Co ciekawe, niektóre metody, jak ta fermentacyjna, są stosowne w zupełnie odmiennych miejscach na kuli ziemskiej i zostały wymyślone metod prób i błędów przez całkiem różne nacje, często nie mające kontaktu ze sobą.
Pomijam już wspomnianą przez Ciebie Januszku kawę brr , fermentowanie nasionek Gienia zna z USA, ja zaś z Rosji gdzie jest mnóstwo przesympatycznych pomidorocholików, i skąd zaczynałam swoją pomidorową przygodę ( tak, wiem nie jest to zgodne z obecną polityka rządu ale mam ten komfort politykiem i nie jestem) .
Kiedy zasuksrybowałam (chyba tak się to pisze, co to za słowo) na Youtubie filmiki pewnego Japończyka, od którego podpatrywałam jak szczepi dynie, to na jednym filmiku też ujrzałam kiszenie
nasion we własnym sosie.
Coś w tym musi być ale oczywiście, każdy ma prawo do własnego zdania i nikt nikomu nie narzuca metody.
Ja w każdym razie zawsze kiszę, czasami jak fermentacja np z powodu upału przebiega zbyt szybko, nasionka po wysuszeniu maja bardzo ciemny kolor, ale nie wpływa to na ich jakość, co zawsze sprawdzam. Czyli z każdej partii wysuszonych
nasion około 10 próbnie kiełkuję aby później nie wysyłać bubli, wygląda to tak:
