Powrót na główną stronę Forum.

Ogrodniczo Działkowe Forum.
Najlepsi polscy fachowcy. Bazy wiedzy praktycznej. Porady.
Opryskiwacz
* Rejestracja    * Pomoc   * Wyszukiwarka    * Zaloguj 
   ::  Koronawirus - Licznik ::     ::  Koronawirus (bez Chin) ::    

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 175 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Idź do strony nr...        1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 13  
Autor Wiadomość
Rzepa
 Tytuł: Re: Wszystko o moich klonach
PostNapisane: 31 paź 2009, o 14:27 
Offline
50p
50p
Avatar użytkownika
Postów: 66
Witam i proszę o radę ! Co to znaczy młode ? Mam odmianę 'Trompenburg' i "walczę" z nim na wiosnę co roku (okrywałam). Teraz będzie trzeci- nasz wspólny sezon. Okryć czy nie ? :shock:

_________________
Rzepa


Góra   
  Zobacz profil      
 
nocny_drwal
 Tytuł: Re: Wszystko o moich klonach
PostNapisane: 31 paź 2009, o 14:41 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1194
Skąd: Kłodzko / Wrocław
Ja powiem tak, ostatniej zimy rocznego trompenburga nie okryłem. Zima była taka, że przyszedł mróz około -26 a nie było jeszcze śniegu. Przezimowały mi wszystkie klony, jedyne szkody od mrozu obserwowałem na różach pnących (szczególnie żółtych, nie wiem jaka odmiana). Z roślinami, jak z dzieckiem. Nie można cały czas rozpieszczać, bo się wydelikacą. Ale też nie można na głęboką wodę od razu wrzucać.

Żeby sprawa była jasna, nie napiszę tu, by stanowczo nie okrywać klonów, bo później będę oskarżony o przyczynienie się do wymarznięcia połowy populacji klonów palmowych w Polsce ;:173 Napiszę tylko, co ja robię z moimi klonami:
- pierwsza zima w szkółce- obowiązkowe okrycie, tak samo druga. Kolejne zimy bez niczego
-klony, które kupuję i pochodzą nie wiadomo skąd, czyli na zimy mogą nie być przygotowane - okrycie w pierwszym roku po zakupie.

Inna kwestia to brak zim w ostatnich latach. zimy w 06 i 07, prawie nie było, natomiast w 08 już trochę mrozem powiało. Rośliny przyzwyczajone do takiego braku zimy inaczej zareagują na mróz. W tym momencie, jeśli okrycie na pierwszy rok po posadzeniu przypadło na zimę łagodną, kolejna mroźna zima bez okrycia może być zabójcza.

_________________
mój ogród
pozdrawiam, Jakub


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Rzepa
 Tytuł: Re: Wszystko o moich klonach
PostNapisane: 31 paź 2009, o 15:57 
Offline
50p
50p
Avatar użytkownika
Postów: 66
Dzięki za szybką i wyczerpującą odpowiedź ! W tym roku nie okryję :wink: Sptyam jeszcze tylko o jedno. Inny czerwonolistny klon, tak samo traktowany jak tamte, wyglądał po wiosenym odkryciu podobnie. Potem nadeszły przymrozki majowe i liście wszystkim klonom szlag trafił. Inne odbiły (marnie, ale zawsze), a ten, jeden-wypuścił u podstawy, jeden mikry listek (ten też zdechł). Cały sezon wyglądał jakby "zszedł", ale nie miałam sumienia go wywalić. Czy jest szansa, że na wiosnę COŚ DRGNIE ???

_________________
Rzepa


Góra   
  Zobacz profil      
 
nocny_drwal
 Tytuł: Re: Wszystko o moich klonach
PostNapisane: 31 paź 2009, o 16:15 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1194
Skąd: Kłodzko / Wrocław
Tu najprawdopodobniej żniwo zebrała choroba, o której już pisałem. Około 90% zejść klonów palmowych to efekt chorób grzybowych. Mróz tu nie ma nic do rzeczy. Jest to choroba nieuleczalna. Jeśli raz wystąpi, ciężko się tego pozbyć, gdyż przetrwalniki w ziemi mogą bytować nawet kilkanaście lat. Na takie miejsce kategorycznie nie sadzimy innego klona.
O chorobie więcej pisałem tu

_________________
mój ogród
pozdrawiam, Jakub


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Nalewka
 Tytuł: Re: Wszystko o moich klonach
PostNapisane: 31 paź 2009, o 18:23 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Avatar użytkownika
Postów: 6607
Skąd: Działka na Warmii

 więcej niż 1 szt.
Klon Ginnala - szczerze polecam, jest śliczny i rzeczywiście odporny na ciężkie warunki :)

U mnie rośnie w półcieniu, na wilgotnej, choć przepuszczalnej ziemi, niedaleko strumyka, idzie mu trzeci rok u na i tego lata rozróśł się szeroko i pięknie. Jedyna jego wada, to to, że tydzień temu nie miał już nawet jednego liścia :(

Drwalu, a cukrowego klona masz? Dla mnie :wink: Wiosną chciałabym zdobyć młodą sadzonkę, ale na razie moje poszukiwania nie przyniosły skutku...

_________________
"Wyrzuciłem telewizor na śmietnik, a w radiu urwałem gałkę, tak aby nikt z rodziny nie mógł zmienić stacji i teraz jest tylko wasze radio u mnie w domu. I jestem naprawdę wolnym człowiekiem."


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
nocny_drwal
 Tytuł: Re: Wszystko o moich klonach
PostNapisane: 31 paź 2009, o 19:49 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1194
Skąd: Kłodzko / Wrocław
Wstyd się przyznać, ale niestety go nie mam. Niestety w momencie gdy mogłem go kupić, nie miałem juz miejsca do sadzenia. Więc stwierdziłem, że nie warto kupować, tylko sam sobie go rozmnożę. Tylko okazało się, że niby taki "pospolity" a nigdzie go nie ma. Ale faktycznie godny polecenia. Sztandarowe drzewo amerykańskiej jesieni, obok klonu czerwonego ( srebrzysty im do pięt nie dorasta, a negundo... jest niewiele klonów, w których przypadku nie można mówić o przebarwieniu jesiennym... Takim niejesiennym klonem jest właśnie negundo - zakała klonowej rodziny :wink: ).

Ginnali też nie mam, niestety. Jedynie mam dostęp do nasion tatarskiego. On też szybko zrzuca liście. Czasem szybciej, niż się zorientuję, że się przebarwił. Najwyraźniej musi mieć osłonięte stanowisko.
W przeciwieństwie do palmowych, tatarskie i ginnala są naprawdę odporne. Ja z moimi tatarami nie miałem jeszcze żadnych problemów.

A teraz ciekawostka. Okazuje się, że klon palmowy występował kiedyś na terenie... Polski. Jego szczątki znaleziono w wykopaliskach, gdzieś bodaj na Śląsku. Więc ja go traktuję, jako rodzimego, tylko takiego pra pra ;:173

_________________
mój ogród
pozdrawiam, Jakub


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
MirekL
 Tytuł: Re: Wszystko o moich klonach
PostNapisane: 31 paź 2009, o 20:06 
Offline
Przyjaciel Forum - Ś.P.
Przyjaciel Forum - Ś.P.
Postów: 3616

 0 szt.
No, miłorzęby i paprocie drzewiaste też kiedyś dawno rosły :wink:
A w temacie zimowania- ważna też jest jesień. Długa, ciepła, pozwalająca roślinie skończyć wegetację i porządnie zdrewnieć, ze stopniowo obniżającymi się temperaturami hartującymi rośliny.
Był taki listopad kiedyś- w dwa dni z +10-15 zleciało do -20. Połowa materiału na szkółkach poszła na kompost. I to takie gatunki, że głowę bym położył, że tego nie ruszy...


Góra   
  Zobacz profil      
 
nocny_drwal
 Tytuł: Re: Wszystko o moich klonach
PostNapisane: 31 paź 2009, o 20:12 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1194
Skąd: Kłodzko / Wrocław
Dokładnie. Tylko ostatnio ubywa nam pór roku. Brak przedwiośnia, zima przechodząca w lato, zima jesienią, lato w zimie... To wszystko nie działa dobrze na rośliny...

_________________
mój ogród
pozdrawiam, Jakub


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
artam
 Tytuł: Re: Wszystko o moich klonach
PostNapisane: 1 lis 2009, o 23:10 
Offline
1000p
1000p
Avatar użytkownika
Postów: 4687
Skąd: Lublin

 1 szt.
Rok temu kupiłam dwa klony - psudoplatanus Simon Louis Freres i platanoides Drummondii, obydwa dorodne, wysoko szczepione, no i wiadomo śliczne. Ich zadanie było proste - szybko rosnąć i dać cień moim ukochanym hostom. Tymczasem okazało się,że one same cienia potrzebują, wiosną wypuszczają liście, które z czasem począwszy od brzegów przypala słońce, najbardziej te jaśniejsze fragmenty. Simon Louis prawie nie drgnął, Drummondii trochę przyrósł. Czy to tak z nimi juz będzie, czy przyzwyczają się do mojej patelni? Zależało mi na cieniu, ale i na fajnych klonach też...

_________________
Martowe wątki
Martowy prawie ogród /cz.4/-aktualny
Zapraszam:)


Góra   
  Zobacz profil      
 
nocny_drwal
 Tytuł: Re: Wszystko o moich klonach
PostNapisane: 1 lis 2009, o 23:51 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1194
Skąd: Kłodzko / Wrocław
Drumondii jak już się przyjmie, to rośnie nawet całkiem całkiem. Co do jawora, osobiście tej odmiany nie mam, ale mam 3 inne o pstrych liściach. Leopoldii- od 2 lat nie urósł nawet cm :!: Eskimo sunset- rośnie mi bardzo szybko, oraz trzeci- siewka, której nie mogę jeszcze zaklasyfikować. Znaleziona we Wrocławiu i od 2 lat ciężko znosiła przesadzenie, w tym roku się wzięła za siebie i wreszcie ruszyła. Tak więc jak widać różnie to z nimi bywa...

_________________
mój ogród
pozdrawiam, Jakub


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
artam
 Tytuł: Re: Wszystko o moich klonach
PostNapisane: 1 lis 2009, o 23:56 
Offline
1000p
1000p
Avatar użytkownika
Postów: 4687
Skąd: Lublin

 1 szt.
A co z tym przypalaniem przez słońce? Jest szansa,że jakoś się zaaklimatyzują i z wiekiem staną się bardziej odporne?

_________________
Martowe wątki
Martowy prawie ogród /cz.4/-aktualny
Zapraszam:)


Góra   
  Zobacz profil      
 
selli7
 Tytuł: Re: Wszystko o moich klonach
PostNapisane: 2 lis 2009, o 09:12 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Postów: 7533
Skąd: opolskie
Powyższa fotka, to dowód, że słońce ich nie przypala.Zasychające brzegi liści mogą być efektem zaburzonej gospodarki wodnej przy niedostatecznym ukorzenieniu w nowym miejscu, ale też nieodpowiednim rodzajem gleby dla klonów.One nie lubią ciężkawych, zimnych i zlewnych.


Góra   
  Zobacz profil      
 
Janusz 61
 Tytuł: Re: Wszystko o moich klonach
PostNapisane: 2 lis 2009, o 11:26 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Postów: 606
Skąd: Kraków
Co się tyczy jawora odm. Simon-Louis-Freres to rośnie ona początkowo nieźle ale im starsza tym wolniej. Często jest przez słonko opalana. Jeden ze starszych egzemplarzy rośnie w Lublinie (Ogród Saski) i ma formę małego rachitycznego drzewka (być może złe stanowisko).
Janusz

_________________
Pozdrawiam Janusz


Góra   
  Zobacz profil      
 
Bartosz
 Tytuł: Re: Wszystko o moich klonach
PostNapisane: 2 lis 2009, o 12:53 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1035
Skąd: Sosnowiec
nocny_drwal napisał(a):
Klon palmowy zimuje bez okrycia. Niestety mróz tu nie ma nic do rzeczy. Jest to nieuleczalna choroba, powodowana przez verticillium.


A mógłbyś mi polecić jakąś odmiane,która jest według ciebie najbardziej mrozoodporna i najbardziej odporna na verticillium ?.Czy prawdopodobieństwo wystąpienia verticillium jest zależne od warunków w jakich klon rośnie tzn im bardziej optymalne tym mniejsze ryzyko wystąpienia
verticillium?


Góra   
  Zobacz profil      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 175 ]  Idź do strony nr...        1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 13  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    |    Kto przegląda ten dział ?

Przeglądają dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 76 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  
www.marolex.pl    E-sklep Marolex
| Polityka cookies. |  Polityka prywatności. |  * Witryna używa cookies.    Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies i akceptację Regulaminu. *