Powrót na główną stronę Forum.

Ogrodniczo Działkowe Forum.
Najlepsi polscy fachowcy. Bazy wiedzy praktycznej. Porady.
Opryskiwacz
* Rejestracja    * Pomoc   * Wyszukiwarka    * Zaloguj 
   ::  Koronawirus - Licznik ::     ::  Koronawirus (bez Chin) ::    

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 289 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Idź do strony nr...        1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 17  
Autor Wiadomość
MarSz
 Tytuł: Re: Mój przydomowy sad
PostNapisane: 30 maja 2016, o 13:36 
Offline
500p
500p
Postów: 536
Skąd: śląskie

 1 szt.
Obawiam się, że nie bardzo Ci pomogę - może jakbyś to pytanie zadał w wątku z brzoskwiniami - tam więcej osób czyta.

Ja osobiście bym spróbował - kiedyś widziałem owocujące brzoskwinie, które wyrosły z pestki owocu kupionego w sklepie - nie były może aż tak okazałe i urodziwe - ale w smaku całkiem całkiem. Jeśli nie zależy Ci na odmianie, masz miejsce i czas - to czemu nie spróbować.

_________________
Pozdrawiam, Marcin.
Mój eksperymentalny, amatorski, przydomowy sad, maliniak i winnica w jednym...
W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy... początek


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
NOWY 83
 Tytuł: Re: Mój przydomowy sad
PostNapisane: 30 maja 2016, o 14:13 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1215
Skąd: kuj.-pom.

 więcej niż 1 szt.
Podkładka wybija [siewka rakoniewickiej ] to nie to samo co brzoskwinia rakoniewicka , ale jest ryzyko że będzie zjadliwa a nawet dobra , zostaw wyrwać zawsze zdążysz . :wink:


Góra   
  Zobacz profil      
 
ewacampanula
 Tytuł: Re: Mój przydomowy sad
PostNapisane: 30 maja 2016, o 15:05 
Offline
30p - Uzależniam się...
30p - Uzależniam się...
Avatar użytkownika
Postów: 47
Skąd: Legnica

 1 szt.
tmf30 napisał(a):
Witam. Przez przypadek z mojej winy uschła brzoskwinia redhaven. Gdy już chciałem znaleźć następce zauważyłem, iż od korzeni wybijają odrosty. Z opisu na etykietce wynika, iż może to być brzoskwinia rakowiecka. Co mnie czeka jeśli ją zostawię. Czy owoce warte są pozostawienia? Może ktoś uprawia tą brzoskwinię przeznaczona na podkładki.


Jeśli chcesz mieć dobrą brzoskwinię, a nie masz miejsca na eksperymenty, to bądź bezlitosny dla wybijającej podkładki.
Rakoniewicka pod względem smaku i późnej pory dojrzewania nadaje się tylko na przetwory (jest po prostu niesmaczna).
Oczywiście nową ("rasową") brzoskwinię możesz wsadzać dopiero jesienią.

_________________
Ewa


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Jarowo
 Tytuł: Re: Mój przydomowy sad
PostNapisane: 31 maja 2016, o 08:01 
Offline
200p
200p
Avatar użytkownika
Postów: 250
Skąd: Mazowieckie

 1 szt.
Kompostownik ekstra, co to za siatka?
Zaplanowałeś jak w przyszłości będziesz wyciągał ziemię z kompostownika?


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
MarSz
 Tytuł: Re: Mój przydomowy sad
PostNapisane: 31 maja 2016, o 08:23 
Offline
500p
500p
Postów: 536
Skąd: śląskie

 1 szt.
To jakaś siatka budowlana do styropianu na elewacje - jednak jest ona jakaś mocniejsza niż przeciętne. Na zdjęciach widać markę (ewentualnie można sprawdzić).
W każdym razie taka tradycyjna chyba też się powinna nadać - mi akurat zostało trochę z budowy a miałem rolkę tej i jej krajowe odpowiedniki to te nasze się rwią i prują niemal same a ta jest mocna (nawet robiłem z niej tymczasową wolierę na kurczaki).

Jeśli chodzi o opróżnianie to ten kompostownik już się sprawdził rok temu. Trzy tylne ścianki każdej komory są zbite mocnymi gwoździami a przednie ścianki (dwie palety) są przybite małymi gwózdkami - jak jest potrzeba opróżnienia to jedno udeżenie młotkiem i przednie ścianki pięknie odchodzą.

Obecnie są owinięte w całości siatką bo tak było mi wygodnie ją zawinąć jak była w jednym kawałku - jak będzie potrzeba opróżnienia to nozykiem do tapet przetnę siatkę pionowo tak by każde frontowe drzwiczku mogły być oddzielone.

Obecnie jak widzę - jest pewna wada w stosunku do poprzedniego roku - wtedy wykorzystywałem głównie jedną komorę i jak była pełna to przerzucałem do drugiej. Obecnie mam tak dużo materiału, że obie komory są praktycznie pełne (co się przerobi i opadnie to zaraz jest uzupełniane).
Dlatego prawdopodobnie będę musiał zrobić trzecią komorę do której pod koniec lata przerzucę zawartość tych dwóch.


Obecnie zastanawiam się nad gnojówką, która robi się w wanience - już jest chyba dobrze przerobiona - klarowna, jednolita, nie pieni się.
Chciałbym ją wykorzystać do podlewania thuji (500mb więc trochę pobiegam z konewką), drzewek owocowych, krzewów, winorośli oraz trawnika w sadzie.

Przy tej okazji zastanawiam się nad kilkoma sprawami:
1. czy mogę podlewać młode sadzonki winorośli (jakie stężenie)
2. czy mogę podlewać trawnik? Jeśli tak to jakie stężenie? Czy lepiej opryskiwaczem (chyba wygodniejsze dla mnie rozwiązanie) czy konewką?
3. i wspomniane 500mb thuji - rozrabianie w konewce i podlewanie thuji - nie widzi mi się bo narobię sporo km chodząc w tę i z powrotem.
W przypadku tych thuji widzę też dwa inne rozwiązania - może ktoś doradzi :
a. podlać minimalnie każdą z nich nierozrobioną gnojówką (wtedy z jedną konewką załatwię dużo większą ilość sztuk) a potem całość podlewać z węża i w ten sposób uzyskać rozcienczenie
b. może są jakieś nasadki (dozowniki) na wąż, które umożliwiają nam podłączenie płynu, który chcemy rozcienczyć, ustawić jakoś sposób rozcienczania i to się będzie automatycznie mieszało? Widziałem kiedyś coś takiego ale nie wiem do końca gdzie i jak to działało a przy okazji zastanawiam się czy nada się to na pompę głębinową (nie przytłumi za bardzo ciśnienia).

_________________
Pozdrawiam, Marcin.
Mój eksperymentalny, amatorski, przydomowy sad, maliniak i winnica w jednym...
W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy... początek


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
ewacampanula
 Tytuł: Re: Mój przydomowy sad
PostNapisane: 31 maja 2016, o 12:12 
Offline
30p - Uzależniam się...
30p - Uzależniam się...
Avatar użytkownika
Postów: 47
Skąd: Legnica

 1 szt.
Marcinie

Jesteś chyba bardzo pracowitym człowiekiem i przypuszczam, że masz sporo czasu :)

Ale ja na twoim miejscu zrezygnowałabym z tak pracowitych czynności jak:
- podlewanie tuj gnojówką (poradzą sobie bez twojej interwencji) - ewentualnie rozważ podsypywanie ich kompostem
- podlewanie trawnika gnojówką (poradzi sobie bez gnojówki), mocno nawożona trawa będzie szybciej rosła, częściej ją trzeba kosić i więcej trawy masz w kompostowniku (kółko się zamyka).

Trawnik można kosić bez kosza i pozostawiać ściętą trawę na wierzchu. W zależności od tego jaką masz kosiarkę, można włączyć funkcję mulczowania lub po prostu kosić częściej, żeby trawa nie była za długa. Taka ścięta trawa, pozostawiona na trawniku, też jest dobrym nawozem (pod warunkiem, że nie jest jej za dużo na raz).

Gnojówkę (jeśli masz jej za dużo) można wlać do kompostu - wtedy będzie żyźniejszy.

Podziwiam, że jesteś taki pracowity ;:180
Ja, mimo, że bardzo lubię wszelkie rośliny, nie miałabym na to czasu. ;:185

_________________
Ewa


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
MarSz
 Tytuł: Re: Mój przydomowy sad
PostNapisane: 1 cze 2016, o 17:05 
Offline
500p
500p
Postów: 536
Skąd: śląskie

 1 szt.
Masz rację co do trawy i thui. Na dłuższą metę to nie ma sensu. Raczej myślałem o jednorazowej akcji by wspomóc thuje na nowym miejscu jak już widzę, że się zaaklimatyzowały. Ale to mogę sobie też odpuścić. Trawnik za to wygląda średnio. Był zakładany jesienią ale z braku czasu nie zrobiłem wszystkiego na raz tylko co tydzień dwa pasy między drzewkami. Już było widać jak ten późniejszy ma problemy z równym wejściem bo się zaczynały zimę noce. Z daleka jest zielono ale z bliska widać słabsze placki. Pomyślałem że teraz lub dwa podleję a potem to już będę tylko doraźnie dbał.

Zobaczymy może spróbuję choć tak jak piszesz czasu na to brak (nie nie mam go za dużo -praca zajmuje mi nieraz i 12 godzin z dojazdami, dom "się wykańcza a przy okazji mnie" ale mimo to mnie jakoś bardziej ciągnie do ogrodu.

Kosiarkę mam z mulczowaniem i już testowałem ale na razie na nieużytku. Jak poprowadzę trawnik do ładu to też nie będę zbierał do kosza przy każdym koszeniu.

Tylko rzeczywiście czasem by się przydało by doba miała 48 godzin :)

_________________
Pozdrawiam, Marcin.
Mój eksperymentalny, amatorski, przydomowy sad, maliniak i winnica w jednym...
W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy... początek


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
MarSz
 Tytuł: Re: Mój przydomowy sad
PostNapisane: 6 cze 2016, o 11:04 
Offline
500p
500p
Postów: 536
Skąd: śląskie

 1 szt.
W weekend uznałem, że gnojówka już jest ok - nie było żadnej piany, wszystkie liście się rozłożyly tylko zostało trochę (ale też nie za dużo) łodyg.
Pewnie proces został przyspieszony bo wanna stała w pełnym słońcu.

Są różne opinie co do zapachu - nie wiem - albo nie jestem zbyt wrażliwy, albo gnojówka była za słaba (ale nawkładałem bardzo dużo pokrzyw) ale nie było tak źle.
To znaczy - było czuć i owszem - ale nie tak jak to gdzieniegdzie piszą, że trzeba robić po nocy jak sąsiadów nie ma na ogródkach itp.

U mnie "problemem" okazała się ilość :) wyszło tego tyle, że przez długi czas bym tego nie zużył.
Najpierw wylałem wszystko do różnych wanienek, kalfasów itp, a potem wlewałem do wanny 1 wiadro gnojówki i 12-14 wiader wody.
Wolałem zrobić nieco słabsze niż za mocnę (podaje się, by zrobić 1:10).

Z dwóch wiader wyszła cała wanna, w której napełniałem dwie konewki a potem to już tylko spacer pod drzewka. Wcale nie było tak źle - ale zrobiło się późno więc musiałem przerwać. Podlałem tylko drzewka i w ramach eksperymentu kawałek trawnika, który wygląda gorzej niż reszta.

Za jakiś czas będę obserwował, czy byl jakiś efekt.

Łodygi wrzucilem do komposti i wlałem sporo samej gnojówki ale i tak zostały dwa duże kalfasy.
Mam nadzieję, że to tak może stać bo zamierzam po jakimś czasie powtórzyć pod drzewkami (po jakim???).

Przećwiczyłem również koszenie z mulczowaniem. Czasowo nie wychodzi dużo lepiej ostatecznie bo kosiarka ma nieco słabszą moc i czas, który zyskam na noszenie kosza wchodzi w wolniejszą jazdę. MImo to - rzeczywiście jeśli w danej chwili nie mam miejsca na trawę (lub kosi żona i nie chcę by biegała z koszem) to mulczowanie jest super sprawą.

No może tylko tyle, że potem tą zeschniętą trawę trochę widać i może to wyglądać jakby trawnik sechł - ale myślę, że pierwszy deszcz załatwi sprawę.


Teraz stawiam sobie kolejny punk - herbatka kompostowa (tzw. ANHK). Muszę jeszcze tylko zdobyć melasę - i zacznę eksperymenty.

_________________
Pozdrawiam, Marcin.
Mój eksperymentalny, amatorski, przydomowy sad, maliniak i winnica w jednym...
W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy... początek


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
MarSz
 Tytuł: Re: Mój przydomowy sad
PostNapisane: 10 cze 2016, o 14:41 
Offline
500p
500p
Postów: 536
Skąd: śląskie

 1 szt.
Kilka zdjęć owocujących agrestów i porzeczek. Jak na pierwszy rok to nawet za mocno obrodziły (jest dużo nowej masy zielonej ale i owoce i podkładki się bardzo zaginają - trzeba bardzo dobrze przywiązać).
Obrazek


Obrazek

Obrazek


A tak wyglądają winorośle.
Jedne są większe:

Obrazek

Obrazek

A inne mniejsze (Nero i Festive) - zastanawiam się czy to kwestia odmiany czy czegoś im brakuje:
Obrazek

Drzewka staram się formować różnie - w zależności od odmiany i podkładki - ale raczej będę próbował by nie były za wysokie (tam gdzie to możliwe):

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I jeszcze rzut na całość:
Obrazek

Obrazek


P.S. Winorośle - te większe już prowadzę na jedną latorośl i wycinam z niej pędy boczne. Mam nadzieję że dobrze to robię.

_________________
Pozdrawiam, Marcin.
Mój eksperymentalny, amatorski, przydomowy sad, maliniak i winnica w jednym...
W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy... początek


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
jurek16a
 Tytuł: Re: Mój przydomowy sad
PostNapisane: 11 cze 2016, o 07:53 
Offline
500p
500p
Postów: 606
Skąd: Okolice Częstochowy

 0 szt.
Za bardzo nie wycinaj pasierbów, lepiej je skracaj bo wybiją pąki zimowe.
Latorośl szykujesz do przyszłej formy prowadzenia więc jeżeli ma to być stałe ramię, lub nawet Gujot, to nie potrzeba tak długiego pnia
Najważniejszy jest system korzeniowy a on się rozbuduje przy większej ilości liści

_________________
per aspera ad astra


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
MarSz
 Tytuł: Re: Mój przydomowy sad
PostNapisane: 29 cze 2016, o 09:53 
Offline
500p
500p
Postów: 536
Skąd: śląskie

 1 szt.
Pierwsze sztuki pozrywane :)

Całkiem sporo (jak na pierwszy rok) jeszcze wisi na krzakach - ale na razie poczekam.

Obrazek

Martwi mnie tylko czarny agrest Niesłuchowski. Jest już bardzo miękki i słodko ale widzę, że jakby powisiał jeszcze trochę to byłby jeszcze lepszy - wcale mi się nie spieszy ale jak co któraś kulka wisi dłużej to bardzo się nią interesują osy a później inne robactwo - są powygryzane dziury...

Czarne porzeczki mam w dwóch odmianach - pienna Oyebin i krzaczasta Jubilinaja. Jak na razie ta krzacasta smakowo wychodzi lepiej ale myślę, że jeszcze muszą powisieć trochę.

W czasie wichur złamały mi się dwa krzaczki szczepione - agrest Niesłuchowski i porzeczka czerwona Jonker van Teets.
Agrest jest pyszny więc będę szukałtakiego samego by uzupełnić lukę ale porzeczka czerwona nie jest moim ulubionym owocem. Nie to, żebym nie lubiał aż tak - ale nie widzę potrzeby by mieć ich za dużo.
Muszę więc pomyśleć czym ją zastąpić (najlepiej też pienna) - może pożeczkoagrest?
Może ma ktoś jakieś inne propozycje?

_________________
Pozdrawiam, Marcin.
Mój eksperymentalny, amatorski, przydomowy sad, maliniak i winnica w jednym...
W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy... początek


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
ewacampanula
 Tytuł: Re: Mój przydomowy sad
PostNapisane: 30 cze 2016, o 09:23 
Offline
30p - Uzależniam się...
30p - Uzależniam się...
Avatar użytkownika
Postów: 47
Skąd: Legnica

 1 szt.
Marcinie

Jeszcze raz powiem, że podziwiam efekty twojej pracy. ;:180
W ciągu jednego roku osiągnąłeś naprawdę dużo.
Szczególnie wpadło mi w oko twoje kształtowanie drzewek. Wiem ile pracy to wymaga, bo sama staram się też tak robić (a mam tylko 6 drzewek na działce).

Co do porzeczkoagrestu to moje doświadczenie jest negatywne.
Miałam na działce i wykarczowałam. Owoce owszem były smaczne - bardzo podobne do czarnej porzeczki. Ale ...
Wysoki (do 2 m) i szeroki "krzaczor", a na nim zaledwie kilkanaście owoców. ;:185

_________________
Ewa


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
jurek16a
 Tytuł: Re: Mój przydomowy sad
PostNapisane: 30 cze 2016, o 10:00 
Offline
500p
500p
Postów: 606
Skąd: Okolice Częstochowy

 0 szt.
Też mam 6 drzewek i bardzo dużo winorośli.
Porzeczkoagrest wykopałem ale odbił od korzenia za moim ogrodzeniem, ma teraz ok 2,5 m i cały obsypany owocami, bardzo mocno cięty
przez sąsiada, widocznie lepiej mu u sąsiada

_________________
per aspera ad astra


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
MarSz
 Tytuł: Re: Mój przydomowy sad
PostNapisane: 4 lip 2016, o 10:36 
Offline
500p
500p
Postów: 536
Skąd: śląskie

 1 szt.
Dzięki za info w sprawie porzeczkoagrestu - przemyślę więc to sobie. Mam jeszcze trochę czasu.

A tak przy okazji - Jurek - mam pytanie. W wielu źródłach są różne opinie co do prowadzenia młodych winorośli.
Jedni podają by zawsze pierwszy i drugi rok przeznaczyć na budowę korzenia a inni uzależniają to od witalności i grubości latorośli.

Jak to jest?

Teraz wyrastają mi pojedyncze (czasem były podwójne ale obcinałem) pędy. Niektóre z nich są szczerze mówiąc - niezbyt grube więc tak czy inaczej dałbym im jeszcze w przyszłym roku czas ale niektóre (dla kilku odmian) już teraz mają grubość ok 1cm - wyglądają bardzo solidnie. Czy to pozwala założyć, że mają równie dobrze rozbudowany system korzeniowy i można pokusić się by w przyszłym roku już formować krzew (myślę o sznurze skośnym jako podstawa natomiast ostateczna forma będzie zależna od tego czy dana odmiana potrzebuje więcej czy mniej starego drewna)?

Czy może mimo wszystko uzbroić się w cierpliwość i na przyszły sezon je przyciąć wszystkie na dwa pąki i dać mi kolejny rok na wzmocnienie?

Jak to jest?

_________________
Pozdrawiam, Marcin.
Mój eksperymentalny, amatorski, przydomowy sad, maliniak i winnica w jednym...
W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy... początek


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
jurek16a
 Tytuł: Re: Mój przydomowy sad
PostNapisane: 4 lip 2016, o 21:01 
Offline
500p
500p
Postów: 606
Skąd: Okolice Częstochowy

 0 szt.
Niech rosną jak chcą, w pierwszym roku muszą się ukorzenić
Wiosą zostawisz jeden silny pęd na pień, reszte wytniesz, te które nie będą miały szansy na utworzenie pnia, przytnies na dwa oczka ponownie, z tych powinien powstać krzew ale w następnym roku
Pień może mieć różną wysokość, od kilku centymetrów, aż do kilku metrów, na pniu usuwasz wszystkie oczka prucz trzech ostatnich na końcu pnia ( wystarczy dwa a nawet jedno - na głowę) ale lepiej mieć rezerwęw końcu czerwca usunies nie potrzebne

_________________
per aspera ad astra


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
MarSz
 Tytuł: Re: Mój przydomowy sad
PostNapisane: 5 lip 2016, o 07:03 
Offline
500p
500p
Postów: 536
Skąd: śląskie

 1 szt.
No tak tylko mi właśnie chodziło o to na jakiej podstawie zdecydować "czy będą miały szansę na utworzenie pnia".
W wielu miejscach podają, że grubość takiego pędu musi być ok 1cm przy nasadzie a grubości ołówka na końcu to już jest dobrze. No u mnie to większość już tak ma.

Za to w innych źródłach podają, by się tym nie sugerować, nie spieszyć i choćby nie wiem jak grube i ja dobrze wyglądające te tegoroczne pędy były to w przyszłym roku i tak jeszcze z nich nie robić pnia tylko ciąć na dwa oczka i dopiero z tego co wyrośnie formować pień w roku kolejnym.

Rozumiem doskonale, że drugie rozwiązanie już na pewno pozwoli na śilne ukorzenienie ale zweryfikować tego się nie da bo pod ziemię nie zajrzę. Czy więc jest to poparte jakimiś danymi, czy zostało zweryfikowane czy bardziej na zasadzie "lepiej dmuchać na zimne" albo "po co się spieszyć - lepiej na wszelki wypadek poczekać"?

U mnie dość mocno ruszyły ostatnio. Nie wiem czy jest to zasługa tego, że korzenie dostały się do wartościowego obornika pod spodem, czy może zasługa podelwania rozcieńczoną gnojówką pokrzywową.

Co by nie było - to widzę, że chyba gnojówka też robi swoje. Dobrym przykładem są drzewka czereśni.
Widać na zdjęciach - jak posadziłem drzewka to były to gołe pieńki (tylko jedna miała rozgałęzienie). Jak ruszyły wiosną to pusciły z tych pieńków sporo liści, które były bardzo gęste (to te ciemiejsze) o tak to sobie stało dość długo.
Nie było żadnych przyrostów w młode pędy. Dopiero jak zacząłem podlewać gnojówką (robię to raz na 3 tygodnie - już 3 podlania zrobiłem - planuję zrobić ostatnie najpóźniej na koniec lipca) to zauważyłem spore przyrosty i zaczęła się budować korona.
To samo jest widoczne dla innych drzewek ale chyba z racji tego, że czereśnie ogólnie raczej będą nieznacznie skarlone przez podkładki to najwięjsze efekty widać właśnie na nich.

Ta miała jeszcze jedną gałąź:
Obrazek


Ale te to był praktycznie sam patyk (okulant):
Obrazek


Obrazek

_________________
Pozdrawiam, Marcin.
Mój eksperymentalny, amatorski, przydomowy sad, maliniak i winnica w jednym...
W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy... początek


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
jurek16a
 Tytuł: Re: Mój przydomowy sad
PostNapisane: 5 lip 2016, o 08:19 
Offline
500p
500p
Postów: 606
Skąd: Okolice Częstochowy

 0 szt.
A to nie były przycinane po sadzeniu na dwa oczka ? Były jednoroczne sadzone przecie
Po tym sezonie będą dwulatkami, jeżeli ma ok 1 cm średnicy to się nadaje, wiele zależy od odmiany

_________________
per aspera ad astra


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 289 ]  Idź do strony nr...        1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 17  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    |    Kto przegląda ten dział ?

Przeglądają dział: berkley, Karczownik, Rolnik Sam i 73 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  
www.marolex.pl    E-sklep Marolex
| Polityka cookies. |  Polityka prywatności. |  * Witryna używa cookies.    Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies i akceptację Regulaminu. *