Powrót na główną stronę Forum.

Ogrodniczo Działkowe Forum.
Najlepsi polscy fachowcy. Bazy wiedzy praktycznej. Porady.
Opryskiwacz
* Rejestracja    * Pomoc   * Wyszukiwarka    * Zaloguj 
   ::  Koronawirus - Licznik ::     ::  Koronawirus (bez Chin) ::    

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 46 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Idź do strony nr...        1, 2, 3
Autor Wiadomość
Konus
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.5
PostNapisane: 28 sty 2019, o 18:07 
Offline
30p - Uzależniam się...
30p - Uzależniam się...
Postów: 40

 0 szt.
Straszna cisza tu nastała. Trzeba znów rozruszać wątek.
Zaczynamy nowy sezon lęgowy. Pierwsza kwoka - kochin olbrzymi - nasadzona.
Ciekawe co u innych. ;:136


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
mzapert92
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.5
PostNapisane: 29 sty 2019, o 23:08 
Offline
10p - Początkujący
10p - Początkujący
Postów: 18
Skąd: Opole

 0 szt.
Ostatnio w sklepie zoologicznym spodobał mi się szynszyl i oznajmiłam parnerowi, że takiego chce. Posiada ktoś może z Was i może podzielić się doświadczeniem ? Jak ciężko z pielęgnacją i czy w ogóle warto ?


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Reposit-11
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.5
PostNapisane: 30 sty 2019, o 19:42 
Offline
Konto usunięte na prośbę.
Postów: 1789

 0 szt.
Szynszyli są delikatne, ale milutkie. Tylko sporo czasu trzeba poświęcić by je oswoić. Z trójki znajomych która miała szynszyle tylko jedna sztuka była kontaktowa. Reszta to były trochę panikarze trochę dzikusy.
Czy warto to zależy jak szybko chcesz mieć futro ;-)


Góra   
  Zobacz profil      
 
anna1946
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.5
PostNapisane: 30 sty 2019, o 21:18 
Offline
200p
200p
Avatar użytkownika
Postów: 326
Skąd: Lubuskie

 1 szt.
Chyba napiszę coś nie tak ;:131 Choć jestem wielką miłośniczką zwierząt i pomagam jak jest taka potrzeba, to wolę jednak nie udamawiać na siłę zwierząt . Biorąc do domu " dzikuska " trzeba zadawać sobie sprawę z wynikających obowiązków . Nigdy nie brałam zwierząt dlatego, że mi się podobają, bo są miłe w dotyku albo dlatego, że są ładne . Brałam, bo chciałam im pomoc .Czy wypada mieć zwierzątko, które żyje w naturze stadnie, jest wolne i zamknąć w klatce, w domu ?????? Miałam kiedyś w domu jastrzębia zwyczajnego, odkupiłam go od dzieci przejeżdżając przez pewną wieś . Odkarmiłam go i poleciał w sina dal ..... ale przez pierwsze miesiące wracał i krążył nad domem . Kładłam mu mięso na słupku na którym go karmiłam i obserwowałam jak lotem nurkowym porywał je i odlatywał . Piękne to . Mogłam go przecież zamknąć w klatce i pokazywać znajomym . W obronie kotów mogę nawet przyłożyć ;:306 ;:306 .

_________________
Wszystko co kwitnie i co jest zielone.


Góra   
  Zobacz profil      
 
Reposit-11
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.5
PostNapisane: 30 sty 2019, o 22:52 
Offline
Konto usunięte na prośbę.
Postów: 1789

 0 szt.
Aniu, pisząc o dzikusach miałem na myśli charakter, a nie Odlawianie zwierza w naturze.
Wszystkie szynszyle są z hodowli.
A koty to lenie, śpiochy i szkodniki
:twisted:


Góra   
  Zobacz profil      
 
anna1946
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.5
PostNapisane: 31 sty 2019, o 10:23 
Offline
200p
200p
Avatar użytkownika
Postów: 326
Skąd: Lubuskie

 1 szt.
newrom :D z hodowli są też daniele,jelenie i inne zwierzęta . A niedźwiedzie nawet w cyrku występują. A koty ? koty sobie wybierają pana, są dumne i mają honor . Kiedyś widziałam tabliczkę z takim oto napisem . " Gdyby pies potrafił mówić, powiedziałby ja mam pana .A gdyby kot potrafił mówić, powiedziałby pan ma mnie ". Szynszyla niech żyje i cieszy oko ludzkie w Rezerwacie Narodowym Las Chinchillas , bo już tylko tam pozostała w naturze wytrzebiona przez rasę mieniącą naj naj naj. Jednak muszę przyznać, że to bardzo miłe zwierzątko, jednak myszki nie złapie :;230 .

_________________
Wszystko co kwitnie i co jest zielone.


Góra   
  Zobacz profil      
 
BobejGS
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.5
PostNapisane: 31 sty 2019, o 10:37 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 12238
Skąd: Grzybno Wlkp

 1 szt.
Jakieś dwa, trzy lata temu znajomego tata przymierzał się do hodowli szynszyl. Zbudował dla nich klatki, kupił pierwsze sztuki. Jednak kontakt mi się ze znajomym urwał i nie wiem co tam wynikło dalej. W sumie jakby mnie to interesowało, to zawsze można napisać i dopytać ale mnie jakoś zbytnio to nie ciekawiło, bo nie moja bajka. Czy to szynszyl, czy królik, ot po prostu hodowlane zwierze. Jednak teraz trochę mnie ciekawość szarpnęła, więc jak spotkam znajomego, to dopytam.


U mnie przestój zimowy i próba złapania i eksmisji lisa, który nachodzi mnie i sąsiadów.

_________________
Pozdrawiam BŁAŻEJ
Nasiona warzyw gigantów
BobejGS- Walka z przeciwnościami, czyli warzywnik Błażeja cz.1, cz.2, cz.3


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Reposit-11
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.5
PostNapisane: 31 sty 2019, o 23:37 
Offline
Konto usunięte na prośbę.
Postów: 1789

 0 szt.
Aniu, jakie dumne? To mit! Dopraszają się miski i drapania bardziej niż pies. Są tak głupie że wchodzą pod nogi i dają się deptać. Gdyby nie moja osobista kociara to bym je dawno przerobił na dywanik przed kominek :wink:


Góra   
  Zobacz profil      
 
BobejGS
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.5
PostNapisane: 1 lut 2019, o 09:39 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 12238
Skąd: Grzybno Wlkp

 1 szt.
Ja swojego kotka nauczyłem aportować. :D

Ma swoje gumowe kółeczko i rzucam mu z kuchni do pokoju czy to na kanape, czy na stół, czy za kanape, a on biega i mi przynosi pod nogi, a ja znów rzut i kot leci i szuka, a później znów przynosi i tak aż mi się znudzi albo jemu. :D

_________________
Pozdrawiam BŁAŻEJ
Nasiona warzyw gigantów
BobejGS- Walka z przeciwnościami, czyli warzywnik Błażeja cz.1, cz.2, cz.3


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
anna1946
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.5
PostNapisane: 1 lut 2019, o 19:05 
Offline
200p
200p
Avatar użytkownika
Postów: 326
Skąd: Lubuskie

 1 szt.
Nasz Micek :D też aportuje, woli jednak szeleszczące reklamówki . Zawiązuję je na kilka supłów i rzucam - biegusiem przynosi ;:63 . Chowam też do kieszeni spodni, w których chodzę, dobiera się wytrwale i wyciąga, zadowolony ze swojej zręczności . Koty są przemiłe, w dodatku mruczą cudownie . To mój drugi (a) kotek . Ten to ma życiorys .
[URL=https://www.fotosik.pl/zdjecie/05a0ffeff762139f]Obrazek[/URL
Jest jeszcze jeden ..... ;:333

_________________
Wszystko co kwitnie i co jest zielone.


Góra   
  Zobacz profil      
 
bartoszogrodnik
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.5
PostNapisane: 4 lut 2019, o 12:57 
Offline
0p - Nowonarodzony
0p - Nowonarodzony
Postów: 3
Skąd: Szczecin

 0 szt.
BobejGS napisał(a):
Ja swojego kotka nauczyłem aportować. :D

Ma swoje gumowe kółeczko i rzucam mu z kuchni do pokoju czy to na kanape, czy na stół, czy za kanape, a on biega i mi przynosi pod nogi, a ja znów rzut i kot leci i szuka, a później znów przynosi i tak aż mi się znudzi albo jemu. :D


A szybko mu się nudzi zazwyczaj? :) Bo mój też aportuje, ale po 3-4 razach już mu się nudzi. Leniuch :)


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Foxowa
 Tytuł: Re: W. o...zwierzętach gospodarczych cz.5
PostNapisane: 21 maja 2020, o 08:54 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3535
Skąd: Krk/BB

 0 szt.
Są tu jacyś hodowcy gołębi ?

Jak wiecie zbieram czasem z ulicy różne potrzebujące zwierza i tym razem trafił mi się gołąb. Przez kilka dni siedział na ogrodzie u znajomej, dali mu czas żeby pojadł, popił i się zregenerował. I okazało się że nie odlatuje, co gorsze nie odlatuje na wysokości w razie zagrożenia tylko siedzi na ziemi i tam ewentualnie drepta. Złapali go i sprawdzili mu obrączkę, został zgłoszony do związku gołebiarzy jako znaleziony i ogłoszony na portalach. Dostali informację że ptak jest z Bydgoszczy ( a my w Krakowie) !
Znajoma postanowiła mi go przekazać, bo one się nie znają i nie potrafią a ja mam w razie czego gołębnik u znajomych gdzie mogę im ostatecznie ptaszka podrzucić. Tak ptak trafił do mnie.
Obrazek
Okazał się być ładnym zdrowym ptakiem. Na moje oko nic mu nie dolega, ani nie jest potuczony, ranny, żadnej osowialosci czy objawów neurologicznych. Rozwija skrzydła normalnie ale ich nie używa.
I tu moja zagwozdka czemu.
Mam tego ptaka kilka dni już, myślałam sobie że odpocznie, wróci do siebie i poleci ale nic takiego się nie dzieje.
Ptak nie lata, porusza się po ziemi. Po kilku dniach zaczęłam go do tego zmuszać biorąc go na rękę i wypuszczając w powietrze. Leci bo musi, siada najbliżej gdzie się da i w tym miejscu zostaje. Pierw zlatywał mi niezdarnie pod nogi , teraz już leci wyżej ale zauważyłam że to dla niego wysiłek po którym mu siè trzęsą skrzydełka. W związku z tym dziś idę to skonsultować z wetetynarzrm.
W międzyczasie nawiązałam kontakt z hodowca z Bydgoszczy, którego sugerował związek. Okazało siè po odczycie obrączki że to nie od niego ptak i że ptak jest bardziej z oddziału że Śląska. Pan mi powiedział że pomoże namierzyć tamtego hodowcŕ, na razie cisza.
Wykluczył to że ptak może być z niedzielnych lotów, bo po pierwsze nie ma oznakowania do tego A po drugie został znaleziony przed lotami.
Więcej mi nie potrafi pomóc..
Skontaktowałam siè z innymi ludźmi i padła hipoteza że ten ptak mógł być przez kogoś przetrzymywany w klatce za długo i za blisko człowieka. Może nawet jako domowy pupil bo też tak ludzie robią. Dlatego stracił poczucie zagrożenia i nie lata bo nie czuje takiej potrzeby. Może tak być. To najbardziej oswojony gołąb jakiego miałam. Nie boi się, jest jak papużka, nie łapię go tylko wkładam pod niego rękę i na otwartej dłoni przenoszę bez żadnego krepowania go. Jak jestem w domu to zdejmuję gore klatki i hulaj dusza, ide pic kawe i wiem ze po 2- 3 h ptak mi nie zniknie tylko bedzie sonie spacerował tam gdzie go postawilam. Mogę go posadzić na ramieniu, je z ręki. Jest bardzo mocno oswojony i to mnie przeraża bo ja lubię być blisko zwierząt ale ich uzależnienie od człowieka jest dla mnie krzywdą.

Teraz w sumie nie wiem co z nim zrobić. To pierwszy mój taki przypadek. Zawsze gołębie które znajdywałam były ranne czy uszkodzone, więc od razu trafiały do kliniki i albo odzyskiwały sprawność albo zostawały kalekami które trafiały do ludzi na dożywocie. Tu sprawność jest, nie ma podstaw do więzienia ptaka ale ptak nie wykazuje chęci odlotu...

Może mi coś doradzicie mądrego, bo ja się zamotałam strasznie.

_________________
Majki amatorskie poczynania działkowe
Parapecik


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 46 ]  Idź do strony nr...        1, 2, 3

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    |    Kto przegląda ten dział ?

Przeglądają dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  
www.marolex.pl    E-sklep Marolex
| Polityka cookies. |  Polityka prywatności. |  * Witryna używa cookies.    Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies i akceptację Regulaminu. *