Powrót na główną stronę Forum. Ogrodniczo Działkowe Forum.
Najlepsi polscy Fachowcy. Bazy wiedzy praktycznej. Porady.
  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 667 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Idź do strony nr...     1, 2, 3, 4, 5 ... 48  
Autor Wiadomość
jajagna
 Tytuł: Kolczaste serce Jagny
PostNapisane: 29 lip 2015, o 10:38 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 594
Skąd: Mazowsze nad Wkrą 6b

 1 szt.
Dzień dobry. Od niedawna śledzę forum. Tak ze trzy lata. Doszłam do wniosku, że po tym czasie już się nieco oswoiłam, ponadto bez pardonu korzystam garściami z Waszej wiedzy i doświadczeń a sama się niczym nie dzielę. Nie mam co prawda ani zbytniej wiedzy, ani doświadczenia, ale róże kocham, uwielbiam i od marca do listopada się nimi cieszę, więc chętnie pogadam o tym co mam, czego nie mam a co bym chciała mieć. Mamy tu strefę 6b, glinę, miejscami bardzo ścisłą, ale robię co mogę. Dżdżownice to moje najlepsze koleżanki, przy kopaniu dołów z pietyzmem każdą przekładam do rabat, niech drążą ten temat. Nie zabijam niczego co żyje, poza komarami i ogrodnicą niszczylistką, którą mój nie-mąż, nie mogąc zapamiętać nazwy, przemianował na „listkownica wpier...lałka” i w tym jest dużo prawdy. Tak więc żyjemy tu w pełnej symbiozie z pająkami, myszami, nornicami, żabami i dużą ilością ptaków, które w upały korzystają z mojej plasitkowej wanienki szumnie zwanej oczkiem wodnym. Mój ogród mam czwarty sezon, przy czym pierwszy to była budowa i opieka nad działką polegała głównie na koszeniu starego siana i odgruzowywaniu kolejnych fragmentów zieleni, bo trawa już tu jakaś była i nic nie dosiewałam a może szkoda. Drzewa były już wcześniej, bo moja obecna działka to wykrojony fragment mojej dawnej działki, fragment 1200m kw., który przypadł mi przy podziale po rozwodzie z ex, dlatego może się wydawać, że to dorosły ogród, ale tak nie jest. Najstarsze róże rosną u mnie od 2012 roku, chociaż często jestem tym zaskoczona, że tak krótko, bo mam wrażenie, że znam je od wieków. Dopiero stare zdjęcia uświadamiają mi prawdę.
Moje królewny mają ze mną ciężko. Mam mało czasu, a jak trochę mam to często mi się nic nie chce (zwalam to na przeraźliwie niskie ciśnienie, ale to chyba jednak zwykły leń), nie jestem perfekcyjną panią domu i ogrodu, chwasty mnie w depresję nie wpędzają, choroby róż przyjmuję jako dobrodziejstwo inwentarza, tym bardziej, że chemii powiedziałam stanowcze nie i mszyce głównie szczuję biedronkami. Na bruzdownicę nie mam pomysłu i lafirynda zżera mi większość młodych przyrostów. Radzę sobie w ten sposób, że kupuję tylko róże powtarzające kwitnienie i nie rozpaczam, bo bym zwariowała. Poza tym mam cztery koty i trzy psy, całe towarzystwo prowadzi swobodny tryb życia, więc ganiają i po ogrodzie, przy czym jeden mój piesek waży 69kg i jak się rozpędzi i nie patrzy gdzie biegnie (często się tak dzieje, kiedy ma miejsce „Brygada Zryw” jak to nazwał mój nie-mąż, czyli jak np. ktoś jedzie na rowerze, albo bezczelnie idzie drogą i trzeba go obszczekać, niech wie, że tu się pilnuje) to wpada na krzewy, drzewa itd., tym bardziej, że ma grzywkę i kiepsko widzi. Dlatego jeszcze do niedawna wszystkie rabaty zabezpieczałam siatką co uroku niczemu nie dodawało. Kilka tygodni temu doszłam do wniosku, że psy już są poważniejsze, krzewy róż też, więc eksperymentalnie zdjęłam siatki z niektórych rabat. Jak na razie wszyscy żyją. Biorąc wszystko powyższe pod uwagę, moje zdjęcia będą czasem mocno odbiegały od tych, które oglądam na forum, gdzie jest tak ślicznie zadbane, wypielone i przystrzyżone. Co roku sobie obiecuję, że u mnie też tak będzie. I co roku w okolicach września odkładam ten plan na przyszły rok. To tyle tytułem przydługiego wstępu.
Teraz będę z pamięci przywoływać róże, które mam i parę słów o każdej mojej napiszę, oceniając je dodatkowo baaardzo subiektywnie. O niektórych mogę zapomnieć, bo pamięć już nie ta, ale dopiszę jak mnie oświeci. A, no chwilę mi zajmie nauczenie się wklejania zdjęć. A, ok, już widzę, no to teraz idę grzebać w fotosiku, do zobaczenia niebawem. :wit

_________________
Jagna
Moje kolczaste serce


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
jajagna
 Tytuł: Re: Kolczaste serce Jagny
PostNapisane: 29 lip 2015, o 11:13 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 594
Skąd: Mazowsze nad Wkrą 6b

 1 szt.
No to zaczynamy od Maryśkitereski:
Mariatheresia x4? - trzy pierwsze kupowane, a raczej ratowane jako zabidzone, chore krzewy z miejscowego ogrodniczego jako NN, potem po kupieniu krzaczka ze szkółki okazało się co miałam wcześniej. Wspaniała róża, wypuszcza szeroko rozstawione grube pędy i kwitnie całe lato, długo trzyma kwiaty, nie osypuje się. Na plamistość lekko choruje najmłodsza, ale ma chorowitego sąsiada, którego czeka eksmisja. Jedyna wada – nie pachnie. To taka dziewucha, zdrowa, rumiana, przy kości. Zawsze można na nią liczyć. Nie żałuję, że mam ich kilka, tym bardziej, że te bidule odwdzięczają się jak tylko mogą. Fajne dziewczyny, bardzo się lubimy.
Obrazek

Obrazek

Tu cały krzew, widać jak się rozwaliła:
Obrazek

tu z liliowcem przy buzi
Obrazek

_________________
Jagna
Moje kolczaste serce


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
jajagna
 Tytuł: Re: Kolczaste serce Jagny
PostNapisane: 29 lip 2015, o 11:20 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 594
Skąd: Mazowsze nad Wkrą 6b

 1 szt.
Mainzer Fastnacht, nazwa której nie jestem wstanie wymówić, co dopiero zapamiętać, więc dla mnie ta róża funkcjonuje pod swoim alter ego Blue Moon – kupowana jako NN, ale nie mam najmniejszych wątpliwości co to jest. To ukochana róża mojego nie-męża. Może przez lekko trupi kolorek? He he... Chyba niechcący wybrałam jej dobrą miejscówkę, bo sadząc trzy lata temu nie wiedziałam, że fioletowe kwiaty źle znoszą słońce. U mnie rośnie pod sosną żółtą, słońce ma dopiero po południu i też nie pełne. Zgrabny, ok. 1,2 m krzew, w tym roku pokazał co potrafi i kwitnie właśnie drugi raz, ładnie trzyma kwiaty, ale ten zapach..... Tak nie przystający do zimnej barwy kwiatów. Mocny, ciepły, można nosa nie odrywać. Jak do niego podchodzę to mi się gęba śmieje, czaruś taki. Niby zimny drań, ale jak przytuli tym aromatem, to odpływam....Troszkę choruje, ale do zniesienia.

Obrazek

Obrazek

Tak wygląda góra na dzień dzisiejszy. Lubię takie różane czuprynki, oj lubię...
Obrazek

_________________
Jagna
Moje kolczaste serce


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
jajagna
 Tytuł: Re: Kolczaste serce Jagny
PostNapisane: 29 lip 2015, o 11:29 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 594
Skąd: Mazowsze nad Wkrą 6b

 1 szt.
Mary Rose – miałam dwie, jedna zamieszkała u mojej przyjaciółki. Jak dla mnie to taka „spoko-róża”. Ładnie rośnie i się rozkrzewia, kwitnie bardzo chętnie, w tym roku ma cały czas jakieś kwiaty, pięknie pachnie... Ale u mnie szybszego bicia serca nie wywołuje. Lubię ją bardzo, nie oddam, nawiozę, zadbam i pogadam z nią, ale dreszczyku emocji nie ma. To taki stabilny, stonowany związek, bez awantur, ale i bez uniesień. Nie mam zdjęcia z jej czerwcowego kwitnienia, ale kiedyś to nadrobię.

Obrazek

Louise Odier – jedna z moich starszych mieszkanek ogrodu. Po pierwszym sezonie wyrzucona z rabaty, bo z takimi rozmiarami (nawypuszczała w pierwszym sezonie prawie dwumetrowe pędy) mało rabatowo wyglądała. Dostała prywatną miejscówkę pod wierzbą mandżurską i tam może sobie bujać. Jak to kobieta – właśnie jej się odechciało. Rozkrzewiła się bardzo ładnie, ale dobiła do 1,5 m jak dotąd. Może to też trochę dlatego, że cięta była niziutko wiosną.... hmmm. Zakwitła też dlatego dosyć późno i nie aż tak obficie jak oczekiwałam, ale jest fajna babka, te niewielkie nabite kwiatki cudnie pachną i w każdym tygodniu mają inny kolor. Te ostatnie teraz są niemal fioletowe. Oczywiście silna, zdrowa, wspaniale zimuje. Kto jej nie ma a ma miejsce – powinien nabyć, bo warto. Niezawodna przyjaciółka każdego. Zdjęcie zrobię jak będzie kwitła cała, bo teraz się wstydzi trochę i tylko rośnie.

Aphrodite – oj tu mam wyrzuty sumienia, bo w tym roku kompletnie o niej zapomniałam przy cięciu róż... Uups. Ale co poradzę, że jakaś taka zielona wiosną była i nie zawołała mnie, że czas coś przyciąć? Cięta więc trochę później, ale wyglądała marnie. Wiotkie pędy, podejrzanie jasne liście z lekkimi plamkami... Przycięłam co się dało i czekałam. I tu dla niej szacun – nie tylko się nie obraziła, ale na tym marnym krzaczku pięknie zakwitła tymi swoimi ogromnymi kwiatami, które mimo pogody ładnie trzymała. Ale krzew nie wygląda super, wiem, że może bo moja przyjaciółka ma Afrodytkę i ta jej, mimo że młodsza, to jest olbrzym! Moja kiepska sadzonka, może złe stanowisko, może nie dbałam jak powinnam, nie wiem. W przyszłym roku wiosną lepiej się się nią zaopiekuję od startu i zobaczymy. Mam okropne uczucie, że to ona bardziej o mnie dba pokazując swoje piękne kwiaty niż ja o nią. Poprawię się.
Tu już po odcięciu kwiatów, które wytrzymały upał i dwie burze i nawałnicę, ale urody im to nieco odjęło. Został jeden.

Obrazek

A te patyki, które na wielu zdjęciach będzie widać to ochrona przed psami, niestety, jeszcze wiele krzewów i bylin ma takie "klatki" bambusowe.

_________________
Jagna
Moje kolczaste serce


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
jajagna
 Tytuł: Re: Kolczaste serce Jagny
PostNapisane: 29 lip 2015, o 11:39 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 594
Skąd: Mazowsze nad Wkrą 6b

 1 szt.
Jubilee du Prince de Monaco – książę przybył do mnie od Ewy (Rozarium) w zamian za Nostalgię, której akurat nie było. I nigdy nie żałowałam tej decyzji. Mimo, że księciunio, ale kompletnie nie chimeryczny, grzecznie rośnie, zdrowy, silny, kwitnie tymi swoimi biało-różowymi, dużymi kwiatami. To taki mój kumpel. Na dodatek ma do towarzystwa wściekle pomarańczową miniaturową lilię, obok rośnie cukierkowo różowa nn-ka, nieopodal kolejna mała lilia biało-wiśniowa... No mistrzostwo w planowaniu kolorów na rabacie. Poszalałam jednym słowem, ale jest śmiesznie i jubileuszowej róży to nie przeszkadza, więc mi też. Bezproblemowy chłopak, polecam.

Obrazek

Port Sunlight – moje maleństwo. Posadzony początkowo w dosyć zacienionej rabacie, wyciągał się bidny do słońca i płakał. Mimo, że tam mi bardziej pasował, zlitowałam się i przesadziłam do centralnej rabaty obok Pastelli stanu wolnego (ale ona nawet na niego nie spojrzy). Ten bidak nie tylko się nie zbiesił, ale chce mi pokazać, że zasłużył na tą miejscówkę i bardzo, bardzo się stara. Potrafi nawet z niebytu zmaterializować nowe pąki i na tych chudych ramionkach ciągle coś się pojawia i kwitnie. Nie utrzymują się te słoneczka długo, ale są śliczne i pojawiają się przez noc, więc dosadziłam mu lawendę, żeby podkreśliła jego kolorek. Chyba załapał bo właśnie wyczarował trzy pąki tuż nad nią. Poczekam i zobaczymy co z niego wyrośnie.

Obrazek

Obrazek

Gartentraume x2 – mam dwie a jako jedną. Przy zamówieniu ze szkółki zamiast jednej dostałam dwie, z wyjaśnieniem, że sadzonki były ostatnie, są marniutkie i może chociaż jedna przeżyje. Posadziłam więc jedną przy drugiej. Przeżyły obie, ale mam wrażenie, że ciągle się nie mogą zdecydować czy jednak nie zdechnąć. W zeszły roku troszkę podrosły, ale nadal nie przypominały krzewu. W tym roku postanowiły zakwitnąć jak dorosłe róże, ale zapomniały, że ciałka nie takie i te ogromne pierwsze kwiaty wyglądały aż idiotycznie na tych wątłych pędach. Nie było tego (kwiatów) wiele, bo zaledwie kilka, no, ale jeżeli ktoś zapomniał, że jest zorganizowaną, zdyscyplinowaną Niemką i zamiast rosnąć w rytm wojskowego marsza, pieści się ze sobą, marudzi, zastanawia się nad swoją egzystencją to takie są efekty. Ale pachnidła są.... aach. Znaczy były, bo teraz są na etapie, że jednak może przeniosą się do różanego nieba :roll: Fotek nie zrobiłam jak kwitły, to tym bardziej teraz jak mają depresję...

_________________
Jagna
Moje kolczaste serce


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
jajagna
 Tytuł: Re: Kolczaste serce Jagny
PostNapisane: 29 lip 2015, o 11:48 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 594
Skąd: Mazowsze nad Wkrą 6b

 1 szt.
Morden Blush – moja zgryzota. Jak ją kupiłam to w podskokach biegłam do rabaty, przekonana, że nabyłam sobie i przyjaciółce skarb. Nie boi się zim, powtarza kwitnienie, jest śliczna jak laleczka. Nie pamiętam jej zeszłego roku, ale wiem, że powtarzała i nie niepokoiła. W tym roku zaczęła jako pierwsza i zachwyciła. Delikatne, różowe kwiaty, biegałam do niej co kilka godzin podziwiać. Skończyła kwitnąć i jakby cofnęła się w rozwoju. Nie zmarniała, nie wyschła, nic jej nie zeżarło. Po prostu zamknęła się w sobie, przycupnęła i udaje, że jej wcale nie ma. Siostra bliźniaczka u mojej przyjaciółki jest dwa razy większa, właśnie powtarza kwitnienie, a moja to obraz nędzy i rozpaczy. Czyli ja coś nabroiłam. To ona stała się głównym powodem, dla którego wyleciała ta cierpiąca na gigantyzm ostróżka, bo to z tym potworem sąsiadował Leoś i Morden Blush. Wywaliłam ostrogę, dodałam Mordce dobrej ziemi, dolałam dodatkową porcję gnojówki z pokrzywy, opatuliłam, pogłaskałam i pocieszyłam i obiecałam, że zrobię wszystko, żeby było jej lepiej. Jak jej się nie poprawi to nie mam pomysłu co dalej.
Morden Bida moja. Wiem, że niewiele widać, bo wszystko zielone, ale jak się przyjrzeć to wygląda na to, że bidulka odsuwała się od ostróżki-giganta jak mogła...

Obrazek

Bailando – fajne cacuszko. Od pierwszej chwili po posadzeniu, rozejrzało się, uśmiechnęło i poczuło u siebie. Zero plamek, mimo że obok rosła moja marketowa róża Zombie, której niestety nie zrobiłam zdjęcia a wielka szkoda, ale może powtórzy swój „spektakl” w przyszłym roku, to nadrobię. A Bailando kwitnie pełną gębą. Nie jest duże, więc i kwiaty nie są duże, ale w licznych kiściach, no i ten nieokreślony kolor przybrudzonego różu. Nie rzuca się strasznie w oczy, ale kapitalnie dogaduje się z bylinami obok. Jestem pewna, że nocami grają w karty. Fajna różyczka rabatowa, wdzięczna i bezproblemowa.
Teraz odpoczywa po kwitnieniu i ma więcej czasu na pokera.

Obrazek

Alexandra Princess de Luxembourg – kolejny dlugonogi chudzielec. W tej chwili ma pęd z kwiatmi na wysokości 1,70. I cóż. Nie ma między nami chemii. Rośnie wśród jeżówek, dosyć zdrowa, wybujała, kwiaty śliczne, duże, trochę pachnące, czego więc od niej chcę? No właśnie niczego, ani mnie nie wkurza, ani nie zachwyca. Jesienią idzie do nowego domu, który już z niecierpliwością na nią czeka. Na pewno będzie jej dobrze. A ja na jej miejsce posadzę sobie coś, ale jeszcze nie wiem co, chociaż mam jakieś chciejstwa, jak to przy różyczce bywa....

Obrazek

_________________
Jagna
Moje kolczaste serce


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
jajagna
 Tytuł: Re: Kolczaste serce Jagny
PostNapisane: 29 lip 2015, o 11:59 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 594
Skąd: Mazowsze nad Wkrą 6b

 1 szt.
Muszę dziabać każdy post na raty, bo mój laptop żyje własnym życiem i jak mu się znudzi to się zawiesi. I jakby mi przepadły te pracowicie wklejane zdjęcia z dłuższego postu, to bym się zapłakała.
To gwoli wyjaśnienia i jedziemy dalej:

Therese Bugnet – albo ja czegoś nie zrozumiałam, albo ona. Jedna z moich pierwszych, wstępnie posadzona do rabaty, ale z uwagi na tendencje do dużego wzrostu dostała samodzielne stanowisko głównego rezydenta w sąsiedztwie jałowca. Teraz ma tak z 1,8m wzrostu (Tereska, nie jałowiec), dłuuuugie nogi i śliczne zielone listki. Tylko nie pamięta o kwiatach. Wiosną zaczęła ładnie, miała sporo pąków, ale spodobała się bruzdownicy i innym robalom, więc ocalało niewiele. Ale było co wąchać parę razy. Teraz wygląda na to, że mogę sobie kartki z narysowanymi kwiatami powiesić jak mi tak zależy, bo ona się zajęła rośnięciem. Ma nawet nowy pęd od korzenia. Jak dla mnie to taka dosyć pająkowata, rozczochrana babka. No dobra, niech jej będzie, może kiedyś umaluje rzęsy i pokaże, że chce być też śliczna.
Znałam kiedyś jedną babkę, strasznie do mojej Tereski podobną.

Obrazek

Bonica – Przesadzona wiosną jako dama do towarzystwa dla Rosarium Uetersen, ładnie się przyjęła i sobie kwitnie. Wszyscy ją znają. Delikatna żelazna dama. Takie niby różowe paznokietki, kokardki, sukienusia, ale ta to na wojnę by mogła iść. Nic jej nie złamie. Ona do mnie mówi zawsze „Ty się mną nie przejmuj, ja sobie poradzę. Idź, zajmij się tymi wypindrzonymi damulkami co je tam masz”. I tak robię. Fajna laska. Jej kwiaty nie są dziełem sztuki, ale charakter ma cudowny.

Obrazek

Rosarium Uetersen – Moja pierwsza zakulkowana róża! I to z dobrym skutkiem. On też tak uważa. Wywalił te kwiaciory różowe ze srebrem po całej poziomej gałązce aż po oczach dawał. Trzymał kwiaty dzielnie i wyraźnie był z siebie dumny. W zeszłym roku kwitł znacznie skromniej. W tym, nie tylko się popisał w czerwcu, ale tak mu się spodobało, że na tej samej gałązce już ma kolejne pąki, a na dodatek będzie też kwitł na poziomie oczu małej Bonici. Czaruś taki. A mówili, że kiepsko powtarza. Wystarczy mu babkę pokazać, to się ogarnie chłopak.

Rabatę z prawdziwego zdarzenia im zrobię jak dotrą do mnie kamienie. Na tę chwilę jest "na roboczo"

_________________
Jagna
Moje kolczaste serce


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
jajagna
 Tytuł: Re: Kolczaste serce Jagny
PostNapisane: 29 lip 2015, o 12:11 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 594
Skąd: Mazowsze nad Wkrą 6b

 1 szt.
The Fairy – rzeczywiście czarodziejka. Przesadzana jesienią 2013 r. do rabaty. Poprosiłam ją, żeby się nie rozwalała na boki, bo sama nie jest i posłuchała. Stworzyła zgrabny, gęsty krzaczek i co roku sprawdza moją cierpliwość ociągając się z kwitnieniem, ale jak już zacznie to końca nie ma. Nawet nie wiem jak ją ciąć, bo obok przekwitniętych bukietów wyrastają kolejne pączki – cukiereczki. Fajna dziewczynka, zawsze uśmiechnięta.

Obrazek

Baronesse – och, to prawdziwa dama. Filigranowej budowy, ale plecy ma proste. To baronowa z zasadami. Jak jest czas na rośnięcie to się rośnie, jak jest czas na kwitnięcie to się kwitnie i ładnie wygląda, jak jest zima, to sorry taki mamy klimat, się zimuje i nie marudzi jak nowobogacka jakaś. Teraz się przekwitło i się nie wygłupia z kwiatkami jakimiś, tylko się odpoczywa i zbiera do powtórki, żeby pokazać te swoje idealnie wykrojone, różowe płatki. Gdyby była człowiekiem to na pewno nosiłaby kapelusze. Pierwsza jej mówię „dzień dobry” jak się witamy. Zdjęcia jej porobię jak znowu zakwitnie, teraz by się na mnie baaardzo obraziła, chociaż zgrabniutka i zdrowa, ale nieumalowana.

Cinderella – no jak to ma być Kopciuszek to jak wygląda Królowa? Nie jest nieśmiałą dziewczynką, o nie. To duża, rozłożysta, różowa baba. Jak zacznie kwitnąć to końca nie widać do tej pory a kwiaty urocze i z daleka i z bliska, napakowane, słodkie, dziewczęce. Deszcz odbiera jej trochę czaru, ale nawet z mumiami kwiatów jest przystojna, bo różowych buziek jest więcej. Jak przechodzę to się szturchamy łokciami, równa babka z niej. Bardzo ją lubię.
Miałam gdzieś zdjęcie krzewu, ale mi wcięło. Więc będą portreciki.
Tak wygląda po deszczu:
Obrazek

a tak bez moczenia głowy:

Obrazek

_________________
Jagna
Moje kolczaste serce


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
daysy
 Tytuł: Re: Kolczaste serce Jagny
PostNapisane: 29 lip 2015, o 12:27 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3258
Skąd: woj.łódzkie

 ---
Witaj w gronie różano zakręconych, bardzo pięknie piszesz o swoim ogrodzie i różach :D . Musisz go bardzo kochać.
Będę częstym gościem w Twoim ogrodzie. Dobrze, że się zdecydowałaś otworzyć wątek. Ja też jestem dopiero od roku na forum i tak jak, Ty zanim zdecydowałam się otworzyć wątek, długo go obserwowałam. Teraz nie ma dnia bym tutaj nie zajrzała nawet na chwilkę i dzięki temu poznaję takich dowcipnych ludzi :D

_________________
Pozdrawiam Daysy
Zapraszam
Róże i bajkowy świat ogrodów 2016/2017


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
jajagna
 Tytuł: Re: Kolczaste serce Jagny
PostNapisane: 29 lip 2015, o 12:34 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 594
Skąd: Mazowsze nad Wkrą 6b

 1 szt.
Mrs John Laing – wbrew powszechnej opinii to kobieta ("Mrs." to przecież Pani, mężatka, w tym przypadku żona Mr (pana) John'a Laing. Czyli Pani John'owa Laing. U nas się tak nie mówi, ale jest "Pani Doktorowa", "Pani Generałowa" itd. Sorry za ten wykład, ale myślę, że żadna kobieta nie lubi kiedy się o niej mówi w rodzaju męskim, więc obiecałam mojej pani John'owej, że się wstawię). I tak też się zachowuje u mnie. Jak kwitnie to pełną gębą, jak jej się znudzi to sobie tylko stoi, trzyma się pod boki i gapi na sąsiadów. Nic nie robi. Tylko się gapi. Ma duże liście, duże kwiaty, jest postawna i leniwa. Nie wiem, może ma urlop, ale po pierwszym kwitnieniu panuje u niej kompletna cisza. Wygląda zdrowo, nic jej nie dolega. Czekam sobie na nowe przyrosty na przyciętych pędach i nic. Zaglądam jej pod spódnicę, patrzę, a ona ma pełno zielonych, miękkich pędów na nogach. Tak to sobie wymyśliła. Wariatka. Lubię wariatów, szczególnie, że jak ładnie pachną. Zagroziłam jej, że zero sesji dopóki kolejnych kwiatów nie zobaczę.

Chippendale x2 – jak rozumiem showman. I to widać. Nie przepadam za różami wielokolorowymi, dlatego pozbyłam się Sahary i paskowanego cudaka, ale Chippkowi wybaczam różne kolory na jednym krzewie. Fascynuje mnie przeobrażanie gorącego pomarańczu w róż. Jak on to robi? Jest wielki, powymieniał sobie trochę pędów w tym roku. Kilka wymarzło i obumarło, ale wywalił na te miejsca nowe, grubaśne gotowe do kwitnięcia niemal natychmiast. Widocznie lubi nowe ubrania. Strojniś. Już dwa razy poszerzałam rabatę tak się rozwalił. Bawi mnie taki pajac więc kupiłam drugiego. Ten też miał poczucie humoru i wywalił mi dziczkę. Wyrwałam. To wywalił drugą, jeszcze większą. Wkurzyłam się, wykopałam delikwenta (a miał już pąki), wyrwałam owiniętą dookoła korzenia dziczkę. Posadziłam z powrotem, podlałam. Po godzinie doszłam do wniosku, że powinien być odrobinę przesunięty i obrócony. Wykopałam z tym błotem, przesunęłam, obróciłam i uklepałam błoto. Oboje byliśmy wytytłani i zmęczeni. Dotarło do mnie, że mogłam go zabić tymi zabiegami. Tym bardziej, że został mu jeden goły pęd prosty jak struna i kilka listków tuż przy ziemi. Ale przeżył i na dodatek 2cm nad ziemią pojawił się pączek. Show ma ustalony termin i nie ma zmiłuj. Zakwitł dość idiotycznie oparty brodą o ziemię, ale doceniłam wysiłek. Teraz na prostym pędzie ma króciutkie łodyżki i pąki. Będzie znowu śmiesznie i wtedy pstryknę mu fotkę.

Starszy osobnik:
Obrazek

Larissa – nie wiedziałam, że róża może mieć sklerozę. Bo Larissa w tym roku zapomniała zakwitnąć. Wywaliła miliard pąków, które przetrwały początek czerwca, połowę czerwca, koniec czerwca... Wielu się znudziło i same odpadły znużone tym czekaniem i dopiero na początku lipca pojawiły się te jej kompaktowe kwiatki, najpierw jeden potem dziesięć, potem trzydzieści. Niestety z miliarda nic nie wyszło, ale i tak się zrehabilitowała. Jak zwykle, bo wie, że ją lubię, podziwiam i szanuję. Kiedyś przeczytałam, że to róża okrywowa. Śmiałyśmy się z tego obie parę dni. Moja Larissa jest wysoka i zgrabna, do okrywania to ona ma chwasty i inne byliny przy stopach.
tu widać formę krzewu:

Obrazek
Jeszcze mieszka w klatce, ale jak dotrą kamienie, to będę usuwać i te, raz kozie śmierć.

Bukiecik Larissowy już z końca lipca, najładniejsze przegapione fotograficznie ;:124

Obrazek

-- 29 lip 2015, o 12:36 --

Daysy Witaj pierwszy gościu! Czy Ty wiesz, że ja kiedyś pół nocy nie przespałam przez Ciebie? ;:oj Ciągle szukałam odpowiedzi na temat Twojej cudnej NN-ki i nie znalazłam. Nadal nie wiadomo co to za piękność? ;:223

_________________
Jagna
Moje kolczaste serce


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
jajagna
 Tytuł: Re: Kolczaste serce Jagny
PostNapisane: 29 lip 2015, o 12:52 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 594
Skąd: Mazowsze nad Wkrą 6b

 1 szt.
Eglantyne – szacunek za wolę życia. Przesadzana dwa razy, drugi sezon na nowym miejscu. Ale jakby ciągle czuje się obco. Nieśmiała, nie chce się narzucać, oddaje pole innym, rosnącym obok różom. Zakwitła sobie w czerwcu od niechcenia i przez chwilę była królową swojej rabaty. Ma piękne, blado różowe kwiaty, napakowane i delikatne jednocześnie, jakby świeciła. Chodzę wokół niej na paluszkach, niech się nie wstydzi, bo niemal widzę ją jak speszona obgryza paznokcie i się rumieni. Ale wiedząc jak wygląda w kwiatach, dam jej czas, niech przytyje i nabierze śmiałości bo warto poczekać.

First Lady – miała mieć półtora metra wysokości i piękne kwiaty. Najwyraźniej nie czytała opisów, albo ma lęk wysokości. Moja First Lady ma tak w porywach do....40cm? Kwiaty owszem, śliczne i nawet się pojawiają, ale trafiłam na liliputa, czy co? Co roku muszę ją mocno ciąć po zimie i postanowiłam jesienią coś z tym fantem zrobić. Bo Pierwsza Dama rośnie poniekąd w zagłębieniu, więc może tam dłużej jest zimny zastój czy coś tam i jej zimno w nogi? Nie ma palącego słońca, nie ma cienia, czyli powinna bujać do nieba i kwitnąć dziesięć miesięcy w roku a ta mi taki numer wywinęła i się zminiaturyzowała. Mam w planie ją wykopać, dosypać więcej ziemi, unieść nieco na rabacie, może to jej da do myślenia. Na tym zdjęciu widać ją u stóp ślazu piżmowego u mnie zwanego Glusiem. I to nie wina Glusia, że First Lady taka maleńka, ona już tak miała w erze przedglusiowej.

Obrazek
tak, te dwie różowe kropeczki to kwiaty Pierwszej Damy ;:219

_________________
Jagna
Moje kolczaste serce


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
daysy
 Tytuł: Re: Kolczaste serce Jagny
PostNapisane: 29 lip 2015, o 12:57 
Offline
Przyjaciel Forum - gold
Przyjaciel Forum - gold
Avatar użytkownika
Postów: 3258
Skąd: woj.łódzkie

 ---
Co to jest jedna noc ;:oj , ja ich nie przesypiam jak tylko zaczyna kwitnąć :;230
Tylko nie upaś Elegantyny za mocno, bo wiesz, te elegantki bardzo dbają o wygląd ;:108 , zawszydzi się jeszcze bardziej i znowu będziesz czeeekała :D

_________________
Pozdrawiam Daysy
Zapraszam
Róże i bajkowy świat ogrodów 2016/2017


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
jajagna
 Tytuł: Re: Kolczaste serce Jagny
PostNapisane: 29 lip 2015, o 13:13 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 594
Skąd: Mazowsze nad Wkrą 6b

 1 szt.
Daysy, ona chyba z tych o dobrej przemianie materii, będzie smukła kibić, to już widać. Tak w ogóle to jak oglądam zdjęcia Twoich róż to zaczynam się wahać czy na pewno kontynuować, bo moje to mizeroty straszne przy Twoich. Weźmy Bremer Stadtmusikanten, u mnie Muzykanci zawiedli w tym roku na całej linii. Koncert był krótki i nieudany. Zaczynam się zastanawiać na poważnie jaki błąd popełniłam w tym roku i mam wrażenie, że to brak wszesnowiosennego nawożenia. W zeszłym na dzień dobry wczesną wiosną dostały Azofoski a potem w czerwcu gnojówkę. W tym roku podsypałam im tylko po garści kompostu i pod koniec czerwca podlałam gnojówką. Chyba zagłodziłam :( Ale bałam się przenawozić... Aaaa, z każdym rokiem jestem coraz głupsza zamiast coraz mądrzejsza ;:124

-- 29 lip 2015, o 13:16 --

Crocus Rose – zachwyciłam się nią na zdjęciach, chociaż nie przepadam za żółciami w różach, ale rumieniec uwielbiam jakikolwiek. W zeszłym roku szalała, była ciągle w kwiatach, przekonywała, że zasłużyła na te zachwyty. W tym roku wygląda jakby wszystko ją uwierało. A to robale, a to za sucho, a to Chippendale ogranicza jej życiową przestrzeń (nie dotyka jej nawet), a to za zimno w nocy a dni upalne. Zakwitła, przekwitła, wypuściła długi pęd jak antenę, tam zakwitła, przekwitła i stoi naburmuszona. Może przyszły sezon będzie jej bardziej odpowiadał.

Bremer Stadtmusikanten – Muzykanci najwyraźniej dogadali się z Crocuską, bo zachowują się podobnie. W zeszłym roku roku nie mogłam oderwać wzroku od krzewu pełnego kwiatów z rumieńcem w centrum. Gęsty krzew, idealne kwiaty. W tym roku od wiosny naobiecywali cudów, wypuścili nowe śliczne, świeżutkie pędy.... i niewiele poza tym. Pojawiły się kwiaty, ale takie jakieś niepodobne do zeszłorocznych, jakby ktoś mi podmienił różę. Może zawiązali jakiś związek zawodowy z Crocuską i strajkują, ale jeszcze nie wiem czego żądają. Wyprzedzając roszczenia zamówiłam obornik, niech spróbują grymasić. Jedno wiem, w dobrym roku to cudowna róża. W kiepskim to zupełnie przeciętna róża.
Zdjęć im nie zrobiłam jak kwiaty były to teraz tym bardziej nie. Ja też strajkuję ;:209

_________________
Jagna
Moje kolczaste serce


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
jajagna
 Tytuł: Re: Kolczaste serce Jagny
PostNapisane: 29 lip 2015, o 13:23 
Offline
500p
500p
Avatar użytkownika
Postów: 594
Skąd: Mazowsze nad Wkrą 6b

 1 szt.
Kontynuacja bez obrazków:
Rosenfee – Mój błąd. Nie wiem co mnie napadło, kiedy byłam przekonana, że to wysoki krzew i tak został posadzony. Nie urósł, zakwitł nieproporcjonalnie wielkimi kwiatami i się ze mnie śmiał, kiedy doczytałam, że to z założenia niski krzew i mogę zapomnieć o półtorametrowym przystojniaku. I nie mściłam się na nim, kiedy jakieś dwa tygodnie temu, w środku upałów przesadzałam go łamiąc wszelkie ogrodnicze zasady. Po prostu przywlokłam nowy nabytek, który mi bardziej pasował na to miejsce a że w moim ogrodzie kwatery w cenie, bo już właściwie wszystkie zajęte, więc Rosenfee musiał opuścić lokum i ustąpić miejsca. Żeby go obłaskawić dałam mu dobrą ziemię, codziennie podlewałam, głaskałam, komplementowałam, dyskretnie odcięłam dwa pąki, żeby się nie męczył i jakoś się dogadaliśmy. Na znak przyjaźni obdarzył mnie nowym pąkiem. A Rosenfee ma piękne, za duże dla siebie o kilka numerów kwiaty, więc przyjęłam to z wdzięcznością.

Alnwick Rose – właściwie nie powinnam opisywać róż w przerwie kwitnienia, bo ten też sobie obecnie stoi i pogwizduje cały wyłącznie zielony. Ale pokazał się z dobrej strony na początku lipca. Tak jak w zeszłym roku irytował mnie zwieszającymi się główkami kwiatów, tak w tym roku pięknie trzymał szyjki w górze i z dumą prezentował kwiaty, moim zdaniem podobne do filiżanek Queen of Sweden. Czekam na powtórkę. A jeszcze bardziej na kolejne sezony, bo widzę, że idziemy w dobrą stronę. Uroczy młodzieniec. Mało odważny, ale jednak uroczy. Dlaczego on? Nie mam pojęcia, ale wiem, że ten mój to chłopak.

Angela – to nie jest aniołek. To jest skała, opoka, góra kwiatów. Niby cała w kokardkach, ale to twardy zawodnik. Oczywiście apogeum pierwszego kwitnienia ma za sobą, ale ciągle się różowi. Mam ją w rabacie do jesieni. Ta kwietna, wielka kula musi rosnąć jako soliter, inaczej tłamsi i przytłacza wszystko co rośnie obok, nawet Edena. Zdrowa jak ryba, zimuje jak Eskimos, nie ma praktycznie co ciąć. Szczególnie w tak łagodne zimy jak dwie ostatnie. Jesienią dostanie nowe miejsce, bardziej wyeksponowane. Nic jej jeszcze nie mówiłam, żeby się nie stresowała. Wystarczy, że ja się denerwuję tą operacją, bo zależy mi na niej (na róży, nie operacji).
Tu jeszcze w siatce, której już nie ma:

Obrazek

Bukiecik:

Obrazek

_________________
Jagna
Moje kolczaste serce


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 667 ]  Idź do strony nr...     1, 2, 3, 4, 5 ... 48  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    |    Kto przegląda ten dział ?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  
www.marolex.pl    E-sklep Marolex
  * Witryna używa cookies. Polityka cookies.  Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies i akceptację Regulaminu. *