Dzięki wszystkim za odwiedzinki i miłe słowa, dzisiaj wraz z moimi różami leczymy rany po nocnej nawałnicy, wicher i ulewa narobiły trochę szkód, kilka pędów wyłamanych, sporo wyrwanych kwiatów na ziemi, część pędów pokręconych ze sobą z sąsiednich krzaków, część leży na ziemi i woła "sos".
Idę więc znowu na ratunek, na odchodne poślę wczorajsze zdjęcie z perspektywą
