Powrót na główną stronę Forum.

Ogrodniczo Działkowe Forum.
Najlepsi polscy fachowcy. Bazy wiedzy praktycznej. Porady.
Opryskiwacz
* Rejestracja    * Pomoc   * Wyszukiwarka    * Zaloguj 
   ::  Koronawirus - Licznik ::     ::  Koronawirus (bez Chin) ::    

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]



Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 1037 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Idź do strony nr...        1, 2, 3, 4, 5 ... 65  
Autor Wiadomość
gajowa
 Tytuł: Re: Różyczka i inne choroby ogrodowe
PostNapisane: 2 sty 2013, o 10:39 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3247
Skąd: świętokrzyskie/Ponidzie

 więcej niż 1 szt.
maria.k55 napisał(a):
Ewa skąd masz albo inaczej ile mają lat te borówki na zdjęciu, przecież to klęska urodzaju, obłęd jeszcze tak obsypanych borówek nie widziałam, chyba ktoś ma rękę do nich. ;:202

Mario, ten krzak jest rzeczywiście pokazowy :D ale on był kupiony dwa lata temu w centrum ogrodniczym od razu taki duży i dorodny - trudno powiedzieć, ile ma lat - tak nas skusił, chociaż cena była niestety adekwatna do wielkości, ale nie żałujemy :)

_________________
pozdrawiam - Ewa
Moje wątki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
maria.k55
 Tytuł: Re: Różyczka i inne choroby ogrodowe
PostNapisane: 2 sty 2013, o 10:46 
Offline
1000p
1000p
Avatar użytkownika
Postów: 1058
Skąd: Podlasie

 1 szt.
Powieś na nim czerwoną wstążeczkę, żeby go nie urzekli :;230 a jaka to odmiana?

_________________
"Szanuj każdy dzień - bo już nie powróci"
Ogródek przydomowy u Marii.k55


Góra   
  Zobacz profil      
 
gajowa
 Tytuł: Re: Różyczka i inne choroby ogrodowe
PostNapisane: 2 sty 2013, o 10:54 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3247
Skąd: świętokrzyskie/Ponidzie

 więcej niż 1 szt.
Marysiu, wydaje mi się, że Bluecrop. A co do wstążeczki, to chyba masz rację :)

_________________
pozdrawiam - Ewa
Moje wątki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Hipopotam74
 Tytuł: Re: Różyczka i inne choroby ogrodowe
PostNapisane: 2 sty 2013, o 11:17 
Offline
10p - Początkujący
10p - Początkujący
Avatar użytkownika
Postów: 11
Skąd: Kraków

 0 szt.
Witam :wit
W końcu doczekałem się odsłony tego magicznego miejsca ;:138 Choć moje komentarze nie będą wnosiły za dużo merytorycznej strony, to mam nadzieję, że Administracja nie będzie blokowała moich komentarzy, tak jak to się zdarzyło w poprzednim wątku. Więc podziwiam "Magiczny ogród" choć go dobrze znam z autopsji :tan

_________________
Nadworny fotograf Gajowej


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
gajowa
 Tytuł: Re: Różyczka i inne choroby ogrodowe
PostNapisane: 2 sty 2013, o 11:22 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3247
Skąd: świętokrzyskie/Ponidzie

 więcej niż 1 szt.
Witam Hipopotama! :wit Bardzo się cieszę z takiej decyzji noworocznej :D

_________________
pozdrawiam - Ewa
Moje wątki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
gardener1987
 Tytuł: Re: Różyczka i inne choroby ogrodowe
PostNapisane: 2 sty 2013, o 12:35 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 862
Skąd: Skarżysko Kościelne (świętokrzyskie)

 więcej niż 1 szt.
Witaj Ewo :) Nowy Rok i już zmiany:P nowy wątek :) zauważyłam że w oczku już nie tylko folia jak to było we wrześniu jak u Ciebie byłyśmy z Kamilą czyli postępy w pracy są:) patrząc na te twoje zdjęcia z sadu przypomina mi się nasze spotkanie i te jabłuszka:) a swoją drogą kompot jest z nich rewelacyjny :) W nowym roku życzę pogody ducha, spełnienia marzeń i wytrwałości przy urządzaniu ogrodu ;:196

_________________
"Młodość uśmiecha się bez powodu"
Pozdrawiam Ania
Ogród Ani :)


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
sangwinaria
 Tytuł: Re: Różyczka i inne choroby ogrodowe
PostNapisane: 2 sty 2013, o 12:47 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3567
Skąd: Jelenia Góra

 więcej niż 1 szt.
Piękny sad . Właśnie to lubię -dorodne swoje owoce. U nie niestety drzewka owocują raz na 3 lata przez majowe przymrozki ;:145

_________________
Chryzantemy zimujące III
SPRZEDAŻ


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
ewamaj66
 Tytuł: Re: Różyczka i inne choroby ogrodowe
PostNapisane: 3 sty 2013, o 07:12 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 21726
Skąd: Warmia

 0 szt.
Mnie skusiły nie tylko róże, które uwielbiam, ale przede wszystkim obietnica opowieści o kotach :D Podziwiam rozmach. Mój sadek nieduży i jeszcze klęski urodzaju nie przeżyłam, ale to musi być męczące, żeby zapanować nad wszystkimi drzewami i krzewami. W moim sadzie rządzi M :wink:

_________________
Pozdrawiam-Ewa
Spis treści ,
Mój fijoł 16


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
gajowa
 Tytuł: Re: Różyczka i inne choroby ogrodowe
PostNapisane: 3 sty 2013, o 08:41 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3247
Skąd: świętokrzyskie/Ponidzie

 więcej niż 1 szt.
Witaj Aniu! Cieszę się, że kompot był dobry :D , a żałuję że wzięliście tych jabłek tak mało...
Co do oczka - tak, w zasadzie zrobiliśmy je przed zimą tzn. została nalana woda i posadziliśmy trochę roślin - lilie, tatarak, kosaćce i coś tam jeszcze. Nawet zdążyły pojawić się pierwsze glony :( ale postanowiliśmy tego nie zauważyć i walczyć z nimi będziemy już w tym roku :wink: Jeszcze nie jest do końca wykończone otoczenie oczka, trzeba dołożyć kamieni, żwiru - żeby to wszystko jakoś wyglądało. Zapraszam na wiosnę!

Zosiu, u nas też drzewa owocują naprzemiennie, co drugi rok - głównie dotyczy to jabłoni i grusz. Niezawodne są wiśnie i czereśnie, chociaż czasem jest ich więcej, a czasem mniej.

Ewuniu - miło mi Cię powitać. O kotach będzie - dzięki Tobie już wiem, o czym napiszę następny post :D U mnie sadem też zajmuje się M...(czasem mnie to złości, bo moim zdaniem spędza tam za dużo czasu :wink: tak sobie chodzi, ogląda, tu skubnie jakiś listeczek, tu się zaduma...a ja oczywiście uważam, że są inne, pilniejsze prace). Ale rzeczywiście wymaga to sporo czasu i zachodu - pamiętam, jak w pierwszym roku po zakupie działki remontowaliśmy głównie dom i nie było zbyt wiele czasu na inne prace - sad wtedy opanowała błyskawicznie taka ilość chorób i szkodników, że trudno to sobie wprost wyobrazić.

_________________
pozdrawiam - Ewa
Moje wątki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
ewamaj66
 Tytuł: Re: Różyczka i inne choroby ogrodowe
PostNapisane: 3 sty 2013, o 09:02 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 21726
Skąd: Warmia

 0 szt.
Już się cieszę :D
W sadzie mam jedną czereśnię, jeszcze nie owocowała. W tym roku pięknie kwitła, ale przymrozek ją kwiatów pozbawił. Co roku czekam, że może tym razem się uda :D Opryski to raczej moja działka, M zajmuje się dostrzeganiem zagrożeń :;230

_________________
Pozdrawiam-Ewa
Spis treści ,
Mój fijoł 16


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
leszczyna
 Tytuł: Re: Różyczka i inne choroby ogrodowe
PostNapisane: 3 sty 2013, o 23:28 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Postów: 7415
Skąd: Wielkopolska

 1 szt.
EWCIU.....no i co...będziesz ze mną spała

_________________
Od przybytku głowa nie boli cz.4 Dzień bez działki to dzień stracony
Igłą malowane, szydełkiem wydziergane
Moje wątki - Pozdrawiam Krystyna


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Ruda2011
 Tytuł: Re: Różyczka i inne choroby ogrodowe
PostNapisane: 3 sty 2013, o 23:35 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3242
Skąd: Południe Warszawy

 1 szt.
ra_barbara napisał(a):
Ewa trawnika ma być dużo bo zjeżdżamy sie do Ciebie na tę 20-stkę (kiedy? :wink: ) jak wyjedziemy po imprezie to sobie trawnik skopiesz :lol: i nasadzisz różyczkowych ;:215

I jo ( czyli zgadzam się z szacowną przedmówczynią )

_________________
pozdrawiam - Mariola
w "rudym" ogRODzie
ogrodowe sztuczki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
ewazawady
 Tytuł: Re: Różyczka i inne choroby ogrodowe
PostNapisane: 4 sty 2013, o 11:48 
Offline
500p
500p
Postów: 813
Skąd: południe Warszawy

 1 szt.
Ewuniu witaj.
Masz tak zaraźliwy uśmiech, że ile razy spojrzę na Twój nowy avatar to też się uśmiecham.
Bywałam w porzednim wątku, będę i tu. Wasz sad przepiękny. Dojrzałe drzewa owocowe są takie malownicze. Na wiosnę, gdy kwitną to musi być bajka. Bardzo podobają mi sie zmiany jakich dokonujesz w ogrodzie. Ty masz jeszcze tyle miejsca...a jednocześnie te zastane przez Was iglaki stanowią świetne tło.
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku i nowym wątku.

_________________
Pozdrawiam
Ewa


Góra   
  Zobacz profil      
 
gajowa
 Tytuł: Re: Różyczka i inne choroby ogrodowe
PostNapisane: 4 sty 2013, o 16:47 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3247
Skąd: świętokrzyskie/Ponidzie

 więcej niż 1 szt.
ewamaj66 napisał(a):
Opryski to raczej moja działka, M zajmuje się dostrzeganiem zagrożeń :;230

To u mnie jest dokładnie odwrotnie :D M opryskuje wszystko - nawet róże - ja za to mam obowiązek powiedzieć czym i obliczyć stężenie :roll:

Krysiu...to chyba zrobimy "czworokącik" :;230 ...razem z M-ami :D

Mariolka...ja już pisałam, że liczę na tę imprezę oraz na to, że jak się rozwinie, to trawnik zostanie skopany w trakcie jej trwania :;230

Ewciu, dzięki - to bardzo miłe! :D Zapraszam zawsze!

Dzięki Ewie Majowej pomyślałam sobie, że mam przecież sporo materiału na osobny post o kotach...oczywiście o kotach "ogrodowych", jak przystało na ten wątek :D Będzie więc o kotach.

Skąd wzięły się koty w naszym ogrodzie? Bo - jako że nie mieszkamy tam stale - nie mamy (na razie) własnego kota. Otóż "wzięły się" od sąsiadki - ma ona młodą kotkę, a kotka ma co rok kocięta...
Tu słowo o kotach na wsi - właściwie najczęściej pełnią one rolę biegających pułapek na myszy i nikt się nimi specjalnie nie przejmuje (zresztą charakterystyczne jest to, że - w przeciwieństwie do psów - na ogół nie maja one nawet imion; jedna z sąsiadek powiedziała mi kiedyś, że nie wyobraża sobie nawet, żeby kot mógł wejść do domu...a ktoś gdzieś napisał, że koty na wsi żyją średnio rok i niestety jest to chyba zbliżone do prawdy.
"Nasza" kotka też nie ma imienia...mówimy na nią po prostu Kicia. Jej prawowita właścicielka w sumie bardzo o nią dba, gotuje jej nawet jedzenie, a wygodnym miejscem jej stałego zamieszkania jest stodoła. Kicia szybko odkryła, że w okresie wiosenno-letnio-jesiennym drugą stołówkę i letnie mieszkanie ma u nas i korzystała z tego bez specjalnych obiekcji.
Zwłaszcza że w jej podstawowym miejscu zamieszkania istnieje pewien problem, a mianowicie...psy. To nawet nie jest jeden problem, a trzy problemy ( bo taka jest ilość psów), w tym jeden szczególny "pies na koty". Kicia - jako doświadczony wiejski kot - jakoś sobie radzi z niebezpieczeństwem, ale kiedy w ubiegłym roku urodziła małe...po ich odchowaniu zaczęła coraz częściej przyprowadzać całe towarzystwo do nas :D Widać wykombinowała sobie, że jej potomstwo - zanim nabędzie koniecznych umiejętności obrony lub zwiewania przed psami - będzie tu bezpieczniejsze. Otworzyliśmy więc darmową stołówkę i żłobek - jak mówi moja córka "koci MOPS"; korzystały z niego zresztą okazjonalnie również inne wiejskie koty, szczególnie duży kocur, który jest podejrzewany o ojcostwo maluchów.

Obrazek

Oto jeszcze kilka zdjęć "kocich" z poprzedniego lata.

Obrazek Obrazek Obrazek

Jesienią koty - już podrośnięte - oczywiście wróciły do swojej stodoły. Tu niestety muszę dodać, że po zimie, czyli po naszym powrocie na wieś okazało się, że z ubiegłorocznych kotków ostał się tylko jeden :( nie wiadomo, co stało się z pozostałymi...ale nie mam dobrych przeczuć...

Tego lata sytuacja się powtórzyła, z tą różnicą, że tym razem maluchy praktycznie u nas zamieszkały :D

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek

Wśród nich szybko wyróżnił się jeden szczególnie bystry i śmiały, który jednocześnie najmniej bał się ludzi...jednym słowem "nasz". Zawsze jako pierwszy dopadał do michy, a kiedy matka przynosiła mysz - jakoś dziwnie pierwszy to zauważał. A trzeba tu dodać, że mama-Kicia była bardzo zapobiegliwa...oprócz myszy czasem przynosiła jakąś grubszą zdobycz...wiem, wiem, że wygląda to dość koszmarnie ;:202
Obrazek

Nasz kotek okazał się zresztą kotką :D (wbrew przypuszczeniom M-a: "taki sprytny, na pewno kocurek" :;230 )

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Kiedy zaczęła się jesienne chłody i zbliżał się moment naszego powrotu do miasta, zaczęliśmy przeżywać poważne rozterki, co z kotami :wink: (ci, którzy czytali mój poprzedni wątek, być może to pamiętają)...teoretycznie może moglibyśmy jednego zabrać ze sobą - ale z wielu względów tylko teoretycznie, że wymienię tylko jeden - koty nie dały się złapać! Tu dodam, ze byli na nie chętni na wsi i jeden z kociaków jako maluch znalazł swój nowy dom, ale potem już zbytnio podrosły i przy każdej próbie schwytania walczyły o wolność jak o życie ;:108
A nie bardzo chciały wracać do stodoły, u nas było im chyba lepiej, mimo chłodu... :)

Obrazek

Na wszelki wypadek wymościliśmy im więc pod gankiem pudełko, obłożone styropianem, a ponieważ bywamy tam co najmniej raz-dwa razy w tygodniu, to za każdym razem zostawialiśmy zapas jedzenia i picia.
Na szczęście okazało się jednak, że koty głupie nie są - kiedy nas zabrakło, wróciły do stodoły...ale i tak pędzą przez pole - szczególnie "nasz" - kiedy tylko usłyszą nasz samochód :D Ulżyło mi, że są całe i zdrowe. :D

_________________
pozdrawiam - Ewa
Moje wątki


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
sweety
 Tytuł: Re: Różyczka i inne choroby ogrodowe
PostNapisane: 4 sty 2013, o 17:03 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 14303
Skąd: śląskie, Podbeskidzie

 więcej niż 1 szt.
Cudowna opowieść o kociaczkach. Zresztą kocia gromadka jest przefajna i trafiła na podatny grunt :wink: Faktycznie widok kocicy z "grubszą" zdobyczą jest nieco szokująca, ale takie jest zycie. Z przyrodzie musi istnieć równowaga :D A przypuszczenia Twojego eMa na temat płci przy uwzględnieniu kryterium poziomu sprytu bezcenna :;230

_________________
Ogród w dolinie cz. 12 - jesienne impresje
Spis moich wątków
Pozdrawiam Ania


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
ewamaj66
 Tytuł: Re: Różyczka i inne choroby ogrodowe
PostNapisane: 4 sty 2013, o 22:50 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 21726
Skąd: Warmia

 0 szt.
Z kotami bywa często dokładnie odwrotnie-kocice są sprytniejsze. Kocury to wielkie miziaki :D
Prawda, że na wsi koty mają ciężkie życie, często krótkie :( Niektórzy wciąż się dziwią, kiedy mówię, że kota trzeba głaskać, a jego życiowym zadaniem nie jest przegryzanie ludziom gardeł podczas snu :?

_________________
Pozdrawiam-Ewa
Spis treści ,
Mój fijoł 16


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.           [ Posty: 1037 ]  Idź do strony nr...        1, 2, 3, 4, 5 ... 65  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    |    Kto przegląda ten dział ?

Przeglądają dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 68 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  
www.marolex.pl    E-sklep Marolex
| Polityka cookies. |  Polityka prywatności. |  * Witryna używa cookies.    Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies i akceptację Regulaminu. *