Powrót na główną stronę Forum.

Ogrodniczo Działkowe Forum.
Najlepsi polscy fachowcy. Bazy wiedzy praktycznej. Porady.
* Rejestracja    * Pomoc   * Wyszukiwarka    * Zaloguj 
  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 17 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Idź do strony nr...     1, 2  
Autor Wiadomość
ulakonie
 Tytuł: Zulki podróże dalekie i bliskie
PostNapisane: 23 maja 2014, o 10:40 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 650

 więcej niż 1
Na dobry początek najnowszy niedawny wyjazd za Puławy a dokładnie Janowiec n/Wisłą

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



A dalsze niestety trochę mniej radosne, przedstawiają skutki wysokiego stanu Wisły


Obrazek

Obrazek

Obrazek


Obrazek

Obrazek

_________________
Zawsze do przodu - Różana Kolekcja Uli
Mały azyl od codzienności - 4 ary przyjemności
Kwiatowe konkursy, wystawy, szkółkingi Ulci i przyjaciół


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
ulakonie
 Tytuł: Re: Zulki podróże dalekie i bliskie
PostNapisane: 4 cze 2014, o 22:25 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 650

 więcej niż 1
Jako podróże bliskie - wczorajszy powrót pieszko z działki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
Zawsze do przodu - Różana Kolekcja Uli
Mały azyl od codzienności - 4 ary przyjemności
Kwiatowe konkursy, wystawy, szkółkingi Ulci i przyjaciół


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
ulakonie
 Tytuł: Re: Zulki podróże dalekie i bliskie
PostNapisane: 14 cze 2014, o 15:19 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 650

 więcej niż 1
Obrazek

_________________
Zawsze do przodu - Różana Kolekcja Uli
Mały azyl od codzienności - 4 ary przyjemności
Kwiatowe konkursy, wystawy, szkółkingi Ulci i przyjaciół


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
ulakonie
 Tytuł: Re: Zulki podróże dalekie i bliskie
PostNapisane: 24 lip 2014, o 22:36 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 650

 więcej niż 1
Obiecane na wyspie zdjęcia z dzisiejszego dnia w Lublinie

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
Zawsze do przodu - Różana Kolekcja Uli
Mały azyl od codzienności - 4 ary przyjemności
Kwiatowe konkursy, wystawy, szkółkingi Ulci i przyjaciół


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
lora
 Tytuł: Re: Zulki podróże dalekie i bliskie
PostNapisane: 24 lip 2014, o 22:53 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 10782
Skąd: lubelskie

 1 szt.
Ula ;:196 dziękuję oglądając zdjęcia nagle zatęskniłam za miastem mojego dzieciństwa . :)

_________________
pozdrawia Misia

Ogrodowe wątki Misi


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
ulakonie
 Tytuł: Re: Zulki podróże dalekie i bliskie
PostNapisane: 24 lip 2014, o 23:17 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 650

 więcej niż 1
Jak uda mi się uzupełnić to nad czym jeszcze pracuję, umieszczę tu więcej zdjęć, zrobione w piątek.
Obecnie uzupełniam róże do wątku szkółkingowego.

_________________
Zawsze do przodu - Różana Kolekcja Uli
Mały azyl od codzienności - 4 ary przyjemności
Kwiatowe konkursy, wystawy, szkółkingi Ulci i przyjaciół


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
ulakonie
 Tytuł: Re: Zulki podróże dalekie i bliskie
PostNapisane: 28 lip 2014, o 21:41 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 650

 więcej niż 1
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
Zawsze do przodu - Różana Kolekcja Uli
Mały azyl od codzienności - 4 ary przyjemności
Kwiatowe konkursy, wystawy, szkółkingi Ulci i przyjaciół


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
ulakonie
 Tytuł: Re: Zulki podróże dalekie i bliskie
PostNapisane: 11 paź 2014, o 22:13 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 650

 więcej niż 1
Witam ponownie. Dziś wraz z Patkazą przeżyłyśmy fantastyczne chwile, spędziłyśmy wspólnie słoneczny, nie tylko dosłownie, dzień.

Zaczęło się całkiem spokojnie :)

Obrazek

Obrazek

Później spacer po obejściu

Obrazek


Obrazek

Następnie króciutki czas na wspomnienia z dzieciństwa
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Hihi jak mogłyśmy się powstrzymać? Tu wolno:)
Obrazek

Wpadł nam w oko
Obrazek

Dalszy ciąg atrakcji - nie przewidzianych, spontanicznych
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
cdn.

_________________
Zawsze do przodu - Różana Kolekcja Uli
Mały azyl od codzienności - 4 ary przyjemności
Kwiatowe konkursy, wystawy, szkółkingi Ulci i przyjaciół


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
ulakonie
 Tytuł: Re: Zulki podróże dalekie i bliskie
PostNapisane: 13 paź 2014, o 20:43 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 650

 więcej niż 1
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Ponieważ mam ich jeszcze dużo - zapraszam do albumu na fmix'ie

_________________
Zawsze do przodu - Różana Kolekcja Uli
Mały azyl od codzienności - 4 ary przyjemności
Kwiatowe konkursy, wystawy, szkółkingi Ulci i przyjaciół


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
patkaza
 Tytuł: Re: Zulki podróże dalekie i bliskie
PostNapisane: 14 paź 2014, o 17:55 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 2701
Skąd: lubelskie

 więcej niż 1
:wit Poproszę jeszcze o zdjęcie twoje w kalinowych koralach ;:172

_________________
Opowieść o moim miejscu...cdnn
https://patkaza.blogspot.com Zapraszam na bloga
"Opowieści są jak ludzie z upływem czasu stają się coraz lepsze"pozdrawiam Aga


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
lora
 Tytuł: Re: Zulki podróże dalekie i bliskie
PostNapisane: 14 paź 2014, o 18:49 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 10782
Skąd: lubelskie

 1 szt.
Ulcia ślicznie ale zazdroszczę Wam tej przygody i przypomniałaś mi strony w których mieszkałam.

_________________
pozdrawia Misia

Ogrodowe wątki Misi


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
ulakonie
 Tytuł: Re: Zulki podróże dalekie i bliskie
PostNapisane: 18 lis 2014, o 22:53 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 650

 więcej niż 1
I stało się, w końcu się budzę ponownie.
Co poradzić jak zimno i nic się nie chce.
Żałuję tylko, że moje plany "poszkoleniowe" były do końca niepewne, do tego zimna aura.... a mogło być naprawdę ciekawie.

Po kolei. Od 16 listopada przebywam w Warszawie. Czy pięknej? Pozwolę każdemu na własną ocenę.
Ale przyznacie, że jak się chce coś w niej wyjątkowego odnaleźć, to się i odnajdzie.
Dzisiaj w końcu miałam aparat przy sobie. Mogłabym zrobić sporo więcej zdjęć, ale czystość szyb w tramwajach, no nie była zła, ale jednak zdjęć się robić nie dało. A tym środkiem lokomocji się dziś głównie poruszałam. Autobusy to rezerwa, gdy mam możliwość jak już czas goni, to wykorzystuję metro.
Co do metra - poranne wyjazdy na szkolenie utwierdziły mnie, że to naprawdę doskonałe rozwiązanie. Jakżeż rozładowuje komunikację. Nie wyobrażam sobie wsadzenia takiej masy w autobusy.........Metro co 6 minut, wagoniki z rana pełne, że ruszyć się ciężko...... Dobra, dalej.

Nie szło zaplanować jak wspomniałam wcześniej więc dość spontanicznie - telefony, smsy - i wylądowałam znaczy się na miotle uczepionej do tramwaju - w pobliżu Okęcia, przy OBIM. Nieee na zakupy nie poszłam. Nie patrzyłam na przejmujące zimno, tylko obserwowałam czasem fotografując lądujące samoloty.

Obrazek

Później mały rekonesans po okolicy, wizyta na smacznej niepowtarzalnej herbatce i serniczku z kochanymi kudłaczami obok, całkiem urokliwy nawet jak na tę porę roku ogród, a potem niestety powrót do rzeczywistości.

Obrazek

Połączenia miałam doskonałe, więc dość szybko... ale jeszcze chwila.
Tuż po wyjściu z szynowca dojrzałam okazję do włączenia swojego Nikonka.
Dopiero po krótkiej sesji, krótkim filmiku, wróciłam "do siebie" na Żoliborz.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Miałam zamiar pokazać Wam coś bardziej profesjonalnego, owoc szkolenia, ale niestety napotkałam dość wysoką barierę techniczną, może jutro się uda.

_________________
Zawsze do przodu - Różana Kolekcja Uli
Mały azyl od codzienności - 4 ary przyjemności
Kwiatowe konkursy, wystawy, szkółkingi Ulci i przyjaciół


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
ulakonie
 Tytuł: Re: Zulki podróże dalekie i bliskie
PostNapisane: 3 lut 2015, o 22:26 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 650

 więcej niż 1
Nie chcąc zaśmiecać bez końca innych wątków postanowiłam tutaj . Najpierw pierwsza część publikowana częściowo na wyspie.
28.1.2015 przyjęcie do szpitala. 29. operacja. Po:
Ja już trzymam kciuki za dziewczyny co mają gorzej. Z bólem sobie radzę, nie żałują leków.
Złego licho nie weźmie.
Gorzej, dowieźli 2 starszą mocno Panią, pierwsza już była, po zastrzyku na osteoporozę, a ta nowa - przykre rozległe złamanie ręki. Współczuję szczerze. Gorzej też... babcia piecuszek. Dusznawo na sali a rodzinka zamknęła drzwi. Ale jestem cierpliwa, sam lekarz i pielęgniarki nie dopuszczą, by całą noc był zaduch.
A na noc - stopery mam nowe więc sobie poradzę.

Ciekawie,że tu nic dziś nie muszę, wiecie, mam dzwonic gdy trzeba, nie grac siłaczki. I nie gram.
Wyjście z wielu powodów nie chcę uciekać przed poniedziałkiem. W każdej chwili mam pomoc, pw bólowe wg potrzeb, lekarz blisko. W domu mimo że ograniczone to jednak obowiązki.
Sala 3 osoby,łóżka ok, łazienka obszerna. Jedzenie:od dawna nauczyłam organizm by docenić każdy posiłek. Więc rodzaj szpitalnej strawy mnie nie zniechęca, nie wybrzydzam.

No ja dziś nie mam ochoty na słodycze. Jednak wszelkie leki niestety podrażniły żołądeczek w wyniku czego dziś trochę mi dokucza. Nieznacznie ale jednak mały dyskomfort mam.
Poza tym czuję się jak na to co było dość dobrze. A że siedzenia mam dość - trudno się mówi. Dlatego dziś za długo nie pobędę na wyspie, jak tylko poczuję, że bez wspomagacza zasnę - to się wyłączę:D:D Dziś pauza. Antybiotyki mi odstawili, widocznie leczyli takimi co dłużej działają, cieszy mnie to bardzo. Pw bólowe tylko doustne - to już mniej. Po wczorajszej i dzisiejszej tabletce - właśnie skutki uboczne małe mam. Wezmę w nocy jeśli zajdzie potrzeba.
Na dłuższych ploteczkach u sąsiadek z 3ki byłam, przyznam, śmiechu co nie miara. Na szczęście telefon do mnie mnie stamtąd wygonił, i w porę, bo zaraz pan doktor sprawdzał nasz stan.
No i w końcu wieczorne mycie, kochana Pani Salowa zmieniła mi koc, bo stwierdziła że to jakaś szmata hihihi i w pachnącej pościeli z lapkiem sobie leżę.
Heh konserwator jakoś gdzieś się szwędał, więc "moje tymczasowe 4 kółka" były bez powietrza, ćwiczyłam sobie mięśnie - że na pokonaniu całego korytarza do sklepiku mus był odpoczywać. Zięć mojej sąsiadki widział wcześniej to zjawisko:D:D i pod wieczór jak przyjechał po żonę i szwagierkę - pojawił się z pompką:D:D mocno się uśmiechnęłam, by przy okazji napompował pojazd pani z 3jeczki:D:D:D i potem już w swojej sali jeszcze raz gorąco podziękowałam. Teraz skręcam 1 paluszkiem hihi a po korytarzu śmigam sprawnie.
Ale śmiechy śmiechem. Każdy - zwłaszcza decydenci i urzędnicy - powinni choć godzinę spędzić na takim wózku. Zobaczyliby jak to się poruszać i żyć. Nie daleko szukając. Uwolniona z pokoju pojechałam wczoraj do apteki w szpitalu. Zonk - owszem wejście szerokie ale lady.......musiałam nieźle się unieść, by pani aptekarka dosięgła moich pieniędzy.
Mniejszy przykład - w łazienkach przy naszych salach - lustro - tylko dla tych co przy umywalce mogą stanąć. Ja z wózka widziałam czubek głowy.
Jazda całkiem spokojna (jeszcze z oponami bez powietrza) wręcz powolna - tylko niewielka część ludzi ustępuje drogi. Przy części to ja dla własnego bezpieczeństwa musiałam się zatrzymać.
Wsiadanie i zsiadanie - opanowałam, dzięki doskonałej konstrukcji łóżek szpitalnych. Toalety są duże, wszędzie się dostanę, nawet bieliznę na kaloryfer bez trudu powiesiłam.
Natrysk wady i zalety. By można podjechać - podłoga dość płaska. Wada - słaby odpływ - po kąpieli ponad pół łazienki tonie.

Tym razem monolog ale kończący temat szpitalny. Nie odpuszczę. Wiele się narzeka ale trzeba zamienić się w prawdziwego obserwatora by zobaczyć prawdę. I tak okroiłam mocno.
Zmęczona jestem powrotem do domciu.
Oba wózki były dziś wręcz rozchwytywane. Raz, sporo zabiegów na sali zabiegowej, czytaj nowe gipsy lub zmiany opatrunków. Inne czynności zawsze były wykonywane na sali leżącej osoby, oczywiście wszelka brać gościnna wypraszana na czas pracy pani pielęgniarki.

Salowe:Jeśli była potrzeba, lub czyjaś pościel pani salowej nie pasowała bo przybrudzona czy za mocno pognieciona - była wymieniana poszwa, czasem i prześcieradło. Ja podczas mojego pobytu od środy 28 stycznia do dziś, 2 lutego miałam zmianę 4 razy - poszwy w tym raz z kocokołdrą, bo jak miła pani salowa stwierdziła, że ja pod tym umarznę. Jeszcze wczoraj chciano zmienić mi na świeżą poszwę - by na wizytę lekarską było pięknie. Ale nie pozwoliłam haha obiecałam, że ułożę ją tak, że nikt się tego nie czepi (złożyłam w kosteczkę, bo i tak już byłam w pełni ubrana w dresik.

Zmiany weekendowe i nocne - dziewczyny nie usiadły nawet na chwilę by odpocząć. Szczególnie te za dnia.Chciałabym herbatę - wodę wrzątek otrzymałabym w mig. Gdybym nie dała rady się umyć po operacji - pomogłyby z uśmiechem. Inne potrzeby w dzień po operacji też były natychmiastowe. Ciągle przypominano - Pani dzwoni za każdym razem gdy nas potrzebuje.
I tak było. By je naprawdę oszczędzić w piątek zamiast hmm niewygodnego niekomfortowego ... przybytku w łóżku siadłam na wózek i nauczyłam się radzić sobie sama:)
W sobotę rano 1 samodzielna kąpiel. Też pod okiem pani salowej, oczywiście nie przy mnie tylko dyskretnie będącej w sali z pacjentką sąsiadką, by nie tracić czasu, ale gotowej na każdą potrzebę z mojej strony. Tak na wszystkich salach.
Mogłabym dużo pisać ale naprawdę nie mam sił, a o nich pierw piszę. Dlaczego? Bez nich żaden oddział nie miałby prawa istnienia. One wykonują może najmniej wydawałoby się odpowiedzialną - ale ja się z tym nie zgadzam. Najcięższą, najbrudniejszą pracę. Szczególnie gdy trafią na pacjentkę taką, jaką okazała się moja sąsiadka. Im należały się dziś najpierw moje podziękowania. Zawsze jeśli nie znałam imienia mówiłam "Moja kochana Pani, czy mogę..."dla nich naprawdę należą się dozgonne życzenia zdrówka, zdrówka, zdrówka. Nie jednej siada kręgosłup z powodu dźwigania pacjentów..tak jak sąsiadkę przez ostatnie dni.
Teraz nieco skrajnie - rodziny pacjentów. Szlag mnie trafiał ostatnie dni, i trafia dalej. Wspomniana sąsiadka - uparta kobietka, pół godziny po wyjściu bardzo dorosłej córki - wpadła na pomysł, by sobie zdjąć suche rzeczy z łazienki. Wiek ponad 84 lata. Ale samodzielna w pełni tylko cukrzyk, ze zdarzającymi się zawrotami głowy. Pomijając fakt, że córka by jej to zrobiła gdyby tylko wspomniała. Nie. Sama.
Upadek w łazience, wybity bark i nie wiadomo co dokładnie jeszcze. Ale to nie powód by stać się osobą obłożną.
1 dzień - ok. Brak ruszania się wytłumaczalny. Sama byłam skupiona na siebie więc nie do końca zwracałam uwagę. Ale ciut młodsza córka - chciała by mama usiadła, pomagała ile mogła a mogła niewiele bo sama po operacji kręgosłupa. Ale namawiała mamę na to by siadła, opuściła nogi, posiedziała, może zrobiła z asystą 2-3 kroki. Starsza przyszła........mamo kładź się. Jedz. Leż. Po co wstajesz. Babcia jeszcze tego dnia dość kontaktowa mimo niewygody gipsu. Ból - uśmierzany tak cyklicznie by chora nie czuła go wcale. Wieczór, noc spanie. Poranek. Jeszcze chora sama choć z trudem ale spożywa pięknie śniadanie. Odwiedziny córek głównie starszej.....krótko. Dziś: kobieta nie była w stanie w ogóle podnieść się do siadu. 2 z kolei noc moczenie nocne. Zdjęcie pampersa w trakcie nocy. Niemal brak sensownego kontaktu z nią. Nawet przetaczanie krwi dziś podane - niewielka zmiana. Ból mięśni, kręgosłupa. Córki zjawiły się, z salową znalazły pierwsze objawy zbliżającego się ryzyka odleżyn. Słów więcej brak. I teraz pytanie. Kto będzie za to winien? Lekarze, pielęgniarki czy salowa? Pacjentka???????????? Dziwić się potem, skąd się bierze część. Podkreślam, część złych opinii?
Cały komplet 4 pokoi w naszej części nie ma żadnych zastrzeżeń. Wszyscy szczególnie Ci już po operacjach zadowoleni, szybko wracający do zdrowia. Dziś z uśmiechem żegnających się z pozostałymi.
Okazało się, że goszczą pacjenci: sportowiec z Krakowa, jakaś Pani z Warszawy, bo jej koleżanka tu się leczyła. Pan z Nałeczowa. Pani z Kazimierz Dolnego. Młoda dziewczyna zza Parczewa. Ma bliżej szpitale. O Włodawie nie wspomnę. To tylko kilka z tego co w towarzyskich rozmowach wyszło. Nie mówię o całej masie ludzi miejscowych i z okolic. Pani z Lublina - powiedziała że nie chciała dać się pokroić w jej mieście Lublinie.
Skoro prawie w temacie. Pielęgniarki. Tak jak powyższe salowe - DLACZEGO rząd tak ogranicza rozporządzeniami szpitale, by te na weekend zapewniały na olbrzymi oddział ortopedii, z większością pacjentów unieruchomionych po 1 salowej i po 1 pielęgniarce!!!!!
Oraz 1 lekarz dyżurny obsługujący ortopedię i SOR. Dziwić się potem protestom?
Pielęgniarki - boli, dzwoń, dzwonisz - dostajesz albo kroplówkę, albo zastrzyk dożylni, ewentualnie tabletkę. Temperatura zawsze punktualnie. Do nas przyjeżdżała ze wszystkim, nie my do niej. Tylko osoby na wychodzeniu i tylko do zmiany gipsu podjeżdżał na salę do gipsowania. Złote uśmiechnięte i delikatne dziewczyny. Nie zapomnę o rodzynku ale jak przystojnym, pielęgniarzu Adamie. Nawet z niewiele mówiącą sąsiadką się dogadał.

Lekarze. Jeden wyjątek pominę nazwisko. Ale cała reszta wbrew gadce - poświęcają pacjentowi naprawdę maksymalnie możliwą ilość czasu. Mimo, że w niektóre dni bywa 13 operacji!
Dziś nie czekałam do 15 na wypis jak było realne. Dostałam już po 11. W przerwie miedzy operacjami pan doktor siadł, zebrał informacje, wydrukował, przyniósł i powiedział co dalej robić. Randeczka w gabinecie 10 lutego.

Owszem. Liczę się z wyjątkami, że coś może się nie udać. Każdy pacjent jest inny. Każde choćby podobne schorzenie niesie inne zagrożenia. Nie każdy pacjent słucha i dostosowuje się do zaleceń lekarza.
Miałam zakaz podnoszenia głowy przez 6 godzin - prawie 8 godzin byłam grzeczna. Miałam trzymać nogę całą dobę na podkładce (zamiast wyciągów) trzymałam nawet w nocy, choć było mi naprawdę nie wygodnie. Dziwić się, że 2 dni nie potrzebowałam leków, że rana przy szwie się goiła. Znajoma z kolanem - też robiła co musiała wg zaleceń - też z pochwałą od lekarza dziś wyszła do domu. Wielu dziś było uśmiechniętych pacjentów. Wszyscy byliśmy w ramach NFZ.

_________________
Zawsze do przodu - Różana Kolekcja Uli
Mały azyl od codzienności - 4 ary przyjemności
Kwiatowe konkursy, wystawy, szkółkingi Ulci i przyjaciół


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
ulakonie
 Tytuł: Re: Zulki podróże dalekie i bliskie
PostNapisane: 3 lut 2015, o 22:44 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 650

 więcej niż 1
Poranek. Jakoś się trzymam choć znów smutasek na twarzy. No cóż, siły do kupy zebrane, wstaję. Kule oczywiście przy łóżku, sunia przy nogach, moje 2 kocice zamiennie przy mnie.
Córcia herbatkę mi zrobiła, napiłam się, powoli podniosłam do okna, popatrzyłam na zaśnieżony krajobraz. Potem ubrałam się lekko, wstałam, kanapkę sama zrobiłam se w kuchni i herbatę już z pozycji krzesła.
Trochę popsioczyłam że M sporo rzeczy pochował dość wysoko ale dałam radę sięgnąć. Potem mówiona z kierownikiem, przystąpiłam do ubioru na zewnątrz. Chwila zastanowienia. Eureka. Wykorzystam swoje futrzaki co to nakładam mroźniejszą zimą na łydki zanim założę buty. Doskonała ochrona na gips i nóżkę. Najpierw testowanie. Będzie za ciasne czy wejdzie? Weszło idealnie :D
Próba reakcji na twardej podłodze - efekt przekraczający moje oczekiwania. Ochrona od wilgoci śniegu, od brudu, od wstrząsów czy twardego podłoża o co mi przecież chodziło:D:D a przy okazji czarne to i mniej widoczne:D:D:D
No to już spokojnie kurtka na siebie, czapka na głowę, kule w łapki.
Bardzo spokojnie i powoli bez trudności pokonałam schody w dół. Szczęśliwa że na świeżym powietrzu posiedziałam sobie z 15 min na ławce. Samochód podjechał bardzo blisko, wstałam, wsiadłam i wysiadłam przed samymi drzwiami klubu sportowego, gdzie dorywczo pracuję, a na co dzień - miejsce bardzo zgranych kilkorga osób, z rodzinną atmosferą. Załatwiłam przy okazji sprawę opłat parkingowych, bo ludzie - zawsze znajdą powód by zapomnieć na czas. Nie wszyscy jak się okazało, ale z trudną klientką postąpiłam mądrze. Przedstawiłam jej sprawę księgowej i do niej już nie dzwoniłam. Otrzyma oficjalne pismo upomnienie wprost z góry.
Ku zaskoczeniu naszej kasjerki wyjaśniłam pozostałe 4 sprawy pozytywnie, a przy okazji - wykorzystałam przypadkową okazję by prezes i zaca dowiedzieli się, że ja nawet dzień po operacji bez spraw klubu nie wytrzymam. Że interesuję się tym co się tam dzieje. Artykuł z turnieju choć nie byłam obecna napisałam jeszcze w szpitalu na klubowej stronie. Prócz poprawy skutecznej własnego nastroju przy okazji dałam wielu osobom dowód, że jeśli komuś zależy na dobrej sławie i kondycji klubu - to zrobi wszystko co w mocy by to działało doskonale. Przez szefostwo mało klub nie znikł na zawsze.
Jestem zołza, wiem, i się z tego cieszę.
Ktoś zareagowałby że ryzykuję. Spokojnie. Całe przygotowania były po to by wykluczyć ryzyko. A z kolei jedno z zaleceń po powrocie do domu to mimo wszystko ruch dostosowany do sił. Dobry nastrój także jest konieczny do powrotu do zdrowia. Ja już od czasu powrotu z sali operacyjnej byłam posłuszna jak dziecko, robiłam wszystko wg zaleceń i dalej się ich trzymam.
Na szczęście wzmacniane mięśnie brzucha od września bardzo ułatwiają mi korzystanie z 2 kul. Nawet rehabilitantka jak już prawidłowo układałam "chorą" nogę na podłodze między kulami i robiłam zdrową krok - zdziwiła się, że na rękach i zdrowej nodze tak lekko przenoszę ciężar. Sama potwierdziła, że muszę to robić w sporej części mięśniami brzucha:D:D:D Chociaż tu poczułam się extra.

Tak więc podróż jedna w swoim rodzaju - może nie zakończona, ale pewien jej etap zamknięty:) Już myślę o nasionkach, ziemi i doniczkach,

_________________
Zawsze do przodu - Różana Kolekcja Uli
Mały azyl od codzienności - 4 ary przyjemności
Kwiatowe konkursy, wystawy, szkółkingi Ulci i przyjaciół


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 17 ]  Idź do strony nr...     1, 2  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    |    Kto przegląda ten dział ?

Przeglądają dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  
www.marolex.pl    E-sklep Marolex
| Polityka cookies. |  Polityka prywatności. |  * Witryna używa cookies.    Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies i akceptację Regulaminu. *