Powrót na główną stronę Forum.

Ogrodniczo Działkowe Forum.
Najlepsi polscy fachowcy. Bazy wiedzy praktycznej. Porady.
Opryskiwacz
* Rejestracja    * Pomoc   * Wyszukiwarka    * Zaloguj 
   ::  Koronawirus - Licznik ::     ::  Koronawirus (bez Chin) ::    

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 643 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Idź do strony nr...        1 ... 33, 34, 35, 36, 37, 38  
Autor Wiadomość
Eliza52
 Tytuł: Re: Mieczyki dzielimy się doświadczeniami cz.4
PostNapisane: 6 sty 2020, o 12:41 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 2729
Skąd: Zachodniopomorskie

 0 szt.
Jolek to jak już tak autorytatywnie przytakujesz Rotosowi to napisz jeszcze, że nie wykopane bulwy mieczyków zanieczyszczają ziemię i powodują choroby grzybowe. ;:333
Vimen Ty chyba jednak nie masz mieczyków, bo gdzie podziewa się stara bulwa?
Bzdury piszecie a młodzi hodowcy to czytają. Mieczyk jest trudny w uprawie

_________________
Pozdrawiam Ela


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
vimen
 Tytuł: Re: Mieczyki dzielimy się doświadczeniami cz.4
PostNapisane: 6 sty 2020, o 13:55 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 2664
Skąd: Mazowsze

 więcej niż 1 szt.
Oczywiście, że nie mam - prócz kilku najsilniejszych, którym udaje się przezimować. Wypowiedziałam się tylko w kwestii niskich temperatur, które sa w stanie znieść. Zapewne odporniejsze odmiany. Dzielę się moimi obserwacjami. Zresztą rotos też potwierdza, ze cebulki przybyszowe zimują nieźle. A przy naszych ostatnich zimach nic dziwnego, ze i starsze mają szanse na przeżycie. Meteorolodzy przewidują coraz cieplejsze zimy, więc kto wie co bedzie dalej.

I żeby była jasność - ja nikogo nie zachęcam do zostawiania cebul na zimę. Jeśli komuś zależy i ma wymarzone odmiany, to jak najbardziej trzeba wykopywać. W życiu bym moich dalii na zimę w gruncie nie zostawiła :D

_________________
Katarzyna
W ogrodzie - 2017, 2018, 2019, 2020
Moje wątki Moje nadwyżki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Jolek
 Tytuł: Re: Mieczyki dzielimy się doświadczeniami cz.4
PostNapisane: 7 sty 2020, o 12:17 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 2511
Skąd: śląskie

 1 szt.
Eliza52 Choroby grzybowe są i będą w ziemi. Jedne rośliny są odporne inne nie. Przy zakupie nowych roślin zawsze jest prawdopodobieństwo przywleczenia czegoś. Niejednokrotnie w sprzedaży spotkałam się z zainfekowanymi bulwami mieczyków. Pomimo ,,odkażenia" i tak część wykazuje jakieś choroby jak nie na liściach to na kwiatach. Jeśli uda mi się odchować zdrową dorodną cebulę i w następnym roku nie widzę objaw choroby to też je nie odkażam. Rosną ,mają się dobrze. Wszystko zależy od ziemi i co w niej jest bo, pomimo chuchania i dmuchania na bulwy mieczyków może tak być że, posadzone w ,,nie odpowiednim miejscu" zginą. Jak zauważyłam nie każde towarzystwo innych roślin też im służy. Często uczymy się na własnych błędach w własnym ogrodzie bo to co sprawdza się u kogoś to nie koniecznie musi u nas.

_________________
ZASADY AWN 2019/2020
LISTA nasion 2019/2020
FORMULARZ AWN 2019/2020


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
rotos
 Tytuł: Re: Mieczyki dzielimy się doświadczeniami cz.4
PostNapisane: 8 sty 2020, o 00:46 
Offline
1000p
1000p
Avatar użytkownika
Postów: 1346
Skąd: pomorskie - Rewa

 1 szt.
Z tym zimowaniem mieczyków w glebie z powodu ocieplajacego się klimatu, to był oczywiście z mojej strony ponury żart, bo płakać się chce obserwując zimy z ostatnich lat. Ziemia nie jest dobrym środowiskiem na zimowanie cebulobulw. Nie musi być wcale mróz - wystarczy +10 C i wilgoć po deszczach, a złapią jakiegoś grzyba z gleby, zgniją i, tak jak pisze Ela, zanieczyszczą rabatę.


Góra   
  Zobacz profil      
 
Jolek
 Tytuł: Re: Mieczyki dzielimy się doświadczeniami cz.4
PostNapisane: 8 sty 2020, o 10:20 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 2511
Skąd: śląskie

 1 szt.
Zobaczę ten mój ,,eksperyment" jak będzie w tym roku. Jak będzie ku temu okazja to podzielę się spostrzeżeniami jak obecnie.
Rosną w bliskim sąsiedztwie piwonii a nad nimi krokusy. W zeszłym roku po zimie były wysokie i zdrowiutkie jak nigdy dotąd. Już któryś raz myślałam że wymarzną bo rosną praktycznie w miejscu gdzie najdłużej ziemia jest zamarznięta choć posadzone na głębokości szpadla. Gdzieś, kiedyś, wyczytałam, że w sąsiedztwie drzew rośliny nie wymarzają bo ich system korzeniowy nie pozwala ziemi zamarznąć w czasie zimy. Moje mieczyki są w odległości ok 1,5 m od drzew (lasu). Tak więc sobie eksperymentuję :)

_________________
ZASADY AWN 2019/2020
LISTA nasion 2019/2020
FORMULARZ AWN 2019/2020


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Locutus
 Tytuł: Re: Mieczyki dzielimy się doświadczeniami cz.4
PostNapisane: 11 sty 2020, o 12:25 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 9983
Skąd: Romilly-sur-Seine

 0 szt.
@ Rotos – jasne, mieczyki ogrodowe to odmiany wychuchane przez setki lat hybrydyzacji i selektywnych krzyżowań, więc siłą rzeczy są delikatniejsze niż dzikie formy, od których się wywodzą… Ale warto pamiętać, że te dzikie formy rosły (i nadal rosną) w klimacie śródziemnomorskim, charakteryzującym się sporymi opadami w zimie i występowaniem od czasu do czasu niewielkich mrozów… Vimen pisze o zimujących u niej mieczykach, u mnie też zimują, choć kwitnąć za cholerę nie chcą… Za to dalie zimują mi świetnie i kwitną co roku.

Pozdrawiam!
LOKI

_________________
Mój ogródek
Moja domowa "dżungla"


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
badzia
 Tytuł: Re: Mieczyki dzielimy się doświadczeniami cz.4
PostNapisane: 11 sty 2020, o 13:30 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1621
Skąd: Radom

 1 szt.
Ciekawych spostrzeżeń dostarczają gladiole. Do tej pory sadziłam 3 odmiany(wysokie) po 2 sztuki. Jedynym problemem było gdzie je posadzić żeby nie zmieniły swoich kolorów (żeby się nie zapyliły nawzajem, a także od innych kwiatów sypiących pyłkiem). Zawsze wykopywałam, bo u mnie ziemia raczej ciężka. Sadzę głęboko (na głębokość szpadla) tylko dlatego żeby prosto, sztywno stały. Oczywiście troszkę podpieram, ale to już minimalnie. Bałabym się zostawić na zimę, bo nasze zimy są bardzo nieprzewidywalne, byłoby żal stracić ciekawe odmiany przez zwyczajne zaniedbanie. Ale o czym ja tu mówię ze swoimi sześcioma cebulkami przy Waszych sześciu skrzynkach. :D

_________________
Po drodze wdepnij do mojego ogrodu. Pozdrawiam - Wanda.
Moje endorfiny w kolorach tęczy

Moje nadwyżki sezonowe - wymienie, sprzedam, dam

Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
corazonbianco
 Tytuł: Re: Mieczyki dzielimy się doświadczeniami cz.4
PostNapisane: 11 sty 2020, o 20:05 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1386
Skąd: wschodnie Mazowsze

 1 szt.
Ciekawe rzeczy piszesz. Ja jeszcze nigdy nie spotkałam się z sytuacją, żeby moje mieczyki zmieniły kolory. Cebulka potomna ma zawsze ten sam kolor co stara. Pilnuję i zaznaczam kolorowymi nitkami poszczególne odmiany i to jest tak, że niektóre są szczególnie plenne i wytwarzają po dwie albo nawet i trzy nowe cebulki w trakcie sezonu (Velvet Eyes i Traderhorn), a inne tylko po jednej, albo też wygniwają i wcale nie wytwarzają bulwy potomnej. I po kilku latach faktycznie mam kilka razy więcej cebulek Velvet eyes i Traderhorn niż innych odmian. Zapylenia, krzyżowania i rozmnażania przez nasiona nigdy nie próbowałam. Generalnie ścinam kwiatostany po przekwitnięciu i nie dopuszczam do zawiązania nasion. Jeśli rozmnażam, to przez cebulki potomne. Ale co tu ma do rzeczy pyłek innych roślin to nie wiem.

_________________
Cóż za smutna epoka, w której łatwiej jest rozbić atom niż zniszczyć przesąd ~ Albert Einstein


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
badzia
 Tytuł: Re: Mieczyki dzielimy się doświadczeniami cz.4
PostNapisane: 13 sty 2020, o 17:30 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1621
Skąd: Radom

 1 szt.
Nie znam się zupełnie na mieczykach, nie znam się na technologii ich uprawy, ale mam doświadczenie sprzed prawie 40 lat. Moja kuzynka uprawiała bordowe wielkokwiatowe. Tylko te i żadne więcej. Po kilku latach zaczęły dostawać białych smug wzdłuż płatków, z każdym rokiem było ich więcej. Gdy były już prawie białe wywaliła je. Tych cebul sadziła 10 l wiadro. Miała pole nie ogródek i sadziła je wśród warzyw, kwiatów i wszędzie, bo to były jej ulubione. Ja to widziałam, ale nie umiałam skomentować, a ona skomentowała to poważnie,ale w sposób żartobliwy, że się sk...... ;:oj ;:306 A Ty co o tym powiesz, corazonobianco?

_________________
Po drodze wdepnij do mojego ogrodu. Pozdrawiam - Wanda.
Moje endorfiny w kolorach tęczy

Moje nadwyżki sezonowe - wymienie, sprzedam, dam

Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
cappuccino
 Tytuł: Re: Mieczyki dzielimy się doświadczeniami cz.4
PostNapisane: 13 sty 2020, o 20:23 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Avatar użytkownika
Postów: 340
Skąd: Zamość woj lublin

 0 szt.
Mam i ja swoje doświadczenia z mieczykami. Zawsze sadzę mieczyki kolorami w osobnych kępach ale kilka lat temu cos podkusiło mnie, żeby pomieszać kolory i tak sobie urozmaicić ogród. Zrobiłam to bez wahania bo wówczas jeszcze nie przykładałam wagi do odmian, nazw itd. Miało kwitnąć, najlepiej ładnie i tyle. I zakwitło. Każda kępa różnokolorowa cieszyła moje oczy. Tylko przez rok ponieważ w następnym roku wszystkie moje mieczyki, bez wyjątku zakwitły na żółto. Wyczytałam gdzies wtedy, że żółty jest kolorem dominującym pozostałe i mieczyki zapyliły się na żółto. Ile w tym prawdy nie wiem ale jedno jest pewne. Stałam się posiadaczką mnóstwa żółtych mieczyków. Od tamtej pory sadzę żółte mieczyki z daleka od innych.

_________________
Gosia
Szczęście w życiu nie polega na tym, żeby być kochanym. Największym szczęściem jest kochać.



Góra   
  Zobacz profil      
 
corazonbianco
 Tytuł: Re: Mieczyki dzielimy się doświadczeniami cz.4
PostNapisane: 13 sty 2020, o 20:39 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1386
Skąd: wschodnie Mazowsze

 1 szt.
badzia napisał(a):
Nie znam się zupełnie na mieczykach, nie znam się na technologii ich uprawy, ale mam doświadczenie sprzed prawie 40 lat. Moja kuzynka uprawiała bordowe wielkokwiatowe. Tylko te i żadne więcej. Po kilku latach zaczęły dostawać białych smug wzdłuż płatków, z każdym rokiem było ich więcej. Gdy były już prawie białe wywaliła je. Tych cebul sadziła 10 l wiadro. Miała pole nie ogródek i sadziła je wśród warzyw, kwiatów i wszędzie, bo to były jej ulubione. Ja to widziałam, ale nie umiałam skomentować, a ona skomentowała to poważnie,ale w sposób żartobliwy, że się sk...... ;:oj ;:306 A Ty co o tym powiesz, corazonobianco?


Moje najstarsze mieczyki mają dopiero cztery lata. Do tej pory nie zauważyłam żadnych zmian w ubarwieniu. Żeby zaczęły się przebarwiać. Zakładam, że to wirus podobny do wirusa pstrości tulipana. Choroba objawia się białymi smugami na płatkach kwiatowych.
Przenoszony jest przez mszyce i inne owady żerujące na roślinach. Dobrze wiedzieć na przyszłość. Gdy zauważę białe przebarwienia na którymś z mieczyków po prostu wyrzucę cebulkę. Żółtych mieczyków nie mam. W ogóle nie mam w ogrodzie kwiatów w tym kolorze.

_________________
Cóż za smutna epoka, w której łatwiej jest rozbić atom niż zniszczyć przesąd ~ Albert Einstein


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
rotos
 Tytuł: Re: Mieczyki dzielimy się doświadczeniami cz.4
PostNapisane: 15 sty 2020, o 01:37 
Offline
1000p
1000p
Avatar użytkownika
Postów: 1346
Skąd: pomorskie - Rewa

 1 szt.
cappuccino napisał(a):
... w następnym roku wszystkie moje mieczyki, bez wyjątku zakwitły na żółto. Wyczytałam gdzies wtedy, że żółty jest kolorem dominującym pozostałe i mieczyki zapyliły się na żółto. Ile w tym prawdy nie wiem ale jedno jest pewne. Stałam się posiadaczką mnóstwa żółtych mieczyków. Od tamtej pory sadzę żółte mieczyki z daleka od innych.


Żółta odmiana okazała się najodporniejszą. Inne zakończyły swój żywot. ŻADEN z mieczyków nie zapylił się na żółto, bo przecież nie wysiewałaś nasion.


Góra   
  Zobacz profil      
 
karolamba
 Tytuł: Re: Mieczyki dzielimy się doświadczeniami cz.4
PostNapisane: 15 sty 2020, o 09:42 
Offline
50p
50p
Postów: 74
Skąd: pomorskie

 1 szt.
Z doświadczenia mojej mamy wiem, że jak to mówi zawsze giną jej kolorowe mieczyki :D zostają tylko bladoróżowe (moja mama na to mówi łososiowe) i białe .Podobnie giną jej kolorowe tulipany :wink: zostają tylko czerwone, ciemnobordowe i kilka żółtych :D Walczy z tym od lat ale to jest nierówna walka . Zostają najsilniejsze


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
badzia
 Tytuł: Re: Mieczyki dzielimy się doświadczeniami cz.4
PostNapisane: 15 sty 2020, o 21:57 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1621
Skąd: Radom

 1 szt.
I chyba jeszcze krokusy się przebarwiają.

Ja wszystkie cebulowe uprawiam tylko z cebul i miewam galimatias z tulipanami i krokusami. Moje 3 odmiany mieczyków przez 3 lata były OK, ale zawsze wybór miejsca nie był przypadkowy.

_________________
Po drodze wdepnij do mojego ogrodu. Pozdrawiam - Wanda.
Moje endorfiny w kolorach tęczy

Moje nadwyżki sezonowe - wymienie, sprzedam, dam

Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Locutus
 Tytuł: Re: Mieczyki dzielimy się doświadczeniami cz.4
PostNapisane: 18 sty 2020, o 10:53 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 9983
Skąd: Romilly-sur-Seine

 0 szt.
cappuccino napisał(a):
(...) Każda kępa różnokolorowa cieszyła moje oczy. Tylko przez rok ponieważ w następnym roku wszystkie moje mieczyki, bez wyjątku zakwitły na żółto. Wyczytałam gdzies wtedy, że żółty jest kolorem dominującym pozostałe i mieczyki zapyliły się na żółto. (...)

Czytam takie rzeczy i dochodzę do wniosku, że bardzo wiele do zrobienia jest w kwestii jakości nauczania biologii w polskich szkołach… Przeraża mnie taki brak naprawdę elementarnej wiedzy, jak i brak logicznego myślenia… Naprawdę przeraża…

Zapylenie to wszakże element rozmnażania płciowego roślin. W wyniku zapylenia dochodzi do zapłodnienia, które prowadzi do powstania nasiona schowanego w owocu (zawierającego embrion nowej rośliny potomnej). Fenotyp osobnika uzyskanego z nasiona podlega prawidłom odkrytym przez Grzegorza Mendla w XIX. wieku – i rzeczywiście jeśli żółty kolor byłby dominujący (choć akurat mam niemalże pewność, że nie jest, mimo iż od genetyki mieczyków specem nie jestem), to kwiaty uzyskane z takich nasion byłyby żółte. W wyniku zapylenia żadne geny (i co za tym idzie cechy fenotypowe kodowane przez te geny) nie zostają przekazane roślinie macierzystej. Podobnie jak u ludzi odbycie stosunku płciowego nie oznacza, że jakiekolwiek geny – czy to dominujące czy recesywne – zostały przez mężczyznę przekazane kobiecie… Co najwyżej chorobę weneryczną można tak przekazać… Sorry, ale gdyby mieczyki mogły zmienić kolor po zapyleniu, to kobiety mogłyby też zmienić kolor oczu czy włosów po stosunku (bez użycia farby do włosów i soczewek kontaktowych)…

Pozdrawiam!
LOKI

_________________
Mój ogródek
Moja domowa "dżungla"


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
seedkris
 Tytuł: Re: Mieczyki dzielimy się doświadczeniami cz.4
PostNapisane: 18 sty 2020, o 13:11 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3093
Skąd: Podlasie 5 min > Białystok

 1 szt.
Miałem podobnie. Sadziłem różne kolory. Po kilku sezonach zostały prawie same łososiowe. Sąsiedzi mówili że się wyradzają. Ja mam nieco inne zdanie. Otóż po latach zostają do dalszego sadzenia tylko te zdrowsze i wytrwalsze z lepszym współczynnikiem rozmazania. Zaś te w innych kolorach po prostu giną z chorób i zasychają w trakcie przechowywania. Tak więc kupując mieszankę odmian, po paru latach zostaną tylko te najwytrwalsze. Podobnie dzieje się z daliami sianymi z nasion. W pierwszym roku były wielokolorowe, wyższe i niższe. Wysadzam je co roku wiosną na rabatę. Po 6 latach większość ma kolor żółty. Po wielokolorowej rabacie pozostało tylko zdjęcie.

_________________
Pozdrawiam z Podlasia seedkris


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
rosliny
 Tytuł: Re: Mieczyki dzielimy się doświadczeniami cz.4
PostNapisane: 18 sty 2020, o 13:23 
Offline
200p
200p
Avatar użytkownika
Postów: 229
Skąd: woj. łódzkie

 więcej niż 1 szt.
Moje mieczyki nigdy nie zmieniły koloru, zawsze co roku są takie same, jedynie co to wygniwają. Nigdy też nie miały żadnych przebarwień. Ja mam kilka lat te kwiaty za to teściowa znacznie dłużej się nimi zajmowała i też nigdy jej się coś takiego nie zdarzyło (zmiana koloru mieczyków). Owszem jedne wytwarzały cebulki więcej inne mniej ale to wszystko.

_________________
Pozdrawiam Danuśka
Akcja wymiany nasion 2019/2020


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 643 ]  Idź do strony nr...        1 ... 33, 34, 35, 36, 37, 38  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    |    Kto przegląda ten dział ?

Przeglądają dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  
www.marolex.pl    E-sklep Marolex
| Polityka cookies. |  Polityka prywatności. |  * Witryna używa cookies.    Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies i akceptację Regulaminu. *