Powrót na główną stronę Forum.

Ogrodniczo Działkowe Forum.
Najlepsi polscy fachowcy. Bazy wiedzy praktycznej. Porady.
* Rejestracja    * Pomoc   * Wyszukiwarka    * Zaloguj 
  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]



Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 1078 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Idź do strony nr...        1 ... 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58 ... 77  
Autor Wiadomość
Madziagos
 Tytuł: Re: Przydomowa hodowla kur cz.2
PostNapisane: 26 lis 2017, o 20:18 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3423
Skąd: Sobącz/Kaszuby

 więcej niż 1
Na razie nie wchodzę w szczegóły techniczne odnowy stada.
Najprawdopodobniej w odpowiednim czasie zakupię trochę jaj lęgowych i kilka młodych kur.

Nie wykluczam jednak odchowu kurcząt z jaj, też o tym myślałam.

Jak chodzi o zwalczanie choroby z urzędu to nawet nie chodzi mi o pieniądze, ile by dali, tyle by dali.
Ważniejsze jest to, że to nie ja musiałabym robić brudnej roboty, a przy okazji i darmowa dezynfekcja by się trafiła.
Lepsze to, niż zostać samemu ze zwalczaniem zakaźnej choroby, której się u ptaków nie leczy.

_________________
Z pozdrowieniami, Magda
Moje wątki Moje drogi... Aktualny
Moje nadwyżki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Madziagos
 Tytuł: Re: Przydomowa hodowla kur cz.2
PostNapisane: 28 lis 2017, o 16:58 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3423
Skąd: Sobącz/Kaszuby

 więcej niż 1
W piątek padł kolejny ptak.
Zwłoki pojechały na sekcję, zmiany na narządach wewnętrznych takie, jak u padłego pawia, widziałam jedne i drugie.
Przebieg choroby również szybki, dramatyczny.

No i wyobraźcie sobie, że gruźlica ustawiła się w kolejce podejrzanych jako ostatnia.
Tym razem udało mi się trafić do wetów od drobiu, praktyków, którzy znają te choroby.
Obecnie na pierwszy plan wychodzi więc choroba Mareka.
Zakaźna wirusówka powodująca zmiany nowotworowe, mogła wręcz z wiatrem przylecieć.
Zdarza się u nieszczepionego drobiu, a przecież ptaków ozdobnych i kur własnego chowu się nie szczepi, bo takiej możliwości po prostu nie ma.

Na razie nie mam potwierdzenia histopatologicznego, ponieważ nieopatrznie zamroziłam ptaka i dlatego próbka nie będzie nadawała się do badań.

Tak więc trzeba poczekać na kolejny upadek :(
A to tylko kwestia czasu, co by to nie było.
Pożyjemy, zobaczymy...

_________________
Z pozdrowieniami, Magda
Moje wątki Moje drogi... Aktualny
Moje nadwyżki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Aguss85
 Tytuł: Re: Przydomowa hodowla kur cz.2
PostNapisane: 28 lis 2017, o 17:15 
Offline
1000p
1000p
Avatar użytkownika
Postów: 4415
Skąd: okolice Wrocławia, gmina Długołęka

 więcej niż 1
Madzia, czytam co piszesz i jest mi ogromnie przykro :( Na dobra sprawę, w świetle tego, co pisałaś niedawno (o podjętej decyzji o likwidacji stada) stwierdzenie choroby Mareka chyba byłoby dla Ciebie nawet w jakiś sposób korzystne, bo w przeciwieństwie do gruźlicy jest ona zwalczana urzędowo. Czy gruźlica u pawia mogła rozwinąć się z powodu osłabienia tą wirusówką? Bo chyba był badany na gruźlice i ktoś ją orzekł po tym badaniu, a może coś źle zrozumiałam.
Niedawno czytałam o obu tych chorobach, gdy kura wyglądała na chorą i spuchło jej wole (po objawach trafiłam na możliwość, że to choroba Mareka poraża nerwy wola) i tak od artykułu do artykułu trafiłam i na gruźlicę. Próbuję sobie wyobrazić, jaka to starta gdy ptaków jest dużo, są cenne i zadbane i nagle zaczynają padać ;:174
Szkoda, że sprawa ze szczepieniami wygląda tak, jak wygląda. Prowadziłam ze swoją weterynarz mailowa rozmowę o szczepieniach i niestety jest to praktycznie nie do przeprowadzenia przy ilościach kilku-kilkunastu ptaków ;:131 Moje kury z odchowalni ponoć były zaszczepione, ale właścicielka ani nie chciała powiedzieć, kto szczepił/jest ich weterynarzem, ani na co i kiedy były zaszczepione (powiedział:wg kalendarza) więc myślę że to bujda i żadnych szczepień nie było ;:131
A propos szczepień czytałam dziś, że szczepionka na ptasią grypę została dopuszczona do użytku.
https://www.cenyrolnicze.pl/ptasia-gryp ... -do-uzytku
Mam nadzieję, ze szybko będzie używana na dużą skalę, bo wtedy nawet przydomowe hodowle zyskają przynajmniej spokojną zimę, bez zamykania ptaków, gdyby duże hodowle były bezpieczne (bo zaszczepione).

_________________
Pozdrawiam i zapraszam do mojego ogrodu Fioletowy ogród z aniołkiem
Warzywnik we fiolecie
Agnieszka


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Madziagos
 Tytuł: Re: Przydomowa hodowla kur cz.2
PostNapisane: 28 lis 2017, o 18:26 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3423
Skąd: Sobącz/Kaszuby

 więcej niż 1
Mareka nie jest zwalczana z urzędu, co najwyżej podlega rejestracji, ale tego nie jestem pewna.
Tu jest wykaz tego, co zwalcza się na koszt podatników:

https://www.wetgiw.gov.pl/nadzor-wetery ... azy-chorob

Prawdopodobnie padł nie padł na gruźlicę, tylko na to samo, co bażant.
Gruźlica została orzeczona tylko na podstawie jednego badania stwierdzającego obecność bakterii kwasoopornych.
Nie musiały to być wcale prątki gruźlicy ptasiej.
W świetle tego, co wiem dzisiaj, jest to wysoce prawdopodobne.
Czas pokaże.

Agnieszko, wiesz komu nic nie zdycha?
Temu, kto nic nie chowa.

Nie próbuj sama diagnozować chorób na podstawie Internetu.
Objawy wielu z nich są podobne do siebie i często nietypowe.
Nieraz nawet specjaliści nie mają pewności.
Trzeba badać padłe ptaki, a w pewnych sytuacjach, np. takich jak u mnie, nawet badania nie zawsze od razu dają jednoznaczną odpowiedź.
Na razie ptaków nie wybijam i być może nie będę musiała tego robić.
Nadmienię, że Mareka może pojawić się w każdej hodowli przydomowej, ponieważ jak sama zauważyłaś - nie ma możliwości szczepienia małej ilości piskląt.
Dowiedziałam się również, że chorują nie tylko pisklęta, nieraz choroba rozwija się bardzo, ale to bardzo długo, po czym chory ptak szybko pada.
Widziałam zmiany w narządach wewnętrznych obu ptaków - dziw bierze, że w ogóle z czymś takim dały radę żyć ostatnie dni.
Twoje kury mogły być szczepione, jednak często jest tak, że hodowca zleca wetowi, żeby robił to, co należy, ale nie interesuje się, co właściwie ten wet robi.
To, że Mareka wystąpiła u mnie nie znaczy, że kiedykolwiek trafi się u Ciebie.
Nie martw się, w najgorszym układzie zawsze można zacząć wszystko od nowa.
Tak to jest, kiedy prowadzimy hodowlę.
Wszystko, co żyje może zachorować i zdechnąć, a my nie zawsze mamy na to wpływ.

_________________
Z pozdrowieniami, Magda
Moje wątki Moje drogi... Aktualny
Moje nadwyżki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Aguss85
 Tytuł: Re: Przydomowa hodowla kur cz.2
PostNapisane: 28 lis 2017, o 20:27 
Offline
1000p
1000p
Avatar użytkownika
Postów: 4415
Skąd: okolice Wrocławia, gmina Długołęka

 więcej niż 1
Chodziło mi o to, że wyobrażam sobie, jakie to stresujące, gdy coś złego się dzieje z hodowlą, mimo tych starań i zabezpieczeń. U mnie jakby sytuacja była jednorazowa i kura nie padła, tylko przy okazji jej dolegliwości poczytałam o chorobach.
Złapaliśmy kurę, która cały dzień spędziła na uboczu z opuszczonym ogonem i głową, w jej wolu nic twardego nie wyczułam (ale nie mam żadnego doświadczenia w macaniu wola), z dzioba jej pociekło, a na drugi dzień już nie umiałam poznać, która miała zła przygodę. Może coś jej utknęło. Oczywiście sprawdziłam możliwe przyczyny takiego stanu i czytałam różne źródła. Nie znaczy, że chciałam ją sama zdiagnozować i leczyć przez internet, chciałam tylko wiedzieć, co takie objawy mogą oznaczać, ale skoro jej przeszło to pewnie nic poważnego. Jakby padła i dałoby się ją dowieźć do laboratorium, to zbadalibyśmy ją.
Czytałam na ppr że ją zwalczają z urzędu, pewnie mają jakieś niesprawdzone dane :|

_________________
Pozdrawiam i zapraszam do mojego ogrodu Fioletowy ogród z aniołkiem
Warzywnik we fiolecie
Agnieszka


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
KochinyAndzi
 Tytuł: Re: Przydomowa hodowla kur cz.2
PostNapisane: 28 lis 2017, o 22:12 
Offline
100p
100p
Avatar użytkownika
Postów: 166
Skąd: Koronowo

 ---
Starzy gospodarze mówią: jak tylko kura jakoś dziwnie wygląda, jest słaba, osowiała, to pod toporek, bo inaczej reszta stada może ucierpieć. Coś w tym jest, zawsze były takie czy inne choróbska, ale czasem szczęśliwie nic się nie dzieje. Teraz u mnie kury odrobaczone, wysprzątane, tylko jajek nie można tykać... U mamy właśnie zaczęły się nieść młode Rossy ;:138 trochę późno Levimasol użyłyśmy, nauczka na przyszłość. Trzeba zapisać w notesiku. Czubatka, która najbardziej kichała chyba lepiej się czuje, czekam na postępy i płeć moich czubasów bo to brodate bez grzebieni, jestem w tym zielona, mam je pierwszy raz. Sprawdzałam je po wykluciu wszystkie 6 wyglądały na kurki, ale kto wie :lol:

_________________
Z wszystkiego robimy sobie jaja.
Pozdrawiam, Andzia.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Madziagos
 Tytuł: Re: Przydomowa hodowla kur cz.2
PostNapisane: 29 lis 2017, o 00:43 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3423
Skąd: Sobącz/Kaszuby

 więcej niż 1
Agnieszko,
oj tak, choroby naszych podopiecznych zawsze są stresujące, a upadki zwierząt bardzo bolesne.
Jednak ja jestem zdania, ze trzeba robić wszystko, aby jak najszybciej przejść nad tym do porządku dziennego.

O chorobach trzeba czytać, ponieważ trzeba wiedzieć samemu jak najwięcej.
Dzięki temu wie się, na co patrzeć, aby jak najszybciej wyłapać, że się coś dzieje, a potem szukać pomocy.
Jednak myślę, ze w tym celu dobrze jest poszukać sprawdzonej literatury, np. ,,Choroby drobiu" Mazurkiewicza, jak najnowsze wydanie.
Na Internecie różne rzeczy piszą, trzeba mieć do tego dystans.
Jeżeli już, trzeba szukać u źródeł, na oficjalnych sprawdzonych serwisach.
Można tez sporo ciekawych informacji wygooglać korzystając z Google Scholar, znajdziesz tam sporo wartościowych artykułów z różnych dziedzin.


Aniu,
ja dla niosek stosuję Flimabend (flubendazol).
Nie ma karencji na jajka, na tkanki jadalne 2 dni.
Levamisolu nie należy stosować u kur niosek, jest napisane na ulotce.

Ja odróżniam koguty od kur w następujący sposób: jeżeli pieje - kogut.
Jeżeli znosi jajka - kura :;230

_________________
Z pozdrowieniami, Magda
Moje wątki Moje drogi... Aktualny
Moje nadwyżki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Jolek
 Tytuł: Re: Przydomowa hodowla kur cz.2
PostNapisane: 29 lis 2017, o 11:20 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 2218
Skąd: śląskie

 1 szt.
Tak czytam o Twoich perypetiach z drobiem i współczuję Ci ;:168
Zdiagnozowanie chorób u kur jest nieraz trudne bo samych weterynarzy zajmujących się drobiem jest mało. Nawet Ci z ,,dobrą wolą " konsultują się z innymi wetami aby prawidłowo zdiagnozować przyczynę upadku ptaka.
Piszesz że, chciała byś wiosną odbudowanie swojej hodowli. To też jest bardzo ryzykowne. Trzeba szukać sprawdzonych hodowców którzy poinformują czy były i na co były szczepione ptaki, czy mieli jakiś problem z hodowlą. Jak nieraz pisano na Wolierze, wprowadzenie ptaków szczepionych do nieszczepionych lub odwrotnie to jak tykająca bomba z opóźnionym zapłonem. Zresztą sama nieraz się przekonałam że coś w tym jest. Teraz też biję się z myślami czy wiosną kupić ładne kurki czy jajka do wylęgu.
Madziu pozostało mi życzyć Ci z całego serca aby szybko z ptakami się wyjaśniło a co najważniejsze ustabilizowało.

_________________
AWN warzywa, zioła, kwiaty 2017/18 LISTA nasion 2017/2018 Rozmówki AWN warzywa,kwiaty,inne 2017/2018
FORMULARZ ZAMÓWIENIA Świstaki w Akcji


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
newrom
 Tytuł: Re: Przydomowa hodowla kur cz.2
PostNapisane: 29 lis 2017, o 11:26 
Offline
1000p
1000p
Postów: 1225

 1 szt.
Ja się dzielnie trzymałem zasady że do stada wprowadzam wyłącznie to co się wykluje w moim inkubatorze/pod kwokami.
W tym roku złamałem zasadę i choroba wytłukła mi część stada.
Wracam do klucia u siebie. Ryzyko zarażenia zawsze będzie, ale szanse jednak mniejsze.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Madziagos
 Tytuł: Re: Przydomowa hodowla kur cz.2
PostNapisane: 29 lis 2017, o 12:27 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3423
Skąd: Sobącz/Kaszuby

 więcej niż 1
Jolek,
święta prawda - nawet dobry specjalista od drobiu nie powie od razu, co jest.
Właśnie to przerabiam.
Mareka jest wywoływana przez herpeswirus, który jest powszechny w środowisku, może czaić się w uśpieniu długi czas u któregoś z ptaków już utrzymywanych, może też przyjść z nowym ptakiem.
Możliwe jest także, że siewcami choroby są szczepione ptaki.
Dróg zakażenia jest bardzo, ale to bardzo wiele i nikt nie dojdzie skąd się to wzięło.
Stado na razie utrzymuję, nie wiem, czy będę całkowicie odnawiać, czy na razie zostanie to, co jest i co przeżyje zarazę.
Jedno jest pewne - herpeswirusy nie są szczególnie trudne w dezynfekcji, więc podejrzewam, ze ten od Mareki też będzie łatwy do usunięcia z kurnika i woliery.
Ale na razie tak sobie gdybam, najpierw trzeba potwierdzić diagnozę, a to wymaga jeszcze trochę czasu.


Nie umiem Ci doradzić, czy kury lepiej kupować, czy wyhodować, cokolwiek byś zrobiła, nie masz pewności jaki będzie tego efekt.
Po prostu na pewne sprawy nie mamy wpływu.

Newrom,
u mnie w tym roku były same z własnego chowu i jak widać nie uchroniło mnie to od zarazy, która ujawniła się dopiero niedawno.
A z ciekawości zapytam, jakie choróbsko sobie zafundowałeś?

_________________
Z pozdrowieniami, Magda
Moje wątki Moje drogi... Aktualny
Moje nadwyżki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
KochinyAndzi
 Tytuł: Re: Przydomowa hodowla kur cz.2
PostNapisane: 29 lis 2017, o 23:13 
Offline
100p
100p
Avatar użytkownika
Postów: 166
Skąd: Koronowo

 ---
Flimabend już zapisuję, bardzo dziękuję za informację, nie słyszałam o tym ;:180

Newrom a z ciekawości bierzesz do rozmnażania jajka tylko ze swoich kur czy obce też?
Mam Rossy z wylęgarni szczepione, druga połowa stada nie jest szczepiona i umieralność jest procentowo równa...nie wiem na razie co myśleć.
Czubatek znowu zapiał ;:138 wiem już który, zgadza się z tym co piszą, ma najciemniejszy kolor, jest czarny złotołuskowany. Cieszę się, będzie rodzinka.

_________________
Z wszystkiego robimy sobie jaja.
Pozdrawiam, Andzia.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
newrom
 Tytuł: Re: Przydomowa hodowla kur cz.2
PostNapisane: 29 lis 2017, o 23:49 
Offline
1000p
1000p
Postów: 1225

 1 szt.
Wety nie wiedziały, antybiotyki tylko przeciągnęły chorobę. W końcu selekcja siekierą i kolejnych upadków brak.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Madziagos
 Tytuł: Re: Przydomowa hodowla kur cz.2
PostNapisane: 30 lis 2017, o 12:39 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3423
Skąd: Sobącz/Kaszuby

 więcej niż 1
Newrom,
skoro antybiotyk pogorszył sprawę, to pewnie był to wirus.
Oglądałeś chore ptaki od środka?


************************

A póki co u mnie na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak:

Na gruźlicę to jednak nie wygląda, zresztą ptaki były za młode na tak zaawansowane zmiany, na dodatek drugi nawet nie był wychudzony, padł nagle.

Zmiany wyglądają na nowotworowe, u ptaków jest to zakaźne, nie przenosi się na ssaki, na chorobę Mareka ptaki były za stare.
Nowotwory u ptakó są wywoływane przez kilka wirusów, jedynie badanie histopatologiczne może to wyjaśnić.
Na razie nie ma materiału do badań (ostatniego zdechlaka nieopatrznie zamroziłam i materiał nie nadawał się do sporządzenia preparatów), trzeba czekać na kolejnego zdechlaka, a na razie wszystko zdrowe.

Więc myślę sobie tak: poczekamy, pożyjemy, a nóż widelec choroba nie powróci, albo rzeczywiście będzie występować sporadycznie, a w końcu się wyjaśni co to jest.
Ptaki nie były szczepione, więc pewnie trzeba będzie się pogodzić z faktem, że od czasu do czasu coś je dopadnie.

A w najgorszym układzie na pewien czas przerzucę się na nioski z wylęgarni, są szczepione, nie będą chorować.

_________________
Z pozdrowieniami, Magda
Moje wątki Moje drogi... Aktualny
Moje nadwyżki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
newrom
 Tytuł: Re: Przydomowa hodowla kur cz.2
PostNapisane: 30 lis 2017, o 13:04 
Offline
1000p
1000p
Postów: 1225

 1 szt.
Antybiotyki nie działają na wszystkie bakterie, może akurat wet nie trafił. Ale skoro nawet lekarze nie robią badań jaka bakteria atakuje człowieka, to się też specjalnie nie dziwię wetom bo cała seria badań pewnie byłaby droższa od całego mojego stada.
W jednym wypadku wątroba była szara i robiła wrażenie martwej, w innym serce miało narośle jakby grudki tłuszczu.
Generalnie nie widziałem jakichś ewidentnych efektów działania choroby, ale też przyznaje że nie robiłem sekcji z cięciem po kawałku. Jedynie obejrzałem ptactwo pod kątem ewentualnego przerobienia na karmę dla kotów. Np w gęsi nie było mięsa, skóra i pióra.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.           [ Posty: 1078 ]  Idź do strony nr...        1 ... 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58 ... 77  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    |    Kto przegląda ten dział ?

Przeglądają dział: Google [Bot] i 36 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  
www.marolex.pl    E-sklep Marolex
| Polityka cookies. |  Polityka prywatności. |  * Witryna używa cookies.    Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies i akceptację Regulaminu. *