Powrót na główną stronę Forum.

Ogrodniczo Działkowe Forum.
Najlepsi polscy fachowcy. Bazy wiedzy praktycznej. Porady.
Opryskiwacz
* Rejestracja    * Pomoc   * Wyszukiwarka    * Zaloguj 
   ::  Koronawirus - Licznik ::     ::  Koronawirus (bez Chin) ::    

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]



Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 1117 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Idź do strony nr...        1 ... 61, 62, 63, 64, 65, 66  
Autor Wiadomość
ewikk77
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.2
PostNapisane: 11 cze 2013, o 22:45 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 922
Skąd: mazowieckie

 1 szt.
Słyszałam o podobnym zakazie gdzieś w miasteczkach nadmorskich. Urzędnicy doszli do wniosku, że piejące koguty przeszkadzają wczasowiczom i zabroniono w całym powiecie trzymania nawet małych stadek tych zwierząt. Pamiętam nawet pokazywali jakąś panią, której przyszedł urzędnik zabrać właśnie jakieś 5 kur ;:oj
Naprawdę szokujące co ludzie wymyślą. Podobnie słyszałam, że ma być zakaz już wkrótce sprzedaży ziół (tylko nie dosłyszałam czy nasion czy już gotowych do użycia).

_________________
pozdrawiam Ewa


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
romaszka
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.2
PostNapisane: 11 cze 2013, o 23:27 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1411
Skąd: Lubelskie. Wola Uhruska

 0 szt.
A ja uważam, że taką "uchwałę" można i trzeba zaskarżyć ... tylko nie wiem gdzie :roll:

_________________
Wiocha, tu się narodziłam na nowo.
Wiocha, tu się narodziłam na nowo. Część II- aktualna
Pozdrawiam. Ałła


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Drako
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.2
PostNapisane: 12 cze 2013, o 12:32 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Postów: 1312
Skąd: Płd. Wielkopolska

 0 szt.
Może by urzędników poszczuć wściekłymi kurami? :;230


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
bonsai
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.2
PostNapisane: 12 cze 2013, o 13:07 
Offline
100p
100p
Postów: 106
Skąd: Lwówek Śląski

 0 szt.
Drako pożyczę wam mojego KOGUTA... Niby skubaniec młody [jakieś 3-4 miesiące], ale spojrzenie ma takie, że każdy się cofa :;230 . Aż się boję zaganiać kury wieczorem, bo ON stoi i PATRZY ;:306 . I nie ważne, że mam paręnaście innych kogutków - tylko ten jeden, najpiękniejszy ma taki wzrok, że ciarki idą. Aż mam nadzieję, że któryś z młodszych [jeszcze się nie wybarwiły w pełni] mu urodą dorówna i będę mogła sobie spokojniejszego przystojniaka zostawić na zimę ;:131 .


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
BRZOSKWINKA
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.2
PostNapisane: 13 cze 2013, o 21:22 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1869
Skąd: Mazowsze... Żyrardów...

 1 szt.
Mam króliczka, którego mocz (chyba mocz?) śmierdzi... tak jak by zdechła mysz i się rozkładała.

Niestety, nie wiem który, bo smród po klatkach chodzi... Wpierw śmierdziało w klatce Łatki gdy była z młodymi. Potem dzieliliśmy względem płci i zaczęło śmierdzieć w klatce samiczek (zatem do samiczka z młodych Łatki). Właśnie dokończyliśmy pozostałe klatki i 18 samic rozdzieliliśmy na trzy klatki. 6 sztuk trafiło do kolejnej klatki i smród poszedł z nimi (wcześniejsze klatki przestały śmierdzieć). Zatem któryś z tych 6-ciu capi. Tzn. sam królik nie śmierdzi (obwąchiwałam je). Trwa to już z miesiąc, króle rosną, są w bdb formie...

Mieliście taki problem?

_________________
Pozdrawiam, Asia
Tu lubię zaglądać:Więcej dzieci, niż rodziców... Przetwory z działki. Wszystko o zwierzętach gospodarczych


Góra   
  Zobacz profil      
 
celicacra
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.2
PostNapisane: 16 cze 2013, o 15:05 
Offline
100p
100p
Avatar użytkownika
Postów: 125
Skąd: kuj-pom, okolice Radziejowa

 1 szt.
I ja się dopisuję do wątku :)

piękny ten Wasz inwentarz... Ałło, dziękuję za założenie takiego wątku...to temat bliski mojemu sercu :)

pozdrawiam serdecznie, bez wyjątku :)

_________________
Pozdrawiam, Adam.
Mój świat,moje progi...
Moje wiersze


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
ewikk77
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.2
PostNapisane: 17 cze 2013, o 22:26 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 922
Skąd: mazowieckie

 1 szt.
Ałła, pisałaś kiedyś, że chcesz mieć pszczoły. Podobno rok ten jest "rojny", więc może przygotuj wcześniej ul :wink:
Nie bez powodu to piszę. Jak wspominałam kiedyś mój dziadek miał pszczoły, ale po jego śmierci one po prostu odleciały. Wiem, że to dziwnie brzmi, tym bardziej, że było kilka uli, ale tak się zdarzyło. Później babcia pooddawała ule jakiemuś znajomemu dziadka i zostały tylko dwa najgorszej jakości i tzw. rojnik.
...i wyobraźnie sobie, że kilka dni temu odkryliśmy, że do tego rojnika (to taki ul do którego łapało się rojące się pszczoły zanim dostały ul docelowy) wprowadziły się najprawdziwsze pszczoły ;:oj
Mój mąż od dawna przebąkiwał, że on by mógł zająć się pszczółkami, więc teraz będzie miał okazję (ja się na to nie piszę).
Przy pomocy znajomego pszczelarza, ul został przygotowany i pszczoły przeniesione, ale bidulki już zaczęły budować "gniazdo" w rojniku i teraz część z nich szuka w dawnym miejscu swojego domku i niestety zostają tam na noc i giną z wychłodzenia i/lub wilgoci nocnej :( Rojnik został zabrany dalej, bo tak doradził pszczelarz. Zobaczymy jak sytuacja się potoczy....

_________________
pozdrawiam Ewa


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
BRZOSKWINKA
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.2
PostNapisane: 17 cze 2013, o 22:34 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 1869
Skąd: Mazowsze... Żyrardów...

 1 szt.
ewikk, a moze pszczelarz matki nie przełożył i została w rojniku?

_________________
Pozdrawiam, Asia
Tu lubię zaglądać:Więcej dzieci, niż rodziców... Przetwory z działki. Wszystko o zwierzętach gospodarczych


Góra   
  Zobacz profil      
 
arty
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.2
PostNapisane: 17 cze 2013, o 22:41 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 505
Skąd: Dąbrowa

 0 szt.
pszczoły to bardzo mądre istoty jeśli matka tylko jest w ulu docelowym to na pewno przejdą do matki.

_________________
pozdrawiam Tomasz
Domowo- czyli mój kawałek zieleni


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
celicacra
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.2
PostNapisane: 18 cze 2013, o 00:08 
Offline
100p
100p
Avatar użytkownika
Postów: 125
Skąd: kuj-pom, okolice Radziejowa

 1 szt.
Tak, pszczoły kuszone feromonem matki, zdążają w jej kierunku...ale pragnę zauważyć, że dzieje się to podczas osadzania roju, czyli podczas samej rójki. W tym przypadku pewnie pszczoły zamieszkały w tej rojnicy (rojniku) już jakiś czas temu i zaczęły budowę gniazda. Czyli - OBLECIAŁY się w tym miejscu (zapamiętując teren i dokładne położenie gniazda), więc zabieranie matki, pszczół i stawianie kilka metrów dalej, w docelowym ulu - NIC NIE DA. Pszczoły nie pójdą za matką do tego nowego ula, a zabranie jej potraktują jako osierocenie i albo odciągną mateczniki ratunkowe (na nową matkę, jeżeli jest już czerw) albo taka rodzina zginie, ponieważ pojawią się trutówki, czyli zwykłe pszczoły robotnice, które przejmą rolę matki i zaczną składać jajeczka (niezapłodnione oczywiście), z których wylęgną się jedynie trutnie, nie zapewniające ciągłości istnienia takiej rodzinie.

Jedyna rada w tym przypadku - zlikwidować ten rojnik, czyli strzepnąć wszystkie pszczoły (razem z matką oczywiście) do nowego ula, najlepiej na samą węzę (przypuszczam że nie macie odbudowanych plastrów) i postawić ten nowy ul DOKŁADNIE w miejscu tego rojnika. Nie wiem czy jest to dogodne miejsce dla Was, ale w tym przypadku ul ten musi pozostać w tym miejscu do samej zimowli...Bo jeżeli przestawicie go w inne miejsce ogrodu, to jest to zbyt bliska odległość, więc pszczoły i tak będą wracały na stare miejsce, krążąc tam, siadając i ginąc po kilku dniach.
Natomiast jeśli chcecie zmienić miejsce postoju tego nowego ula na Waszej działce, to po strzepnięciu pszczół do niego, likwidacji starego rojnika, należy wywieźć rodzinkę na odległość chociaż ok 3km. Tam się oblecą, zapamiętując nową lokalizację. Następnie po 2-3 dniach (lub po dłuższym okresie) pszczoły mogą powrócić na Waszą działkę (już w inne miejsce niż rojnik, ponieważ nie będą już pamiętały jego lokalizacji) i tam znów się oblecą i uznają to za swój nowy teren...
Wiem, że to troszkę skomplikowane (jak się czyta), ale to naprawdę nie jest takie trudne :)

Pozdrawiam i życzę owocnej przeprowadzki pszczółek :)

_________________
Pozdrawiam, Adam.
Mój świat,moje progi...
Moje wiersze


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
ewikk77
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.2
PostNapisane: 18 cze 2013, o 18:35 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 922
Skąd: mazowieckie

 1 szt.
Dziękuję, za szczegółowe wyjaśnienia. ;:196 Wieczorem muszę przedstawić M. plan działania.
Oczywiście matka-królowa została przeniesiona do ula, ale tak jak Adam piszesz były już tam "chwilę" i zdążył się nawet pojawić czerw (także proszę o rozwinięcie tematu matecznika ratunkowego, o którym wspomniałeś). Ponadto zaczęły już budować plaster, ale że w rojniku na ramkach nie było węzy, to zaczęły budować go w poprzek ramek.
Podobno wszystko razem zostało przeniesione do "nowego" ula, założona już tym razem węza na nowe ramki. Nie znam wszystkich szczegółów, bo nie podchodziłam tam, boję się pszczół :oops: ale gość, który to robił to wieloletni pszczelarz, który ma kilkadziesiąt uli, więc chyba się znał.
Co do miejsca powrotu, nie ma takiej opcji, bo rojnik stał pod schodami wejściowymi mojej mamy domu. Przez ostatnie dni musiała wchodzić przez taras i psa wyprowadzać pod nadzorem, żeby nie polazł tam i żeby się to dla niego źle nie skończyło. Zostaje te trzy kilometry. Nie wiem czy się to uda, bo nie mamy w okolicy drugiej działki, nasza+ rodzinki może rozciągnięta jest na pół kilometra.
Niby pszczelarz mówił, że się to uspokoi po 3-4 dniach, ale szkoda, że zadomowiły się u nas, a teraz miałyby wyginąć :? .

_________________
pozdrawiam Ewa


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
renzal
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.2
PostNapisane: 18 cze 2013, o 18:52 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 6249
Skąd: okolice Płocka

 1 szt.
Dzięki za wiadomości! ;:180 Czasem warto poczytać nim się zabierze za robotę! ;:180 Dobrze, że nas znajomy z lekka ostudził, bo pewnie sporo więcej pomyłek byśmy popełnili ;:180

_________________
pozdrawiam Renata Pod Jesionem cz.5 ,czyli: akt V dramatu!
Ciągle marzę, że w tym roku uporządkuję mój ogród. (nowy rok - już szósty - nowa nadzieja ;:306 )Nadzieja umiera ostatnia...


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
celicacra
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.2
PostNapisane: 19 cze 2013, o 00:27 
Offline
100p
100p
Avatar użytkownika
Postów: 125
Skąd: kuj-pom, okolice Radziejowa

 1 szt.
Ewo, już wyjaśniam :)

Otóż pszczoły to bardzo mądre stworzenia, potrafią poradzić sobie w najbardziej niesprzyjających warunkach. Czasami zdarza się tak, że z jakiegoś powodu zginie matka - może nieumyślnie przygnieciona przez pszczelarza, lub też zjedzona przez ptaka, albo z jakiegoś innego powodu... Wtedy nasze mądre pszczółki "odciągają" mateczniki ratunkowe (jak sama nazwa wskazuje - by ratować byt rodziny) na zwykłych larwach, z których wygryzłyby się (wykształciły) zwykłe pszczoły robotnice. Warunek jest jeden - w rodzinie musi być czerw otwarty (czyli młode larwy jeszcze przed zasklepieniem komórki). Jak to się dzieje? - ano wszystko wyłącznie za sprawą mleczka pszczelego, którym karmione są wybrane przez pszczoły larwy, mające stać się matkami ratunkowymi... Po wygryzieniu się takich matek - pozostaje najsilniejsza, która pokonuje swoje rywalki.../chociaż znane były przypadki współżycia, tzn współistnienia dwóch matek w ulu, ale to już wyjątki/.

Generalnie to nie wydaje mi się, żeby te wasze pszczoły odciągnęły mateczniki ratunkowe, to dopiero "zaczątek" rodziny, która nie ma jeszcze odpowiedniej siły, zapasów, zaopatrzonego gniazda...no ale nie chcę się tu wymądrzać, ponieważ mogę się mylić. Piszesz, że pomaga Wam jakiś zaprzyjaźniony pszczelarz, więc nie pozostaje nic innego, jak tylko zdać się na niego.

Piszesz, że pszczoły już zwalone do nowego ula, na ramki z węzą... To bardzo dobrze. Domyślam się, że tam gdzie teraz stoi (pod tymi schodami) to było miejsce tej rojnicy. Nie pozostaje nic innego, jak tylko wywieźć te pszczoły poza zasięg ich lotu...i po powrocie postawić w innym (dogodnym) miejscu ogrodu. Rozumiem, że nie macie innej działki, no ale może macie znajomych w takiej odległości, lub większej? Może zgodzą się i pomogą...dosłownie na 2 dni...
Są co prawda inne sposoby, ale ja sam ich nie praktykowałem, więc nie mogę się wypowiadać. W starych podręcznikach pszczelarskich doradzano, by po przestawieniu ula (bez wywożenia) włożyć w wylot garść suchej trawy, bądź sieczki słomianej. Pszczoły wynosząc ją (czyszcząc gniazdo) zapamiętują położenie ula...ale co do tego tego to nie wiem, bo nigdy nie próbowałem.
Można by jeszcze ewentualnie spróbować zamknąć tę rodzinkę w chłodnej i ciemnej piwnicy na 2-3 dni, a następnie wystawić w inne miejsce ogrodu, ale warunek jest jeden - osiatkowany wylot i dodatkowy pusty korpus pod gniazdo, w celu zapewnienia dobrej wentylacji. No i pszczoły powinny być podkarmione, by nie padły z głodu.

No a ostatni, bardziej drastyczny sposób, to przenieść ten ul w inne miejsce ogrodu i zasilić go ramkami z czerwiem na wygryzieniu (od tego pszczelarza) i pewną ilością pszczoły ulowej, która jeszcze nie latała po pożytek. Rodzinkę trzeba podkarmiać dopóki pszczoły nie zaczną same starać się o pożywienie (po wygryzieniu czerwiu). No a pszczoła lotna, po tym przeniesieniu wróci oczywiście na stare miejsce, czyli na schody... jedyny sposób to przeczekać, aż wiadomo co się z nimi stanie...tylko szkoda pszczół...no ale jeżeli nie macie innych możliwości...

_________________
Pozdrawiam, Adam.
Mój świat,moje progi...
Moje wiersze


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
rekawa
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.2
PostNapisane: 25 cze 2013, o 13:46 
Offline
50p
50p
Avatar użytkownika
Postów: 74
Skąd: okolice Płocka

 1 szt.
A ja trochę z innej beczki. Otóż 6.06. moja mała kurka ( taka ozdobna która na nogach na pióra) "usiadła" na jajkach. Siedzi bardzo wytrwale. Kiedy mogę się spodziewać małych kurczaczków i czym żywić te maleństwa? Podłożyłam pod nią 4 jajka od kury zielononóżki i 4 od normalnej brązowej kury. Dzisiaj była u nas burza z piorunami i moja sąsiadka powiedziała, że pewnie nic się nie wylęgnie, bo "jajka się wstrząsnęły" ;:oj . Czy to możliwe? Wiecie coś na temat związku wylęgu kurczaków z burzą? :?:


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
loeb
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.2
PostNapisane: 25 cze 2013, o 14:36 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Postów: 2118
Skąd: Łódzkie

 0 szt.
Kurze jajka klują się w 21 dni, twoje sądząc z opisu w rozmiarze średnim, więc myślę że w tyle powinny się wykluć. Czyli jutro- pojutrze spodziewaj się maluchów:D Związek z burzą jest zerowy:) A sąsiadka przesądna. O ile kura nie zeszła z jaj na długi czas, nie pomoczyło ich itp, wszystko powinno być ok o ile są zapłodnione oczywiście. Jeśli nie chcesz kupować karmy dla kurcząt [jest w dużych workach więc przy tej ilości może się nie opłacać, jednak jeśli byś się zdecydowała to możesz wziąć na ostatni etap odchowu, wtedy może ją jeść także nioska, bo nie ma kokcydiostatyków], to można je karmić np kaszką kukurydzianą, kruszonymi płatkami owsianymi, drobno siekaną zieleninką - mlecz, szczypiorek, jak podrosną to pokrzywa ale byłabym z nią ostrożna. Na mleczu i płatkach całkiem ładnie rosną. :) Muszę mieć dostęp do czystej świeżej wody, w takim naczyniu żeby się w nim nie potopiły. Mi się właśnie kończą lęgi :D


Góra   
  Zobacz profil      
 
celicacra
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.2
PostNapisane: 25 cze 2013, o 17:14 
Offline
100p
100p
Avatar użytkownika
Postów: 125
Skąd: kuj-pom, okolice Radziejowa

 1 szt.
Istnieje wiele przesądów związanych z burzą...Wiem, że gdy w gospodarstwie jest świniobicie i wtedy nadejdzie burza, to trzeba szybko uciekać z mięsem... Poza tym w burzę szybciej się zsiada mleko... To takie dwa przykłady, które na świeżo przyszły mi na myśl.

Tak, kura siedzi na jajach 3 tygodnie. Ja zawsze karmię małe kurczaczki gotowanym i "krychanym" jajkiem...wcinają aż im się dupki trzęsą :) Ale ogólnie to można sobie odpuścić karmienie w pierwszej dobie, a podać tylko przegotowaną letnią wodę (w celu szybszego "wciągnięcia" - strawienia żółtka). Poza tym w drugiej lub trzeciej dobie można włączyć jakieś zielonki, np szczypiorek, cebula, pietruszka itp... Ważny jest dostęp do piasku i innych minerałów (i to już od pierwszego dnia życia), co powoduje prawidłowy rozwój kośćca.

Już od pierwszego dnia życia można podawać zsiadłe mleko, ale należy uważać, żeby nie było ono tylko nadkwaszone, bo to może wywołać biegunkę. Serwatka albo maślanka - też są dobre.

_________________
Pozdrawiam, Adam.
Mój świat,moje progi...
Moje wiersze


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
loeb
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.2
PostNapisane: 25 cze 2013, o 18:15 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Postów: 2118
Skąd: Łódzkie

 0 szt.
Ja sobie odpuściłam jajo, dużo dziabania, przy gorącej pogodzie psuje się szybko, trzeba bardzo uważać żeby się maluchy nie struły. Mleka itp też nie daję, kwaśne co najwyżej dorosłym, czasem. Płatki owsiane i różne kaszki [ale nie żytnia i jęczmienna] są uniwersalne, nie psują się, można do nich domieszać świeżej siekanej zielonki albo nawet suszonej. Jak są z kurą to ona i tak będzie im pokazywała jak się pije i je. :) W pierwszej dobie faktycznie można sobie odpuścić, kurczaki wciągają żółtko. Gruboziarnisty piasek i później drobne kamyczki wykładam dopiero jak są większe i wchodzą na bardziej ziarniste odżywianie, pomaga im strawić pokarm, ja im to podaję jak mają tydzień-dwa, w osobnym pojemniku żeby nie mieszało się z jedzeniem. Wodę daję surową z kranu zawsze, pilnuję tylko żeby byłą czysta co sprowadza się do jej wymiany i mycia poidełka 2x dziennie. Niektórzy dają do picia kawę zbożową lekką, w ramach zapobiegania biegunce, ale odpuściłam to sobie.


Góra   
  Zobacz profil      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.           [ Posty: 1117 ]  Idź do strony nr...        1 ... 61, 62, 63, 64, 65, 66  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    |    Kto przegląda ten dział ?

Przeglądają dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  
www.marolex.pl    E-sklep Marolex
| Polityka cookies. |  Polityka prywatności. |  * Witryna używa cookies.    Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies i akceptację Regulaminu. *