich już w swoim ogrodzie.
Zmarzły wszystkie. Mój błąd.
Podkiełkowane bulwy, wcześnie wystawiłam do ogrodu i
zapomniałam schować przed wczesnowiosennymi przymrozkami.
Postaram się zdobyć nowe bulwy lub nasiona.
I jeszcze jedna uwaga. Z dużych bulw ( wielkości pastewnego buraka) nie wyrastały ładne krzaczki.
Były zbyt duże i łodygi pokładały się na ziemi.
Wandziu,
dziękuję, przypomniałaś mi o tej roślince, wiatr niósł jego zapach......
pozdrawiam, Elżbieta
Re: Zimowy ogród Wendy
Kończy się ten dobry rok,
oby nadciągający jeszcze szczodrzejszy był,
by dał nam
radości co nie miara, spełnienia pragnień i planów ogrodowych, zdrowia
byśmy zrealizować je mogli,
by nasze kwiaty kusiły motyle
i wabiły ważki najczarowniejsze,
by rozsiewały zapach, który rozjaśnić potrafi każdą myśl, nawet najciemniejszą,
by marzenie flirtowało z nadzieją,
a pokrzywy - lekarze naszych ogrodów - rosły zdrowo, ale tylko za płotem.


oby nadciągający jeszcze szczodrzejszy był,
by dał nam
radości co nie miara, spełnienia pragnień i planów ogrodowych, zdrowia
byśmy zrealizować je mogli,
by nasze kwiaty kusiły motyle
i wabiły ważki najczarowniejsze,
by rozsiewały zapach, który rozjaśnić potrafi każdą myśl, nawet najciemniejszą,
by marzenie flirtowało z nadzieją,
a pokrzywy - lekarze naszych ogrodów - rosły zdrowo, ale tylko za płotem.


Re: Zimowy ogród Wendy
jakie śliczne !!!
I życzenia i kwiaty . Nooo ...rozmarzyłam się.
Jeśli jest jakiś ideał piękna, a jest pewnie i to niejeden, to na pewno zawilce są w ścisłej czołówce razem z niezapominajkami i konwaliami. Te pochylone kuleczki na długich nóżkach , niby takie niepozorne, pospolite , jak wiele innych podobnych kształtem. A jednak zadziwią ! Pomału , malusieńku prostują się ku słońcu by wreszcie rozwinąć stulone skrzydełka - ukazać światu całe bogactwo niewinności i uroku .
Dziękuję
I życzenia i kwiaty . Nooo ...rozmarzyłam się.
Jeśli jest jakiś ideał piękna, a jest pewnie i to niejeden, to na pewno zawilce są w ścisłej czołówce razem z niezapominajkami i konwaliami. Te pochylone kuleczki na długich nóżkach , niby takie niepozorne, pospolite , jak wiele innych podobnych kształtem. A jednak zadziwią ! Pomału , malusieńku prostują się ku słońcu by wreszcie rozwinąć stulone skrzydełka - ukazać światu całe bogactwo niewinności i uroku .
Dziękuję
tęsknimy do ogrodów, może dlatego ,żeśmy wypędzeni z raju...
Firletka -Wizytówka
Firletka -Wizytówka
Re: Zimowy ogród Wendy
Czas przyspieszył... pewna jestem, że jeszcze niedawno biegł rozważniej.
Ale zimy u mnie jakoś nie widać. Nie żebym za nią tęskniła, ale powinna być - dla porządku.
W niedzielę termometr w aucie wskazywał

rów za płotem powoli wypełnia się

a w ubiegłym roku wyglądał tak

skrawek lasku teraz:

a przed rokiem

dróżka do ogródka

i to samo miejsce w styczniu 2011

detale za płotem



...błoto przed furtką niezmiennie obecne...

Ale zimy u mnie jakoś nie widać. Nie żebym za nią tęskniła, ale powinna być - dla porządku.
W niedzielę termometr w aucie wskazywał

rów za płotem powoli wypełnia się

a w ubiegłym roku wyglądał tak

skrawek lasku teraz:

a przed rokiem

dróżka do ogródka

i to samo miejsce w styczniu 2011

detale za płotem



...błoto przed furtką niezmiennie obecne...

Re: Zimowy ogród Wendy

Dziś chłodniej - +1 stopień, dzień słoneczny, choć prószył śnieg, ale stale dość symbolicznie.
Teraz, gdy piszę, prószy szczodrzej.
Pięknie wirują płatki pod światłem latarni, trudno od nich myśl oderwać...
... a
Gdybym była płatkiem śniegu,
maleńkim, wirującym, [...],
ściganym wiatrem północnym,
gdybym leciała prosto z nieba
otuliłabym drogę na skraju lasu,
obsadzoną topolami,
gęste zarośla tarniny...




Re: Zimowy ogród Wendy
Dziś, w rocznicę styczniową, w ogrodzie śladowy śnieg tajał, błotko niezawodne pogłębiając, więc w niebo ochotniej wzrok sięgał.
Chmury we wszelkich odmianach szarości śmigały - może przyniosą zapowiadany śnieg z mrozem? Byle nie za tęgi.





Zdjęcia wyszły jakby były robione w konwencji czarno-białej.
A przecież, póki co, koloru w ogrodzie nie brak. Róże nie zgubiły liści. Kwitną macoszki, ciemiernik, stokrotki...



... ptaki czekały


chyba nawet na tej samej gałązce...
Chmury we wszelkich odmianach szarości śmigały - może przyniosą zapowiadany śnieg z mrozem? Byle nie za tęgi.





Zdjęcia wyszły jakby były robione w konwencji czarno-białej.
A przecież, póki co, koloru w ogrodzie nie brak. Róże nie zgubiły liści. Kwitną macoszki, ciemiernik, stokrotki...



... ptaki czekały


chyba nawet na tej samej gałązce...
Re: Zimowy ogród Wendy
Wandziu, na 1-szym zdjęciu - taka woda Ci w ogrodzie stoi ?
Jeśli tak, to ... nic dziwnego,że terminatorek szukasz.
Bratki...
silne są, prawda ?...Wiesz, o czym mówię.
Ptaszki u Was dobrze mają. Zima lekka, a jeszcze do tego taka obfita stołówka. Żyć nie umierać.
Ucałowania dla Gajki, ona jak co roku wiosny wygląda.
Jeśli tak, to ... nic dziwnego,że terminatorek szukasz.
Bratki...
Ptaszki u Was dobrze mają. Zima lekka, a jeszcze do tego taka obfita stołówka. Żyć nie umierać.
Ucałowania dla Gajki, ona jak co roku wiosny wygląda.
tęsknimy do ogrodów, może dlatego ,żeśmy wypędzeni z raju...
Firletka -Wizytówka
Firletka -Wizytówka
Re: Zimowy ogród Wendy
Taka woda stoi miejscami - i olchy w niej się przeglądają. Czasem tylko w bezruchu z rezygnacją, czasem wspierając się o siebie wzajemnie, a bywa, że roztańczone nieskromnie.
Rów bardzo sprawdza się w miejscu dawnej granicy pomiędzy ogródkami - przed ich scaleniem.
Dzięki niemu nie grzęznę, nie pływamy w łazience.
Woda z rynien wypełnia go szybko, ale jeszcze nie rozlewa się z jego koryta. Na zdjęciu widać ile brakuje. Chyba trzeba pomyśleć o pogłębieniu go wiosną. Szkoda, że nie możemy połączyć go z rowem w lesie. Wiem - nie wolno. Zresztą takie połączenie działa w obie strony.
Pozostaje nadzieja - wcale niegłupia, za to dotychczas niezawodna.


Ptaszki zawartość takich karmniczków pochłaniają w ciągu trzech dni, więc w środy pędzimy z gościną. Tym bardziej od kolejnego tygodnia będzie trzeba pamiętać, bo już przyzwyczajone do naszego stołu i mrozy zapowiadają... - normalne przecież w styczniu.
Firletko, wiem.
Czasem sądzi się, że Bratki są zwyczajne, a przecież to błąd.
ONE są niepospolicie wyjątkowe, siłą naszego zachwytu mocarne.
Dębom czerpać z ICH siły.
Rów bardzo sprawdza się w miejscu dawnej granicy pomiędzy ogródkami - przed ich scaleniem.
Dzięki niemu nie grzęznę, nie pływamy w łazience.
Woda z rynien wypełnia go szybko, ale jeszcze nie rozlewa się z jego koryta. Na zdjęciu widać ile brakuje. Chyba trzeba pomyśleć o pogłębieniu go wiosną. Szkoda, że nie możemy połączyć go z rowem w lesie. Wiem - nie wolno. Zresztą takie połączenie działa w obie strony.
Pozostaje nadzieja - wcale niegłupia, za to dotychczas niezawodna.


Ptaszki zawartość takich karmniczków pochłaniają w ciągu trzech dni, więc w środy pędzimy z gościną. Tym bardziej od kolejnego tygodnia będzie trzeba pamiętać, bo już przyzwyczajone do naszego stołu i mrozy zapowiadają... - normalne przecież w styczniu.
Firletko, wiem.
Czasem sądzi się, że Bratki są zwyczajne, a przecież to błąd.
ONE są niepospolicie wyjątkowe, siłą naszego zachwytu mocarne.
Dębom czerpać z ICH siły.
- Margo2
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 25248
- Od: 8 lut 2010, o 12:14
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Płock
Re: Zimowy ogród Wendy
Taki rów można by ładnie obsadzić roslinami lubiacymi wlgoć. Chociaz chyba, bo bo chyba on jest murowany. Dobrze widzę?
Re: Zimowy ogród Wendy
Gosiu, oczywiście rów nie jest murowany. Leżą w jego pobliżu lub w nim na dnie kamienie polne, wyżej pnie. Jest obsadzony roślinami lubiącymi półcień (na brzegach) i wilgoć, które rosną na trzech stopniach (1. brzeg, 2. poniżej gruntu rośliny żyjące w strefie płytkiej, 3. preferujące dłuższe podtopienia): parzydło leśne, śniadek baldaszkowaty, przetacznik ożankowy, barwinek (minor - niebieski i biały i major - granatowy), irga, runianka japońska, mięta, knieć błotna, bobrek trójlistkowy, żabieniec babka wodna, jeżówka gałęzista, kosaciec żółty i syberyjski, sitowie (faworyt eM), krwawnica pospolita, tojeść rozesłana, przywrotnik ostroklapowy, niezapominajka, trzykrotka Andersona. Chyba żadnej nie pominęłam. Marzy mi się jeszcze kilka roślin, w tym czermień błotna, mieczyk wodny (nie wiem czy zdarza się w sprzedaży, bo w naturze objęty ścisłą ochroną), biały kosaciec i brunera - nie wiem dlaczego jeszcze jej nie mam.
Trochę dalej od wody rośnie kilka host, bergenia sercolistna, sadziec, paprocie, margaretki, zawilec ogrodowy i żurawki. A w miejscu w tym zakątku najsłoneczniejszym mozoli się wierzba, której gałązki przywiozłam z Mazowsza
a w której pokładam serdeczną nadzieję.
Trochę dalej od wody rośnie kilka host, bergenia sercolistna, sadziec, paprocie, margaretki, zawilec ogrodowy i żurawki. A w miejscu w tym zakątku najsłoneczniejszym mozoli się wierzba, której gałązki przywiozłam z Mazowsza
-
Tamaryszek
- Przyjaciel Forum - gold

- Posty: 2749
- Od: 13 lip 2009, o 20:55
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Warszawa
Re: Zimowy ogród Wendy
Witaj Wendy! Dobrze jest poczytać o spełnionych marzeniach...
Wątek literacko-kwiatowy wzruszający.
Wkrótce Twój zmieniony ogród rozkwitnie, ciekawa jestem jego barw, cieni, zapachów...
Czy myślisz,że Twój "strumyk" będzie latem suchą rzeczką?
Czy możesz napisać coś o ślazowniku?
Wątek literacko-kwiatowy wzruszający.
Wkrótce Twój zmieniony ogród rozkwitnie, ciekawa jestem jego barw, cieni, zapachów...
Czy myślisz,że Twój "strumyk" będzie latem suchą rzeczką?
Czy możesz napisać coś o ślazowniku?
Re: Zimowy ogród Wendy
Witaj Tamaryszku - już niemal zapomniałam jak to miło Cię gościć!
Bardzo czekam chwili, gdy ogród bukietem zakwitnie. Wiem - jeszcze chwilka i stanie się!
Byle przetrwać wiry, gorycze poza ogrodowe. Widok przyszłych kwiatów nadzieję podtrzymuje, prawda?
O ślazownik Ktoś, chyba Firletka, w grudniu pytała.
Przebiegłam po zdjęciach i jeszcze kilka z nim znalazłam. Utrwaliłam jego kwitnienie w czerwcu i lipcu. Dorasta wtedy do ok. 80 cm, oceniając tak "na oko". Kwiaty ma w kolorze głębokiego różu z dalekim wspomnieniem magenty. Nie marudzi, nie omdlewa, nie choruje. Piszą, że kwitnie do września, ale u mnie na pewno krócej. Może powinnam zmniejszyć mu dawkowanie słońca? W sezonie ma je od ok. 8 do ok. 18, więc niemało, ale w tym miejscu elegancko towarzyszy Mary Rose - a ja lubię ten duet. Na zimę usypuję mu kopczyk z kompostowej ziemi i osłaniam stroiszem - jak jego partnerkę.




Bardzo czekam chwili, gdy ogród bukietem zakwitnie. Wiem - jeszcze chwilka i stanie się!
Byle przetrwać wiry, gorycze poza ogrodowe. Widok przyszłych kwiatów nadzieję podtrzymuje, prawda?
O ślazownik Ktoś, chyba Firletka, w grudniu pytała.
Przebiegłam po zdjęciach i jeszcze kilka z nim znalazłam. Utrwaliłam jego kwitnienie w czerwcu i lipcu. Dorasta wtedy do ok. 80 cm, oceniając tak "na oko". Kwiaty ma w kolorze głębokiego różu z dalekim wspomnieniem magenty. Nie marudzi, nie omdlewa, nie choruje. Piszą, że kwitnie do września, ale u mnie na pewno krócej. Może powinnam zmniejszyć mu dawkowanie słońca? W sezonie ma je od ok. 8 do ok. 18, więc niemało, ale w tym miejscu elegancko towarzyszy Mary Rose - a ja lubię ten duet. Na zimę usypuję mu kopczyk z kompostowej ziemi i osłaniam stroiszem - jak jego partnerkę.








