O, widzę, że temat łopatkowania przyciagnął wielu gości

. Witam w moich skromnych progach!
Lilu, ja bym nawet chciała żeby się rozrosły, w granicach rozsądku oczywiście

Ale wątpię żeby chciały być u mnie ekspansywne, bo gleba, z której je wykopałam była zupełnie inna niż u mnie, o wiele luźniejsza i bardziej piaszczysta. Oby się tylko przyjęły!
Nalewko, kiedyś chodziłam ze zwykłą metalową łopatynką, ale to było dobre oczywiście tylko do drobnych "zdobyczy"

, jak miałam już coś upatrzonego, to brałam taki niewielki mocny szpadelek (fajnie wyglądał przytroczony do roweru

) Teraz mam rewelacyjną łopatkę Gardeny - lekka, niewielka i bardzo mocna! Właśnie jej użyłam do paproci, nawet bez wielkiego trudu.
Grzesiu, Barbarko, Wam to dobrze!

Ja mam najbliższe atrakcyjne "wykopki" w zasięgu rowerowym, ale to i tak naprawdę nieźle jak na miasto.
Krysiu, czyżbyś Ty nie łopatkowała?
