Janeczko

masz rację ,też tak sobie pomyślałam,jak nie okryję
hortensji to najwyżej nie będę miała w przyszłym roku kwiatów
a poza tym nic złego im się nie stanie a zdrowie jest ważniejsze.
Ostatnio ,był to pierwszy raz,jak miałam atak rwy kulszowej to
z łóżka nie mogłam zejść leżeć zresztą też .Jestem wytrzymała na
ból ale ten trudno było mi znieść

Wysłałam męża ,żeby mi tylko okrył mojego zimozielonego
niebieskiego prusznika,on jest bardzo wrażliwy i bez okrycia
nie przezimowałby a szkoda by mi go było, bo już dwie zimy
przetrwał na mojej działce.
