Powrót na główną stronę Forum.

Ogrodniczo Działkowe Forum.
Najlepsi polscy fachowcy. Bazy wiedzy praktycznej. Porady.
Opryskiwacz
* Rejestracja    * Pomoc   * Wyszukiwarka    * Zaloguj 
   ::  Koronawirus - Licznik ::     ::  Koronawirus (bez Chin) ::    

Strefa czasowa: UTC + 1



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 64 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Idź do strony nr...        1, 2, 3, 4  
Autor Wiadomość
Karo
 Tytuł: Re: Tam dom mój, gdzie doniczki moje
PostNapisane: 22 lis 2017, o 08:49 
Offline
-Administrator Forum-.
Avatar użytkownika
Postów: 20512

 więcej niż 1 szt.
Fajnie piszesz ;:306
Anturium przepiękne.
Coś jeszcze zwiozłaś roślinnego do domu co możesz nam już pokazać??

_________________
KaRo - Administrator Forum
☆☆☆ Pytania do Ekipy...

❤ KaRolinki

Góra   
  Zobacz profil      
 
aberracje
 Tytuł: Re: Tam dom mój, gdzie doniczki moje
PostNapisane: 22 lis 2017, o 12:22 
Offline
100p
100p
Postów: 172

 0 szt.
Dziękuję, KaRo :)

Sobie już więcej nic nie przywiozłam, i choćby mnie torturowali, to tej linii obrony będę się trzymać! Naprawdę, wysoki sądzie, te inne kwiaty nie są moje! No bo tak:
Jak już się zdecydowałam kupić czarne anturium, mimo jego wybitnie antysamolotowych rozmiarów, to mi wypadło pójść na miasto z dzieckiem. Dziecko nie auto, nie da się zaparkować gdzieś i pójść dalej samej, więc i do kwiaciarni też ze mną poszła. Na szczęście dziecko lubi miniaturki, więc kiedy ja złapałam olbrzyma, ona zadowoliła się takim:
Obrazek Obrazek
Taki maluszek tani jest i dużo łatwiejszy w transporcie, więc nawet się ucieszyłam, że dziecko podziela moją pasję. W drodze do kasy znalazłyśmy sanserwie cylindryczną, sporo droższą, ale ma tyle młodych wypustek, że sama wzięłam do ręki, żeby dziecku pomóc nieść...
Obrazek
Przy kasie była jednoosobowa kolejka (2 minuty czekania), więc kiedy ja żonglowałam trzema doniczkami i szukałam pieniędzy, dziecko dostało nagłego ataku choroby pustych rąk, i poszło się leczyć krok dalej, w rejonie koszy wypełnionych czymś, co wzięłam za nasiona. "Mamo, a mogę jeszcze tego kwiatka?" Możesz - odpowiedziałam ledwo zerknąwszy na rozmiar (trzymała w ręku malutka paczuszkę). "Mamo, i tego też, dobrze?" Dobrze, kochanie - wciąż zajęta liczeniem drobnych nieuważnie wypowiedziałam najdroższe słowa świata (nie wierzycie? to zapytajcie swoich mężów, albo innych mężów!). Jedną minutę i 20 euro później z lekką paniką w oczach wymanewrowywałam dziecię na zewnątrz, tłumacząc jej po drodze zawiłości systemu celnego, który nie przewiduje żeby prywatne osoby mogły importować hurtowe ilości czegokolwiek, rośliny w to włączając. Tak jest! Bezczelnie zwaliłam winę na bliżej mi nie znane przepisy, żeby powstrzymać galopujące żądze mojej latorośli. Mialm do wyboru, albo to, albo postraszyć ja tatą (a ona się taty tak boi że hej, jeszcze by czkawki że śmiechu dostała tam w kwiaciarni :wink: ) Zakupione przez Młodszą malutkie paczuszki okazały się być kłączami orchidei w małej, celofanowej torebce. Pomna faktu, iż orchidee mogą nie wytrzymać temperatur po niebieskiej stronie termometru, zbudowałam im przenośną szklarenke, o taka:
Obrazek
Na odprawie lotniskowej z reklamówki wystający korek od butelki spowodował małe zamieszanie i wywołał reakcję lawinową: najpierw zwabił on oko strażnika służby mundurowej obserwującego taśmę wjeżdżająca do skanera. Strażnik złapał za butelkę, bo płynów przewozić nie wolno. Z okrzykiem "Hep!" wystartowałam do pana ;:134 , gotowa bronić dobytku, a Książę Małżonek zwabiony moim "hep!" wystartował do mnie, żeby mnie powstrzymać przed rzucaniem się na służby mundurowe zaprzyjaźnionego (chyba?) kraju. Ponieważ Książę Małżonek był już odprawiony, więc rzucał się prze bramkę w zła stronę (znaczy z powrotem), co spowodowało, że za nim rzuciła się służba mundurowa stojąca po drugiej stronie bramki, w sile dwóch (nigdy nie widziałam, żeby ktoś się zdecydował iść na Księcia Małżonka w pojedynkę, ludzie mają jednak silny instynkt zachowawczy). Tymczasem pierwszy strażnik zorientował się, że butelka nie zawiera płynów i puścił ją ze słowami "O'key". Skoro OK, to zabrałam wyciągnięte ręce i chciałam się rozdziać z kurtki z metalowym zamkiem, ale nie zdążyłam, bowiem, wiedziony siła rozpędu, wpadł na mnie Książę Małżonek... I pewnie byśmy się razem wywalili, gdyby nie wspomniana wcześniej służba mundurową w sile dwóch, która go dopadła i uprzejmie podtrzymała za ramiona, utrzymując tym samym w pozycji pionowej. Nastąpiła krotka wymiana zdań po portugalsku (między tubylcami, myśmy się nie wtrącali, bo niby jak?), po czym Książę Małżonek został odprawiony po raz drugi, przy akompaniamencie mało życzliwych spojrzeń załogi lotniska. Młodsza i ja przeszłyśmy przez kontrolę rozsyłając naokoło promienne uśmiechy, uszczęśliwione faktem, iż nikt nam kwiatów nie zakwestionował.

Phalenopsisa jakoś umiem utrzymać przy życiu, ale będę musiała znalez odpowiedni wątek, żeby zapytać o instrukcje obsługi tych kłączy, co to je sobie Młodsza kupiła :)

_________________
Tam dom mój, gdzie doniczki moje


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Black Rose
 Tytuł: Re: Tam dom mój, gdzie doniczki moje
PostNapisane: 22 lis 2017, o 15:12 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 2798
Skąd: Warszawa

 1 szt.
Ależ Ty potrafisz barwnie opowiadać! Wow! ;:333

_________________
Pozdrawiam, Urszula. * Wady i zalety to często jedno i to samo, tylko z różnych punktów widzenia.
Działka Black Rose - mój sposób na walkę z depresją - cz. 2,
Moje nadwyżki - zapraszam.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
hen_s
 Tytuł: Re: Tam dom mój, gdzie doniczki moje
PostNapisane: 22 lis 2017, o 16:26 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 19570
Skąd: Kraśnik

 więcej niż 1 szt.
;:306 ;:306 ;:306

Właściwie same emotykony by wystarczyły... Tak sobie leżę i kwiczę... ;:138

Talent samorodny do pisania się objawił niespodziewanie, jak nic! ;:173

Czarny Brat Smok robi wrażenie!! Każdy by chciał takiego - Tobie tylko pozazdrościć że takiego wyhaczyłaś. ;:333

Reszta roślin również śliczna chociaż już nie tak spektakularna. Powodzenia w uprawie życzę!! ;:215

_________________
Henryk - moje kaktusy i sukulenty 1 7 8 9
Sprzedam, wymienię Nowa oferta roślin będzie dostępna wiosną 2021 roku


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Blueberry
 Tytuł: Re: Tam dom mój, gdzie doniczki moje
PostNapisane: 25 lis 2017, o 12:39 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 6705
Skąd: woj.dolnośląskie

 1 szt.
Wspaniałe anturium, jeszcze takiego koloru nie widziałam ;:oj i jak zawsze świetnie opisane roślinne perypetie ;:63

_________________
„Nadzieja to jest kwiat, który zakwita i rośnie gdy inni go podlewają.” Charles Martin
Truskawkowa działka cz.3 Zielona ferajna cz.4
Pozdrawiam, Natalia


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Rozalka_74
 Tytuł: Re: Tam dom mój, gdzie doniczki moje
PostNapisane: 25 lis 2017, o 17:26 
Offline
200p
200p
Postów: 322
Skąd: Łódzkie

 1 szt.
Pięknie piszesz może weź zacznij pisać jakąś książkę bo dar masz wielki ;:oj i miło i lekko się czyta.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Black Rose
 Tytuł: Re: Tam dom mój, gdzie doniczki moje
PostNapisane: 25 lis 2017, o 23:10 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 2798
Skąd: Warszawa

 1 szt.
Rozalka_74, to samo pomyślałam :)

_________________
Pozdrawiam, Urszula. * Wady i zalety to często jedno i to samo, tylko z różnych punktów widzenia.
Działka Black Rose - mój sposób na walkę z depresją - cz. 2,
Moje nadwyżki - zapraszam.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
aberracje
 Tytuł: Re: Tam dom mój, gdzie doniczki moje
PostNapisane: 26 lis 2017, o 08:51 
Offline
100p
100p
Postów: 172

 0 szt.
Dziekuje, dziekuje!
W dzieciństwie, widzac spadajaca gwiazde, zażyczyłam sobie ciekawego życia... Radon był już odkryty, Kilimandżaro zdobyte, na pocieche dostałam różowe okulary :-) No i opisuje co przez nie widze :wink:

_________________
Tam dom mój, gdzie doniczki moje


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
hen_s
 Tytuł: Re: Tam dom mój, gdzie doniczki moje
PostNapisane: 26 lis 2017, o 09:50 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 19570
Skąd: Kraśnik

 więcej niż 1 szt.
Doskonale! ;:173

_________________
Henryk - moje kaktusy i sukulenty 1 7 8 9
Sprzedam, wymienię Nowa oferta roślin będzie dostępna wiosną 2021 roku


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
aberracje
 Tytuł: Re: Tam dom mój, gdzie doniczki moje
PostNapisane: 26 lis 2017, o 21:51 
Offline
100p
100p
Postów: 172

 0 szt.
Bez zdjęć, ale muszę się pochwalić :) Prawie ukorzeniłam hibiskusa! Nie mam pojęcia co to za kolor, bo to znajda Młodszej. Zupełnie zapomniałam, że Młodsza znalazła kilka kawałków gałązek, dwie trzykrotki i dwa kawałki grubosza, i cały ten majdan stał w hotelu w kubeczku z wodą, a potem został zabrany do domu, i zapomniany ;:218 Dzisiaj robiłam porządki w kwiatach, i wyciągnęłam szklankę, a tam niespodzianka: nędzny kawlalek hibiskusa ma już zalążki korzonków i ma szansę się przyjąć :) Dwie malutkie gałązki fikusa benjamina też (te akurat wiem skąd pochodzą, widziałam gdzie strzygli), zdechło kilka mi nieznanych i kilka fikusów, grubosz się trzyma, trzykrotki też, chociaż korzonków jeszcze nie mają, i jedną gałązka czegoś stoi ze wszystkimi liśćmi, ale nie ma śladu korzeni (muszę cyknąć fotkę jak będzie jasno i do identyfikacji pójdzie). Próbuję ukorzenić jednego hibiskusa w ziemi, aż mam ochotę go wyciągnąć i do wody wsadzić :D

Hibiskus udomowiony właśnie znów pokazał, że on nie jest tropikalny, ale polarny. Kiedy wróciliśmy z wakacji miał pąka, i tak sobie tego pąka trzymał bez zmian aż do przedwczoraj. Wczoraj Książę Małżonek smażył kiełbaski, a jak Książę Małżonek coś smaży lub piecze, to zawsze na węgiel, i trzeba wietrzyć. Zanim się połapałam co się dzieje, to hibiskus stał w lodowatym przeciągu (stoi przy drzwiach balkonowych, które Książę Małżonek otworzył na całą szerokość) przez ponad godzinę... Wczoraj pączek urósł o 50%, a dziś się rozwinął! Kto by wymyślił taki sposób na kwitnienie hibiskusów? Niestety, much nie mamy, a i moli jakby mniej, więc nasion chyba nie będzie :(

_________________
Tam dom mój, gdzie doniczki moje


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Blueberry
 Tytuł: Re: Tam dom mój, gdzie doniczki moje
PostNapisane: 27 lis 2017, o 15:22 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 6705
Skąd: woj.dolnośląskie

 1 szt.
To faktycznie nietypowe, raczej bym się spodziewała że pączek spadnie ;:224 ale to są humorzaste rośliny, nigdy nie wiadomo, co im dogodzi :wink:

_________________
„Nadzieja to jest kwiat, który zakwita i rośnie gdy inni go podlewają.” Charles Martin
Truskawkowa działka cz.3 Zielona ferajna cz.4
Pozdrawiam, Natalia


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
hen_s
 Tytuł: Re: Tam dom mój, gdzie doniczki moje
PostNapisane: 27 lis 2017, o 16:41 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 19570
Skąd: Kraśnik

 więcej niż 1 szt.
Hibiskusy co wiem z wieloletnich z nimi doświadczeń - różnych doświadczeń! - to bardzo kapryśne rośliny.
To że Ci tak obecnie z nimi "idzie" zasługuje na podziw ale... Żadna passa nie trwa wiecznie i mimo wszystko uważał bym na nie.
Wielu sukcesów życzę, wątek śledzę z należytą uwagą. ;:204

_________________
Henryk - moje kaktusy i sukulenty 1 7 8 9
Sprzedam, wymienię Nowa oferta roślin będzie dostępna wiosną 2021 roku


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
aberracje
 Tytuł: Re: Tam dom mój, gdzie doniczki moje
PostNapisane: 3 gru 2017, o 17:10 
Offline
100p
100p
Postów: 172

 0 szt.
Ja tam nie wiem, Henryku, czy mi z nimi aż tak dobrze idzie... Zachowanie Hibiscus Polaris urąga całej rodzinie, kuzyn zliofilizował jeden pęd, przypadkowa gałązka wstawiona do wody dalej pracuje nad korzeniami, ale oprócz nich mam jeszcze dwa hibscusowe projekty, o których nie wspominałam, żeby nie zapeszyć Otóż w czasie wakacji poznałam pewnego miłego tubylca, który też lubi hibiskusy. Dostałam od niego jednego ukorzenionego z żółtymi kwiatami (pełnymi, wg jego słów), oraz dwie gałązki - jedną z pąkami pełnego żółtego, a druga z cudnie lososiowo-pomarańczowym pełnym kwiatem. Ukorzeniony był prezentem, a gałązki dla ozdoby mi ułamał, ale zabrałam do domu wszystko ;:3 No i niestety: ukorzeniony zrzucił większość liści, teraz stoi bardzo łysy, w zimnym kraju, i zastanawia się czy zejść, czy może jednak da się tu żyć :roll: Mniejsza gałązka postała w ziemi, ale zaczęła po niej pełzać pleśń, więc wyjęłam (bez śladu korzeni) i wsadziłam do wody, zobaczymy czy coś z tego będzie. Większa gałązka stoi wazonie-szklarni, póki co w ziemi, ale też pozrzucała co mogła (pąki i kwiaty to ja im usunęłam, ale za dużo liści zostawiłam i widzez że moje niezdecydowanie to może być niewybaczalny błąd) i niebardzo rokuje nadzieję. Większa mogę jeszcze pociąć na mniejsze (bo ma rozgałęzienia) i wsadzić do wody, gdyby koniec w ziemi zaczął gnić. Grudzień to najgorszy miesiąc, dni już od dawna krótkie, zrobiły się prawie niewidoczne (szczególnie w pochmurne dni, kiedy światło z zewnątrz dociera do szyb ostatkiem sił, a przeniknąć już nie daje rady), i rośliny zostały pozbawione życiodajnej energii. Kupiłam im żarówkę i zaczęłam doświetlać, może to coś da (malutka sanserwia cylindryczna rośnie jak na drożdżach, po innych nie widać czy wogole zauważyły że im dzień próbuję zrobić). Bardzo bym chciała utrzymać tego podarowanego i gałązki, ale pewnie będą "pierwsze koty za płoty"... Swoją droga: jaka jest geneza tego powiedzenia? Ktoś rozmnażał koty rasowe, pierwszy miot mu nie wyszedł i zostały wyekspediowane z podwórka? :wink:

W takzwanym międzyczasie przesadziłam swoją starszą sanserwie (na doniczce miała napis Superba, ale tego jest tyle gatunków, że głową boli, i chwilowo nie będę ustalać nazwiska rodowego). Przesadziłam ją nieplanowo, bo właściwie chciałam tylko od niej osłonkę pożyczyć, ale ledwo ją z tej osłonki wyciągnęłam! Po wyciągnięciu okazało się, że sanserwia wypuściła pęd boczny, oczywiście nie tam gdzie miała miejsce w ramach doniczki, tylko tam gdzie tego miejsca wcale nie było, więc młody pęd próbował co łatwiej przepchnąć: ściankę doniczki, czy rodzicielkę ;:204 Ściankę plastikowej doniczki udało mu się wygiąć, ale ceramiczna osłonką postawiła większy opór. Teraz rośnie w szerokiej płytkiej misie, ciekawe jak się jej tam spodoba. Właściwe to miałam przesadzać te nowa cylindryczną, ale ona póki co rośnie w wyznaczonych granicach, i w nagrodę za cierpliowsc dostanie wermikulit (jak przesadzałam starszą, to jeszcze nie miałam, więc tylko trochę keramzytu poszło na dno).

Ostatni tydzień miałam tak zapchany, że zieleniec musiał sobie w zasadzie radzić sam. Zebrałam większość pod tą lampą, co to im kupiłam, i tak sobie stoją w tłoku. Dziś do nich zajrzałam, trupów nie widać (no poza hibkami, które do najżywszych nie należą, ale póki co nekrologu im nie piszę), chyba się nawet polubiły i pewnie mnie obgadują ;:4 Starsze opowiadają nowym jak umiejętnie gospodarować wodą, żeby nie utonąć ani nie przeschnąć, te bardziej wytrzymałe na słońce starają się wyciągnąć liście bliżej okna, a cienioluby zaglądają w głąb pokoju, w poszukiwaniu spokojniejszej miejscówki, no i wszyscy się pewnie zastanawiają, za co się trafia do separatki pod szkło ;:131 A ja się zastanawiam, jak je towarzystwo mam teraz podlewać, bo stoją jedni na drugich i sama sobie utrudniłam do nich dostęp (pewnie będę musiała te wieżę do podlewania rozebrać, żeby się dobrać do tych, co stoją na dole) ;:120
Obrazek

_________________
Tam dom mój, gdzie doniczki moje


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
hen_s
 Tytuł: Re: Tam dom mój, gdzie doniczki moje
PostNapisane: 3 gru 2017, o 17:51 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 19570
Skąd: Kraśnik

 więcej niż 1 szt.
Niestety nie mam dużego doświadczenia w hodowli hibiskusów stąd niewiele mogę pomóc. Ot, tyle co ja sam zmarnowałem sadzonek chciałbym mieć teraz na parapecie... ;:204
Dlatego Twoje z nimi przejścia czytam z zainteresowaniem i liczę na szczęśliwy koniec owych historii - za co trzymam kciuki. ;:333

Niestety obecnie jest zły czas na ukorzenianie wszystkich roślin, co wiem na pewno. Dlatego odrobinę drżę o Twoich ulubieńców. ;:218 Chciałbym je bowiem zobaczyć duże, kwitnące i w pełnej krasie... ;:173

_________________
Henryk - moje kaktusy i sukulenty 1 7 8 9
Sprzedam, wymienię Nowa oferta roślin będzie dostępna wiosną 2021 roku


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
aberracje
 Tytuł: Re: Tam dom mój, gdzie doniczki moje
PostNapisane: 3 gru 2017, o 18:15 
Offline
100p
100p
Postów: 172

 0 szt.
Jak się nie uda, to będę mądrzejsza na przyszłość: nie rozczulać się, tylko urywać listki i zostawić góra dwa. No i wbrew poradom z forum, to lepiej się ukorzeniła sadzonka zielona, a nie zdrewniałe, chyba że przypadek...

Przy okazji zapytam: te kaktusy (sukulenty?) co to je w zimnie trzymam (już koło miesiąca siedzą w remontowanej sypialni, ale niedługo przyjdą panowie elektrycy, podłączą tam prąd i się chłodek skończy), to wciąż mają stać bez podlewania? One dostały trochę wody zanim je tam wysłałam, jak ktoś im otworzył drzwi, to miały cieplejsze dni (ale max 18C, przy oknie to może nawet poniżej 16C), a jak postały za zamkniętymi drzwiami, to chłodniej, wszystkie wyglądają dokładnie tak jak w dniu zakupu. Uziemiony aloes też wygląda tak jak wyglądał dwa miesiące temu, co w moim wykonaniu jest już sukcesem, ale oczami fachowca może niekoniecznie...
Za tydzień przyjeżdża na weekend Młoda, w pokoju zrobi saunę, więc mam takie pytanie: zakończyć sucholubom zimowanie i zabrać je na stałe na cieplejszą miejscówkę, czy dać je na te dwa dni do pralni, gdzie będzie stosunkowo najchłodniej z całego domu (ale pewnie nie mniej niż 18, bo to i suszarnia, a Młoda będzie prała kilka godzin na okrągło i podniesie wilgotność i temp. pomieszczenia). Po weekendzie (a dokładniej to po 24h) Młoda się ewakuuje z domu i sucholuby mogłyby się cieszyć zimą aż do jej przyjazdu na święta.

_________________
Tam dom mój, gdzie doniczki moje


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
hen_s
 Tytuł: Re: Tam dom mój, gdzie doniczki moje
PostNapisane: 3 gru 2017, o 19:10 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 19570
Skąd: Kraśnik

 więcej niż 1 szt.
Nie wiem jakie dokładnie kaktusy hodujesz jednak prócz ewidentnie ciepłolubnych jak np. melocactus czy discocactus pozostałe zimujemy całkowicie sucho od końca sezonu (najpóźniej początek października) do początku sezonu wegetacyjnego (początek marca lub później zależnie od pogody).
W tym czasie ich nie podlewamy i staramy się zapewnić temperaturę 8-12 stopni, 14cie najwięcej. Wilgotność powietrza również ograniczamy bo rośliny będą dalej rosnąć co przy braku słońca i światła doprowadzi do ich deformacji a nawet śmierci!

Co innego sukulenty (haworcje, aleosy) - te lekko okresowo (raz na 1-1,5 miesiąca) podlewamy odrobiną wody i zapewniamy temperaturę 12-16 stopni.

_________________
Henryk - moje kaktusy i sukulenty 1 7 8 9
Sprzedam, wymienię Nowa oferta roślin będzie dostępna wiosną 2021 roku


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
aberracje
 Tytuł: Re: Tam dom mój, gdzie doniczki moje
PostNapisane: 4 gru 2017, o 12:20 
Offline
100p
100p
Postów: 172

 0 szt.
Na całe szczęście los postawił na mojej drodze haworcje i aloesa, a nie kaktusy Od przeczytania Twojego wątku wciąż myślę, jak by tu urządzić w domu szklarnię z odmiennym rezultatem, ale wciąż bez efektów Młoda, czyli Latorośl Starsza, w tym roku pojechała do szkoły poza rodzinną wieś, ale nie wie jescze co zrobi w przyszłym roku i jak często w związku z tym będzie bywać w domu. Jak zadko, to jej pokój można trzymać nieogrzewany, jak częściej, to nie ma sensu, bo rośliny będą się wciąż wybudzać na zimowisku, i padną. Może po prostu przyznać, że nie każdy może mieć kaktusy, tak jak nie każdy może mieć psa? Na kaktusowym polu odpadam w kategoriach podlewanie i zimowisko, a to dopiero początek, ile jeszcze o nich nie wiem, a mogłabym zepsuć?


P.S. Wspomniana pralnia ma malutkie okienko, w dodatku umieszczone pod balkonem, więc dochodzi tam mało światła dziennego (słońce chyba nigdy) i to trzeci, po temperaturze i wilgotności wewnątrz, powód dla jakiego nie nadaje się na długofalowe zimowisko.

_________________
Tam dom mój, gdzie doniczki moje


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 64 ]  Idź do strony nr...        1, 2, 3, 4  

Strefa czasowa: UTC + 1


    |    Kto przegląda ten dział ?

Przeglądają dział: Google [Bot] i 76 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  
www.marolex.pl    E-sklep Marolex
| Polityka cookies. |  Polityka prywatności. |  * Witryna używa cookies.    Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies i akceptację Regulaminu. *