Sabina i Lucyna (jeszcze było parę) to odmiany wyselekcjonowane z krzyżówek Łutówki i Szipotrieb Czernej (jeśli pamietam) z myślą by uzyskać drzewa odporniejsze i
większe 
Była idea by zbierać owoce mechanicznie, przez otrząsanie, z krzaczka łutówki nie bardzo to szło, potrzebne jest drzewo z porządnymi konarami. Sadownicy posadzili Lucyny dość nawet sporo, o ile wiem później wycięli...
Lucyna jest odporna na mróz i owoc nieco bardziej deserowy (ja bym tam bardzo deserowym nie nazwał, tak na przetwory). Sabina kwaśniejsza, ale przede wszystkim jest wrażliwa na mróz. Szkółkarz słusznie radził. Niestety obydwie mają przemarzające kwiaty. Lucyna - powiem szczerze - nie nadaje się na dobre gleby, bo rosnie pięknie jako dęby, a owocu ledwie co. Jeśli są opady, albo choćby dość wody w glebie - owoc pęka. U mnie napotkała siekierę. Na kiepskim, a piaszczystym zwłaszcza - chwalą sobie. Sabiny nie znam.
Obydwie rosną silnie. Kto chce małe wiśnie - na antypce szczepione i ciąć. Albo sadzić małe odmiany
