Powrót na główną stronę Forum.

Ogrodniczo Działkowe Forum.
Najlepsi polscy fachowcy. Bazy wiedzy praktycznej. Porady.
Opryskiwacz
* Rejestracja    * Pomoc   * Wyszukiwarka    * Zaloguj 
  

Strefa czasowa: UTC + 1



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 458 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Idź do strony nr...        1 ... 29, 30, 31, 32, 33
Autor Wiadomość
Foxowa
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 13 lis 2019, o 08:53 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3113
Skąd: Krk/BB

 0 szt.
Nie ma ale będą pewnie na wiosne. Nawet jeśli teraz nie dzieje się nic nadzwyczajnego to przecież na wiosnę wszystko się powinno odrodzić. Teraz jest smętnie, ale taka chyba jest jesień. Sądzę,że rośliny też to wyczuwają i cierpią z powodu za małej ilości swiatła.
Gdzieś mi się przewija dalej pomysł z lampą, nawet mierzyłam ostatnio biurko czy by tam nie było można zrobić jakiejś 'stacji doświetlającej'. Ale to pozostaje w odleglych zamiarach.


Wczoraj zajęłam się wreszcie cytrynami. Myślałam czy ich nie wnieść do środka ale zrezygnowałam widząc jakie są paskudne. Pierwsze co zrobiłam to przejrzałam w poszukiwaniu przędziorka. Pajęczyn i innych wynalazków nie ma,ale zauważyłam pod listkami kropeczki,więc stwierdziłam, że nie będę ryzykować i zrobiłam im kolejne pryskanko . Tym razem je zlałam tak, że aż kapało i chyba pokryłam je dość statannie. Zobaczymy za jakiś czas. Same liscie źle nie wyglądają,choć nie są prawidłowego koloru. Ogòlnie to dalej wyglądają jak niepożarte,ale wydaje mi się że to jednak wpływ temperatury. Bo przecież im nie żałuję.Cyknęłam parę fot,więc jak dosiądę do kompa to pokażę.
Zdjęcie cytryn pozwoliło mi zauważyć jeszcze jedno - jakie brudne są liście!
Ja wiem, że Kraków wygrywa w rankingu opadania szkodliwych pyłòw i innego syfu,ale nie spodziewałam się że aż tak. Szczególnie, że je co jakiś czas płukam i nie powinno tak osiąść. A osiadło.
Pierw przeraziłam się, że to mączniak, bo liść był bury w plamki,ale jak potarłam to bure przeniosło mi się na palce. Błoto, normalne błoto. Jesienne pokapywanie deszczu sprzyja osadzaniu się tego wszystkiwgo na moim parterowym parapecie. Szok.
Obrazek

_________________
Majki amatorskie poczynania działkowe
Parapecik


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Foxowa
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 24 lis 2019, o 21:31 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3113
Skąd: Krk/BB

 0 szt.
Świetnie, po raz kolejny mi skasowało notkę, pierw "relację na żywo" a teraz esej o wszystkim i o niczym.
A trochę się pozmieniało.

Po pierwsze są dobre wieści - moje patyczki , które rozmnażam ukorzeniły się! :tan
Od kilku lat walczę z ukorzenieniem hortensji, rok temu już było prawie nieźle, ale przymrozek mi je ubił po posadzeniu na grządkę. W tym roku dostałam kolejne patyczki w listopadzie i wsadziłam do ziemi ( część na działce, część w domu w doniczki). Myślałam, że się załamię jak kolejny raz patyki w donicach uschły i zamarły. Ale je zostawiłam. Przestałam podlewać, bo stały pod nawilżaczem. Parę dni temu przyjrzałam im się i zauważyłam malutkie zielone pąki. Wyjęłam gałązkę z ziemi a tam KORZONKI. ;:138
Tak strasznie się cieszę! Godziło to mój honor ogrodniczy, nie znoszę ponosić porażek, nawet jeśli powodują one że zacinam się jeszcze bardziej.
Do tego zielone puszczają też budleje i migdałki. Jak dobrze pójdzie to przechowam je zimą i na wiosnę trafią na działkę.

Obrazek

Dobrze dzieje się też w innych doniczkach. Nawożenie koleusów trochę je postawiło na nogi. Nawet Fishnet się zebrał w sobie i porobiłam trochę sadzonek, które w wodzie się ukorzeniają. Fishnetowi powoli to idzie, jako jedyny pokrywa się galaretką, coś ala kallus, może to nawet on. Ale korzeni brak. Ten rzut ukorzeniam w wilgotnym keramzytem.
Obrazek

Zajrzałam też na szafę gdzie stoją mniej cenne roślinki takie jak zimowane papryki czy rozmnażalnia reo i z radością stwierdziłam, że mój przelany w wakacje aloes ze zgnilaka wyszedł na prostą i rośnie znowu ładnymi zielonymi pędami. Na wiosnę je zagospodaruję. Tym odżyciem zrobił mi niespodziankę.
Zimowany korzonek dziwaczka znowu dał znak życia, tym razem pod ziemią, puscił gęstą białą plątaninę, ale bez zielonego. Stwierdziłam, że to może przez odrobinkę ziemi i wymieniłam ją na piasek.
Papryczki też fajnie, chociaż trochę za dużo mają zielonego. Każda jest w innym stadium , ale raczej nie wyglądają na zimowo zasypiające. Owocków można by było zebrać całkiem sporo.

Wzięłam z balkonu ostatnią z papryk. Mam ją podpisaną Explosive Ember, tym czasem kulki mają 5 kolorów, więc to pewnie kolejny mieszaniec. Nie szkodzi. Ładnie się trzymała, stąd zdecydowałam się na jej zabranie. W podrygu słońca nawet puściła kwiaty i ... zawiązała kolejne owoce. Nie ma to jak owocować niemalże z początkiem grudnia przy podstawce z zamarzniętą wodą :D
Jest też trochę zielonych listków. No i ..masa kudłów z psa z piętra wyżej. A mówiłam, żę mnie już trzepanie dywanów nie rusza... heh.
W każdym razie kolejna papryczka poszła na szafę. Zobaczymy co będzie wiosną.

Kwiaty , które stoją w pokoju u młodej zdecydowanie mają się najlepiej. Choć figi ostatnio nawaliły i opadły. Ale to chyba przeze mnie, bo przy przeglądzie cytrusów tak się przestraszyam przędziorków że spryskałam wszystko co stało na parapecie. Rano figi zaczęły zrzucać liście i podejrzewam, że tak zareagowały na pryskanie, bo zmiana stanu była błyskawiczna. Teraz i nie ma przędziorków i nie ma liści. Sama figa jednak żyje i mam nadzieję, że się utrzyma.

Co do hoi to dalej nie jestem zadowolona. Po próbach z woreczkiem jedna doniczka "zaparzyła się" i większa zawartość zrobiła się brązowa i zaczęła pleśnieć. Kawałki zgniły i w sumie korzonki poszły w diabły, udało mi się uratować tylko 4 fragmenty, które próbuję ukorzenić od nowa.

Awokado dalej spędza wieczory pod nawilżaczem, a dnie w oknie balkonowym. Czubek jest niezły, ale dolne liście pozostawiają wiele do życzenia.
Obrazek


Wszystkiemu z góry przygląda się Pan Czerwonka ;)
Obrazek


Mało jedzenia,ale twardo się trzyma naszego parapetu. Już 3 razy zmienił miejscówkę, z której został wygoniony. Ciocia, którą obdarowałam san sevieriami ma zwyczaj sprzątania takich lokatorów i paprania mi miotłą sufitu. Napisałam więc jej jakiś czas kartkę z adnotacją że " proszę odczepić się od pająka, on tu mieszka". Chyba poskutkowało bo od jakiegoś czasu ma swięty spokój. ;:304
Obrazek

_________________
Majki amatorskie poczynania działkowe
Parapecik


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Jacqueline
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 24 lis 2019, o 21:59 
Offline
200p
200p
Postów: 303
Skąd: Sochaczew

 1 szt.
Nie odzywałam się, ale czytałam. Kurcze, niezbyt wesoło tu u ciebie ostatnio :(
Dobrze, że coś zaczyna świtać pozytywnie. Hortensje uwielbiam, na razie nie mam, ale będę śledzić postępy u ciebie :)
Oraz szczerze podziwiam twoje nerwy w sprawie "sąsiadki"...

Moja córka idzie w ślady twojej, hihi :wink: Chciałaby sadzić różne rzeczy. Koleżanka w klasie opowiadała jej o awokado i koniecznie chciała też spróbować, więc próbujemy. Mama kupiła jedno z tych mocno dojrzałych a ja za 2 dni to zielone, moczyły się kilka dni obdarte ze skórki i do ziemi potem, już pęknięte obydwie pestki i kiełki będą szły. Jednakowo też pestki Cherimoya posadziłyśmy i też już kiełkują.

_________________
Pozdrawiam, Agnieszka :)
Zieloni podopieczni Agnieszki
Moje nadwyżki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Foxowa
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 25 lis 2019, o 09:56 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3113
Skąd: Krk/BB

 0 szt.
Nie zawsze jest tak jakbyśmy tego chcieli, ale cóż. Poniekąd mam te problemy na własne życzenie, bo przecież nikt mi nie wtrynił n n admiaru kwiatów.


Na hortensje mnie nakręciła jedna z ciotek. Zawsze mi były obojętne i wydawały mi się krzakami do zapełniania podblokowych ogródków (nie wiem jak u Was, ale u mnie nie ma bloku bez hortensji) aż tak bardzo zaczęłam polować na nie dla ciotki, że sama się wkręciłam.No i zachęciły mnie opisy łatwości ukorzeniania, które w moim przypadku okazały się mylne.
Nie wiem dlaczego, ale kiedy innym się ukorzenia wszystko mi to jakoś topornie idzie, zawsze mi wszystko usycha. Dlatego te patyczki czytam jako ogromny sukces.


Z sąsiadką zagryzam język i cierpliwie czekam na balkon. Udaję, że nie widzę jak codziennie koło 6-7 rano wychyla się i trzepie psią szmatę na moje okna, ale już ją parę razy nagrałam. Jak kiedyś podskoczy to ją zaskoczę ;) ;:134
Podobnie w kwestii szczekania psa, który się uruchamia przy bądź szeleście a nawet i bez , a ostatnio się posikał na korytarzu. Ogólnie ten pies to chyba teraz jej główne utrapienie i jakoś niezbyt go lubi, bo jak tu kogoś upominać za hałas jak nic nie słychać bo jej pies ujada jak wściekły.
W każdym razie liczę niebawem na oddech pt balkon. Nie wiem czy mogę tak napisać, ale chyba jesteśmy na ostatniej prostej - teraz czas na załatwienie książki budowy. Wydaje mi się to już szybkim i sprawnym załatwieniem ( a ponadto jestem przekonana, że swoje wyczekałam) ale okaże się czy nie zajmie nam to kolejnego roku.

Powodzenia dla córy. Czerymoja ciekawa, pochwalcie się uprawą.

Teraz awokado jest coraz bardziej modne i coraz więcej osób je sadzi. Niestety widzę że w pewnym momencie wszyscy poddają się przez schnięcie liści. Nie dziwię się, bo ja też już mam dość jego kaprysów i nigdy już nie powiem, że awokado jest w uprawie łatwe.
Jakiś czas temu u mnie na osiedlu stało we wiadrze awokado 1,5metrowe i miało dokładnie ten problem, więc ktoś się go pozbył. Pierwszy odruch to była chęć zabrania go ale jak przypomniałam sobie ile w te awokada muszę wkładać troski to odpuściłam i puściłam info na grupę roślinową i błyskawicznie go ktoś wziął.
Ja już dziękuję.Mam nadzieję, że dzieciaczkowi pójdzie lepiej niż nam. Moja młoda póki co odpuściła hodowlę roślin i zajęła się hodowlą ryb. Niestety, padł jej ulubieniec - Jeffrey. Kompletnie nie wiem co się stało. Bez objawów, z dobrymi parametrami wody, po podmianie,teoretycznie wszystko powinno być ok. A jednak wieczorem Jeff się położył na dnie i pomimo szybkiej interwencji nie doczekał rana. Młoda jest niepocieszona.

Obrazek

Bardzo mnie to intryguje CZEMU tak się stało. Mieliśmy go zaledwie 3 mce, wydawał się być młody, choć zawsze był dziwnie flegmatyczny. I nagle fik. Analizowałam to na forum akwarystycznym i padło pytanie czy nie używałam środków chemicznych do lub w pobliżu akwarium. Używałam - pryskałam cytrusy i figi na przędziorka. Niby preparat naturalny olejowy i pryskałam w łazience wietrząc potem mieszkanie, ale kwiaty stoją u młodej. Wydaje mi się to mało prawdopodobne ale na forum akwarystycznym mnie zestresowali że to mogło być od tego. Jak myślicie, to możliwe?

_________________
Majki amatorskie poczynania działkowe
Parapecik


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Jacqueline
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 25 lis 2019, o 14:59 
Offline
200p
200p
Postów: 303
Skąd: Sochaczew

 1 szt.
Tego się obawiam, kiełkowanie, pierwsze liście i... schnięcie. Nie zobaczę na własnej skórze to się nie przekonam.

Czytałam coś o rybkach. Szkoda Jeffreya. Wiesz, to serio musiałoby być psikniete do wody, nie sądzę aby opary w tak niewielkiej ilości mogły zaszkodzić. Mieliśmy kiedyś rybki, nie raz i nie dwa była używana różna chemia w pomieszczeniu do mycia i żadna nie zdechła. Może był chory czy zachorował ogólnie

To masz przeboje z tym balkonem. Ale uff, oby się w końcu udało ;:215

_________________
Pozdrawiam, Agnieszka :)
Zieloni podopieczni Agnieszki
Moje nadwyżki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Katiusha
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 25 lis 2019, o 15:20 
Offline
1000p
1000p
Avatar użytkownika
Postów: 1240

 0 szt.
Ach te blaski i cienie :roll: Gratuluję ukorzeniania hortensji ;:215 Jednocześnie przykro mi z powodu upartych hojek. (Może spróbuj jak ja zrobiłam w moim wątku? Nie trzeba akwarium w sumie, duzy słoik wystarczy.Obrazek)
Pan Czerwonka zyskał przytulne lokum i ochronę przeciwmiotłową ;:306 szkoda biednego JeffreyaObrazek Nie sądzę, aby było to od oparów. Gdyby tak było, już dawno ukatrupiłabym moje rybki :oops:

_________________
Narodziny ogródka ;)
Moje roślinki II ;)


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Foxowa
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 26 lis 2019, o 10:12 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3113
Skąd: Krk/BB

 0 szt.
Pewnie macie rację, ale jak sobie człowiek wpoi do głowy i zasugeruje się czyimś stwierdzeniem to potem siedzi to w głowie i nie chce wyjść. Nawet jeśli wie się że to mało prawdopodobne że taki splot zdarzeń nastąpił to gdzieś w tylnej klepce się pojawia takie " a może?". No i nie pryskałam niczym silnym tylko naturalem, bo na tych bardziej chemicznych to faktycznie pisze że są szkodliwe dla organizmów wodnych a oparami się można śmiało zatruć.
Swojego czasu mi też ktoś powiedział, że rośliny mi padają od olejków eterycznych i też się tak zasugerowałam, że aż przestałam ich używać ( a dawniej lubiłam sobie puścić kominek z jakimś delikatnym zapachem, szczególnie zimą eukaliptusowy). Chyba za szybko daję się zwariować, ale ja to wszystko aż nadto analizuję ;)
W każdym razie teraz w akwarium spokój, ale przez jakiś czas nie będę używać wody z podmian do podlewania, nawet jeśli wygląda to w miarę stabilnie.

Jeśli chodzi o hoję to ją dałam na nawilżacz. Poduważyłam, że spora część forumowiczów pokazuje hoje zawsze mokre. U mnie z tym podlewaniem to tak różnie i chyba jej za sucho. Także teraz jest w oparach mgły i zobaczymy jak jej to wyjdzie. Mam akwarium i widziałam taką uprawę, ale póki co nie kombinuję. Hoja nie jest dla mnie jakoś szalenie cenna, więc urośnie albo i nie.


Za to te patyczki ukorzenione... no strasznie sę cieszę! ;:215

_________________
Majki amatorskie poczynania działkowe
Parapecik


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Katiusha
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 26 lis 2019, o 19:46 
Offline
1000p
1000p
Avatar użytkownika
Postów: 1240

 0 szt.
Nie sugeruj się takimi radami bo to zwariować można Obrazek Kominek takze sobie odpal na zimę ;:333
Woda z akwa z pewnością będzie lepsza od kranowej ( niby wcale nie, ale ja to widzę po moich zieleninach, jak akwariową podlewam)
Hojki zawsze mokre, bo zdjęcia pewnie ( jak u mnie) po zraszaniu są Obrazek ( do czego osobiście zawsze używam wody z akwarium ;:306 )
Mgiełkę hojka z pewnością doceni. Ale tak, jak zraszam codziennie moje szklarniowe ukorzeniaczki (też troszkę u spodu łodyżek), nigdy nie podlewam w kubeczki, i nie mają kontaktu ze stojącą wodą na dole akwa. Tak wyczytałam u hojowej bogini na blogu i potwierdzam. Ma to sens.
Sorki za wymądrzenie, w końcu początkującam, ale dzielę się wrażeniami ;:180

_________________
Narodziny ogródka ;)
Moje roślinki II ;)


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Alicja125
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 29 lis 2019, o 13:44 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1472
Skąd: Bielsko-Biała

 0 szt.
Witaj maju nadrobiłam zaległości bo dawno mnie nie było u Ciebie. Co najważniejsze to gratuluję że udało ci się ukorzenić. Trzymam kciuki żeby teraz rosło zdrowo. Ja ukorzeniam winogrona jak dojdą doniczki wkładam do ziemi ;:196
Miłego dania

_________________
Pozdrawiam Alicja
Ogrodnictwo to nauka, nauka, nauka. Na tym właśnie polega zabawa. Cały czas się uczysz!
Działeczka ROD zielony domek , Moje kwiaty


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Foxowa
 Tytuł: Re: Parapecik na zielono
PostNapisane: 5 gru 2019, o 10:24 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3113
Skąd: Krk/BB

 0 szt.
Mam nadzieję,że przetrwają. Martwię się o nie, ostatnio rodzinka rozkręciła znów kaloryfery na maxa i zrobiła mi sahare w mieszkaniu. Koleusom w keramzycie wyparowała całą woda i korzonki zaschły, nie wiem czy coś z tego będzie. W doniczkach momentalnie wszystko wyschło na wiór, jednemu z patyczkow migdałka zaschły pąki. To walka z wiatrakami, wyjdę na 5 minut i kaloryfer leci w górę, okna zatrzasniete a nawilzacz zgaszny. Jak wracam to wypijam duszkiem pół butelki wody bo się czuję jakbym miala zaraz uschnac. Efekt jest taki że otwieram okno i przy takim wietrzeniu załatwiłam kwiaty u młodej. Najpierw nie skojarzyłam ale już się pamiętałam że jak jest -2' to wietrzenie wilgotnych roślin nie jest dobrym pomysłem.
W związku że spadajàcą temperaturà wzięłam też do środka cytrusy. Dużo wytrzymały i nie wyglądają najlepiej. Nie wiem teraz jak je zimowac w moich warunkach. Póki co stoja w łazience, pierw się ocieplały, potem miały kąpiel a teraz będzie kontrola liści i trzeba bedzie je przerzucić.
Cytrusy zimujące na wsi mają się wręcz odwrotnie - opadły z liści i nie dają znaku życia. Wszystkie inne rośliny tak samo. Z wyjątkiem granatu. Ten mimo chłodu chyba zostal pobudzony listopadowym słońcem i ...puścił liście.

_________________
Majki amatorskie poczynania działkowe
Parapecik


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 458 ]  Idź do strony nr...        1 ... 29, 30, 31, 32, 33

Strefa czasowa: UTC + 1


    |    Kto przegląda ten dział ?

Przeglądają dział: Danutka55 i 30 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  
www.marolex.pl    E-sklep Marolex
| Polityka cookies. |  Polityka prywatności. |  * Witryna używa cookies.    Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies i akceptację Regulaminu. *